search
REKLAMA
Recenzje

ZAPROSZENIE. Nie zadzieraj z dziewczyną od carpaccio

„Zaproszenie” to klasyczny film grozy z ukrytym podtytułem: „co złego może się stać?”.

Dawid Myśliwiec

25 października 2022

Zaproszenie Nathalie Emmanuel zaproszenie 2022 3
REKLAMA

Na ten moment trudno mi już policzyć, który horror recenzuję w tym miesiącu – między innymi dlatego, że większość z nich do niczego się nie nadawała, toteż i w pamięci mej długo miejsca nie zagrzały. Mam jednak nadzieję, że Zaproszenie Jessiki M. Thompson odwróci ten trend, gdyż seans tego bardzo stylowego i całkiem rozrywkowego horroru sprawił mi sporo frajdy.

Thompson to reżyserka o, mówiąc eufemistycznie, umiarkowanym doświadczeniu – na koncie ma tylko jeden film pełnometrażowy, nagrodzony nagrodą publiczności na festiwalu South by Southwest The Light of the Moon (2017), a także kilka szortów i odcinków seriali. Pomimo braku wcześniejszych doświadczeń z gatunkiem (może poza krótkometrażowym Hike), Jessica M. Thompson świetnie poradziła sobie z realizacją horroru – Zaproszenie to klasyczny film grozy z ukrytym podtytułem „co złego może się stać?”, który ogląda się z dużą przyjemnością, także dzięki umiejętnemu wykorzystaniu klasycznych elementów horroru, z jump scare’ami i mroczną muzyką włącznie.

Zaproszenie Nathalie Emmanuel

Zaproszenie – nie mylić z także bardzo udanym filmem Karyn Kusamy z 2015 roku pod tym samym tytułem – opowiada o bardzo urodziwej artystce Evie (Nathalie Emmanuel), która w przerwach między kolejnymi zleceniami cateringowymi, gdzie serwuje bogaczom carpaccio, tworzy piękne przedmioty z ceramiki. Po śmierci ukochanej mamy dziewczyna odczuwa ogromną pustkę w życiu, dlatego gdy przypadkowo wchodzi w posiadanie testu DNA przygotowanego przez firmę zajmującą się odnajdywaniem krewnych, Evie postanawia spróbować. Szybko kontaktuje się z nią daleki i zamożny kuzyn z Wielkiej Brytanii (Hugh Skinner), zapraszając ją na duże rodzinne wesele, podczas którego mogłaby poznać całą rodzinę. Zaskoczona dziewczyna przymyka oko na pewne oczywiste różnice (Evie to Afroamerykanka, brytyjski kuzyn jest biały jak mąka), ale po krótkiej konwersacji zgadza się polecieć do Anglii na wystawną rodzinną imprezę. Bo przecież „co złego może się stać”?

Pachnie tu gotykiem

Od początku oczywiste jest, że Evie jedzie do Wielkiej Brytanii na swą zgubę – pozostaje pytanie, co tak naprawdę czeka ją w New Carfax, pięknej posiadłości należącej do przystojnego i nadal młodego lorda (charyzmatyczny Thomas Doherty), który zupełnie przypadkiem nosi nazwisko De Ville. Z początku zwalający z nóg pan domu wydaje się niegroźnym uwodzicielem, a Evie rozpoczyna romans rodem z Pretty Woman – klepiąca biedę nowojorska artystka / kelnerka adorowana przez obrzydliwie bogatego i szarmanckiego lorda? Przecież to realizacja snu disneyowskiej księżniczki! Nic dziwnego zatem, że nie tylko sama Evie, ale i jej przezorna zazwyczaj przyjaciółka ze Stanów traci czujność – a wtedy rozpoczyna się zabawa kojarząca się zupełnie z Zabawą w pochowanego (2019) duetu Matt Bettinelli-Olpin / Tyler Gillett. Tu także piękna niewiasta staje się obiektem swoistego polowania, ale pozwolę sobie na tym poprzestać – dodatkowo przestrzegam, co czynię niezwykle rzadko, przed oglądaniem zwiastuna, który zdradza stanowczo zbyt wiele. Mimo że Zaproszenie nie należy do wyjątkowo odkrywczych filmów, warto pozostawić sobie choć odrobinę tajemnicy przed seansem.

Zaproszenie Nathalie Emmanuel

Film Jessiki M. Thompson zachwycił mnie bogactwem inscenizacyjnym – wnętrza potężnych pokoi w posiadłości De Ville’ów są po prostu niesamowite i z powodzeniem mogłyby znaleźć się w jednym z filmów grozy Guillermo del Toro, a doskonała praca kostiumografów i scenografów sprawia, że Zaproszenie nabiera prawdziwie gotyckiego wymiaru. Do tego dochodzą bardzo namacalna chemia pomiędzy Nathalie Emmanuel i Thomasem Dohertym, cała gama ciekawych postaci drugoplanowych i nieodzowna gotycka legenda i okazuje się, że Zaproszenie jest jedną z ciekawszych i naprawdę porządnie zrealizowanych horrorowych propozycji tej jesieni.

Dawid Myśliwiec

Dawid Myśliwiec

Zawsze w trybie "oglądam", "zaraz będę oglądał" lub "właśnie obejrzałem". Gdy już położę córkę spać, zasiadam przed ekranem i znikam - czasem zatracam się w jakimś amerykańskim czarnym kryminale, a czasem po prostu pochłaniam najnowszy film Netfliksa. Od 12 lat z różną intensywnością prowadzę bloga MyśliwiecOgląda.pl.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA