Publicystyka filmowa
CO SIĘ Z NIMI STAŁO? Sharon Stone
Sharon Stone, ikona lat 90., dziś znana głównie z „Nagiego instynktu”, wciąż zachwyca, choć nieco przyćmiona przez czas. Co się z nią stało?
Gdyby czterdzieści lat temu ktoś powiedział jej, że przejdzie do historii kina, zakładając nogę na nogę, Sharon Yvonne Stone zapewne uznałaby tego kogoś za wariata. Tymczasem kończąca dziś 60 lat aktorka właśnie za sprawą słynnej sceny przesłuchania z Nagiego instynktu (1992) stała się symbolem seksu lat 90. i jedną z najbardziej pożądanych gwiazd kina. Dziś o Sharon pamięta się wyłącznie dzięki jej dokonaniom z tamtej dekady, bowiem w nowym millenium Stone nigdy tak naprawdę nie nawiązała do swych największych sukcesów. Co prawda wciąż dopisuje do swego dorobku kolejne produkcje, głównie telewizyjne, ale jej nazwisko w obsadzie od dawna nie stanowi już zachęty dla widzów.
Gdy kilka lat po premierze Nagiego instynktu rozmawiała z dziennikiem „The Guardian”, wciąż nie mogła uwierzyć, dlaczego tak wiele aktorek odrzuciło rolę Catherine Tramell. – Przeczytałam scenariusz i pomyślałam sobie „Rany, ktoś będzie miał genialną rolę do zagrania”. Zaraz potem zadałam sobie pytanie „Zaraz, zaraz, przecież to ty masz scenariusz, więc niby dlaczego ci go dali?” – w ten sposób Stone opisywała swoje wrażenia z pierwszej lektury skryptu do Nagiego instynktu, a kilkanaście miesięcy później nazywano ją seksbombą i najbardziej ponętną aktorką świata.
Widzowie – zwłaszcza płci męskiej – oszaleli na jej punkcie i wydawało się, że Sharon stoi na filmowym szczycie. Wtedy jednak potwierdziła się stara zasada: im szybciej na niego wchodzisz, tym szybciej z niego spadasz. Nie nastąpiło to od razu: po filmie Paula Verhoevena blondwłosa piękność pracowała regularnie, ale ilość nie przekładała się na jakość. Zamiast zbierać kolejne nominacje do Złotych Globów, jak było w przypadku Nagiego instynktu, szybko stała się królową Malin w tym samym kolorze, „zdobywając” aż dwie takie nagrody za Specjalistę (1994) Luisa Llosy.
Wtedy jednak nie dała za wygraną i postanowiła udowodnić światu, że potrafi grać – za rolę w Kasynie (1995) Martina Scorsesego zdobyła swoją jedną jedyną nominację do Oscara, a drugą w karierze nominację do Złotego Globu zamieniła na statuetkę (później w gronie wyróżnionych znalazła się dwukrotnie, ale bez powodzenia). Tak naprawdę jednak wtedy skończyła się wielka kariera Stone – później zagrała jeszcze w dużych produkcjach, ale nigdy nie osiągnęła już poziomu Kasyna. Symbol triumfu w jej przypadku stał się też symbolem powolnego schyłku.

Zdjęcie Timothy’ego White’a dla magazynu „Spirit & Flesh”
Sharon Yvonne Stone przyszła na świat 10 marca 1958 roku w Meadville w stanie Pensylwania jako drugie dziecko Josepha Williama Stone’a II, pracownika fabryki narzędzi, i Dorothy Marie Lawson, księgowej. Miała trójkę rodzeństwa i udane, spokojne dzieciństwo – ponoć już jako dziecko wystawiała przedstawienia w domowym zaciszu. Co ciekawe, nie była jednak gwiazdą tych przedstawień – produkowała, pisała i reżyserowała, a do głównej roli zawsze zatrudniała młodszą siostrę Kelly, która jednak ostatecznie nie zdecydowała się na aktorstwo. Sharon była małym geniuszem – szkołę zaczęła jako pięciolatka i to od razu od drugiej klasy, w wieku siedmiu lat uzyskała wynik 154 na teście IQ, zaś studia na Edinboro University of Pennsylvania rozpoczęła, mając raptem 15 lat.
Zostałaby zapewne wybitnym naukowcem, gdyby… nie była tak piękna. Podczas studiów wzięła bowiem udział w kilku konkursach piękności, które w cuglach wygrała i za namową jednego z jurorów rozpoczęła karierę w modelingu, przerywając naukę. Wreszcie mogła spełniać marzenia: w jednym z wywiadów wspominała, że jej narodziny w Pensylwanii były „błędem lądowania”, bo kocha miejską rzeczywistość i to tam powinna przyjść na świat. Przez Nowy Jork trafiła do Europy, gdzie zetknęła się ponownie z aktorstwem. Zafascynowało ją do tego stopnia, że postanowiła zerwać z wybiegiem, na którym radziła sobie coraz lepiej, i wrócić do Stanów, by spróbować swych sił w filmie.
Debiutowała u nie byle kogo, bo u samego Woody’ego Allena, choć rolę we Wspomnieniach z gwiezdnego pyłu (1980) trudno uznać za znaczącą. Była jednak wystarczająca, by zwrócić na Sharon uwagę innych filmowców.
Śmiertelne błogosławieństwo (1981) Wesa Cravena nie jest najsłynniejszym ani najlepszym filmem w dorobku zmarłego trzy lata temu mistrza horroru, ale dla Stone był to jeden z tytułów stanowiących rozbieg do właściwej kariery. W tym samym roku pojawiła się też (trudno nazwać ten epizod rolą) w filmie uznanego francuskiego reżysera Claude’a Leloucha Jedni i drudzy, który w bogatej obsadzie miał też m.in. Jamesa Caana i… Daniela Olbrychskiego. W tamtym okresie sporo grywała też w reklamach i często pojawiała się w telewizji: błysnęła u boku Pierce’a Brosnana w jednym z odcinków Remingtona Steele’a, zagrała też jedną z głównych ról w liczącym zaledwie 8 epizodów serialu NBC o drużynie baseballistów Bay City Blues (1983).
W połowie lat 80. Sharon zagrała też w dwóch produkcjach przygodowych o Allanie Quatermainie: Kopalniach króla Salomona (1985) J. Lee Thompsona oraz Quatermainie i zaginionym Mieście Złota (1986) Gary’ego Nelsona. Wyprodukowane przez legendarne Cannon Films adaptacje powieści Henry’ego Ridera Haggarda miały być lżejszą wersją filmów o Indianie Jonesie i korzystać z popularności serii Stevena Spielberga. Widzowie jednak nie docenili wysiłków wcielającego się w głównego bohatera Richarda Chamberlaine’a i partnerującej mu Sharon Stone, dlatego trzecia część zamyślonego jako trylogia cyklu nie doszła do skutku.
Dla wciąż niedoświadczonej aktorki było to jednak wartościowe przetarcie w blockbusterowej konwencji, do której zresztą w późniejszych latach prawie wcale nie wracała, zapewne właśnie ze względu na klapę filmów o przygodach Quatermaine’a.

Materiał promujący Kopalnie króla Salomona (1985)
Akademia policyjna 4: Patrol obywatelski (1987) Jima Drake’a, Szalony Jackson (1988) Craiga R. Baxleya, Nico (1988) Andrew Davisa – to najbardziej znane, choć niejedyne tytuły, w których Sharon zagrała w drugiej połowie lat 80. Stone mogła być zadowolona, że regularnie grywa w mniejszych i większych produkcjach, jednak żadna z nich nie stanowiła przepustki do wielkiej kariery. Dopiero sukces Pamięci absolutnej (1990) Paula Verhoevena sprawił, że o pięknej blondynce wreszcie zrobiło się głośno. To właśnie holenderski reżyser nadał właściwego tempa karierze Sharon i potrafił wykorzystać wszystkie jej walory na ekranie – po Nagim instynkcie o dziewczynie z Pensylwanii mówiło się dosłownie wszędzie, a Stone stała się idealną kandydatką do ról ponętnych femmes fatales.
Już rok po tym, jak stworzyła na ekranie postać Catherine Tramell, zagrała w kolejnym thrillerze, lecz Sliver (1993) Phillipa Noyce’a był pierwszym sygnałem, że aktorska intuicja Stone nie działa najlepiej. Co prawda film zarobił swoje (116 milionów dolarów w światowym box office przy 40-milionowym budżecie), ale spotkał się ze skrajnie negatywnymi recenzjami, przynosząc Sharon drugą nominację do Złotej Maliny. Potem przyszło Na rozstaju (1994) Marka Rydella, amerykański remake Okruchów życia Claude’a Sauteta, i niesławny Specjalista – krytycy nie zostawili na obu suchej nitki, choć akurat drugi z tych filmów przyzwoicie poradził sobie w box office. Kariera Stone znalazła się jednak na zakręcie i wydawało się, że może zakończyć się znacznie szybciej, niż się rozpoczęła.

Nagi instynkt (1992)
Wtedy nastał rok 1995, kiedy to premierę miały dwa filmy z udziałem Sharon. O ile Szybcy i martwi, western Sama Raimiego, który miał premierę na festiwalu w Cannes, spotkał się z chłodnym przyjęciem, o tyle Kasyno Scorsesego osiągnęło znacznie większy sukces. Choć niektórzy krytycy zarzucali reżyserowi wtórność i nadmierne podobieństwo narracji Kasyna do fabuły Chłopców z ferajny, punktem wspólnym większości opinii były pochwały dla Stone. Brawurowo wcieliła się w byłą prostytutkę i intrygantkę Ginger McKennę, która rozkochuje w sobie głównego bohatera granego przez Roberta De Niro.
Złoty Glob i nominacja do Oscara były wystarczającymi powodami, by nie skreślać kariery Sharon i spodziewać się kolejnych świetnych ról. Gwiazda w Alei Sław, odsłonięta także w 1995 roku, potwierdzała coraz mocniejszą pozycję Stone w hollywoodzkiej hierarchii. I wtedy stało się coś niesamowitego – po raz kolejny sukces stał się swoistą klątwą dla Sharon, która zaczęła notować wpadkę za wpadką. Blockbuster sci-fi Kula (1998) Barry’ego Levinsona zaliczyła klęskę w box office, zaś dwa głośne remaki, Diabolique (1996) Jeremiah S. Chechika i Gloria (1999) Sidneya Lumeta, nawet nie zbliżyły się do jakości oryginalnych dzieł.
Miłą odmianą były w tej mizerii jedne z ostatnich pozytywnych akcentów w karierze Stone: komediodramat Potęga przyjaźni (1998) Petera Chelsoma i Muza (1999) Alberta Brooksa, mało znane, ale cenione produkcje, które przyniosły aktorce ostatnie nominacje do Złotego Globu.

Kasyno (1995)
Już w XXI wieku o mało nie pożegnała się z życiem – w 2001 roku doznała krwotoku podpajęczynówkowego, co jest rodzajem wylewu krwi do mózgu. Cudem uniknęła nie tylko śmierci, ale i częstego w takich wypadkach paraliżu. Spędziła kilkanaście miesięcy na rekonwalescencji, ale ostatecznie wróciła do formy, a także – mimo niedawnych porażek – do aktorstwa. Nowe millenium nie przyniosło jednak odmiany złej passy – niemal wszystkie filmy, w których występowała Sharon, okazywały się porażkami, a bodaj najbardziej jaskrawymi przykładami są Kobieta-Kot (2004) Pitofa, przez wielu uważany za jeden z najgorszych filmów w historii, i Nagi instynkt 2 (2006) Michaela Catona-Jonesa, chyba najbardziej zbyteczny sequel, jaki kiedykolwiek nakręcono.
Co prawda zdarzały się Stone występy w lepszych, bardziej niezależnych produkcjach, jak Broken Flowers (2005) Jima Jarmuscha czy Alpha Dog (2006) Nicka Cassavetesa, ale zdecydowana większość filmów z udziałem Sharon były nieudanymi przedsięwzięciami. Nazwisko dawnej seksbomby najwyraźniej wciąż jednak dobrze wygląda na liście płac, bowiem Stone od dawna nie narzeka na brak pracy, a pod względem pracowitości przebijają ją chyba tylko Eric Roberts i Steven Seagal. Grywa nie tylko w produkcjach amerykańskich, ale też włoskich, francuskich (Spisek z 2011 roku, czyli sequel Largo Winch) czy tureckich.
W wywiadach często podkreśla, że spotkanie oko w oko ze śmiercią zmieniło jej nastawienie do życia – przestała marzyć o kolejnych wielkich rolach i zaczęła cieszyć się samą możliwością pracy jako aktorka. Dlatego też nie wybrzydza, a my możemy oglądać wciąż świecącą pełnym, dojrzałym blaskiem Sharon w przeróżnych, najczęściej niespecjalnie udanych obrazach.
Na pytanie „Co się stało z Sharon Stone?” można więc znaleźć bardzo łatwą odpowiedź. Niegdysiejsza kobieta-wamp wiele przeszła, nabrała dystansu i uznała, że od gwiazdorskiej, choć niepewnej kariery woli ścieżkę stałej, mniej imponującej pracy. Nikt nigdy nie odmawiał Sharon talentu, ale kilka niewłaściwych decyzji zawodowych z lat 90. i późniejsze zawirowania w życiu prywatnym sprawiły, że Stone wypadła nieco z hollywoodzkiego obiegu. Obecnie wciąż pozostaje na uboczu, ale wystarczy przeczytać lub obejrzeć jakikolwiek wywiad z kończącą dziś 60 lat aktorką, by przekonać się, że jest kobietą w stu procentach spełnioną.

Sharon Stone podczas festiwalu w Cannes w 2017 roku

