search
REKLAMA
Artykuł

Emancypacja poprzez kontakt ze złem? O nastoletnich bohaterkach horrorów OZA PERKINSA

Oryginalne podejście Perkinsa sprawia, że jego bohaterki wymykają się gatunkowym kliszom.

Jan Brzozowski

24 czerwca 2021

REKLAMA

Oz Perkins ma obecnie 47 lat i trzy pełnometrażowe filmy w reżyserskim dorobku. Karierę w branży rozpoczynał, podążając śladami słynnego ojca, Anthony’ego, występując jako aktor w najróżniejszego rodzaju produkcjach. Grywał w komediach romantycznych (Legalna blondynka), wysokobudżetowych projektach science fiction (Star Trek), thrillerach (Removal) czy horrorach (Wilk). To z tymi ostatnimi Perkins związał się jako reżyser – najprawdopodobniej na stałe.

Wszystkie trzy zrealizowane przez niego jak dotąd filmy (Zło we mnie, I Am the Pretty Thing That Lives in the House, Małgosia i Jaś) bezsprzecznie przynależą gatunkowo do kina grozy. Estetycznie oraz tematycznie można by je przyporządkować do kategorii tzw. „posthorrorów” (termin ukuty przez amerykańskiego krytyka Steve’a Rose’a), a zatem horrorów, których nadrzędnym zadaniem, w przeciwieństwie do większości podobnych filmów z głównego nurtu, nie jest wywołanie w odbiorcy uczucia strachu (sam strach nie jest już dłużej cechą konstytutywną gatunku), ale zbudowanie niepokojącej, gęstej atmosfery i przekazanie za pomocą niebanalnej fabuły określonych, często niejednoznacznych treści. Na śmietniku historii lądują więc konwencjonalne zabiegi formalne (np. niesławne jump scare’y) oraz oklepane rozwiązania fabularne (np. final girl). Jak konkluduje w pewnym momencie sam Rose: „Co może się wydarzyć, gdy zapuścisz się poza skostniałe konwencje i ruszysz prosto w ciemności? Możesz znaleźć coś jeszcze bardziej przerażającego. Możesz równie dobrze znaleźć coś, co nie będzie ani trochę przerażające. Wyłania nam się w tym miejscu nowy podgatunek. Nazwijmy go po prostu «posthorrorem»”1.

Co w owych metaforycznych ciemnościach odnajduje Oz Perkins? W pierwszej kolejności – kobiety. We wszystkich zrealizowanych do tej pory przez Amerykanina filmach najważniejsze postaci są płci żeńskiej. W przypadku dwóch z nich, Zła we mnie oraz Małgosi i Jasia, są to nastoletnie dziewczęta, powoli wkraczające dopiero w świat dorosłości. Obie napotykają na swojej drodze mroczną siłę, która kusi je obietnicą fałszywej opieki bądź emancypacji – nabycia pewności siebie, odzyskania kontroli nad własnym życiem. Bohaterki reagują na te propozycje na dwa zupełnie różne sposoby, co niesie za sobą, rzecz jasna, określone konsekwencje.

Akcję Zła we mnie Perkins osadza na terenie na poły opuszczonego, katolickiego internatu dla dziewcząt w Bedford. Wszystkie uczennice wyjechały wraz z rodzicami, aby w ich towarzystwie spędzić ferie zimowe. Na miejscu zostały tylko, nie licząc kilku pracowników szkolnej instytucji, Katherine i Rose. Rodzice pierwszej z nich nie dotarli do Bedford z niewyjaśnionych przyczyn. Druga podała matce i ojcu fałszywą datę zakończenia semestru, aby zdążyć spotkać się z chłopakiem i usunąć nieplanowaną ciążę. Bohaterki są konstruowane przez Perkinsa w opozycji do siebie. Grana przez Kiernan Shipkę Katherine jest samotna, cicha, nierzucająca się w oczy. Z utęsknieniem wyczekuje przyjazdu rodziców, skrzętnie odliczając dni pozostałe do rozpoczęcia ferii zimowych. Rose jest starsza i zdecydowanie bardziej pewna siebie. Odnosi się do młodszej koleżanki z wyraźną wyższością, nazywa ją pogardliwie „świeżakiem” i ostentacyjnie oświadcza, że, pomimo wyraźnego polecenia dyrektora internatu nie ma zamiaru się nią opiekować podczas kilkudniowego oczekiwania na przyjazd matki i ojca.

W międzyczasie Perkins wprowadza na scenę jeszcze jedną bohaterkę – wyraźnie starszą od pozostałej dwójki, podróżującą autostopem Joan (Emma Roberts). Jej wątek pozornie nie jest związany z postaciami Katherine i Rose, widz może poczuć się z jego powodu nieco zdezorientowany. Oczywiście jest to jedynie sprytny wybieg fabularny ze strony Perkinsa, z jednej strony pozwalający mu zbudować napięcie przed emocjonującym finałem opowieści, z drugiej zaś – umożliwiający pogłębienie portretu psychologicznego jednej z bohaterek. Powracające, kilkusekundowe retrospekcje ze szpitala psychiatrycznego utwierdzają widza w przekonaniu, że przeszłość Joan jest wyjątkowo mroczna, naznaczona jakimś tajemniczym, krwawym wydarzeniem sprzed lat. Reżyser bardzo powoli odsłania przed nami prawdę na temat tożsamości swojej bohaterki. Dopiero przypadkowe spotkanie z małżeństwem podróżującym do miejsca tragicznej śmierci córki sprawia, że odbiorca zaczyna się domyślać, kim rzeczywiście jest Joan i w jaki sposób jej historia łączy się z wydarzeniami w Bedford. Mężczyzna pokazuje młodej kobiecie zdjęcie swojego zamordowanego przed dziewięcioma laty dziecka – widnieje na nim podobizna Rose. Bohaterka udaje się na moment do łazienki, gdzie próbuje powstrzymać się przed histerycznym śmiechem. Na tym etapie filmu widz ma już graniczące z pewnością przeczucie, że Joan to tak naprawdę Katherine, która przed dziewięcioma laty zamordowała swoją koleżankę z internatu. Dlaczego i w jaki dokładnie sposób? Odpowiedzi na te pytania Perkins udziela w przewrotnym finale swojego debiutu.

1 S. Rose, How post-horror movies are taking over cinema, tłum. własne, dostęp online: https://www.theguardian.com/film/2017/jul/06/post-horror-films-scary-movies-ghost-story-it-comes-at-night.

Janek Brzozowski

Jan Brzozowski

Student trzeciego roku na poznańskim filmoznawstwie. Permanentnie niewyspany, bo nocami chłonie na zmianę westerny i kino nowej przygody. Wielki fan umiejętności aktorskich Jamesa Deana i Jimmy'ego Stewarta oraz urody Ryana Goslinga i Elle Fanning. Poza dziesiątą muzą interesuje go również literatura amerykańska (w szczególności proza Huntera S. Thompsona i Philipa Rotha) oraz francuska (zwłaszcza dzieła Marcela Prousta i Alberta Camus), a także piłka nożna (od 2006 roku jest oddanym kibicem FC Barcelony). Ostatnimi czasy odkrywa w sobie ogromne pokłady miłości względem kina dokumentalnego. Żałuje w życiu tylko jednego: że nie jest kimś innym.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA