search
REKLAMA
Zestawienie

Najbardziej IKONICZNA scena z każdej części sagi STAR WARS

Filip Pęziński

20 sierpnia 2020

ikoniczne sw
REKLAMA

Zemsta Sithów (2005) – Tragedia Dartha Plagueisa Mądrego

„Słyszałeś o tragedii Dartha Plagueisa Mądrego?” – tym pytaniem kanclerz Palpatine rozpoczyna rozmowę z młodym Anakinem Skywalkerem, której konsekwencje na zawsze zmienią oblicze galaktyki. Scena świetnie (jak na warsztat Lucasa) napisana i równie udanie zagrana przez Iana McDiarmida. Do dziś przywoływany jest jako bardzo udany moment z niezbyt powszechnie uznanego filmu. Sam Zemstę Sithów lubię bardzo (mimo – podobnie jak w przypadku Mrocznego widma – oczywistych niedociągnięć) i mógłbym w przypadku tego tytułu wymienić dużo więcej ikonicznych momentów – jak na przykład ostatnie słowa Obi-Wana Kenobiego skierowane do ucznia czy wykonanie słynnego rozkazu 66.


Przebudzenie Mocy (2015) – „Chewie, jesteśmy w domu”

Abstrahując od indywidualnych ocen Przebudzenia Mocy, wszyscy przyznać powinni, że to film pod wieloma względami dla serii wyjątkowy. Stworzony po 10-letniej przerwie, gdy fani pogodzili się już z faktem, że to koniec kosmicznej przygody. Pierwszy zrealizowany bez udziału George’a Lucasa. W końcu – wracający do postaci, które ostatnio na wielkim ekranie widzieliśmy w 1983 roku. Właśnie ten element stanowi siłę sceny, którą wybrałem. Na pokład kultowego Sokoła Milenium wdziera się dwóch tajemniczych osobników, którzy szybko okazują się Hanem Solo i Chewbaccą. „Chewie, jesteśmy w domu” – podsumowuje ten magiczny moment postać grana przez Harrisona Forda.

Ostatni Jedi (2017) – Luke pije kosmiczne mleko

Chyba mało który badacz popkultury mógł przewidzieć, że Ostatni Jedi będzie filmem, który wywoła wśród fanów takie emocje i tak mocno ich podzieli. Osobiście bardzo lubię dzieło Riana Johnsona, które uważam za najlepszą odsłonę trylogii sequeli i stawiam na podium całej Sagi Skywalkerów. Całkowicie urzekło mnie (budzące chyba największe kontrowersje) podejście twórcy do postaci Luke’a Skywalkera. Johnson bezceremonialnie zagrał na oczekiwaniach fanów i postawił na ciekawą, autorską wizję postaci. Kiedy zgromadzeni na salach kinowych widzowie wciąż otrząsali się z momentu pierwszego spotkania Luke’a z Rey, reżyser kazał wcielającemu się w kultową postać Markowi Hamillowi nacisnąć sutek kosmicznej krowy, wydoić z niego zielonkawe mleko i bez ogłady uraczyć się porządnym grzdylem płynu. Mówcie, co chcecie. Człowiek może wylecieć z kosmicznej farmy, ale kosmiczna farma nie może wylecieć z niego.

Skywalker. Odrodzenie (2019) – Zachód dwóch słońc

Długo mógłbym pisać o swoim rozczarowaniu okropnym scenariuszem zwieńczenia Sagi Skywalkerów. Ponad pół roku po premierze potrafię jednak podejść do całości na chłodno i docenić też jasne punkty produkcji, na przykład ujmującą stronę wizualną widowiska. J.J. Abrams już przy Przebudzeniu Mocy udowodnił, że doskonale rozumie stylistykę serii. I chociaż sama scena, jej kontekst i sens pozostawiają wiele do życzenia, to pomysł, żeby zakończyć tę kilkupokoleniową historię ponownym zachodem dwóch słońc na Tatooine, zwyczajnie kupuję. To po prostu piękny kadr.

A poniżej – w ramach ciekawostki – prezentuję wszystkie podwójne zachody słońca z serii:

Góra od lewej: Gwiezdne wojny (1977), Zemsta Sithów (2005) / Dół od lewej: Ostatni Jedi (2015), Skywalker. Odrodzenie (2017)

Niech Moc będzie z Wami!

Filip Pęziński

Filip Pęziński

Wychowany na "Batmanie" Burtona, "RoboCopie" Verhoevena i "Komando" Lestera. Miłośnik filmów superbohaterskich, Gwiezdnych wojen i twórczości sióstr Wachowskich. Najlepszy film, jaki widział w życiu, to "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj".

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA