Publicystyka filmowa
LASKI ZA KRATKAMI, czyli filmowe kryminalistki
LASKI ZA KRATKAMI to fenomenalna podróż w świat filmowych kryminalistek, które równo dzielą się z mężczyznami rolą w przestępczym półświatku.
Wdowy właśnie rządzą i dzielą na ekranach kin, udowadniając facetom równość także na polu przestępczym. Cóż, nie one pierwsze i nie ostatnie. Oto kilka(naście) słynnych koleżanek po fachu, które wcześniej, z przyczyn różnych, postanowiły wkroczyć na ścieżkę bezprawia. A do komentarzy wsadzajcie kolejne recydywistki X muzy.
Stony, Cleo, Frankie i Tisean
Desperatki
Film F. Gary’ego Graya zdecydowanie wyprzedził swoje czasy. Przedstawia wszak cztery czarnoskóre kobiety parające się po godzinach rabunkami na modłę starszej o rok Gorączki. W niczym nie ustępują facetom. I w dodatku jedna z nich jest lesbijką! Dziś to pewien standard, którego poszczególne elementy z pewnością przysłoniłby całą resztę historii, stając się w rękach twórców celem samym w sobie. U Graya wypadają jednak zupełnie naturalnie i szczerze, właśnie dlatego, że nie są niepotrzebnie uwypuklane, nikt ich nie gloryfikuje.
Z tego też powodu ta czwórka przyjaciółek z miejsca budzi naszą sympatię. Zmuszone wstąpić na drogę zbrodni, nie tracą też nic na swoim człowieczeństwie, bo choć czeka je kara za grzechy, one same nie porzucają własnych zasad, pozostając tak zwyczajnie ludzkie i bliskie sercu.
Karen McCoy
Specjalistka od włamu to kolejna heroina wyjęta z życia. Próbuje z jednej strony wyjść na prostą, odbijając kartę jak przeciętny podatnik, a z drugiej chce przetrwać w twardym świecie poza prawem. Pozornie to jedna z wielu błahych historyjek z cyklu „odmieniona recydywistka usiłuje zerwać z przeszłością, ale źli ludzie jej nie dają”. Kim Basinger w tytułowej roli robi jednak swoje. Dawna dziewczyna Batmana przyciąga mężczyzn (w tym przyszłego Mrocznego Rycerza) już samym swoim wyglądem, a w sytuacjach kryzysowych bynajmniej nie pozostaje im dłużna – zwłaszcza gdy porywają jej córkę. Ponoć trwają pracę nad remakiem tego dzieła. Lecz oryginał wciąż pozostaje swoistą klasyką w temacie, nawet jeśli lekko już archaiczną.
Pluton Śmiercionośnych Żmij
dylogia Kill Bill
Dowód na to, że ładne buzie i nienaganne figury nie są jedyną siłą płci pięknej. A także na to, iż nie każda kobieta to godna zaufania dama. Nigdy nie wiesz, kiedy trafisz na skrywającą niejeden krwawy sekret zabójczynię na zlecenie – a tym właśnie para się dla Billa czwórka niewiast w osobach Umy Thurman, Daryl Hannah, Lucy Liu i Viviki A. Fox (ta po roli w Desperatkach już drugi raz staje po ciemnej stronie mocy – czyżby coś było na rzeczy?). O bezwzględności, a nawet bezduszności tych lubujących się w przemocy i walce pań przekonuje się… jedna z nich, gdy postanawia odciąć pępowinę zbrodni, która w tym wypadku nie tyle nie popłaca, ile nie wybacza. Nigdy. Czy to zatem źle, że podskórnie Żmije i tak, na swój sposób, kochamy?
Bonnie Parker
Koronny przykład tego, że kino oraz opinia publiczna uwielbiają nie tylko przestępców, ale i „złe dziewczyny”. Prawdziwa Bonnie Elizabeth była niezwykle czarująca, inteligentna i utalentowana, co nie przeszkodziło jej wraz z Clyde’em Barrowem dokonywać licznych przestępstw, w ramach których była również współwinna kilku morderstw (choć sama ponoć nigdy nie przyłożyła ręki do żadnego zabójstwa). Oczywiście jej publiczny oraz ekranowy wizerunek – zwłaszcza ten w wykonaniu Faye Dunaway w filmie z 1967 roku – został nieco podkoloryzowany, wobec czego Bonnie paląca fajki i dzierżąca karabin maszynowy na stałe wpisała się do amerykańskiego folkloru przemocy. Pełnej prawdy o tej dziewczynie przypuszczalnie nigdy już nie poznamy. Ta nutka tajemnicy dodaje jej tym samym uroku.
Joker
Ups, znów to zrobiłem! Wybaczcie. Na pocieszenie oryginał od Britney – dajesz, mała!
Thelma Dickinson i Louise Sawyer
Dwie zwykłe, małomiasteczkowe kobiety, które próbując uciec od swej szarej egzystencji i codziennych problemów, znajdują nowe kłopoty i tym samym popadają w konflikt z prawem. Jego przedstawiciele, jak i większość mężczyzn stających na drodze tego sympatycznego duetu Geena Davis-Susan Sarandon, zgodnym chórem określają je mianem kryminalistek zasługujących nie tyle nawet na więzienie, ile na śmierć. Ale czy są nimi w rzeczywistości? Rzecz to mocno dyskusyjna, skłaniająca ku refleksji nad granicami prawa oraz moralności. Szczególnie w obliczu końca, które T&L same wybierają, chcąc na zawsze pozostać wolne i niezależne. Feministyczny manifest? Jasne. Lecz słuszny i najpiękniejszy z możliwych.
Debbie Ocean i s-ka
Młodsza siostra słynnego Danny’ego robi dokładnie to samo, co jej braciszek, czyli przekręty i operacje tak dobrze i na taką skalę zaplanowane, że nawet trudno nazwać je kradzieżami, a raczej małymi dziełami sztuki przestępczego świata. Oczywiście jak na współczesną, modelową kobietę przystało, czyni to wyłącznie z pomocą koleżanek – a tych jest, jak nietrudno się domyślić, jeszcze siedem i każda zna się na czym innym. Razem tworzą zgraną trupę kradziejek, czyli ni to złodziejek, ni to czarodziejek. Ot, po prostu ni. Ni! Z dobroci serca i wewnętrznej potrzeby ma się rozumieć.
Faith, Candy, Brit i Cotty
Cztery reprezentantki młodego pokolenia, które stłamszone wpływami postmodernistycznej tandety (w tym MTV i Britney), zepsute kapitalizmem, znudzone szkolną rutyną i natchnione narkotykami, decydują się na sfinansowanie sobie wypadu na ferie wiosenne ekspresową wypłatą pieniędzy z banku – bezprawną, ma się rozumieć. Potem dostają się pod negatywny wpływ ekscentrycznego handlarza dragami, więc dalej idzie już nieco z górki, czyli ich zbrodnie stają się jeszcze bardziej bezwzględne, a one same coraz bardziej zniewolone towarzyszącymi im ekscytacjami.
W rolach głównych: gwiazdki Disneya i żona reżysera, co nadaje całości jeszcze bardziej cyniczny wydźwięk. Gorzej, że nawet jedno światełko w tunelu nie poprawia nastroju ogólnego zezwierzęcenia się panienek.
Bernice Rhodenbarr
Włamywaczka
„Bernie” w wykonaniu Whoopi Goldberg to była praktykantka wchodzenia do zamkniętych miejsc pod nieobecność właścicieli, na „emeryturze” prowadząca antykwariat oraz zajmująca się okazjonalnymi kradzieżami „w dobrej wierze”. Czyli kolejny gagatek po resocjalizacji zmuszony do walki o swoje pracą niemal dosłownie „na czarno”, w cieniu. Paradoksalnie staje się świadkiem zbrodni gorszej od swoich i musi też walczyć z korupcją, co tym bardziej popycha ją do powrotu ku nielegalnym praktykom. Dlatego kibicujemy jej w każdej sytuacji – jak to się mówi na Zachodzie: „no matter what”.
Wszak z takimi kryminalistkami nic, jak tylko… konie kraść. Co ciekawe, pochodzący z lat 80. film Hugh Wilsona to adaptacja powieści The Burglar in The Closet, gdzie Rhodenbarr to… biały mężczyzna o imieniu Bernie. I niech mi ktoś teraz jeszcze napisze, że to kino XXI wieku jest postępowe.
Bonus: Kobieta-Kot
Na deser jeszcze jedna wyrafinowana włamywaczka, w którą przez dziesięciolecia z mniejszym i większym powodzeniem wcielały się różne aktorki (na powyższej fotce, począwszy od lewego, górnego uszka, są to: Julie Newmar, Michelle Pfeiffer, Eartha Kitt, Anne Hathaway, Lee Meriwether oraz Halle Berry; do pełni szczęścia zabrakło tylko świeżynki Camren Bicondovy, którą znajdziecie poniżej).
Jeden z klasycznych arcyprzeciwników Batmana to postać skryta lekkim płaszczem fantastyki, ale być może dlatego wciąż pozostaje tak niejednoznaczna i fascynująca – niczym stworzenie, które wielbi i reprezentuje. Mrrrauu!
