Publicystyka filmowa
6 najbardziej KULTOWYCH SCEN w historii HORRORU
Odkryj sześć najbardziej KULTOWYCH SCEN w historii HORRORU, które na zawsze wpisały się w kinematografię i zaskoczyły widzów.
Horror, choć to gatunek często niedoceniany, dał nam jedne z najbardziej kultowych scen w historii nie tylko kina grozy, ale i całej kinematografii. Świetnie sfotografowane, z genialną kompozycją, oświetleniem czy scenografią, oddziałują na nas z całą mocą, oferując niesamowite przeżycia. Oto sześć najbardziej kultowych scen w horrorach.
Lśnienie (1980), reż. Stanley Kubrick – Spotkanie z bliźniaczkami
W Kubrickowskim Lśnieniu praktycznie nie ma sceny, której dzisiaj nie nazwaliśmy kultową: broniąca się kijem baseballowym Wendy (Shelley Duvall) cofająca się przed Jackiem Torrance’em po monumentalnych schodach hotelu Overlook; rzeka krwi wypływająca z windy; zielona łazienka, w której Jack widzi majaki; kultowe „Here’s Johnny!”, gdy Torrance rozwala siekierą drzwi łazienki, w której ukrywa się przed nim jego żona. Ten klasyczny horror psychologiczny urósł do rangi legendy, a jego wpływ na język kina jest niezaprzeczalny. Było to możliwe nie tylko dzięki jednej z najlepszych kreacji Jacka Nicholsona, ale także fantastycznej scenografii Roya Walkera, świetnym kostiumom Mileny Canonero i zdjęciom Johna Alcotta, w tym pionierskiemu użyciu steadicamu.
Ten wynalazek doskonale sprawdził się w dynamicznych scenach, w których kamera podąża za bohaterami – na przykład wtedy, gdy Danny jedzie na swoim trójkołowym rowerku, zwiedzając labiryntowe korytarze hotelu. Kubrick, świadomy potencjału motywu doppelgängera (sobowtóra) i jego tradycji w literaturze i kinie grozy, stawia na drodze Danny’ego dwie bliźniaczki – złe duchy hotelu Overlook. Ubrane w identyczne niebieskie sukienki dziewczynki stały się obrazem-ikoną popkultury, a scena – najbardziej kultową w historii kina.
Carrie (1976), reż. Brian De Palma – Bohaterka cała we krwi
To kolejna adaptacja powieści Stephena Kinga, razem ze Lśnieniem stanowiąca najlepszy przekład filmowy w dorobku mistrza literatury grozy. Carrie to jednak nie tylko horror, ale także film o dojrzewaniu, gdzie głównym wątkiem jest proces dojrzewania tak fizycznego, jak i psychicznego. Można powiedzieć, że King i De Palma bezbłędnie uchwycili cały horror bycia nastolatkiem, kiedy to relacje z rówieśnikami i pozycja w grupie stają się ważnym punktem odniesienia i elementem budowania swojej tożsamości.
Bohaterka filmu Briana De Palmy, Carrie White, jest wyszydzana i nękana przez szkolnych rówieśników. Dziewczyna wychowuje się z matką, która jest fanatyczną katoliczką i unika rozmawiania z córką na temat ludzkiej seksualności. Gdy na lekcji wychowania fizycznego Carrie ku swojemu przerażeniu dostaje pierwszej miesiączki, koleżanki wyśmiewają jej niewiedzę i w kultowej scenie pod prysznicem obrzucają ją tamponami i podpaskami. Carrie odkrywa wówczas swoje zdolności telekinezy, jednak to nie sprawia, że rówieśnicy lubią ją bardziej. Podczas studniówki szczęśliwa, ogłoszona królową balu Carrie zostaje przez nich oblana świńską krwią. Czara goryczy się przelewa, a nadprzyrodzone umiejętności bohaterki ujawniają się z całą mocą. To zdecydowanie jedna z najmocniejszych scen w historii kina grozy.
Obcy – ósmy pasażer Nostromo (1979), reż. Ridley Scott – Narodziny Obcego
Trudno uwierzyć, że pierwsza część Obcego ma już 41 lat, bo scena, w której koszmarne monstrum dosłownie wykluwa się z piersi jednego z bohaterów, przeraża do dziś, a film ani trochę się nie zestarzał. W tej scenie poznajemy Obcego. Kane (John Hurt) zostaje zaatakowany przez tajemnicze stworzenie, które wykluło się z jednego z tysięcy jaj w opuszczonym statku kosmicznym. Kreatura przyczepia się do twarzy Kane’a i nie daje się usunąć. Po czasie sama się jednak odczepia, a nieprzytomny do tej pory bohater odzyskuje przytomność.
Choć cierpi na zaniki pamięci, wydaje się, że poza tym jest z nim wszystko w porządku, do czasu kultowej sceny przy stole. Załoga statku spożywa wspólnie posiłek w pozytywnych nastrojach, gdy nagle Kane zaczyna się dusić, a po chwili z jego klatki piersiowej wydobywa się mały Obcy. Malujące się na twarzach reszty bohaterów przerażenie jest jak najbardziej autentyczne – Ridley Scott nie uprzedził swoich aktorów, co się wydarzy, a w scenariuszu widniało lakoniczne: „This thing emerges” („Pojawia się to coś”).
Koszmar z ulicy Wiązów (1984), reż. Wes Craven – Scena w wannie
To jeden z najbardziej udanych slasherów, nie tylko dlatego, że to film, który wykreował ikoniczną postać Freddy’ego Kruegera, psychopaty mordującego we śnie, ale także z powodu kilku kultowych scen. W jednej z nich nastoletnia Nancy zasypia zanurzona po szyję w wannie, podśpiewując dziecięcą rymowankę „One, Two, Buckle My Shoe”, które bohaterka zupełnie nieświadomie zmienia w „One, two, Freddy’s coming for you”. W momencie, w którym Nancy zasypia, spod wody wynurza się dłoń Freddy’ego ubrana w rękawicę z ostrzami zamiast palców. Craven w udany sposób stopniuje napięcie, bo za chwilę matka Nancy puka do drzwi łazienki, co wybudza nastolatkę ze snu, a dłoń mordercy chowa się z powrotem pod wodę.
Kultowość tej sceny wynika także z ujęcia, jakie zastosowano – kamera znajduje się na wysokości tafli wody, naprzeciwko dziewczyny i jej rozchylonych nóg, spomiędzy których wynurza się mordercza dłoń.
The Ring (2002), reż. Gore Verbinski – Wychodzenie z ekranu
Zanim dane było mi obejrzeć japoński oryginał, z półki w wypożyczalni DVD zabrałam ze sobą do domu remake Gore’a Verbinskiego, otrzymując szansę za pierwsze w życiu zetknięcie się z folklorem japońskim. Onryō, mściwe japońskie duchy, na dobre zagościły w wyobraźni ludzi z innych kręgów kulturowych, skutecznie strasząc Europejczyków i Amerykanów pod postacią ubranych w białe szaty dziewczyn z długimi czarnymi włosami opadającymi na twarz. Sama koncepcja stojąca za fabularną intrygą The Ring jest ciekawa – przeklęta kaseta wideo, po której obejrzeniu umiera się w odstępie tygodnia – a co dopiero jej realizacja na ekranie.
Scena, w której mściwy duch Samary Morgan wychodzi z ekranowej studni, a potem z samego telewizora, przysparzała mi nocnych koszmarów przez większą część mojego nastoletniego życia i po dziś dzień wywołuje nieprzyjemne ciarki.
Egzorcysta (1973), reż. William Friedkin – Scena egzorcyzmów
Scena, w której dwaj księża przeprowadzają egzorcyzmy nad Regan MacNeill (Linda Blair), wzbudziła ogromne kontrowersje, łamiąc wiele kulturowych tabu, i do dziś wywołuje emocje. Łacińskie frazy razem z łaciną podwórkową w ustach dziewczynki, która w dodatku wypowiada to wszystko głębokim męskim głosem, dopełniały obrazu zła wcielonego: Regan z obracającą się głową, lewitująca, wymiotująca, z obłędem w oczach, masturbująca się krzyżem. Po kinowej premierze filmu Linda Blair musiała zmagać się z pogróżkami ze strony co bardziej zagorzałych wierzących, które wierzyły, że jest ona wcieleniem Szatana, a studio Warner Bros zapewniło jej nawet prywatnego ochroniarza.
