search
REKLAMA
Artykuły o filmach, publicystyka filmowa

Dwa razy Ford na młodo!

Jacek Lubiński

16 marca 2016

REKLAMA

Niechlubnej kontynuacji legend ciąg dalszy. Disney ogłosił właśnie, że w lecie 2019 r. ponownie zobaczymy na dużym ekranie Indianę Jonesa – oczywiście z Harrisonem Fordem w obsadzie i ze Stevenem Spielbergiem za kamerą. Rola Forda nie jest jeszcze jasna na tym etapie – najprawdopodobniej jednak leciwy już aktor odpuści sobie kaskaderkę, podobnie jak w części czwartej ustępując pola młodym. Jest więc szansa, że powróci Shia LaBeouf. Jest również możliwość, że zobaczymy młodego Indianę z nową facjatą. Szyją… ekhm, czyją?

Odpowiedzi szukać można w innych informacjach zza oceanu, gdzie wyłoniono właśnie głównych kandydatów do wcielenia się w inną ikoniczną postać, której Ford dał życie – Hana Solo. W jego młodszą inkarnację w planowanym spin-offie wcieli się któryś z tych obiecujących aktorów: Alden Ehrenreich (Ave, Cezar!), Jack Reynor (Transformers: Wiek zagłady), Taron Egerton (Kingsman: Tajne służby), Miles Teller (Whiplash), Ansel Elgort (seria Niezgodna), Emory Cohen (Brooklyn), Jack O’Connell (Niezłomny), Scott Eastwood (Idealna fala), Logan Lerman (Furia) lub Blake Jenner (serial Glee). O, tacy oni ładni:

mlodesole

Pytanie, któremu z nich przypaść może blaster i niańczenie Chewbacci, a który ewentualnie sięgnie po bicz i wysłużonego Stetsona? Który godnie podąży solową ścieżką Forda, a który dorówna wcześniejszym kreacjom Seana Patricka Flanery’ego (telewizyjne Kroniki młodego Indiany Jonesa) i Rivera Phoenixa (prolog Ostatniej krucjaty)? I czy wszystkim wyjdzie to na dobre…?

Avatar

Jacek Lubiński

KINO - potężne narzędzie, które pochłaniam, jem, żrę, delektuję się. Często skuszając się jeno tymi najulubieńszymi, których wszystkich wymienić nie sposób, a czasem dosłownie wszystkim. W kinie szukam przede wszystkim magii i "tego czegoś", co pozwala zapomnieć o sobie samym i szarej codzienności, a jednocześnie wyczula na pewne sprawy nas otaczające. Bo jeśli w kinie nie ma emocji, to nie ma w nim miejsca dla człowieka - zostaje półprodukt, który pożera się wraz z popcornem, a potem wydala równie gładko. Dlatego też najbardziej cenię twórców, którzy potrafią zawrzeć w swym dziele kawałek serca i pasji - takich, dla których robienie filmów to nie jest zwykły zawód, a niezwykła przygoda, która znosi wszelkie bariery, odkrywa kolejne lądy i poszerza horyzonty, dając upust wyobraźni.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA