Connect with us

Publicystyka filmowa

Co dalej z CZARNĄ PANTERĄ? Trudny wybór MARVELA

Co dalej z CZARNĄ PANTERĄ? Po stracie Chadwicka Bosemana Marvel staje przed trudnym wyborem, który może zmienić bieg filmowego uniwersum.

Published

on

Co dalej z CZARNĄ PANTERĄ? Trudny wybór MARVELA

W sobotę świat obiegła wstrząsająca wiadomość – Chadwick Boseman, odtwórca roli Czarnej Pantery w Kinowym Uniwersum Marvela, zmarł w wieku zaledwie 43 lat po kilkuletniej walce z rakiem. Smutkowi i wielkiej stracie bardzo szybko zaczęło towarzyszyć trudne pytanie – co dalej z Czarną Panterą w filmach Marvela?

Sequel Czarnej Pantery, ogromnego artystycznego i komercyjnego sukcesu Marvel Studios (nominacja do Oscara w głównej kategorii i najlepszy finansowy wynik filmu o solowym bohaterze studia), miał pojawić się w kinach w 2022 roku.

Advertisement

Film zatem był na bardzo wczesnym etapie produkcji. Wiedzieliśmy tylko, że powrócić mają główni bohaterowie oryginału (rzekomo włącznie z postacią graną przez Michaela B. Jordana), a za całość przedsięwzięcia ponownie odpowiadać miał Ryan Coogler, reżyser części pierwszej. Plotki łączyły sequel z postacią Namora, podwodnego króla Atlantydy, oraz Doktora Dooma, złowieszczego przeciwnika Fantastycznej Czwórki. Nikt jednak nie wyobrażał sobie filmu bez udziału jego największej gwiazdy – Chadwicka Bosemana.

Ale czy na pewno nikt? Gwiazdor zmagał się z chorobą od 2016 roku, więc nie widzę możliwości, by Marvel o niej nie wiedział. A jeśli wiedział, to musiał – przypominam, że mówimy tu o nowotworze – brać pod uwagę ewentualną śmierć Bosemana. A zatem zastanówmy się, na jakie rozwiązania postawić może teraz rozrywkowy gigant.

Advertisement

1. Postać i Wakanda znikają z filmów Marvela

Rozwiązaniem stosunkowo najprostszym i być może najbardziej oczywistym byłoby po prostu anulowanie sequela. Filmowy T’Challa zdążył zostać królem Wakandy, pomóc pokonać Thanosa i w finale Avengers: Końca gry w majestatycznej scenie znów stanąć u boku rodziny na czele swojego narodu. Świat Marvela z pewnością poradziłby sobie bez tej postaci i bez samej Wakandy, która – mimo zmieniającego kierunek rozwoju państwa finału Czarnej Pantery – wciąż może stać z boku wydarzeń mających miejsce poza jej granicami.

Przyznam jednak, że to rozwiązanie zupełnie by mnie nie usatysfakcjonowało. Moim zdaniem wcale nie oddałoby szacunku samemu Bosemanowi – współtwórcy sukcesu tej filmowej marki, która przecież znaczy już tak wiele dla ludzi na całym świecie.

Advertisement

2. Nowy aktor w roli T’Challi

Kolejnym rozwiązaniem byłoby zatrudnienie do roli T’Challi innego aktora. W końcu nie pierwszy raz bohater Marvela zyskałby nową twarz. Przypominam, że Mark Ruffalo jako Bruce Banner czy Don Cheadle jako James Rhodes nie byli pierwszymi wyborami studia. Były to jednak zupełnie inne sytuacje i wydaje mi się, że duża część widowni uznałaby ponowny, szybki casting postaci po śmierci Bosemana za okazanie braku szacunku do zmarłego aktora. Ale czy rzeczywiście można byłoby tak odczytać ten zabieg? Mam wrażenie, że aktor, który był częścią wielkiego popkulturowego fenomenu związanego z Czarną Panterą, zwyczajnie chciałby, żeby trwał on dalej. Marvel przecież mógł wybrać już dla niego zastępstwo w związku z problemami zdrowotnymi Bosemana, a on mógł ten wybór zaakceptować.

