Publicystyka filmowa
303. BITWA O ANGLIĘ. Kulisy powstawania filmu
303. BITWA O ANGLIĘ to epicka opowieść o polskich pilotach, którzy wnieśli swój wkład w zwycięstwo nad Niemcami w Bitwie o Anglię.
Polakom Dywizjonu 303 przedstawiać nie trzeba. Historia polskich pilotów, którzy swoją waleczną postawą i niezwykłymi umiejętnościami pomogli przechylić szalę zwycięstwa na stronę aliantów podczas kampanii znanej jako Bitwa o Anglię, jest u nas dobrze znana, chociażby za sprawą powieści Arkadego Fiedlera. Od wielu lat mówiło się także o filmie poświęconym bohaterskiej eskadrze. Oczekiwanie dobiegło końca – kilka dni temu, 9 sierpnia, w warszawskim Multikinie w Złotych Tarasach odbyła się uroczysta premiera produkcji 303. Bitwa o Anglię, a od dziś można oglądać go na ekranach kin.
Na premierze oprócz aktorów, reżysera i producentów filmu pojawił się także Hubert Zumbach – syn jednego z pilotów Dywizjonu, Jana Zumbacha. Po seansie nie krył wzruszenia i określił film jako wspaniały. W rolę jego ojca wcielił się popularny brytyjski aktor, Iwan Rheon, szerszej publiczności najlepiej znany ze swojej roli w serialu Gra o tron. Na potrzeby filmu Rheon uczył się języka i polskiego akcentu. W filmie wystąpili też amerykańscy i polscy aktorzy. Producentom zależało, aby prawdziwe historyczne postacie były grane przez aktorów tego samego pochodzenia. Stąd na ekranie możemy zobaczyć także rodzimych wykonawców – Marcina Dorocińskiego, a także, między innymi, Radosława Kaima i Filipia Pławiaka.
Przede wszystkim – prawda
Wiarygodność postaci nie była jedynym celem twórców filmu. Jeden z producentów, Michael Paszko, przybliżył nam nieco kulisy produkcji. Zamiast budować scenografię, zdecydowano się wykorzystać prawdziwe lokalizacje. I tak część zdjęć powstała w autentycznych miejscach – w tych samych, w których działy się prawdziwe wydarzenia związane z bitwą. Ekipa realizowała zdjęcia na przykład w siedzibie RAF-u; w bunkrach, obecnie przekształconych w muzea, które służyły dowództwu brytyjskich sił powietrznych jako miejsce zarządzania kampanią; w angielskim pubie, którego wystroju nie zmieniono od lat czterdziestych; a także na lotnisku z czasów drugiej wojny światowej, które po drobnych pracach scenograficznych „zagrało” Northolt.
„Zależało nam na wiarygodności i autentyczności, a także na uhonorowaniu bohaterów tamtych wydarzeń” – stwierdza Paszko. Na plan produkcji zaproszono również wielu konsultantów historycznych, w tym polskich historyków, mieszkających obecnie na wyspach. Efekty powietrznych walk realizowano pod okiem współczesnych pilotów RAF-u, którzy czuwali nad realizmem i wiarygodnością realizowanych scen. Równie ważna – zarówno dla twórców, jak i widzów – może okazać się obecność na panie członków rodzin polskich pilotów. Producent wspomina dzień, w którym aż dwudziestu siedmiu krewnych i potomków znalazło się na filmowym planie.
Przez cały okres zdjęciowy pomagali twórcom – zwracali uwagę na szczegóły i detale. Pod ich wpływem zmieniano drobne kwestie w scenariuszu i dialogach – tak, by zachować jak największą wierność historii.
Długa droga do zwycięstwa
Produkcja filmu trwała aż cztery lata. Pierwsza wersja scenariusza powstała w 2014 roku. Napisał ją Alastair Galbraith. Tekst w pierwotnej formie nie nadawał się jeszcze do filmowania, więc do Galbraitha dołączył współscenarzysta Robert Ryan. Ostateczna wersja, na podstawie której zrealizowano film, była… dwudziestą piątą. Scenarzyści dotarli do wielu historycznych źródeł, ale nie posiłkowali się popularną w Polsce powieścią Fiedlera. Film nie jest jej adaptacją. Zamiast tego konsultowali tekst z historykami i członkami rodzin pilotów Dywizjonu 303. W scenariuszu znalazło się też miejsce dla wątku romantycznego, który nie jest udokumentowany w historycznych źródłach, ale pozwala widzom jeszcze bardziej zaangażować się w akcję i losy bohaterów.
W 2016 do produkcji dołączył reżyser – utytułowany i doświadczony szkocki filmowiec David Blair. Blair doskonale wiedział, że siły aliantów podczas powietrznej kampanii były złożone z przedstawicieli różnych narodów, ale nie zdawał sobie sprawy z tak wielkiej i ważnej roli polskich pilotów. Podobnie jak jeden z aktorów – Milo Gibson – o znaczeniu polskich sił powietrznych dowiedział się dopiero za sprawą scenariusza. Iwan Rheon w jednym z wywiadów przyznał, że brak wiedzy brytyjskiej młodzieży o zasługach Polaków jest strasznym przeoczeniem. Twórcy nie ukrywają, że głównym celem filmu było właśnie popularyzowanie tej wiedzy. Tematem filmu jest nie tylko walka aliantów z nazistami, ale również walka Polaków o istnienie ich kraju – ich ojczyzny.
Technicznie rzecz biorąc
Operatorem zdjęć do filmu jest Piotr Śliskowski, który wcześniej pracował m.in. przy Generale Nilu. Przed przystąpieniem do realizacji ujęć dotarł do prawdziwych nagrań z kamer przymocowanych do niektórych samolotów podczas bitwy o Anglię, tzw. combat cameras. Razem z reżyserem dokładnie przeanalizowali dokumentalne ujęcia i na ich podstawie stworzyli te filmowe. Plan zdjęciowy trwał trzydzieści jeden dni z planowanych dwudziestu ośmiu. Jeden dzień ekipa straciła z powodu problemów z ustawieniem prawdziwego samolotu. Otóż na potrzeby produkcji na plan sprowadzono jeden z zaledwie dziewięciu na świecie samolotów Hawker Hurricane – czyli tych, w których latali piloci Dywizjonu 303.
Właściciel maszyny okazał się entuzjastą i zgodził się wypożyczyć samolot na dziesięć dni na bardzo korzystnych warunkach. Wykorzystanie prawdziwego samolotu, prowadzonego przez doświadczonego pilota z ekipy Red Bull Aces, pomogło w osiągnięciu realistycznych ujęć podniebnych akrobacji. Połączono je ze scenami zrealizowanymi przy użyciu miniatur i atrap. Ostatnim etapem było nałożenie na gotowy materiał komputerowych efektów specjalnych. Dzięki takiej kombinacji twórcy chcieli zaprezentować widzom jednocześnie realistyczny i efektowny spektakl kina wojennego.
W odróżnieniu od większości wojennych (lub po prostu – międzynarodowych) produkcji postacie w 303. Bitwa o Anglię mówią w swoich ojczystych językach. Około 17% linii dialogowych w filmie pada w języku polskim. W ścieżce dźwiękowej słychać też języki angielski i niemiecki. W kinach film wyświetlany jest z napisami. Po raz kolejny producentom zależało nad odtworzeniu historii w jak najbardziej realistyczny sposób, więc od początku nie planowali wkładać w usta bohaterów angielskich dialogów. Gwiazdor produkcji Iwan Rheon nauczył się swoich kwestii, chociaż w niektórych scenach został użyty dubbing. Aktor nie ukrywał jednak, jak wielkie wrażenie wywarło na nim życie jego bohatera, jak i pozostałych pilotów Dywizjonu.
Lekcja historii, lekcja współpracy
Polsko-brytyjska produkcja jest przykładem współpracy, której misją jest szerzenie wiedzy o zasługach bohaterów drugiej wojny światowej. „Kto wie, jak potoczyłyby się losy świata, gdyby bitwa o Anglię zakończyła się inaczej” – retorycznie pyta Marcin Dorociński w jednej z wypowiedzi dla mediów. Początkowo nieufni wobec Polaków brytyjscy piloci otrzymali od swoich kolegów lekcję odwagi i umiejętności, których nie sposób zignorować. Cieszy więc, że dzisiaj przedstawiciele tych dwóch krajów po raz kolejny łączą się, aby wspólnie przedstawić światu losy Dywizjonu 303.
Pozostaje mieć nadzieję, że film przysłuży się do zacierania granic i szerzenia wiedzy o historycznych wydarzeniach, dzięki którym, prawdopodobnie, możemy dzisiaj żyć w bezpiecznych, spokojnych czasach.
