Connect with us

Publicystyka filmowa

6 rzeczy, które WOJNY KLONÓW naprawiły w prequelach STAR WARS

WOJNY KLONÓW to fascynująca analiza, jak animacja poprawiła prequele STAR WARS, wypełniając fabularne luki i pogłębiając postaci.

Published

on

6 rzeczy, które WOJNY KLONÓW naprawiły w prequelach STAR WARS

Niektórym może się to wydawać nieco abstrakcyjne, ale niedawno minęło 15 lat od premiery Zemsty Sithów. Przez ten czas świat Gwiezdnych wojen doczekał się rozwinięcia, którego w 2005 roku chyba nie spodziewał się nikt, a odbiór trylogii prequeli radykalnie się zmienił. Pokolenie fanów wychowujących się na epizodach I-III zdążyło dorosnąć i zabrać głos w dyskusji, nostalgia zaczęła odgrywać coraz większą rolę w odbiorze tych filmów, a w efekcie całokształt tego początkowo znienawidzonego projektu George’a Lucasa obecnie oceniany jest o wiele cieplej niż te 15 lat temu.

Advertisement

I choć teoretycznie dzieło filmowe powinno być autonomiczne i nie musieć polegać na suplementach, historia i postaci prequeli zostały w ogromnym stopniu rozbudowane i pogłębione przez animowane Wojny klonów.

W świadomości fanów śledzących pozafilmowe dzieła, a także w nowej wersji kanonu Gwiezdnych wojen serial ten jest kluczowym elementem historii upadku Republiki i przemiany Anakina Skywalkera w Dartha Vadera. Dzieło Dave’a Filoniego, George’a Lucasa (i wielu innych) umiejętnie wypełniło irytujące luki w fabule trylogii, nadało głębi postaciom z kartonu, uwiarygodniło relacje między bohaterami i stworzyło potężną podbudowę pod ładunek emocjonalny tragicznej kulminacji Zemsty Sithów (którą możemy obejrzeć z innej niż wcześniej perspektywy w siódmym sezonie Wojen klonów). W tym tekście wyróżnię i opiszę elementy prequeli, które dzięki Wojnom klonów zyskały najwięcej.

Advertisement

Uratowana postać Anakina Skywalkera

Filmowa wersja młodego Anakina rozczarowała wielu fanów z różnych powodów. Niektórzy wieszali psy przede wszystkim na Haydenie Christensenie, ja jednak uważam, że największą winę za problemy tego bohatera ponosi sam Lucas. To on napisał kiepskie dialogi, które Christensen musiał przenieść na ekran, i to on przygniótł młodego Skywalkera masą innych wątków, które zabrały cenny czas, jaki można było poświęcić na lepsze rozbudowanie tej postaci. Wojny klonów znacznie lepiej radzą sobie z przedstawieniem wad przyszłego Dartha Vadera, jednocześnie czyniąc z niego charyzmatyczną postać, której nie sposób nie lubić.

Animowany Anakin to szanowany i błyskotliwy dowódca, który prowadzi swoich żołnierzy do walki na pierwszej linii frontu; jego bohaterstwo jest niekwestionowane, a nieszablonowe myślenie stawia go ponad skostniałymi i do bólu zasadniczymi kompanami Jedi. Obi-Wan w Nowej nadziei opisuje Luke’owi jego ojca, nazywając go wielkim wojownikiem, wybitnym pilotem i wspaniałym przyjacielem – i o ile pierwszy akt Zemsty Sithów całkiem nieźle nawiązuje do tych słów, tak Wojny klonów sprawiają, że w pełni rozumiemy znaczenie i czujemy ciężar tych słów.

Advertisement

Anakin był bowiem wyjątkowym człowiekiem, nawet pomimo swoich wad, które wybrzmiewają także w serialu. Popadanie w gniew, lekkomyślność, niemożność akceptacji porażki, paniczny strach przed utratą żony – wszystko to, co widzieliśmy w Ataku klonów Zemście Sithów, pojawia się także tutaj, tyle że przewaga pozytywnych cech w ostatecznym rozrachunku przemawia na korzyść Anakina. Ten obraz postaci w żadnym razie nie kłóci się z filmową wizją; serial zaczyna się już jakiś czas po wybuchu wojen klonów, nie ma więc nic naciąganego w tym, że roszczeniowy smarkacz z Ataku klonów musiał szybko dojrzeć i odnaleźć się w odpowiedzialnej roli dowódcy.

Prawdziwym przełomem okazuje się jednak opieka nad młodą uczennicą, prawdopodobnie jeszcze bardziej bezczelną niż on, a przy tym niesamowicie uzdolnioną. Ahsoka motywuje Anakina do introspekcji i dorośnięcia do roli wzoru do naśladowania, którym powinien być jako mentor (z pewnością taki był zamysł Yody, który zaplanował podrzucenie uczennicy Anakinowi). Dlaczego więc Skywalker z Zemsty Sithów wydaje się być kilka kroków do tyłu za tym animowanym? To połączenie manipulacji Palpatine’a i konfliktów z coraz bardziej odrealnioną Radą Jedi, która w trakcie serialu kilkukrotnie udowadnia, że nie jest godna zaufania.

Advertisement

W wyniku jednej z najgorszych decyzji mistrzów Ahsoka niemal zostaje niesłusznie skazana na śmierć i w efekcie odchodzi z Zakonu, zostawiając Anakina ze wściekłością i poczuciem poniesienia osobistej porażki. To w połączeniu z coraz częstszymi przebłyskami ciemnej strony czyni upadek Anakina znacznie bardziej wiarygodnym.

Stworzenie prawdziwej postaci z Dartha Maula

Darth Maul zadebiutował w Mrocznym widmie w 1999 roku. Jego obecność na ekranie ograniczyła się do rzucania posępnych spojrzeń, śledzenia głównych bohaterów na Tatooine i wzięcia udziału w finałowej walce na miecze świetlne. Przez ten cały czas Maul wypowiedział trzy zdania i nie zaprezentował żadnej cechy charakteru poza żądzą mordu i przesadną pewnością siebie. Jego wygląd i umiejętności intrygowały, ale postać z niego była żadna. Wytatuowany Sith miał niewiele więcej osobowości od masowo złomowanych droidów bojowych i skończył przecięty na pół przez Obi-Wana.

Advertisement

Jak wielkie było więc zaskoczenie fanów, kiedy w połowie trzeciego sezonu Wojen klonów okazało się, że Maul żyje, a zadaniem jego brata (który dołączył do serialowych złoczyńców kilka odcinków wcześniej) jest odnalezienie go. Decyzja o wskrzeszeniu Maula naturalnie budziła poważne wątpliwości i była powszechnie uznawana za naciąganą. Po tych wszystkich latach wciąż wydaje się to trochę niepoważne, ale uważam, że jak najbardziej warto było to zrobić.

Wojny klonów uczyniły z Maula jednego z najbardziej interesujących antagonistów w całym uniwersum, a wędrówka, którą przechodzi jego postać, jest fascynująca. Przez ponad dekadę Maul żył w kompletnym obłędzie, walcząc o przetrwanie w podziemiach planety-wysypiska, gdzie przy życiu trzymała go nienawiść do Obi-Wana (i żywienie się mięsem rozumnych istot). To nadało mu cel wykraczający poza wypełnianie rozkazów spiskującego Palpatine’a – zemstę. Czerwonoskóry zabrak pragnął jednak znacznie więcej; w momencie swojej klęski na Naboo był uczniem najpotężniejszej istoty w galaktyce i wierzył, że będzie częścią nowego porządku.

Advertisement

Wszystko to zostało mu odebrane, postanawia on więc samodzielnie wykroić własny kawałek tortu, przejmując kontrolę nad przestępczym światem galaktyki i narzucając swoją dominację całym syndykatom zbrodni. Używa w tym celu zarówno manipulacji, jak i przemocy, udowadniając, że jest prawdziwym uczniem swojego mistrza. Oglądanie, w jaki sposób Maul przejmuje władzę na Mandalore, mści się na Obi-Wanie i odgrywa kluczową rolę w finale wojen klonów, w pełni wystarcza, by uznać jego powrót za wartościowy.

(SPOILER z trzeciego sezonu Rebeliantów) Ostatecznie jednak to zemsta okazuje się jego największą rządzą i zarazem zgubą, a historia zatacza koło na Tatooine, gdzie w swoich ostatnich chwilach Maul znajduje pocieszenie w zapewnieniu Obi-Wana, że młody Luke jest tym, który doprowadzi do upadku Palpatine’a (którego Maul z czasem znienawidził całym swoim sercem).

Advertisement

Nadanie trzeciego wymiaru klonom

Podczas oglądania prequeli mało rzeczy wzbudza we mnie takie poczucie niedosytu jak ukazanie klonów. W przeładowanej wątkami Zemście Sithów nie było już czasu na jakiekolwiek rozwinięcie ich osobowości ani na lepsze przedstawienie więzi między nimi a Jedi, ale na szczęście serial nadrabia to z nawiązką. Już w pierwszym odcinku pierwszego sezonu pojawia się fantastyczna scena, w której Yoda poucza klony, że tak naprawdę każdy z nich jest inny – zarówno w duchu, jak i w manifestacji życiowej energii. Żołnierze są zaskoczeni, słysząc, że widziani poprzez Moc różnią się od siebie w tak dużym stopniu – podejrzewam, że podobnie może czuć się widz, który nie miał wcześniej kontaktu z pozafilmowym obrazem klonów.

A to tylko początek; w całym serialu pojawiają się klony o przeróżnych postawach i nastawieniach, wielu z nich podkreśla swoją autonomię poprzez personalizację uzbrojenia, tatuaże i zmiany fryzury. Okazjonalnie trafiają się jednostki kompletnie odbiegające od norm (nadpobudliwość charakteru, fizyczne mutacje itp.), w pierwszym sezonie pojawia się także zdrajca pracujący dla Separatystów i dezerter, który postanowił zaopiekować się wdową z dzieckiem, stając się mężem i ojcem. Z pewnością najważniejszym bohaterem wśród wielu klonów przewijających się przez serial jest kapitan Rex – bezpośredni podwładny Anakina, a także kompan i swoisty mentor dla Ahsoki.

Advertisement

Jego subtelna ewolucja, zaczynająca się od poznania klona dezertera i kończąca się na odrzuceniu rozkazów i podjęciu samodzielnej decyzji o stanięciu do walki z imperialnym reżimem, stanowi ostateczne świadectwo autonomii klonów.

Wreszcie, Wojny klonów w przekonujący sposób tłumaczą, jak klony mogły bez namysłu otworzyć ogień do Jedi nierzadko będących ich przyjaciółmi – wszystkim potajemnie wszczepiono inhibitory behawioralne. Ich oficjalnym celem miało być tłumienie nieuzasadnionej agresji, podczas gdy w rzeczywistości w momencie wydania rozkazu 66 zmieniły niczego nieświadomych żołnierzy w bezmyślne roboty ślepo wykonujące wolę Palpatine’a. To obrzydliwe zdeptanie cudzej indywidualności i brutalne pranie mózgu na skalę przemysłową, zupełnie w stylu mało sympatycznego kanclerza z Naboo.

Advertisement

Rozbudowanie relacji i konfliktów między bohaterami

Jedną z największych ofiar George’a Lucasa okazały się relacje między postaciami prequeli. Zabrakło tu ludzkich dialogów, scen skupiających się na interakcjach między nimi (poza ekspozycją i niekończącymi się dyskusjami o ważnych sprawach), a także lepszego poprowadzenia aktorów. Wojny klonów pod tym względem są znacznie bliższe oryginalnej trylogii; bohaterowie docinają sobie, rozmawiają jak prawdziwi ludzie i nie chodzą wiecznie spięci, jakby urwali się z szekspirowskiego dramatu. Najbardziej na tym zyskują relacje Anakina z jego bliskimi, a zwłaszcza z Padme.

Tutaj faktycznie czuć chemię i uczucie między tą dwójką i bez mrugnięcia okiem można uwierzyć w to, że oglądamy męża i żonę. Jest tu więcej luzu i humoru niż w filmach, a do tego pojawiają się sensowne rozmowy na temat ich związku. Ten bowiem nie jest wolny od problemów; idealizm Amidali i kontrolująca natura Anakina potrafią się ze sobą zderzyć, a chorobliwa zazdrość Skywalkera raz niemal popycha go do zamordowania byłego partnera żony.

Advertisement

W serialu rozwinięto także mentorską relację Palpatine’a z Anakinem oraz przyjaźń, która łączyła tego drugiego z Obi-Wanem, tworząc w ten sposób jeden z najbardziej ikonicznych duetów w całej sadze. Anakin i Obi-Wan uzupełniają się tu doskonale, a ich współpraca nierzadko owocuje spektakularnymi sukcesami i przy okazji komediowym złotem. Osobiste różnice motywują ich do wychodzenia poza własną perspektywę, ale nigdy nie podważają wzajemnego szacunku. W pełni zrozumiałe staje się ogromne zaufanie, jakim Yoda darzył tę dwójkę. Sam Yoda również staje się ciekawszą postacią dzięki Wojnom klonów, przejawiając trochę figlarności z Imperium kontratakuje, a także starając się być jak najlepszym mentorem dla innych Jedi, a także klonów.

