Publicystyka filmowa
Serial FLASHFORWARD: Przebłysk jutra – thriller SCI-FI, do którego warto wrócić
Akcja FlashForward osadzona jest w Los Angeles, gdzie wszyscy ludzie tracą przytomność na 137 sekund. Potem odkrywają, że znają przyszłość.
Ten niestety krótko emitowany dramat science fiction przyciągnął uwagę widzów nie tylko swoją co najmniej interesującą fabułą, ale także znakomitą obsadą i zespołem kreatywnym. Akcja FlashForward (u nas pod nieco łopatologicznym tytułem FlashForward: Przebłysk jutra) osadzona jest w Los Angeles, gdzie wszyscy ludzie tracą przytomność na 137 sekund, co prowadzi do chaosu, a potem odkrycia, że zobaczyli fragment przyszłości – dokładnie sześć miesięcy w przód. Pytanie, które stawia serial, brzmi: czy wiedząc, co przyniesie jutro, uznamy swoją przyszłość za niezmienną, czy podejmiemy działania mające na celu ją zmienić?
Serial, bazujący na powieści Roberta J. Sawyera, został stworzony przez Brannona Bragę i Davida S. Goyera. We FlashForward mamy nie tylko akcję, ale też przede wszystkim koncentrację na postaciach, które zmagają się z wizjami własnej przyszłości. Kluczowymi postaciami są Agent Mark Benford, grany przez Josepha Fiennesa (brata Ralpha), oraz jego partner Demetri Noh, w którego wciela się John Cho.

Prowadzą oni dochodzenie w sprawie blackoutu, jednocześnie borykając się z lawinowo rosnącymi komplikacjami w ich własnym życiu. Wśród pozostałych postaci wyróżnia się Simon Campos, w tej roli znany z Lost i Władcy pierścieni Dominic Monaghan, który gra naukowego geniusza o mrocznym powiązaniu z blackoutem, który bierze na siebie jarzmo antagonisty serii.
Serial zakończył się w najbardziej tajemniczym momencie, nie dając widzom żadnej fabularnej rekompensaty. Twórcy nieświadomi tego, że produkcja zostanie tak wcześnie anulowana zakończyli na cliffhangerze, więc kasacja złapała serial w najciekawszym momencie. Jakub Piwoński pisał u nas o serialu właśnie w kontekście przedwczesnego zakończenia: […] to opowieść mozaikowa, bo przeplata przeróżne historie, które – tak, dobrze się domyślacie – w miarę upływu fabuły zaczynają się ze sobą przecinać. Ciekawe postacie, ciekawa problematyka i jeszcze ciekawsza tajemnica. Szkoda tylko, że im bliżej finału, tym szybciej topnieje nadzieja na wyjaśnienie całej tej draki. Produkcję skasowano, tajemnicy nie wyjaśniono – nad czym do dziś boleję.

W podobnym tonie pisał u nas Krzysztof Żwirski: […] To jak urwanie książki w połowie zdania. David S. Goyer walczył z ABC o wizję serialu. Stacja chciała prostego proceduralu. Goyer chciał ambitnego science fiction. Nikt nie wygrał. Serial umarł, zostawiając wszystko w zawieszeniu.
Serial miał niewątpliwie swoje słabości, ale miał również ogromny potencjał i gdyby tylko zapewniono mu trochę więcej czasu, miał szansę go w większym stopniu zrealizować. Tym bardziej, że był dobrze oceniany przez krytyków (80% na Rotten Tomatoes) i widzów (mocne 7,6 na IMDb). Być może debiut w czasach streamingu pozwoliłoby mu na więcej. Niemniej FlashForward: Przebłysk jutra to produkcja, która wciąż zasługuje na uwagę fanów sci-fi.

