Connect with us

Publicystyka filmowa

Filmy science fiction z NAJGŁUPSZĄ fabułą

FILMY SCIENCE FICTION Z NAJGŁUPSZĄ FABUŁĄ zapraszają na wirującą podróż wśród absurdów i tandetnych efektów, które zachwycają i bawią.

Published

on

Filmy science fiction z NAJGŁUPSZĄ fabułą

Filmy science fiction już z samego założenia proponują podróż w nieznane. To spotkanie z kosmosem, odległymi cywilizacjami oraz przygoda, jakiej do tego pory widzowie nie zaznali. Zdarza się jednak, że fabuła tego typu filmów nie jest zbyt mądra, a w połączeniu z tandetnymi efektami specjalnymi oraz drętwą obsadą daje mniej lub bardziej udany film klasy B.

Advertisement

UWAGA! Spoilery na każdym kroku.

Abraxas, Guardian of the Universe (1990)

Tym razem twórcy filmu się nie cackają i już od pierwszych minut mamy do czynienia z bitwą pomiędzy arcywrogami na terenie Ziemi. Niby nic nadzwyczajnego. Jednak parę chwil później okazuje się, że nasz „bohater” Secundus, zanim trafi do międzygalaktycznej kolonii karnej, postanawia zapłodnić przypadkową dziewczynę, kładąc jej świecącą dłoń na brzuchu.

Advertisement

Pięć lat później próbuje odnaleźć syna, gdyż ten jest jego zdaniem źródłem nieograniczonej mocy. Jeśli jednak myśleliście, że chodzi w tym wszystkim o Secundusa, to jesteście w błędzie, bowiem to Abraxas jest tym dobrym, który podąża aż na Ziemię za międzygalaktycznym złoczyńcą. Cała fabuła opiera się na założeniu, że Abraxas i Secundus to intergalaktyczni policjanci z planety zwanej Sargacia. Ich rasa jest fizycznie podobna do ludzi, ale ma wydłużoną żywotność; Secundus chce uzyskać dostęp do negatywnego wszechświata, który, jak wierzy, da mu wszechpotężne moce i uczyni go nieśmiertelnym. Aby to zrobić, potrzebuje rozwiązania równania Anti-Life, którym najprawdopodobniej będzie dysponowało stworzone przez niego ziemskie dziecko. Nic dodać, nic ująć.

John Carter (2012)

john-carter

Niestety, ale to jeden z przykładów, kiedy Disney poległ całkowicie. Bohaterem filmu jest weteran wojny secesyjnej, który ucieka z celi, a w trakcie pościgu zostaje przeniesiony na planetę zwaną Marsem, a która rzeczywiście nazywa się Barsoom. Na szczęście dla Cartera panuje w nim atmosfera, którą może oddychać, a temperatura powierzchni pozwala mu chodzić non stop bez koszulki. Dodatkowo dość szybko odkrywa, że dzięki swojemu sześciopakowi i tamtejszej grawitacji może wykonywać skoki na duże odległości. Przyciąga to jednak uwagę mieszkańców, reprezentowanych przez dwa pozornie ludzkie miasta walczące ze sobą, w tym przedstawicieli rasy zwanej Tharks, która wygląda jak niewyraźna, humanoidalna mieszanka dziwnych, zielonych kosmitów.

Advertisement

John Carter nie czuje sympatii do Tharków, w dodatku w międzyczasie zostaje zwerbowany do wojny o miasta. Wybiera oczywiście stronę, za którą opowiada się ognista piękność o imieniu Dejah Thoris. Początkowo jednak nie chce mieć z tym konfliktem nic wspólnego, gdyż za bardzo przypomina mu wojnę, w której sam brał udział, a w której stracił bliskie mu osoby. Cała historia jest tak straszliwie dziwaczna, chociaż sam pomysł wyjściowy na papierze nie wydaje się aż taki zły. Czyżby?

Transformers: Ostatni rycerz (2017)

transformers

Już od samego początku można stwierdzić, że fabuła tego filmu to totalny bajzel. Córka Cade’a i jej chłopak – obaj pamiętni bohaterowie z ostatniego filmu – zniknęli.

Advertisement

Prawdopodobnie jedne z lepszych postaci w całej franczyzie zostały całkowicie wypisane ze scenariusza tej odsłony. Złoczyńcy z pierwszego filmu zostają tutaj zastąpieni przez całkowicie stworzonego w CGI wroga o imieniu Quintessa – międzygwiezdną istotę, która chce wykorzystać planetę macierzystą Transformersów do zniszczenia Ziemi. Chodzi o to, że obie planety mają się ze sobą zderzyć. Jednak postać Quintessy jest tak karykaturalna i kreskówkowa, że nikt nie traktuje jej poważnie. Jak więc prezentuje się fabuła od początku do końca? Ostatni rycerz rozpoczyna się w miejscu zakończenia ostatniego filmu, o którym większość zdążyła już zapomnieć.

Optimus Prime wraca na swoją rodzinną planetę, aby zapobiec dalszym atakom na Ziemię. Ale zanim do tego dojdzie, dowiadujemy się, że w 484 roku król Artur i jego rycerze przegrywają bitwę z Saksonami. Merlin zwraca się do Rycerzy Iacon, grupy Transformersów ukrywających się na Ziemi, aby pomogli im wygrać wojnę. Następnie mamy scenę, w której Optimus w końcu przybywa na mocno uszkodzony Cybertron i spotyka swojego rzekomego twórcę Quintessę. Obwinia ona Optimusa o zniszczenie Cybertrona i robiąc mu pranie mózgu, zmienia jego imię na Nemesis Prime. Następnie nakazuje mu udać się na Ziemię, aby pomóc jej zdobyć laskę Merlina, która może pochłonąć energię Ziemi.

Advertisement

O ile wcześniejsze filmy o Transformersach miały w sobie minimum logiki, o tyle połączenie stylu Michaela Baya z arturiańskimi legendami było tym, czego w ogóle się nie spodziewałam. I z pewnością nie tym, czego spodziewały się osoby przywiązujące jakąkolwiek wagę do zachowania choć szczypty sensu w filmie.

Szlachetny podróżnik (1982)

Film skupia się na dwóch wielkich tajemnicach naszych czasów: jak bardzo płodnym aktorem był Ben Murphy oraz losie faraona Tutenchamona. Produkcja zadaje kluczowe dla losów ludzkości pytanie: co by było, gdyby nastoletni faraon zaraził się śmiertelną grzybicą od kosmity? Ale jeśli myślicie, iż fabuła skupia się tylko na tym wątku, to trzymajcie się fotela, bo dalej jest jeszcze lepiej.

Advertisement

Otóż z głębi grobowca egipskiego faraona Tutenchamona profesor Douglas McCadden wysyła trumnę Ankh-Vanharis do Kalifornijskiego Instytutu Nauk. Tam promienie rentgenowskie ujawniają pięć kryształów podobnych do diamentów, które zostały ukryte w trumnie faraona. Technik Peter Sharpe kradnie kryształy, ale nie zauważa, że ​​silne promieniowanie rentgenowskie ożywiło także zielonego grzyba. Kiedy trumna zostaje otwarta na uniwersyteckiej konferencji prasowej, reporterzy odkrywają więcej, niż się spodziewali. Mumia zniknęła… a Wędrowiec znów żyje. Na szczęście w przeciwieństwie do tego filmu w pamięci widzów.

Kosmiczne łowy (1983)

Akcja filmu rozgrywa się na początku XXII wieku i rozpoczyna się od sceny, w której kosmiczny statek wycieczkowy zostaje zniszczony przez piorun mgławicowy. Jedynymi ocalałymi są trzy piękne kobiety – Nova, Reena i Meagan – które uciekają w kapsule ratunkowej i lądują na najbliższej nadającej się do zamieszkania planecie. Tam zostają szybko zaczepione przez wrogich tubylców i zabrane na pokład pojazdu, który przypomina piracki statek na szynach. Z kolei Wolff, międzygalaktyczny łowca nagród, dąży do otrzymania nagrody za uratowanie naszych trzech dziewcząt, które koniec końców zostały uwięzione na złomowisku planety Terra 11.

Advertisement

Na swojej drodze napotykają amazonki, mutantów oraz inne dziwne stworzenia, które staną im na drodze ku wolności. Oczywiście ściga ich dyktatorski przywódca planety cyborgów. To kolejny przykład generycznego pomysłu na fabułę science fiction, gdzie mamy półnagie kobiety, arcywroga i coraz dziwniejszych przeciwników.

Inwazja kosmitów (1957)

Nastoletnia para całująca się w lesie przypadkowo przejeżdża swoim samochodem istotę nie z tego świata. Mimo utraty ręki potwór żyje i zaczyna prześladować naszych nastolatków. Z kolei Joe, miejscowy pijak, oferuje nastolatkom swoje usługi w znalezieniu kosmity, jednak koledzy potwora z kosmosu wstrzykują mu do organizmu alkohol, przez co ten umiera z przedawkowania.

Advertisement

Jeżeli to nie jest głupi pomysł na fabułę filmu science fiction, to nie wiem, co nim jest. Ale idąc dalej, nasi bohaterowie na skutek serii niefortunnych zdarzeń muszą przekonać lokalną policję, że faktycznie potrącili potwora nie z tego świata, a nie miejscowego pijaka, który ginie dokładnie w tym samym czasie, choć wszyscy wiedzą, że umarł z przedawkowania. Do tego dodajmy jeszcze wątek wojskowych, którzy próbują ukryć fakt, iż istoty pozaziemskie są wśród nas… duh! Mimo łatki filmu SF produkcja bardziej przypomina dramat dla nastolatków, gdzie potwór pojawia się tak naprawdę przez 5-6 minut całego filmu.

Agent For H.A.R.M (1966)

Jeżeli patrząc na sam tytuł, od razu nasuwa się wam serial Kryptonim U.N.C.L.E, który zawitał na ekrany w roku 1964, pamiętajcie, że podobieństwo jest jak najbardziej zamierzone. Tyle że w tym przypadku całość została wciśnięta w ramy filmu SF. Fabuła dzieje się w roku 1966, kiedy to panuje zimna wojna, a naukowiec dr Jan Stefanik dysponuje tajną bronią biologiczną.

Advertisement

Oczywiście ściga go Armia Czerwona, a na terenie USA nikt nie może się do końca czuć bezpieczny. Partner naukowca zostaje zamordowany przez podwójnego agenta z pistoletem, który strzela mu w twarz zarodnikami zjadającymi mięso. Nasz doktor osiada w San Diego, aby pracować nad antidotum, zaś jego nowym towarzyszem zostaje ubrana w bikini mistrzyni łucznictwa, siostrzenica Eva, która nie istniała w jego świecie do momentu, gdy fabuła uznała, że jest potrzebna. Z kolei Adam Chance pracujący dla tytułowej agencji H.A.R.M. (ang. Human Aetiological Relations Machine) musi za wszelką cenę chronić doktora i powstrzymać Rosjan przed zarażeniem amerykańskich pól uprawnych śmiercionośnymi zarodnikami.

Brygada siedmiu mieczy (1991)

Produkcja charakteryzuje się abstrakcyjną, wręcz oniryczną strukturą. Nie uświadczymy tu przesadnej ilości dialogów, a niektóre sceny w kluczowych momentach były powtarzane niezliczoną ilość razy. Przykładowo dotyczy to sytuacji, w której główny bohater wsiada na motocykl i wyjeżdża z parkingu osiem razy z rzędu, za każdym razem wyjeżdżając z innego miejsca parkingowego. Jeżeli chodzi o fabułę, to jest to pierwszy przykład tzw. filmu zen, gdzie sceny filmowane są bez scenariusza. Jednak możliwe jest nakreślenie, o czym ta produkcja jest. Film opowiada o Hawku Goodmanie, który zostaje wysłany na misję przez ojca Donaldo, aby uratować swoją porwaną siostrę ze szponów złego władcy – faraona – w apokaliptycznym świecie przyszłości.

Advertisement

Akcja filmu rozgrywa się w regionie zwanym Wheelzone, którego ludność podróżuje wyłącznie na rolkach lub deskorolkach, jednak Hawk jak przystało na prawdziwego badassa porusza się na Harleyu Davidsonie.

Starcrash (1978)

Film był odpowiedzią na Gwiezdne Wojny, które w tamtym okresie królowały na dużym ekranie. W obsadzie znalazł się jednak nie kto inny jak sam David Hasselhoff. Wciela się on w rolę galaktycznego księcia, który musi walczyć z poklatkowymi droidami, zaś u jego boku znajduje się Caroline Munro, bardziej znana jako dziewczyna Bonda w Szpiegu, który mnie kochał.

Advertisement

Tym razem wciela się w rolę kosmicznej przemytniczki – Stelli Star – oczywiście paradującej w bikini. Jak więc wygląda fabuła tegoż dzieła? Otóż Stella Star zostaje zatrzymana przez kosmiczną policję, a następnie wysłana do kosmicznego obozu. Udaje jej się uciec, jednak dostaje specjalne zadanie – ma odnaleźć Simona, syna imperatora, którego gwiezdny pojazd rozbił się na odległej planecie. Nie można zapominać też o uratowaniu przy okazji kosmicznego królestwa, które chce przejąć niegodziwy hrabia Zarth Arn. Jeżeli to nie przekonało was do seansu, to warto nadmienić, że statki kosmiczne zostały wykonane z części samolotowych, części samochodowym oraz pojemników po aerozolu.

A jakie waszym zdaniem są najgłupsze pomysły na filmy science fiction?

Advertisement

Chociaż docenia żelazny kanon kina, bardziej interesuje ją poszukiwanie takich filmów, które są już niepopularne i zapomniane. Wielka fanka kina klasy Z oraz Sherlocka Holmesa. Na co dzień uczestniczka seminarium doktoranckiego (Kulturoznawstwo), która marzy by zostać żoną Davida Lyncha.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *