Artykuł

FILMY NA HALLOWEEN – wybór nieoczywisty

Autor: Rafał Donica
opublikowano

Nie ma to jak zapalić świeczkę wewnątrz wydrążonej dyni (a jeszcze lepiej w kilku), zgasić światło, zasiąść przed telewizorem i odpalić porządny horror. Jeśli jeszcze nie organizowaliście wieczoru Halloween z oglądaniem filmów grozy i świecącymi dyniami w tle – gorąco polecam, atmosfera nie z tej ziemi! Pomarańczowa poświata tworzy przytulny, bezpieczny nastrój, a w telewizorze grrroza! Ok, ale co obejrzeć, żeby było klimatycznie i strasznie?

Jako wielki fan Frankensteina polecam oczywiście (kto jeszcze nie widział, są tacy?) nieśmiertelne klasyki Jamesa Whale’a, brooksowskiego Młodego Frankensteina oraz Hotel Transylwania i Frankenweenie – te tytuły z pewnością podgrzeją halloweenową atmosferę. A co poza tym? Nie będę się bawił w wymienianie filmów, które same cisną się na usta, jako te najlepiej nadające się na wieczór Halloween. Wszelkim oczywistym i znanym na pamięć Krzykom, Halloweenom, Koszmarom z ulicy Wiązów i Piątkom trzynastego mówię tym razem – choć to kapitalne filmy, ba! klasyki gatunku – nie, dziękuję.  Zaproponuję w zamian trochę inny, bardzo subiektywny i, przede wszystkim, mniej znany repertuar: klimatyczny / bezkompromisowy / krwawy / przełamujący granice – niepotrzebne skreślić, który w moim przypadku, w ten właśnie wieczór, sprawdził się znakomicie.

1. Upiorna noc Halloween, 2007 r., USA

Obok hasła Halloween, w encyklopedii powinien widnieć kadr z tego filmu. Krwawy, zabawny, strrraszny, zaskakujący, tajemniczy, pełen dyń… halloweenowy w każdym calu! W obsadzie m.in. Anna Paquin i Brian Cox. „Cukierek albo psikus” nabiera tu całkiem nowego znaczenia…

2. Wij, 1967 r., ZSRR

viy0011

Film produkcji ZSRR na podstawie opowiadania Nikolaja Gogola. Główny bohater musi spędzić kilka nocy z (nie całkiem) umarłą kobietą… Gdyby to klasyczne dziś ghost-story nie przetarło dekady temu szlaku, z pewnością nie powstałoby „Martwe zło 2”, wyraźnie zapożyczające stylistykę od starszego brata zza żelaznej kurtyny. Jest strasznie i groteskowo, fantastyczną treść podano w równie niezwykłej formie. Jednocześnie odradzam oglądanie nowej wersji z 2014 roku, także produkcji rosyjskiej. Mimo użycia w filmie nowoczesnych efektów specjalnych, po klimacie oryginału nie ma nawet śladu.

3. Ludzka stonoga, 2009 r., Holandia

TheHumanCentipede

To co, że obrzydliwy, to co, że głupi, i że na IMDb ma ocenę 4,6… To bez dwóch zdań film zasługujący na uwagę – za odwagę, to obraz mocny, bezkompromisowy i przerażający wizją bezradności wobec zła. Dawno żaden obraz nie walnął mnie tak mocno w trzewia. Nie zdradzam o co chodzi (jeśli jest jeszcze ktoś, kto nie wie o co tu chodzi), żeby nie zepsuć Wam „nieprzyjemności” samodzielnego zapoznania się z tym mocno uwierającym – dosłownie, filmem. Jeżeli dacie radę przetrawić część pierwszą, dwójka również się wam „spodoba”.

4. Frozen, 2010 r., USA

wpid-3bwru2

Trójka przyjaciół zostaje uwięziona na wyciągu krzesełkowym. Na górze czekają ich odmrożenia, na dole wilki jakieś…  Ciemno, zimno, bez szans na ratunek, a noc długa… groza, grrroza! Minimum środków, maksimum emocji. Horror idealny do oglądania w domowym zaciszu, pod kocem, przy świetle z rozpalonych dyń. Nam jest cieplutko i bezpiecznie, a ci na ekranie odmrażają sobie paluchy…

5. Blady strach, 2003 r., Francja/Włochy/Rumunia

haute_tension_011

Bardzo ostry i cholernie krwawy slasher-movie. Zwyrodniały morderca goni – ładna dziewczyna ucieka. Na końcu okazuje się, że… No właśnie, największą bolączką „Haute Tension” jest finałowy twist, kompletnie nietrzymający się kupy i zaprzeczający zajściu połowy wydarzeń w takiej formie, w jakiej je widzieliśmy. Mimo tego gigantycznego zgrzytu, jest to wciąż przednia, miejscami paskudnie przyjemna rozrywka. A główna bohaterka dzierżąca w dłoniach strażacką piłę do cięcia metalu, wynagradza wszystkie nieścisłości scenariusza.

6. Wiklinowy koszyk, 1982 r., USA

maxresdefault (4)

Komedio-horror psychoanalityczny… więcej nie mogę zdradzić, a już na pewno nie zdradzę zawartości „wiklinowego koszyka”, dlatego dałem zdjęcie widoku z koszyka, a nie jego zawartości. Ta, na pierwszy rzut oka makabreska w złym smaku, to w rzeczywistości niezwykle dramatyczna, wstrząsająca i smutna historia. Na kultowym „Basket Case”  Franka Henenlottera, David Cronenberg i Peter Jackson uczyli się jak kręcić potworności z psychologią w tle.

7. Martwe zło, 2013 r., USA

evil-dead-2013-Olivia-Jessica-Lucas

Choć remake’owi „Martwego zła” daleko do zajebistości i kultowości oryginału (szczególnie fenomenalnej części drugiej), film Fede Alvareza okazał się (dla mnie przynajmniej) zaskakująco dobrym, a przede wszystkim mocnym oraz bezkompromisowym horrorem, który ma w głębokim poważaniu tak popularne dziś PG 13 i poprawność polityczną. Jest bardzo brutalnie, krwawo, strasznie i zaskakująco – idealnie na wieczór halloweenowy.

8. Najście, 2007 r., Francja

inside-06

Młoda kobieta w ciąży, przeddzień porodu, sama w domu, ciemna noc i… tytułowe najście, w postaci tajemniczej kobiety. Nie będę zdradzał co dzieje się dalej, powiem tylko, że krew leje się hektolitrami, a scena z udziałem nożyczek i brzucha należy do najmocniejszych w historii horroru. Przerażające, bardzo krwawe kino produkcji francuskiej.

9. Frontiere(s), 2007 r., Francja/Szwajcaria

frontieres

Kolejny (już trzeci) horror na mojej liście, w którym palce maczali Francuzi. Fabuła? Jak to często bywa przy tego rodzaju filmach – pretekstowa; młodzi kryminaliści w trakcie ucieczki przed policją trafiają do hotelu, który okazuje się przybytkiem prowadzonym przez… nazi-kanibali. Film garściami czerpie
z kultowców w stylu „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”, łącząc w sobie tradycje gore, splattera i slashera. Najlepszą rekomendacją dla tego nadzwyczaj brutalnego obrazu jest jego slogan reklamowy: „To nie jest film dla normalnych ludzi” – który niewiele mija się z prawdą.

10. Dom snów, 2011 r., USA/Kanada

6a014e8a87d49e970d0168e6ae1638970c

Najbardziej stonowany z polecanych tu filmów, dlatego podaję go na deser, na wyciszenie i ostudzenie emocji… bo to bardziej ghost-story niźli horror z krwi i kości. I nawet mimo tego, że zagadkę daje się rozwiązać w pierwszych 30 minutach filmu, „Dom snów” ogląda się bardzo dobrze, z zaangażowaniem i… lekkim dreszczykiem.

A Wy?

Macie jakieś własne odkrycia, mniej znane horrory godne polecenia (nie tylko) na Halloween?

Ostatnio dodane