search
REKLAMA
Seriale TV

M*A*S*H. Satyra w teatrze wojny

Tomasz Raczkowski

6 września 2018

REKLAMA

Nieczęsto zdarza się, aby dwa ujęcia tej samej opowieści, do tego powstałe w krótkim odstępie czasu, były równie jakościowe i kreatywne, ale raz na jakiś czas takie sytuacje mają miejsce. Tak było w latach 70., gdy inspirowaną prawdziwymi zdarzeniami z czasu wojny w Korei książkę Richarda Hookera przenoszono na ekran w dwóch wariantach. W 1970 roku Złotą Palmę na festiwalu w Cannes zdobył MASH Roberta Altmana, będący brawurową antywojenną satyrą z doskonałym gorzkim humorem i wyrazistym przesłaniem. Dwa lata później na małym ekranie zadebiutował z kolei oparty na tej samej powieści sitcom produkowany przez CBS, o nieznacznie zmienionym tytule M*A*S*H, który miał się stać jednym z najważniejszych i najbardziej kultowych seriali w historii amerykańskiej telewizji.

Serialowy M*A*S*H (dla niewtajemniczonych – tytuł pochodzi od skrótowej nazwy mobilnych szpitali polowych armii USA, czyli Mobile Army Surgical Hospital), choć bazuje na tych samych bohaterach co książka Hookera i film Altmana, to przyniósł kilka istotnych zmian wprowadzonych na potrzeby telewizji. Przede wszystkim zniknął jeden z głównych bohaterów znanych z filmu – „Duke” Forrest – a kilka istotnych postaci drugoplanowych zaliczyło zaledwie epizody. W zamian pojawiły się postaci nowe, często bardziej przerysowane lub lepiej dopasowane do pobocznych wątków. Zmienił się bowiem ton opowieści – w wersji telewizyjnej stał się nieco bardziej komediowy, rozcieńczający dramatyczną groteskę motywów znanych z filmu slapstickowymi błazeństwami i epizodyczną narracją. Przede wszystkim znosił ambiwalencję okrutnych niekiedy żartów głównych bohaterów, czyniąc z nich nieszkodliwych i fajnych zgrywusów, pozbawionych rozpaczliwego podtekstu postaci filmowych. Całość zmieniła zatem charakter, przechodząc transformację z sardonicznej satyry w przyjaźniejsze dla szerszej publiczności szyderstwo. Jednak takie „przykrojenie” formatu nie zaszkodziło historii ani jej przekazowi – wręcz przeciwnie, zadziałało na jej korzyść, nadając serialowej wersji autonomicznego charakteru.

M*A*S*H, podobnie jak film kinowy, opowiada o losach funkcjonującego w ogarniętej wojną Korei szpitala polowego nr 4077, a fabuła koncentruje się przede wszystkim na mniej lub bardziej rozpaczliwych próbach zagłuszenia wojennej udręki za pomocą głupich żartów, flirtów i innych prób tworzenia namiastki domu i normalności w brudnym obozie koloru khaki. Pomimo telewizyjnego złagodzenia ostrze satyry M*A*S*H skutecznie cięło (i prawdę mówiąc – tnie nadal) amerykański imperializm, napędzający wojenną machinę pod pretekstem walki o wolność oraz demokrację. Główni protagoniści, choć wkładają mundury, to w ogólnym wydźwięku zyskują praktycznie oblicze antysystemowców, służących U.S. Army jedynie w imię humanistycznej idei lekarskiej posługi i – co jest wyraźne zwłaszcza w początkowych sezonach – z konieczności i niemożliwości przeciwstawienia się poborowi. Sympatyczni ironiści w brutalnym teatrze wojny wyrastają więc na tragiczne figury, stanowiące poniekąd tylną straż człowieczeństwa i uniwersalnej, ponadnarodowej, apolitycznej etyki. Z koniecznością uczestnictwa w wojennej zawierusze poszczególni bohaterowie oswajają się na różny sposób, ale niezależnie od tego kontrastowani są z żałosnymi zapaleńcami, widzącymi w wojnie okazję do realizacji swoich małostkowych ambicji.

Serial koncentruje się przede wszystkim na duecie błyskotliwych, ale niesubordynowanych chirurgów, z kpin budujących barierę odgradzającą ich od okrutnej rzeczywistości – są nimi „Sokole Oko” Pierce (Alan Alda) i „Trapper” McIntyre (Wayne Rogers). To ta dwójka organizuje większość intryg i stoi na czele wszystkich antywojennych szarży podejmowanych przez personel szpitala. Nie przeszkadzają im, a wręcz pomagają dowódca pułkownik Henry Blake (McLean Stevenson) wraz z obdarzonym darem wyprzedzania cudzych myśli pisarzem „Radarem” O’Reillym (Gary Burghoff, jedyny członek obsady MASH Roberta Altmana, który powrócił w tej samej roli w serialu), tworzący pocieszny komediowy duet. Zarządzający szpitalem wyszydzają biurokratyczne paranoje i wszechwładzę urzędowego druku, równocześnie prezentując ludzkie oblicze kadry starającej się zachować balans między żołnierskim obowiązkiem a ludzkim zdrowym rozsądkiem. Głównym antagonistą jest z kolei formalistyczny major Frank Burns (Larry Linville), wspierany przez przełożoną pielęgniarek, major Margaret Houlihan (Loretta Swit). Oboje reprezentują konserwatywny amerykański imperializm, a także jego hipokryzję (samozwańczy strażnicy moralności ukrywają nieudolnie swój gorący romans). Tym głównym bohaterom towarzyszy galeria barwnych postaci drugoplanowych, a wśród nich udający chorobę psychiczną kapral Klinger (Jamie Farr) i sympatyczny kapelan Mulcahy (William Christopher, w pierwszym odcinku George Morgan), którzy są dopełnieniem obozowego kolorytu tworzonego przez nieco szalonych chirurgów. Wszystkie postacie mają w serialu swoje miejsce i zostają w inteligentny sposób scharakteryzowane, w rezultacie czego niekiedy nawet tracą swój negatywny charakter – w M*A*S*H wszyscy okazują się ostatecznie ludźmi, nawet jeśli są przy tym zagubieni czy ułomni.

Choć twórcy wykreowali wiele interesujących postaci oraz wątków, pierwsze skrzypce gra jednak bez wątpienia Alan Alda – główna persona całego widowiska – który właściwie w każdym momencie wysuwa się na pierwszy plan i napędza serial. “Sokole Oko” wyrasta na główne ucieleśnienie pacyfistyczno-humanistycznej wymowy serialu. Prym tego bohatera wzmocnił także fakt, że w późniejszych sezonach doszło do kilku zmian obsadowych – Blake’a zastąpił bardziej surowy, ale równie ludzki pułkownik Potter (Harry Morgan), “Trappera” bardziej stonowany B.J. Hunnicutt (Mike Farrell), a Burnsa major Winchester (David Ogden Stiers). Te zmiany, choć miały swoje reperkusje w fabule i klimacie poszczególnych serii, nie odbiły się na ogólnej jakości serialu, skoncentrowanego przede wszystkim na postaci „Sokolego Oka”, a pozostałe postaci traktującego właściwie jako jego kompanię przyboczną. Choć rodziło to pewne niezadowolenie wśród obsady, to było jedną z przyczyn, że M*A*S*H nieprzerwanie przez 11 lat nie obniżył poziomu i poruszał aktualne w okresie wojny wietnamskiej kwestie humanizmu i moralności, równocześnie przynosząc wysokiej jakości rozrywkę komediową.

Avatar

Tomasz Raczkowski

Konsekwentnie poszukuje kina niemieszczącego się w sztywnych ramach, prowokującego i nieoczywistego.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA