Publicystyka filmowa
5 dokumentów, które sprawią, że PRZEJDZIESZ na WEGETARIANIZM
Odkryj, jak 5 dokumentów, w tym KREW BESTII, może zainspirować do zmiany na WEGETARIANIZM w niecodzienny sposób!
Podczas jednej z lekcji języka polskiego w liceum nauczycielka pokazała nam kilkuminutowy materiał pochodzący z rzeźni przemysłowej. Do dziś pamiętam moją (a także wielu moich kolegów) żywiołową reakcję: „Jak ona mogła coś takiego puścić na zajęciach? Znowu karmią nas tą okropną «wegepropagandą»!”. Nigdy się z polonistką do końca nie polubiliśmy, nigdy nie udało nam się odnaleźć wspólnego języka. Za tę brutalną lekcję jestem jej jednak wdzięczny – zasiała ziarnko, które hodowałem w sobie przez następnych kilka lat, pogłębiając swoją wiedzę za pomocą filmów, książek i artykułów.
Punktem dojścia okazał się w moim przypadku wegetarianizm, zgodnie z którym odżywiam się od około półtora roku (obecnie pracuję, bo wcale nie jest to takie proste, nad przejściem na weganizm). Tyle o mnie. Czas na filmy, do oglądania których nikogo nie będę – tak jak zrobiła to niegdyś moja polonistka – zmuszał. Kto ma ochotę i odwagę, niech ogląda (zachęcam), a kto nie – może ograniczyć się do lektury krótkich opisów. Najważniejsze jest jedno – świadomość.
Krew bestii
Zestawienie otwiera skromny, czarno-biały, krótkometrażowy dokument z 1949 roku. Georges Franju, późniejszy reżyser niezapomnianych Oczu bez twarzy, wybrał się wówczas z kamerą do jednej z podparyskich rzeźni. Nikt nie utrudniał mu pracy, nikt nie odebrał mu sprzętu, nikt nie wyrzucił go na zewnątrz.
Chów przemysłowy stawiał dopiero pierwsze kroki, nie był jeszcze uzbrojony w hordy prawników podtrzymujących przy życiu tajemnicę poliszynela. To, co Franju zarejestrował ponad 70 lat temu, wciąż robi wstrząsające wrażenie. Podrzynanie bydlęcych gardeł, odrzucanie odciętych głów w kąt pomieszczenia, miotające się w konwulsjach bezgłowe i beznogie tułowia, wreszcie tytułowa krew płynąca strumieniami po podłodze rzeźni. Trudno wyrzucić te obrazy z pamięci. Wielkim fanem 20-minutowego filmu Franju jest David Lynch, który poświęcił mu kilka minut w dokumencie Lynch One. Twórca Głowy do wycierania był pod wrażeniem zwłaszcza jednej z początkowych scen Krwi bestii – śmierci pięknego białego konia, który zostaje zabity za pomocą specjalnego pistoletu do uboju zwierząt (kto oglądał Benny’s Video Hanekego, ten wie, o co chodzi).
Mieszkańcy Ziemi
Film Shauna Monsona jest najprawdopodobniej najbardziej obrazowym dokumentem w tym zestawieniu. Większość ujęć to materiały nakręcone przy użyciu ukrytych kamer przez pracowników odpowiednich placówek – ludzi, którym zwyczajnie puściły nerwy. Dokument podzielony jest na pięć części (zwierzęta domowe, jedzenie, ubrania, rozrywka i eksperymenty naukowe) zespolonych motywem wykorzystywania zwierząt przez przedstawicieli naszego gatunku – ukuty zostaje, analogiczny względem rasizmu czy seksizmu, termin „gatunkizm” („speciesism”).
Na zachętę dodam, że narratorem filmu Monsona jest sam Joaquin Phoenix, który do problemu zwierząt hodowlanych odniósł się podczas swojego tegorocznego oskarowego przemówienia. Dzień po odebraniu statuetki aktor wziął udział w, promującej nieocenione Farm Sanctuary, akcji ratowania dwójki krów z amerykańskiej rzeźni.
Mieszkańców Ziemi można obejrzeć legalnie i za darmo: KLIK
Cowspiracy: tajemnica równowagi ekologicznej środowiska
Dokument wyróżniający się w tym zestawieniu przede wszystkim ze względu na osobisty charakter. Głównym bohaterem, a zarazem reżyserem (w duecie z Keegan Kuhn) i narratorem jest Kip Andersen. Mężczyzna odkrywa, że żadna z ważniejszych fundacji proekologicznych nie wymienia na swoich stronach internetowych chowu przemysłowego jako jednego z głównych źródeł globalnego ocieplenia (co potwierdzają wielokrotnie przywoływane w filmie badania).
Kip postanawia zgłębić temat. W tym celu udaje się wraz z kamerą i niewielką ekipą w podróż po Ameryce, przeprowadzając wywiady z różnego rodzaju ludźmi – od działaczy wspomnianych organizacji proekologicznych, przez niezależnych ekspertów i hodowców, aż po ludzi związanych z przemysłem mięsnym. Reżyser wielokrotnie pojawia się w kadrze, a kolejne rozmowy przeplatają się z narracją prowadzoną przez niego z offu – w ten sposób Andersen zbliża się do reporterskiego stylu Gonzo, wylansowanego w wersji papierowej przez Huntera S. Thompsona, w kinie dokumentalnym kontynuowanego m.in. przez znacznie bardziej wszechobecnego i wszędobylskiego niż twórca Cowspiracy Michaela Moore’a.
Jeżeli interesują was filmy ogniskujące się wokół problemu globalnego ocieplenia, to odsyłam was do zestawienia stworzonego przez moją redakcyjną koleżankę. Dokument Kuhn i Andersena, wyprodukowany m.in. przez Leonardo DiCaprio, ma w nim swoje zaszczytne miejsce.
Zjadanie zwierząt
„Wszyscy przeczuwamy nadchodzące niebezpieczeństwo. Nasze jedzenie powstaje kosztem ogromnego cierpienia. Gdy ktoś proponuje nam obejrzenie filmu o produkcji mięsa, spodziewamy się horroru. Możliwe, że wiemy więcej, niż nam się wydaje. Wolimy jednak odsuwać od siebie tę świadomość. Jedząc mięso, spożywamy udręczone zwierzę. Białko pochodzące od torturowanych stworzeń buduje nasze mięśnie” – pisze Jonathan Safran Foer.
Adaptacja jego bestsellerowej książki popularnonaukowej nie okazała się horrorem, lecz znakomitym, wyważonym dokumentem. W filmie Christophera Dillona Quinna nie tylko prześledzimy proces powstawania jaj, nabiału i mięsa trafiających na amerykańskie stoły; poznamy też bohaterów książki Safrana Foera, m.in. Franka Reese’a i Paula Willisa – hodowców, którzy usilnie starają się stworzyć alternatywę dla bestialskiego chowu przemysłowego. Dziś są ostatnimi Mohikanami, kultywującymi tradycyjne, tzn. oparte przede wszystkim na szacunku wobec zwierząt, metody hodowli. Jak będzie jutro? Narrację z offu prowadzi w filmie Quinna Natalie Portman (pełniąca jednocześnie funkcję producentki), która deklaruje, że pod wpływem książki Safrana Foera zmieniła swoje nawyki żywieniowe. Jeżeli musielibyście wybrać z tej listy tylko jeden film, to Zjadanie zwierząt jest najprawdopodobniej najlepszym wyborem.
Dominion
Z filmem Chrisa Delforce’a po raz pierwszy zetknąłem się niemalże równo dwa lata temu – w lipcu 2018 roku, podczas festiwalu Transatlantyk. W przerwie między projekcjami spacerowałem z grupą znajomych po ulicy Piotrkowskiej. Nagle zaczepił nas wolontariusz rozdający ulotki zachęcające do wzięcia udziału w otwartym, bezpłatnym seansie Dominion. Jako że nikt z nas nie był wówczas wegetarianinem, ani, broń Boże, weganinem, grzecznie podziękowaliśmy, dalej pogrążając się w poszukiwaniu miejsca, w którym zjemy składający się głównie z mięsa obiad.
O ile dobrze pamiętam – stanęło na McDonaldzie (dzisiaj nie tknąłbym tego jedzenia nawet, gdyby mi zapłacono). Chciałbym powiedzieć, że piszę ten tekst, trzymając w ręku ulotkę, którą otrzymałem wtedy na Piotrkowskiej, ale niestety tak nie jest – zawieruszyła się gdzieś po drodze, być może skończyła w jednym z łódzkich śmietników (tak mocno odsuwałem od siebie wówczas niebezpieczną „wegepropagandę”). Po dwóch latach przyjąłem jednak zaproszenie, oglądając Dominion na własnych warunkach, w domowym zaciszu. Wrażenia? Napisałem wyżej, że najbardziej obrazowym filmem tego zestawienia są Mieszkańcy Ziemi – po obejrzeniu filmu Delforce’a cofam te słowa.
Dominion uderza ze zwielokrotnioną siłą, proponując widzom śledzenie losów australijskich zwierząt hodowlanych (służących jako pars pro toto wszystkich ofiar chowu przemysłowego) od początku ich życia aż do brutalnej śmierci, która następuje zwykle niedługo później (w przypadku kurczaków hodowanych na mięso, czyli tzw. brojlerów – już w okolicach 40. dnia od narodzin). Nagrania z wnętrz komór gazowych, obrazy mielonych przez maszynę kurcząt i obdzieranych żywcem ze skóry lisów – Dominion nie oszczędza odbiorcom gorzkiej prawdy na temat „humanitarnych” metod zabijania. Nie muszę chyba dodawać, że spora część materiału to ujęcia zrealizowane przy wykorzystaniu ukrytej kamery bądź w trakcie nocnych włamań do rzeźni.
Dokument podzielony jest na części według gatunków zwierząt, a nie – jak w przypadku Mieszkańców Ziemi – sposobu wykorzystania przez człowieka. Narrację z offu prowadzą Joaquin Phoenix, Rooney Mara, Sia, Sadie Sink, Chris Delforce (reżyser) i Kat Von D.
Dominion można obejrzeć legalnie i za darmo: KLIK
Nie chcę wpadać w pompatyczne tony, ale gdzieś z tyłu głowy kołacze mi myśl, że pod pewnymi względami jest to najważniejszy tekst, jaki do tej pory napisałem. Być może ktoś zmieni swoje nawyki żywieniowe po obejrzeniu któregoś z zasugerowanych filmów; być może ktoś poświęci chwilę swojego czasu i poszuka w Internecie dodatkowych informacji, sięgnie po książkę, publikację naukową dotyczącą wegetarianizmu, chowu przemysłowego i globalnego ocieplenia (trzech spraw nierozerwalnie ze sobą związanych) – nie wyobrażam sobie wspanialszej nagrody. Na koniec jeszcze kilka ważnych słów od Jonathana Safrana Foera: „Zwierzę dostrzega nasze spojrzenie.
Patrzy na nas i nieważne, czy odwrócimy nasz wzrok (od niego, od talerza, od dylematu, od nas samych), czy nie, demaskuje nas. Możemy zmienić nasze życie albo nie zrobić nic. Bezczynność też jest czynem”.