Im bliżej końca serialu, tym bardziej tragiczną postacią wydaje się stary mistrz – stopniowo zdaje on sobie sprawę z błędów popełnionych przez niego i Radę oraz z arogancji pozostałych mistrzów (z nadętym Windu na czele), ale jest już zbyt późno, by coś na to poradzić. Pomimo swojej wielkiej mądrości Yoda jest zagubiony w chaosie wykreowanym przez Palpatine’a, nie potrafi opanować zadufania towarzyszy i podejmuje decyzje, które przyczynią się do zaostrzenia konfliktu między Anakinem a Radą.

Advertisement

Machinacje Palpatine’a i skala wojen klonów

Dzięki Wojnom klonów znacznie lepiej rozumiemy, jak Palpatine’owi udało się przekonać większość galaktyki co do rzekomego udziału Jedi w zainscenizowaniu wojen klonów. Stojąc na czele obu stron konfliktu, przyszły Imperator sterował nim w taki sposób, by nie tylko doprowadzić do jak największych strat w szeregach Zakonu, ale także nastawić opinię publiczną przeciwko Jedi. Wysyłając na planety sprzymierzone z Separatystami wojska ze „strażnikami pokoju i sprawiedliwości” na czele, Palpatine zgrabnie burzył sympatię i zaufanie, jakimi Zakon był darzony przez tysiąclecia.

Jednym jest walka w imię wyzwolenia ciemiężonych, a czymś zupełnie innym narzucanie siłą dominacji Republiki światom, które nie chciały być jej częścią. Zamiast pomagać potrzebującym (których miliony, jeśli nie miliardy mieszkały na niższych poziomach Coruscant, dosłownie pod stopami Jedi), Jedi potrafili zabijać istoty walczące o swoją autonomię – a wszystko to na życzenie ich największego wroga. Nie przychodzi mi do głowy bardziej genialny sposób na zniszczenie potężnego przeciwnika.

Advertisement

Przedłużanie wojen klonów przez Palpatine’a i rozciągnięcie ich na całą galaktykę pozwoliło także ukazać rozmaite oblicza tego konfliktu i różnorodność losów istot w niego uwikłanych. Na niektórych planetach wybuchały wojny domowe mające rozstrzygnąć, do której frakcji dołączą, inne starały się zachować neutralność, a jeszcze inne były zamieszkane przez istoty nierozumiejące idei galaktycznej wojny. To nadzwyczaj barwny i złożony obraz walki, której w filmach widzieliśmy zaledwie skrawki.

Wprowadzenie Ahsoki

Ahsoka Tano. Postać początkowo znienawidzona przez duże grono fanów, natomiast dziś niekwestionowana ulubienica, stawiana przez niektórych nad księżniczką Leią. Jej początkowa zadziorność i nadmierna pewność siebie z czasem zaczęły ustępować mądrości i ostrożności w podejmowaniu ważnych decyzji, a całokształt ewolucji był tym, czego zabrakło postaci Rey. Bezczelne zacięcie Ahsoki upodabnia ją do Anakina (mam wrażenie, że dogadałaby się też z Hanem Solo), ale pod pewnymi względami udaje jej się przerosnąć swojego mistrza, który zazwyczaj najpierw działa, potem myśli.

Advertisement

Ahsoka to porywająca postać, doskonałe uzupełnienie galerii bohaterów prequeli i znacznie więcej. Proces dorastania pozwala jej zauważyć nie tylko wady Anakina, ale także Rady Jedi, a ostatecznym świadectwem tej przemiany jest decyzja o opuszczeniu Zakonu na rzecz próby odnalezienia własnej ścieżki. Współcześnie jest to wskazywane jako jeden z najważniejszych czynników utraty wiary Anakina w Zakon i to tylko jeden z aspektów postaci Skywalkera, które zyskują na wprowadzeniu Ahsoki do jego historii. Dzięki wątkowi opieki nad młodą uczennicą podróż, którą Anakin odbywa podczas całej trylogii, jest o wiele ciekawsza i znacznie bardziej tragiczna niż wcześniej.

Jasne, brak Ahsoki nie był problemem prequeli, który trzeba było naprawić, ale jej istnienie wypełnia lukę w historii Anakina, który w całej trylogii był definiowany głównie przez miłość do Padme i matki. Koncentrujący się na perspektywie Ahsoki finał Wojen klonów to natomiast jedna z najlepszych rzeczy, które powstały w świecie stworzonym przez George’a Lucasa, a późniejsze losy młodej Jedi są nie mniej interesujące i wciąż rozwijane, być może także doczekają się aktorskiej reprezentacji. Chyba mało kto przewidywał taki obrót spraw, kiedy Ahsoka po raz pierwszy pojawiła się na ekranie w 2008 roku, i myślę, że dobrze było się w tym temacie pomylić.

Advertisement

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *