Publicystyka filmowa
Kaczor Donald idzie na wojnę. Amerykańskie bajki propagandowe
„KACZOR DONALD IDZIE NA WOJNĘ” to fascynujący zbiór amerykańskich bajek, które w humorystyczny sposób propagują patriotyzm w czasach wojny.
Po japońskim ataku na bazę w Pearl Harbor gabinet USA rozpoczął zmasowaną kampanię, której celem było przekonanie obywateli do słuszności udziału ich kraju w wojnie. Propagandowa machina sięgała po różne środki przekazu, z których za najskuteczniejsze uznała media i kinematografię. W jej trybikach znalazły się również ikony amerykańskich filmów animowanych.
Dla Amerykanów wojna zaczęła się 7 grudnia 1941 roku. W ciągu kilku miesięcy cała gospodarka kraju, ale też kultura i sztuka, zostały podporządkowane zbrojeniom. Bogate zasoby pozwalały w stosunkowo krótkim czasie sformować silną armię. Znacznie trudniejszym zadaniem było już wytłumaczenie społeczeństwu, dlaczego ich kraj zdecydował się na udział w tym konflikcie. Budowanie patriotycznej więzi było istotne dla pozyskiwania nowych poborowych. Pozwalało także zdobywać środki na prowadzenie wojny – przekonani do niej cywile nie szczędzili pieniędzy dla „swoich chłopców”.
Od 1942 roku dla rządu Stanów Zjednoczonych pracowali tacy giganci jak Walt Disney i Warner Bros. Za pomocą Kaczora Donalda oraz innych gwiazd amerykańskiej animacji starano się kreować możliwie najgorszy wizerunek wroga. Bajki z ich udziałem były jednak przede wszystkim formą fabularyzowanej reklamy – trafiały do dystrybucji kinowej i zachęcały do zakupu obligacji wojennych. Tworzono również specjalne produkcje na zamówienie wojska, które były czymś w rodzaju wewnętrznych instruktaży dla żołnierzy.
Jak duże było znaczenie tych animacji w czasie drugiej wojny światowej, niech świadczy fakt, że w 1984 roku US Army – w docenieniu zasług – symbolicznie awansowała Kaczora Donalda na sierżanta. Animowany gwiazdor obchodził wówczas swoje pięćdziesiąte urodziny.
Kaczor Donald czyta „Mein Kampf”
Najbardziej znany film propagandowy Disneya nosił tytuł Twarz wodza (Der Fuhrer’s Face). W mocno przerysowany sposób przedstawiono w nim prozę życia obywateli III Rzeszy. Agitka miała swoją premierę na początku 1943 roku i przyniosła Disneyowi Oscara za najlepszy animowany film krótkometrażowy.
Miejscem akcji jest Świrland, w którym wszystkie elementy krajobrazu mają kształt swastyki, a domy przypominają oblicze Hitlera. Kaczor Donald jest robotnikiem w miejscowym zakładzie zbrojeniowym. Każdy dzień zaczyna od pozdrowienia: „Heil Hitler, Heil Mussolini, Heil Hirohito!” oraz przymusowego czytania świętej księgi nazizmu – „Mein Kampf. Chociaż główny bohater pracuje ponad siły, ledwo wiąże koniec z końcem. Na dodatek cały czas czuje się obserwowany – ulice są nieustannie patrolowane przez wojsko.
Ostatecznie wszystko okazuje się być tylko złym snem. Kaczor Donald budzi się w Ameryce, kwitując sprawę słowami: „Jak wspaniale być obywatelem Stanów Zjednoczonych”. Ten prosty zabieg Disneya wpisywał się w powszechny trend amerykańskiej propagandy, która w wielu produkcjach tego typu skupiała się głównie na skonfrontowaniu stylu życia obywateli tak zwanego wolnego świata z ponurą sytuacją mieszkańców Niemiec, Włoch i Japonii. Wilk z Berlina
Najwcześniejszą animacją propagandową Disneya była przeróbka jego klasycznej bajki o złym wilku i trzech świnkach. Dwie świnki, podobnie jak w pierwowzorze, budują chatki z drewna i słomy, które z łatwością zostają zdmuchnięte przez głównego antybohatera. Trzecia buduje natomiast dom murowany, zmuszając wilka do kapitulacji.
O propagandowym wydźwięku decyduje tutaj symbolika. Wilk nosi wojskową czapkę i opaskę ze swastyką, a trzecia świnka wywiesza przed swoim domem brytyjską flagę. Co więcej, jej dom zbudowany jest nie tyle z cegieł, co ze sztabek z napisem „obligacje wojenne. Animacja mała być reklamą wprowadzonej w marcu 1941 roku ustawy Lend-Lease, zakładającej dostawy militarne dla innych państw. Pod koniec pojawia się wymowne hasło: „Wydawaj mniej i pożyczaj swoje oszczędności”. Jak stworzyć nazistę
W przejmującej animacji Disneya Education for Death: The Making of Nazi (Wychowanie dla śmierci: Produkowanie nazisty) przedstawiono indoktrynację niemieckich dzieci, które z niewinnych istot zmieniają się w bezlitosne maszyny do zabijania. Animacja była adaptacją książki o tym samym tytule, autorstwa Gregora Ziemera – amerykańskiego pedagoga i byłego korespondenta w III Rzeszy (jego dzieła były również inspiracją dla innej amerykańskiej produkcji propagandowej, zatytułowanej Dzieci Hitlera).
Film opowiada o kilkuletnim chłopcu o imieniu Hans. W szkole, do której chodzi, wpajany jest kult siły – nauczyciel tłumaczy uczniom, że muszą być jak wilki zjadające słabsze istoty. Hans z początku stara się opierać, aż ulega w końcu hitlerowskiej propagandzie. Wyrusza na front razem z resztą bezosobowych żołnierzy, których jedynym celem jest walka i ewentualna śmierć za Fuhrera.
W filmie pojawiają się ponadto kadry prezentujące zmianę tradycyjnych wartości – Biblia zostaje zastąpiona przez „Mein Kampf”, ze ścian znikają krzyże i pojawiają się nazistowskie sztylety. Afirmacja przemocy wypiera pochwałę miłości do bliźniego.
Opierzeni dyktatorzy Tymczasem studio Warner Bros postanowiło przedstawić totalitarnych przywódców w postaci… kaczek terroryzujących poczciwą farmę.
Każdy z nich ma elementy charakterystyczne dla danego dyktatora: kaczor ucieleśniający Hitlera posiada wąsik i zaczesaną na lewą stronę grzywę, Mussolini to czarny kaczor z łysym łbem, a cesarz Hirohito to kaczuszka ze skośnymi oczami i dużymi zębami (wystające trzonowce były typowym w amerykańskich animacjach motywem parodiowania Japończyków). Tytułowi „Ducktatorzy” zaprowadzają swoje porządki pod przykrywką złudnych obietnic lepszego jutra. Gdy sytuacja staje się już nieznośna, na pomoc uciśnionym kurom wyrusza gołąbek pokoju.
Na końcu pojawia się oczywiście reklama zachęcająca do zakupu obligacji. Warner Bros zastosował w tym przypadku typowy dla swoich produkcji czarny humor – przedstawił trofea z głowami diabolicznych kaczorów, dodając napis, że do urzeczywistnienia tej wizji potrzebne jest finansowe wsparcie ze strony obywateli.
Królik Bugs drwi z Marszałka Rzeszy Całe hitlerowskie Niemcy zadają sobie jedno pytanie: Gdzie podział się Hermann Göring? Według ustaleń amerykańskiego wywiadu Herr Hermann poluje w Czarnolesie, aby ukoić stargane nerwy.
– donosił spiker radiowy na początku filmu „Herr Meets Hare”. W istocie – Marszałek Rzeszy uwielbiał relaksować się przy polowaniach. Z tego spotkania mógł jednak wrócić tylko bardziej zdenerwowany – naprzeciw wyszedł mu bowiem sam Królik Bugs.
Długouchy bohater z wyjątkową swadą robi z Göringa kompletnego idiotę – film naśmiewa się z jego bezkrytycznego oddania Hitlerowi oraz zamiłowania do obwieszania orderami całego torsu.
Na koniec uradowany Göring melduje swojemu wodzowi, że udało mu się złapać amerykańskiego królika. Jakież było ich zdziwienie, gdy z worka wyskoczył Bugs przebrany za Józefa Stalina… Szpinak na wojnie
W obronę wolnego świata zaangażowali się również bohaterzy będący twarzami Famous Studio – Marynarz Popeye oraz niezawodny Superman. Pierwszy z nich z niebywałą gracją rozbija U-Booty oraz marynarkę wojenną Japonii. Robi to w pojedynkę, ponieważ dzięki szpinakowi zyskuje nadludzkie siły. W jednej z agitek torpeduje nieudolnych hitlerowców, aby dowieźć puszki szpinaku do Wielkiej Brytanii. Z tym fortelem alianci wygraną mają w kieszeni – przekonuje nas sympatyczny osiłek.
Filmy z Supermanem były natomiast utrzymane w klimacie kina szpiegowskiego. W produkcjach tych skupiono się przede wszystkim na konflikcie japońsko-amerykańskim. W każdym z epizodów Clark Kent udaremnia niecne plany Cesarstwa. Snafu, czyli czego nie robić na wojnie
Na specjalne zlecenie amerykańskiej armii Warner Bros przygotował serię o Snafu (Private Snafu) – ciamajdowatym szeregowym, który gdzie się nie pojawi, wpada w zasadzkę zastawioną przez wroga. Z tej zabawnej animacji płynęło proste przesłanie dla żołnierzy – na wojnie każdą chwilę nieuwagi można przypłacić życiem.
A Snafu jest wyjątkowo podatny na wszelkiego rodzaju pokusy. Uwielbia towarzystwo kobiet, a gdy widzi fortepian, nie może sobie odmówić przyjemności zagrania ulubionego utworu. Wszystko, co spotyka na swojej drodze, to tak naprawdę sprytnie zastawione przez wroga sidła. Spotkane panienki mają w biustonoszach bomby, a pod klawiszami instrumentów znajdują się zapalniki.
Te specyficzne instruktaże zwracały jednak uwagę na bardzo realne zagrożenia – w jednym z filmów przekonywano na przykład, że jeśli na terenie wroga jest zbyt cicho, to znaczy, że mógł on przygotować kamuflaż. Co ciekawe, pewien odcinek okazał się proroczy – na początku epizodu Fighting Tools z 1943 roku pojawia się okładka gazety z artykułem o… samobójstwie Hitlera.
korekta: Kornelia Farynowska
