search
REKLAMA
Biografie ludzi filmu

HOWARD HAWKS. 10 filmów, 10 gatunków

Mariusz Czernic

30 maja 2018

REKLAMA

1. Film więzienny

Ludzie za kratami (The Criminal Code, 1931)

Oko za oko. To podstawa i fundament kodeksu karnego. Ktoś musi zapłacić!

Bez zakładów karnych trudno sobie wyobrazić historię kina. Powstało tak wiele znakomitych filmów rozgrywających się w więzieniach (np. Dziura Jacques’a Beckera z 1960), że dziś mówi się o odrębnym gatunku filmowym. Ma on swój początek w okresie Pre-Code Hollywood (1929-34), kiedy powstały takie filmy, jak: Szary dom (The Big House, 1930) George’a W. Hilla, Ludzie za kratami (The Criminal Code, 1931) Howarda Hawksa i najlepszy z nich – Jestem zbiegiem (I Am a Fugitive from a Chain Gang, 1932) Mervyna LeRoya. Te filmy nie mają wiele wspólnego z klasycznym kinem rozrywkowym – są to produkcje społecznie zaangażowane, psychologiczne, mające ambicje, by zwrócić uwagę na aktualne problemy i sprowokować do dyskusji.

Ludzie za kratami to ekranizacja sztuki scenicznej Martina Flavina wystawiana w broadwayowskim teatrze Belasco w Nowym Jorku w 1929 roku. W sztuce zagrał między innymi Boris Karloff i można go zobaczyć również w filmie. Postać bezwzględnego mordercy, Gallowaya, w którą się wcielił, to jego pierwsza ważna rola filmowa. Zagrał ją jeszcze przed Monstrum Frankensteina. Ale na pierwszym planie mamy relację naczelnika Marka Brady’ego ze skazanym za zabójstwo młodym Robertem Grahamem. Naczelnika i zarazem prokuratora okręgowego zagrał Walter Huston (ojciec reżysera Sokoła maltańskiego), który mawiał: „Nie płacą mi za to, aby dobre teksty brzmiały dobrze, lecz za to, by złe teksty nie brzmiały źle”. Rola młodego skazańca przypadła Phillipsowi Holmesowi, który podczas drugiej wojny światowej zginął w katastrofie lotniczej jako żołnierz Sił Powietrznych Kanadyjskich Sił Zbrojnych (miał zaledwie 35 lat).

Każdy mikroświat rządzi się swoimi prawami. Kino miało swój kodeks Haysa, wymiar sprawiedliwości ma swój kodeks karny, a więźniowie przestrzegają własnych zasad. Trudno to wszystko ze sobą pogodzić. Kino trudno pogodzić z rzeczywistością, a więźniów ze strażnikami. To rodzi podziały, wedle których jedni uznawani są za dobrych, drudzy za złych. Podstawą niemal każdego kodeksu jest równowaga, co przyczynia się do powstania zasady „oko za oko”. Skoro była zbrodnia, musi być kara, ale stres i nierzadko presja otoczenia sprawiają, że cena za nieprzestrzeganie reguł może być zbyt wysoka, niewspółmierna do winy. Pojęcie sprawiedliwości traci przez to na znaczeniu, staje się tylko pustą wymówką. Dla współczesnego odbiorcy film może być niełatwy w odbiorze, ale reżyseria Hawksa, aktorstwo Hustona, Karloffa i innych wykonawców oraz głęboko humanistyczny przekaz i problematyka społeczna, która nigdy nie traci na aktualności, zasługują na to, by zaliczyć tę produkcję do wybitnych osiągnięć amerykańskiej kinematografii.

Do miłośników tego dzieła należał Peter Bogdanovich, który jego fragmenty wykorzystał w swoim debiucie Żywe tarcze (Targets, 1968). Jest w nim taka scena, w której Boris Karloff wcielający się w samego siebie (tzn. podstarzałego gwiazdora kina grozy) mówi, że pierwszą ważną rolę zawdzięcza Hawksowi. I była to rola, która ustaliła jego emploi, czyniąc go specjalistą od kreowania mrocznych charakterów.

2. Film gangsterski

Człowiek z blizną (Scarface, 1932)

– Ten Tony Camonte to barwny charakter.
– Barwny? A jakiego koloru jest gnida?

Podobnie jak poprzednik, ten film również jest głosem w dyskusji na temat współczesności, ale sposób narracji jest zupełnie inny. Mamy tutaj kino, które może uchodzić za protoplastę dzisiejszych filmów akcji. Bardzo dużo się dzieje – jedna sytuacja pociąga za sobą kolejną, liczba trupów zwiększa się w szalonym tempie. Natomiast finał z górującym nad bohaterami napisem The World is Yours to nie tylko genialne podsumowanie historii, ale i zapowiedź takiego właśnie dynamicznego kina, w którym na pierwszym planie jest człowiek czynu, a jego życie pełne jest wzlotów i upadków.

Film został zrealizowany już w 1930 roku (według niektórych źródeł – w 1931), ale z powodów cenzuralnych musiał czekać na premierę wiele miesięcy, dopóki producent Howard Hughes nie wprowadził koniecznych zmian. Cenzura nakazała również dodać podtytuł Hańba narodu (The Shame of the Nation). Takich problemów nie miał Brian De Palma, realizując remake w 1983 roku. Tym większy podziw należy się twórcom przedwojennej wersji, że nakręcili dzieło tak mocne i przełomowe, które – wraz z Małym Cezarem (Little Caesar, 1931) Mervyna LeRoya i Wrogiem publicznym (The Public Enemy, 1931) Williama A. Wellmana – współtworzyło nowy gatunek, film gangsterski. Kino zmieniło się z niemego w dźwiękowe między innymi po to, by widz mógł usłyszeć melodię broni maszynowej. Ta melodia to główny motyw Człowieka z blizną.

Tytułowy bohater, Antonio Camonte, został zainspirowany słynnym gangsterem Alem Capone, który był wówczas w przełomowym momencie swojego życia – w trakcie realizacji filmu przebywał jeszcze na wolności, ale w momencie premiery odsiadywał już wyrok za unikanie płacenia podatków. Scenarzysta Ben Hecht, biorąc na warsztat powieść Armitage’a Traila, niewiele dodawał od siebie – niemal wszystkie brutalne sekwencje w filmie miały miejsce w rzeczywistości, łącznie z masakrą w dniu świętego Walentego. Nie brakuje genialnych i nowatorskich pomysłów inscenizacyjnych. Na przykład błyskawiczny upływ czasu został zobrazowany poprzez uciekające kartki z kalendarza z podłożonym odgłosem wystrzałów z broni maszynowej. Ciekawie nakręcono rozróbę w kręgielni, gdzie strącenie kręgli pełni symboliczną funkcję – oznacza likwidację konkurencyjnego gangu. Ważny okazuje się nawet krzyżyk oznaczający strącenie całej dziesiątki. Bo znak w kształcie litery X jest tutaj symbolem śmierci. Taki kształt ma również blizna tytułowego gangstera. Wiele iksów znajduje się też nad garażem, gdzie dochodzi do masakry 14 lutego 1929 w Chicago.

Doskonale w tej historii odnalazł się Paul Muni, który zarówno dzięki tej, jak i kolejnej roli w Jestem zbiegiem dołączył do grona pierwszoplanowych aktorów hollywoodzkich. Poruszającą kreację stworzyła Ann Dvorak, bohaterka wątku melodramatycznego. Gdy śpiewa przy fortepianie utwór Wreck of the Old 97, jest radosna jak skowronek, bo trafiła w nią strzała Amora, ale jej związek z przyjacielem „człowieka z blizną” z góry skazany jest na porażkę. Kultowa postać to rzucający monetą George Raft, ale lepszy aktorsko jest Osgood Perkins jako szef gangu Johnny Lovo (ten aktor to ojciec Anthony’ego Perkinsa – zmarł, gdy syn miał pięć lat). I tak jak w Ludziach za kratami rolę gangstera odegrał Boris „Monster” Karloff (aż szkoda, że Hawks nigdy nie nakręcił klasycznego horroru). Człowiek z blizną zestarzał się bardzo szlachetnie i wciąż – po upływie 85 lat od premiery – może dostarczyć ekscytujących wrażeń i licznych refleksji. Zauważalny jest w nim oskarżycielski ton. Oskarżani są ludzie, którzy motywowani przez prasę traktują bandziorów jak bohaterów lub co najmniej barwne charaktery, nie zauważając, że są oni warci tyle, co pełzające robale. Na pewno celem Hawksa nie była gloryfikacja przemocy, mimo iż był o to posądzany.

3. Film sportowy

Ryk tłumu (The Crowd Roars, 1932)

Cieszę się i jestem szczęśliwa. Nie dlatego, że wygrałeś! Ale dlatego, że mam cię z powrotem. Jesteś bezpieczny.

Kolejnym po więźniach i gangsterach środowiskiem infiltrowanym przez Hawksa jest świat kierowców wyścigowych. W Stanach Zjednoczonych sport samochodowy jest popularny od 1911 roku, kiedy to rozegrano pierwszy wyścig Indianapolis 500. Odgłosy silników, piski opon, eksplodująca benzyna i rozwrzeszczane tłumy – dopiero w kinie dźwiękowym można było na ekranie poczuć prawdziwe emocje związane z tymi niebezpiecznymi rozgrywkami. Ryk tłumu to jeden z czołowych reprezentantów kina, do którego należą Grand Prix (1966) Johna Frankenheimera, Le Mans (1971) Lee H. Katzina, Wyścig (2013) Rona Howarda.

Howard Hawks sam wymyślił tę historię, ale w profesjonalny scenariusz ubrało ją czterech innych autorów, co może dziwić, bo fabuła jest prościutka jak konstrukcja cepa. Film zyskuje z dwóch powodów. Po pierwsze, James Cagney jest znakomity jako doświadczony kierowca cechujący się nadopiekuńczą postawą wobec młodszego brata, który też chce się ścigać. Drugi ważny atut to sceny na torze wyścigowym. Za kierownicą siedział przeważnie Harry Hartz, wielokrotny uczestnik wyścigów AAA Championship Car i Indianapolis 500. Sekwencje akcji przygotowane zostały z wykorzystaniem pomysłowych trików operatorskich, montażowych i dźwiękowych. Nie ma tu tak wielu trupów jak w Człowieku z blizną, ale jest jedna przerażająca scena śmierci, której nie sposób zapomnieć. Gdy ofiara wypadku pali się żywcem, a eksplozja benzyny tworzy język ognia wzdłuż toru, przejeżdżający kierowcy zachowują się tak, jakby czuli nieprzyjemny zapach spalonego ciała.

Jak już wspomniałem we wstępie, „hollywoodzki szary lis” był w młodości kierowcą wyścigowym. Realizując ten film, korzystał więc z własnych doświadczeń. Do tematyki sportowej powrócił w latach sześćdziesiątych, kręcąc najpierw farsę Ulubiony sport mężczyzn (1964) o zawodach wędkarskich, a potem dramat Czerwona linia 7000 (1965), którym powrócił do tematu wyścigów samochodowych.

Mariusz Czernic

Mariusz Czernic

Z wykształcenia inżynier po Politechnice Lubelskiej. Założyciel bloga Panorama Kina (panorama-kina.blogspot.com), gdzie stara się popularyzować stare, zapomniane kino. Miłośnik czarnych kryminałów, westernów, dramatów historycznych i samurajskich, gotyckich horrorów oraz włoskiego i francuskiego kina gatunkowego. Od 2016 „poławiacz filmowych pereł” dla film.org.pl, współpracuje z autorami bloga TBTS (theblogthatscreamed.pl), dawniej pisał dla magazynów internetowych Magivanga (magivanga.com) i Kinomisja (pulpzine.pl). Współtworzył fundamenty pod Westernową Bazę Danych (westerny.herokuapp.com),

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA