Publicystyka filmowa
50 prawd objawionych przez SZYBKO I WŚCIEKLE
Odkryj, jak SZYBKO I WŚCIEKLE zdobywa serca widzów, łącząc akcję z humorem. Fenomen, który bawi i nie wymaga myślenia!
Autorem tekstu jest Radek Obuchowski.
Niniejszy wstęp chciałem zacząć słowami: „Seria Fast & Furious to istny fenomen”. Jednak jak tylko wklepałem to zdanie na klawiaturze, naszła mnie pewna wątpliwość: czy aby na pewno fenomenem jest fakt, że tak mało wymagający film – ujmując to eufemistycznie i lapidarnie – jest tak bardzo rozchwytywany i bije rekordy box office’u? No właśnie, chyba jednak nie, wszak nie od dziś wiadomo, że większość ludzi chodzi do kina dla rozrywki, i to często tej niższych lotów, która nie wymaga intensywnego wykorzystywania pewnego ciekawego narządu pod czaszką w postaci pozwijanej galaretki.
Rozrywki w postaci na przykład Kochaj i tańcz, który – tak samo jak Fast & Furious – pustkami na salach kinowych bynajmniej nie świecił. W zasadzie nic dziwnego, bo przecież nie każdy lubi, albo nie każdemu się chce, chodzić do kina po to, żeby myśleć – zwłaszcza po ciężkim dniu pracy. Jestem jednak przekonany, że istnieje – bo istnieć przecież musi! – pewna granica, której twórcy przekraczać nie powinni; nawet jeśli robią film z przeznaczeniem dla przeciętnego zjadacza popcornu. Takiej granicy nie przekroczył, moim zdaniem, na przykład David Frankel swoim Marley i ja, który to przecież jest filmem wybitnie rozrywkowym, a głupotą jednak po oczach nie razi. Ktoś może spytać: „no tak, ale gdzie leży ta granica?”. Jako że nie jest to głównym tematem moich rozważań, zostawiam Was z tym pytaniem, Drodzy Czytelnicy, sam na sam.
Dlaczego zdecydowałem się napisać „50 Prawd” o Fast & Furious? Bynajmniej nie dlatego, że filmu tego nie lubię (dotyczy to zresztą całej serii). Jako entuzjasta motoryzacji, w dużej mierze również tej w wydaniu F&F, oglądałem go z niekłamaną przyjemnością. Drażni mnie jednak, gdy tę przyjemność mącą mi ludzie, którzy w poszanowaniu mają jakiekolwiek zasady logiki i którym wydaje się, że jak film akcji, to najważniejsze jest CGI i nic więcej. Czy tak trudno się wysilić i napisać jakiś związany z akcją, sensowny dialog? Bo nikt przecież nie oczekuje intrygujących kwestii rodem z, na przykład, Pulp Fiction czy Hiszpańskiego więźnia. Panowie, „minimum odpowiedzialności”, jakby to powiedział Kamil Durczok. O ile pierwsza część F&F fabularnie była do przełknięcia, o tyle jej bezpośredni odpowiednik, część czwarta, jest nie do przejścia dla kogoś, kto nie upaja się samym widokiem kilkulitrowych muscle carów i japońskich „śmigaczek” w postaci, na przykład, kultowego już Nissana Skyline’a. Szybko i wściekle odbieram jako film zrobiony ewidentnie dla wyciągnięcia kasy od wiernych fanów i jako jeden z nich z niepokojem czekam na kolejną już, część piątą.
Zanim przejdziecie do lektury, chciałbym jeszcze zaznaczyć, iż jest to tekst przeznaczony głównie – albo i tylko – dla osób, które miały już tę (nie)przyjemność film oglądać i które zostały przez naturę obdarzone chociaż minimalną dozą poczucia humoru, bo, mimo wszystko, ma on mieć charakter żartobliwy – zresztą jak i cała idea „50 Prawd.

Kurczę, zapomniałam pożyczyć od Harry’ego pelerynki niewidki.
01. Podczas napadu na ciężarówkę, żeby nie zauważono cię przypadkiem na jednej z naczep, najlepiej iść w pozycji idealnie wyprostowanej – żeby czasami komuś nie przyszło do głowy czołganie.
02. Kiedy nie masz młotka, którym mógłbyś rozbić zmrożone ciekłym azotem łączenia naczep, nie masz się co martwić – twój partner tak uderzy samochodem (osobowym! – żeby nie było), że zaczep puści i bez młotka.
03. Każdy fan motoryzacji doskonale wie, że najszybszym biegiem w samochodzie jest wsteczny.

Jedynka, dwójka, trójka… wsteczny.
04. Uderzenia kilkutonowej naczepy dużej ciężarówki nie robią żadnego wrażenia na kilka razy lżejszej osobówce – ach, te amerykańskie fabryki samochodów!
05. Wyżej wymienione amerykańskie fabryki potrafią produkować samochody, które są odporne na wgniecenia – nawet te od uderzeń kilkunastotonowej ciężarówki.
06. Kiedy po latach przestępczego życia w końcu ci się ono nudzi i postanawiasz je porzucić, nie zapomnij porzucić też swojej dziewczyny – która notabene razem z tobą to przestępcze życie wiodła.
07. W USA przestępcy uciekają przed agentami FBI tylko po to, aby się wygadać natychmiast po tym, jak zostaną złapani – bo jak się nie wygadają, to rzeczony agent podejrzanego na miejscu zabija.
08. Przestępcy po przekroczeniu granicy USA mają dokładnie 10 minut na jak najdalsze oddalenie się od niej – tyle właśnie trwa przetworzenie danych od momentu zeskanowania ich wizerunku przez specjalistyczne urządzenia zainstalowane na lotnisku; oczywiście jeśli Windows się nie zawiesi, bo wtedy może to potrwać nawet do 20 minut.

Kurna, a tak nam było dobrze, Franz – tfu, to znaczy, Dom!
09. FBI, wiedząc, że człowiek, którego szukają, wrócił do kraju, nie obstawia jego domu – przecież to ostatnie miejsce, do którego by się udał, więc i tak nie miałoby to sensu.
10. Pierwszą werbalną reakcją siostry, która cię nie widziała kilka lat, jest: „Przecież ci powiedziałam, żebyś tu nie wracał” – ach, to amerykańskie wychowanie.
11. Nitro metan, na którym jeździ człowiek odpowiedzialny za śmierć twojej dziewczyny, jest dostępny tylko w jednym miejscu w całym Los Angeles – uff, ale fuks!
12. Kiedy już podbierzesz swojemu koledze z FBI jakiegoś świadka – który, notabene tak się składa, jest twoją byłą dziewczyną – zabierasz ją na pogawędkę o życiu do kawiarni (broń boże do swojego biura), po czym puszczasz wolno (po znajomości).

I po co przyjechałeś? Już zajęłam twój pokój.
13. W Stanach każdy jest Pudzianem i potrafi utrzymać jedną ręką ciężar kilkusetkilogramowego silnika.
14. Kiedy przez okno trzymasz za nogę kilkudziesięciokilogramowego mężczyznę, mięśnie wcale ci się nie naprężają i możesz rozmawiać bez żadnego grymasu na twarzy.
15. Kiedy rzeczonego mężczyznę puszczasz ku pewnej śmierci, ten jakimś cudem w ostatniej chwili łapie się […] nie, nie, wcale nie krawężnika, ale firanki, która jakimś cudem zwisa sobie przez okno i jakimś cudem jest wytrzymała na tyle, żeby go utrzymać.
16. W FBI bójki współpracowników to rzecz normalna – bo to przecież nie obóz dla skautów.

„Vaya con dios” – tfu, to znaczy „Mazel tov”.
17. W USA Latynoski mają dziwnie nie-hiszpańsko brzmiący akcent.
18. USA to raj dla wielbicieli wyścigów ulicznych – nieważne, ile się ścigasz, policji i tak nie uświadczysz.
19. Stajesz do ulicznego wyścigu z kolesiem, który kiedyś umawiał się z twoją siostrą, i pomimo dzielącej was odległości i ryku silników po prostu musisz się go spytać, czy „na pewno chce się ścigać”. No tak, jeśli już ktoś staje na linii startu, to pewnie tylko po to, aby w ostatniej chwili się wycofać. Co ciekawe, w odpowiedzi słyszysz: „Wiele się zmieniło”! Kto by to słyszał, żeby w 5 lat wiele się zmieniło?!
20. Kartel narkotykowy do transportowania swoich kurierów używa ciężarówek, które blokują sygnał sieci komórkowych.
21. Kosztujący miliony dolarów sprzęt, którego Amerykanie używają do uszczelnienia granicy z Meksykiem, ma martwe punkty, dzięki którym przemytnicy narkotyków mogą ją przekraczać, ile dusza zapragnie – oczywiście zakładając, że mają do dyspozycji grupkę super kierowców z wypasionymi furami.
22. Kiedy wreszcie uda ci się dotrzeć do środowiska kolesia odpowiedzialnego za śmierć twojej dziewczyny – na którym oczywiście chcesz się zemścić – nie czekasz na dogodną okazję do zabicia go, ale robisz to w najmniej odpowiedniej chwili, kiedy ryzyko dekonspiracji jest najbardziej prawdopodobne.

Masz ostatnią szansę na wycofanie się…
23. Żeby przemytnicy narkotyków mieli łatwiej, na granicy USA z Meksykiem jest system tuneli, przez które można sobie przejeżdżać, przemycając dowolną ilość narkotyku – no, chociaż może nie do końca dowolną ilość, bo ograniczoną pojemnością bagażnika.
24. Kiedy wyłamujesz się z wcześniej ustalonego planu przemytu narkotyków, jeden z szefów kartelu wcale nie wyciąga pistoletu i nie zabija cię na miejscu, ba, nawet nie tłucze cię na kwaśne jabłko. Jedyne, co ma do powiedzenia, to: „niechlujnie!”.
25. Amerykański nadtlenek azotu jest programowalny i wybucha dokładnie wtedy, gdy wyskakuje wcześniej wciśnięta zapalniczka samochodowa.
26. Jako „szybki i wściekły” jesteś odporny na postrzały; no, może prawie odporny. W każdym razie nie robią one na tobie absolutnie żadnego wrażenia i nie powstrzymują przed intensywnym „oklepywaniem” twarzy kolesia, który cię postrzelił.
27. Jako agent FBI wcale nie musisz przejmować się tym, że kumplujesz się z poszukiwanym przez policję przestępcą i przebywasz w jego otoczeniu – w końcu masz wyrozumiałego szefa.

…zapomnij, nauczyłem się już ruszać!
28. Funkcjonariusza policji pełniącego dyżur na parkingu policyjnym wcale nie dziwi fakt, że przyjeżdżasz odstawić SUV-a, a wyjeżdżasz małym Subaru ze świeżo wybitą szybą.
29. Każda przedstawicielka płci pięknej ma genetycznie zakodowaną wiedzę chirurgiczną i po zaledwie spojrzeniu na ranę postrzałową do razu wie, że kuli nie ma w ciele – mimo braku rany wylotowej. Czyżby kula zrobiona z lodu?
30. Twoim mentorem powinien być przestępca, który uczy cię, że w życiu najważniejszy jest kod, nad którym cały czas trzeba pracować.
31. Kiedy ponadstukilowy mięśniak mocno cię trzyma i ciska tobą z całych sił o beton, nic ci się nie może stać – bo jesteś agentem FBI i takie rekreacje to masz na szkoleniu codziennie.
32. FBI ma wystarczającą władzę, żeby ułaskawiać przestępców.
33. W FBI rozkazy wydawane są rekreacyjnie, a ich łamanie nie wiąże się z żadnymi konsekwencjami.

Jestem groźny i nie lubię niechlujstwa!
34. Kapitan FBI ma władzę równą prezydentowi USA i może puszczać przestępców wolno – oczywiście tylko wtedy, gdy pomogą mu przyskrzynić przemytnika narkotyków, których sam nie może złapać przez 2 lata.
35. Gdy pertraktujesz z przemytnikami narkotyków i przybywasz na spotkanie z nimi w liczbie dwóch, im nie przychodzi na myśl, żeby cię po prostu załadować na pakę, wywieźć do przysłowiowego lasu i użyć innych metod perswazji w celu odzyskania swoich narkotyków.
36. Gdy boss kartelu narkotykowego będzie chciał odzyskać narkotyki warte 60 milionów dolarów, które mu ukradłeś, będzie bardzo mocno cię przekonywać mówiąc, że kolesiowi, który zabił twoją dziewczynę jest z tego tytułu bardzo przykro – mimo że koleś ten jeszcze chwilę wcześniej tym faktem się napawał. A ty masz mu oczywiście uwierzyć.
37. W FBI jedna z najbardziej cenionych cech u agentów to indywidualizm – zwłaszcza taki, który pozwala podczas akcji podejmować właśnie takie decyzje, żeby cały plan wziął w łeb.
38. Agenci FBI mają bardzo wysoko rozwinięte poczucie moralności – mogą się kumplować z przestępcami, łamać rozkazy przełożonych, ale i tak wiedzą, że są powołani do czynienia dobra.

– Brian, wypowiedz najpierw magiczne słowo. – Hey!
39. Żeby załapać się na szybki numerek na stole kuchennym ze swoją byłą dziewczyną – która tak właściwie cię chyba nie lubi i ma żal za to, że kiedyś mocno zraniłeś jej uczucia – wystarczy powiedzieć: „Hey”.
40. Każdy rozgarnięty katolik wie, że w Meksyku błogosławieństwo otrzymuje się za okazaniem torby pieniędzy – na pohybel diabłu!
41. Dziewczyna, była pracownica bossa kartelu narkotykowego, którego chcesz dorwać, daje ci wskazówki jak do niego dotrzeć tylko po to, aby za chwilę cię od tego odwodzić, uświadamiając cię, że „jechanie tam to samobójstwo.
42. Każdy duet przestępca- agent FBI jest niewidzialny zarówno dla pograniczników, jak i licznej obstawy bossa kartelu narkotykowego – i dzięki Bogu, bo gdyby tak nie było, rzeczony duet musiałby zdemolować co najmniej połowę kościoła.
43. Meksyk to może i inna kultura niż USA, ale w jednym się nie różnią – i tu, i tu ścigające się po ulicy samochody to normalka i policja do takowych nawet nie wyjeżdża.
44. Kilkutonowy SUV nie ma szans w przepychance z jednotonowym sedanem.

„Justin, a może wtedy bym się popłakał i powiedział, że mam wszystkiego dość?”
45. Są miny przeciwpiechotne, przeciwczołgowe; Remington Arms natomiast na potrzeby filmu wyprodukował nowy rodzaj broni – „strzelbę przeciwsamochodową”, która jednym strzałem wysyła auto w przestworza.
46. Subaru, jako pierwsze na świecie, wynalazło auto, które nie wymaga układu wydechowego.
47. Wyskoczenie ze swojego samochodu i wskoczenie do drugiego jadącego obok na pełnej prędkości to najzwyczajniejszy w świecie wyczyn, który dzieciaki w Stanach codziennie trenują na wuefie.
48. Każdy zatwardziały kryminalista w USA ma zaniki pamięci – na tyle poważne, że zapomina zastrzelić agenta FBI, którego ma na muszce; zapomina, bo w oddali zauważa przepięknego Forda jadącego w jego kierunku.
49. W Stanach prawo skonstruowane jest tak, że – nawet będąc poszukiwanym przestępcą – jeśli pomożesz w ujęciu innego kryminalisty, możesz liczyć na ułaskawienie […]; niestety, nie w tym przypadku.
50. Normalną praktyką w amerykańskim sądownictwie jest ogłaszanie wyroku bez podania za co się go otrzymuje. A co tam, skazany sam najlepiej wie, co robił wbrew prawu.
Rodzima produkcja Kochaj i tańcz przed takim wynikiem chowa ze wstydu głowę w piasek, bo sama zaliczyła zaledwie 36 tys. widzów, czyli ponad dwa razy mniej. I jak tu się starać, skoro można postawić przed kamerą kilka(naście) samochodów, dorzucić naprędce sklecony scenariusz i bohaterów z pierwszej części, a widzowie i tak będą walić drzwiami i oknami? No, rzeczywiście pokusa jest duża, ale mimo wszystko mam nadzieję, że „piątka” nie dostarczy nam materiału na kolejny artykuł do „50 Prawd.