3. Nowa Pantera

Porzućmy jednak wybory standardowe i w kinie widziane nieraz rozwiązania, a przejdźmy do tych bardziej kreatywnych, wymagających od twórców dopasowania się do tragicznej sytuacji i kontynuowania Czarnej Pantery bez udziału tak aktora, jak i postaci, która stoi za jej sukcesem. Pamiętajmy, że tytuł Czarnej Pantery – króla i obrońcy Wakandy – to tytuł dziedziczny. Pierwszy film rozpoczynał się śmiercią ojca postaci granej przez Bosemana, drugi może samego T’Challi.

Advertisement

Wiemy też, że wśród potencjalnych następców tronu znajdują się postaci reprezentujące nie tylko rodzinę królewską, ale i też inne plemiona Wakandy. W części pierwszej o tron walczyła postać grana przez Winstona Duke’a, a swoją szansę (której nie chciały wykorzystać) miały też te, w które wcielali się Lupita Nyong’o i Daniel Kaluuya. Ta pierwsza pochwalić może się oscarową rolą w Zniewolonym Steve’a McQueena, drugi nominacją do tej nagrody za Uciekaj! Jordana Peele’a. Cała trójka to dobry materiał na głównego protagonistę.

Poza tym… Kto był królem po zniknięciu T’Challi w związku z wydarzeniami z Avengers: Wojny bez granic?

Advertisement

4. Shuri przejmuje markę

Ale wróćmy do rodziny królewskiej i najbardziej naturalnego następcy tronu. W tym przypadku następczyni. Shuri – siostra króla T’Challi – była nie tylko ważną postacią solowego filmu o Czarnej Panterze, ale też Avengers: Wojny bez granic. Mocno zaznaczyła także swoją obecność w finale Avengers: Końca gry. Promowanie tej postaci przez Marvel Studios wydaje się nie być przypadkowe. Pojawiały się już plotki o produkcji jej poświęconej lub udziale Shuri w filmie o grupie Young Avengers.

Być może w obecnej sytuacji plotki zmienią się w rzeczywistość, a Shuri przejmie rolę reprezentanta Wakandy w świecie Marvela. Biorąc pod uwagę, że w finale Czarnej Pantery król powierzył jej zadanie współtworzenia w Stanach centrum naukowo-społecznego Wakandy, film o Shuri osadzony w Ameryce nie wymagałby nawet uśmiercenia postaci Chadwicka Bosemana, a jedynie jej nieobecności. Ze wszystkich wymienionych w tym tekście pomysłów ten z uczynieniem Shuri nową główną bohaterką serii o Czarnej Panterze podoba mi się najbardziej.

Advertisement

5. Pantera z multiwersum

Na koniec pomysł nieco abstrakcyjny. Sequel Doktora Strange’a wprowadzić ma do Kinowego Uniwersum Marvela motyw alternatywnych światów. Być może zatem nowa Czarna Pantera mogłaby pochodzić po prostu z innego uniwersum? W tym przypadku bohater mógłby zyskać zupełnie nową twarz lub Marvel mógłby zdecydować się na jakiś inny, bardziej zwariowany pomysł. Na przykład obsadzenie w tej roli znanego z pierwszego filmu Michaela B. Jordana, którego grał tam oczywiście Killmongera.

Bez względu na to, na jakie rozwiązanie zdecyduje się Marvel, jedno jest pewne. Chadwick Boseman – cytując Kevina Feigego – był naszym T’Challą, naszą Czarną Panterą. Nie będzie łatwo go zastąpić.

Advertisement

A wam który pomysł najbardziej przypadł do gustu?

Advertisement

Wychowany na filmach takich jak "Batman" Burtona, "RoboCop" Verhoevena i "Komando" Lestera. Pasjonat kina superbohaterskiego, ale także twórczości Davida Lyncha, Luki Guadagnino czy Martina McDonagh.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *