search
REKLAMA
Zestawienie

KRÓTKIE SERIALE, które zdążycie obejrzeć w trakcie sylwestrowej nocy

Marcin Kempisty

31 grudnia 2020

REKLAMA

Skoro za oknami nadal szaleje pandemia koronawirusa, a każdy kontakt z ludźmi wiąże się z niebezpieczeństwem zakażenia, to warto spędzić sylwestrową noc w domu. Nie musi to się od razu wiązać ze smutnym wieczorem, wszak można obejrzeć w tym czasie interesujące seriale, dzięki którym złe wspomnienia 2020 roku odejdą w zapomnienie, a w sercu pojawi się nadzieja na lepsze jutro. Po jakie tytuły warto sięgnąć, żeby zdążyć je obejrzeć w trakcie tego jednego wieczoru, a jednocześnie czerpać z tego przyjemność?

Dobre rady Johna Wilsona

Dobre rady Johna Wilsona

Sześcioodcinkowy serial dokumentalny (?) od HBO to jedna z rewelacji końcówki tego roku. Nikt najpierw nie słyszał o tym tytule, dopiero z czasem kolejni zapaleńcy przekazywali sobie pocztą pantoflową informacje o wspaniałej perełce, dzięki której można odzyskać wiarę w rewolucyjną siłę telewizyjnego medium. Pomysł Johna Wilsona jest banalny: mężczyzna-narrator chodzi po Nowym Jorku i przy pomocy kamery rejestruje wszystko, co napotka na swojej drodze. Nie dokonuje selekcji na rzeczy ważniejsze lub błahe. Ot, gdy tylko w jego głowie pojawi się wątpliwość, próbuje znaleźć dla niej rozwiązanie, krocząc w stronę tematów, których pojawienia się nikt wcześniej nie mógł przewidzieć. I tak „zwykły” odcinek o tym, jak przeprowadzać small talk z nieznajomymi ludźmi, przeradza się w znacznie głębszą opowieść o trudach zawiązywania nowych relacji, a dociekanie, dlaczego w Wielkim Jabłku na każdym kroku pojawiają się rusztowania, przeradza się w opowieść o zakorzenionej głęboko w ludziach potrzebie bezpieczeństwa. Dobre rady Johna Wilsona to pełna ciepłego humoru i niewymuszonych, acz błyskotliwych skojarzeń, historia wielkiego miasta oraz jego mieszkańców, którzy muszą odnaleźć się w czasami dziwacznej rzeczywistości. Co istotne, w pewnym momencie w głowie widza musi pojawić się pytanie: czy serial jest dokumentem czy tylko jego parodią? Nie warto od razu googlować podawanych przez narratora informacji, tylko dać się porwać w wir absurdalnych wydarzeń, bo może okazać się, że „codzienna szarzyzna” jest tylko filtrem, a świat jest bogatszy i bardziej kolorowy, niż nam się wydaje.

Undone

Undone

Osiem krótkich odcinków serialu animowanego od Raphaela Bob-Waksberga (twórcy BoJacka Horsemana) to szalona podróż w głąb ludzkiej pamięci, traum, ale także nadziei na to, że da się odmienić przeszłość i odzyskać serce ukochanej osoby. Produkcja Amazona ma dosłownie wszystko, czego trzeba, by stać się jednym z waszych ulubionych seriali: już sam koncept (dziewczyna kontaktująca się ze zmarłym ojcem) bywa niezwykle wzruszający, rotoskopowa animacja zastosowana przy okazji Undone przez cały czas robi wrażenie, a na dodatek cały czas podejmowane są uniwersalne zagadnienia dotyczące relacji międzyludzkich, kwestii życia i śmierci, a także tego, jak godzić się z trudnymi, wiecznie powracającymi emocjami. Undone jest niezwykle mądrą produkcją, z którą można dobrze spędzić sylwestrową noc – z jednej strony pomaga w przepracowaniu indywidualnych problemów, by na sam koniec podarować nadzieję na to, że ratunek tkwi w sercu drugiego człowieka.

Servant

Nie zawsze trzeba oglądać cieplutkie produkcje w takie wyjątkowe wieczory. Niektórzy lubią wprowadzić się w posępny nastrój, w czym na pewno może pomóc dłuższa sesja z serialem Servant od Apple TV+. Historia prezentuje się następująco: w dobrze sytuowanej rodzinie pojawia się od dawna upragnione dziecko. Rodzice chcą jednak szybko wrócić do zawodowych obowiązków, dlatego zatrudniają małomówną, ledwie pełnoletnią nianię, która ma się zająć ich małym cudem. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że dziecko nie żyje, lecz jest plastikową lalką, czego rodzice zdają się nie zauważać. A może to niania ma kłopoty z postrzeganiem rzeczywistości, bo przecież czasami zza zamkniętych drzwi pokoju wydobywa się dziecięce kwilenie? Servant to psychodeliczna opowieść o trudach macierzyństwa oraz o demonach, które nosi każdy z ludzi. Warto docenić nastrój obrany przez twórców, a także minimalizm środków: wystarczyło czterech aktorów, przestrzeń jednego domu i dziwaczna ścieżka dźwiękowa, by wytworzyć klimat klaustrofobii, wzbudzić w widzach ciekawość oraz lęk wobec świata przedstawionego, a także zrealizować po prostu wciągającą fabułę z pogranicza jawy i snu. Do końca pierwszego sezonu będziecie się zastanawiać, co jest prawdą w tym serialu, a co jedynie złudzeniem, ewentualnie efektem podszeptów sił nieczystych.

Avatar

Marcin Kempisty

Serialoholik poszukujący prawdy w kulturze. Ceni odwagę, bezkompromisowość, ale także otwartość na poglądy innych ludzi. Gdyby nie filmy Michelangelo Antonioniego, nie byłoby go tutaj.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA