search
REKLAMA
50 prawd

50 prawd objawionych przez SZYBKO I WŚCIEKLE

Tekst gościnny

20 grudnia 2018

REKLAMA

Autorem tekstu jest Radek Obuchowski.

Niniejszy wstęp chciałem zacząć słowami: “Seria Fast & Furious to istny fenomen”. Jednak jak tylko wklepałem to zdanie na klawiaturze, naszła mnie pewna wątpliwość: czy aby na pewno fenomenem jest fakt, że tak mało wymagający film – ujmując to eufemistycznie i lapidarnie – jest tak bardzo rozchwytywany i bije rekordy box office’u? No właśnie, chyba jednak nie, wszak nie od dziś wiadomo, że większość ludzi chodzi do kina dla rozrywki, i to często tej niższych lotów, która nie wymaga intensywnego wykorzystywania pewnego ciekawego narządu pod czaszką w postaci pozwijanej galaretki. Rozrywki w postaci na przykład Kochaj i tańcz, który – tak samo jak Fast & Furious – pustkami na salach kinowych bynajmniej nie świecił. W zasadzie nic dziwnego, bo przecież nie każdy lubi, albo nie każdemu się chce, chodzić do kina po to, żeby myśleć – zwłaszcza po ciężkim dniu pracy. Jestem jednak przekonany, że istnieje – bo istnieć przecież musi! – pewna granica, której twórcy przekraczać nie powinni; nawet jeśli robią film z przeznaczeniem dla przeciętnego zjadacza popcornu. Takiej granicy nie przekroczył, moim zdaniem, na przykład David Frankel swoim Marley i ja, który to przecież jest filmem wybitnie rozrywkowym, a głupotą jednak po oczach nie razi. Ktoś może spytać: “no tak, ale gdzie leży ta granica?”. Jako że nie jest to głównym tematem moich rozważań, zostawiam Was z tym pytaniem, Drodzy Czytelnicy, sam na sam.

Dlaczego zdecydowałem się napisać “50 Prawd” o Fast & Furious? Bynajmniej nie dlatego, że filmu tego nie lubię (dotyczy to zresztą całej serii). Jako entuzjasta motoryzacji, w dużej mierze również tej w wydaniu F&F, oglądałem go z niekłamaną przyjemnością. Drażni mnie jednak, gdy tę przyjemność mącą mi ludzie, którzy w poszanowaniu mają jakiekolwiek zasady logiki i którym wydaje się, że jak film akcji, to najważniejsze jest CGI i nic więcej. Czy tak trudno się wysilić i napisać jakiś związany z akcją, sensowny dialog? Bo nikt przecież nie oczekuje intrygujących kwestii rodem z, na przykład, Pulp Fiction czy Hiszpańskiego więźnia. Panowie, “minimum odpowiedzialności”, jakby to powiedział Kamil Durczok. O ile pierwsza część F&F fabularnie była do przełknięcia, o tyle jej bezpośredni odpowiednik, część czwarta, jest nie do przejścia dla kogoś, kto nie upaja się samym widokiem kilkulitrowych muscle carów i japońskich “śmigaczek” w postaci, na przykład, kultowego już Nissana Skyline’a. Szybko i wściekle odbieram jako film zrobiony ewidentnie dla wyciągnięcia kasy od wiernych fanów i jako jeden z nich z niepokojem czekam na kolejną już, część piątą.

Zanim przejdziecie do lektury, chciałbym jeszcze zaznaczyć, iż jest to tekst przeznaczony głównie – albo i tylko – dla osób, które miały już tę (nie)przyjemność film oglądać i które zostały przez naturę obdarzone chociaż minimalną dozą poczucia humoru, bo, mimo wszystko, ma on mieć charakter żartobliwy – zresztą jak i cała idea “50 Prawd”.

Kurczę, zapomniałam pożyczyć od Harry’ego pelerynki niewidki.

01. Podczas napadu na ciężarówkę, żeby nie zauważono cię przypadkiem na jednej z naczep, najlepiej iść w pozycji idealnie wyprostowanej – żeby czasami komuś nie przyszło do głowy czołganie.

02. Kiedy nie masz młotka, którym mógłbyś rozbić zmrożone ciekłym azotem łączenia naczep, nie masz się co martwić – twój partner tak uderzy samochodem (osobowym! – żeby nie było), że zaczep puści i bez młotka.

03. Każdy fan motoryzacji doskonale wie, że najszybszym biegiem w samochodzie jest wsteczny.

Jedynka, dwójka, trójka… wsteczny.

04. Uderzenia kilkutonowej naczepy dużej ciężarówki nie robią żadnego wrażenia na kilka razy lżejszej osobówce – ach, te amerykańskie fabryki samochodów!

05. Wyżej wymienione amerykańskie fabryki potrafią produkować samochody, które są odporne na wgniecenia – nawet te od uderzeń kilkunastotonowej ciężarówki.

06. Kiedy po latach przestępczego życia w końcu ci się ono nudzi i postanawiasz je porzucić, nie zapomnij porzucić też swojej dziewczyny – która notabene razem z tobą to przestępcze życie wiodła.

07. W USA przestępcy uciekają przed agentami FBI tylko po to, aby się wygadać natychmiast po tym, jak zostaną złapani – bo jak się nie wygadają, to rzeczony agent podejrzanego na miejscu zabija.

08. Przestępcy po przekroczeniu granicy USA mają dokładnie 10 minut na jak najdalsze oddalenie się od niej – tyle właśnie trwa przetworzenie danych od momentu zeskanowania ich wizerunku przez specjalistyczne urządzenia zainstalowane na lotnisku; oczywiście jeśli Windows się nie zawiesi, bo wtedy może to potrwać nawet do 20 minut.

Kurna, a tak nam było dobrze, Franz – tfu, to znaczy, Dom!

09. FBI, wiedząc, że człowiek, którego szukają, wrócił do kraju, nie obstawia jego domu – przecież to ostatnie miejsce, do którego by się udał, więc i tak nie miałoby to sensu.

10. Pierwszą werbalną reakcją siostry, która cię nie widziała kilka lat, jest: “Przecież ci powiedziałam, żebyś tu nie wracał” – ach, to amerykańskie wychowanie.

11. Nitro metan, na którym jeździ człowiek odpowiedzialny za śmierć twojej dziewczyny, jest dostępny tylko w jednym miejscu w całym Los Angeles – uff, ale fuks!

12. Kiedy już podbierzesz swojemu koledze z FBI jakiegoś świadka – który, notabene tak się składa, jest twoją byłą dziewczyną – zabierasz ją na pogawędkę o życiu do kawiarni (broń boże do swojego biura), po czym puszczasz wolno (po znajomości).

I po co przyjechałeś? Już zajęłam twój pokój.

13. W Stanach każdy jest Pudzianem i potrafi utrzymać jedną ręką ciężar kilkusetkilogramowego silnika.

14. Kiedy przez okno trzymasz za nogę kilkudziesięciokilogramowego mężczyznę, mięśnie wcale ci się nie naprężają i możesz rozmawiać bez żadnego grymasu na twarzy.

15. Kiedy rzeczonego mężczyznę puszczasz ku pewnej śmierci, ten jakimś cudem w ostatniej chwili łapie się […] nie, nie, wcale nie krawężnika, ale firanki, która jakimś cudem zwisa sobie przez okno i jakimś cudem jest wytrzymała na tyle, żeby go utrzymać.

16. W FBI bójki współpracowników to rzecz normalna – bo to przecież nie obóz dla skautów.

“Vaya con dios” – tfu, to znaczy “Mazel tov”.

17. W USA Latynoski mają dziwnie nie-hiszpańsko brzmiący akcent.

18. USA to raj dla wielbicieli wyścigów ulicznych – nieważne, ile się ścigasz, policji i tak nie uświadczysz.

19. Stajesz do ulicznego wyścigu z kolesiem, który kiedyś umawiał się z twoją siostrą, i pomimo dzielącej was odległości i ryku silników po prostu musisz się go spytać, czy “na pewno chce się ścigać”. No tak, jeśli już ktoś staje na linii startu, to pewnie tylko po to, aby w ostatniej chwili się wycofać. Co ciekawe, w odpowiedzi słyszysz: “Wiele się zmieniło”! Kto by to słyszał, żeby w 5 lat wiele się zmieniło?!

20. Kartel narkotykowy do transportowania swoich kurierów używa ciężarówek, które blokują sygnał sieci komórkowych.

REKLAMA