Publicystyka filmowa
Czeski Walt Disney? Nie – BOŘIVOJ ZEMAN
Kiedy mówi się o czeskim kinie, niemal automatycznie padają nazwiska Miloša Formana, Jiříego Menzla czy Karela Zemana. A Bořivoj Zeman?
Kiedy mówi się o czeskim kinie, niemal automatycznie padają nazwiska Miloša Formana, Jiříego Menzla czy Karela Zemana. O Bořivoju Zemanie pamięta się znacznie rzadziej. A szkoda, bo to właśnie on stworzył filmy, które dla kilku pokoleń Czechów stały się tym, czym dla Polaków są ekranizacje Brzechwy czy baśnie Disneya – opowieściami oglądanymi bez końca, cytowanymi przy świątecznym stole i nuconymi długo po napisach końcowych. Bořivoj Zeman.
Paradoks polega na tym, że Bořivoj Zeman nigdy nie próbował rewolucjonizować kina. Nie eksperymentował z efektami specjalnymi jak jego słynniejszy imiennik Karel, nie należał do twórców Nowej Fali i nie aspirował do miana artysty awangardowego. Był przede wszystkim znakomitym opowiadaczem historii. Takim, który doskonale rozumiał, że dzieci potrzebują magii, a dorośli powodów do uśmiechu.

Najlepiej widać to w dwóch jego najsłynniejszych filmach: Dumnej królewnie z 1952 roku oraz Szalenie smutnej królewnie z 1968. Oba opowiadają o zakochanych książętach i królewnach, oba wypełniają piosenki, humor i baśniowa scenografia. Dzieli je jednak nie tylko szesnaście lat, ale również dwie zupełnie różne epoki Czechosłowacji.
Bajarz zza kamery
Reżyser zrealizował w pierwszej połowie lat 50. dwie komedie: Wakacje z Aniołem oraz Anioł w górach. Są to historie czechosłowackiego kontrolera biletów Gustava Anděla. W międzyczasie powstała Dumna królewna, wymieniana niekiedy jako pierwsza czechosłowacka bajka powstała po II wojnie światowej. Po niej Zeman również sięgnął po prozę Němcovej, tym razem Sól nad złoto, by na jej motywach oprzeć komedię baśniową Był sobie król. Na komedii się jednak nie skończyło – reżyser nakręcił muzyczną parodię powieści kryminalnych. Chodzi oczywiście o Ducha Morrisvillu. Po dwóch latach pojawiła się kultowa Szalenie smutna królewna. Lata 70. przyniosły zaledwie dwie produkcje: Ženy v ofsajdu i Honza prawie królem. Pierwsza to komedia o podwójnym życiu Františka Kastla, a druga to baśń o losach prostego, dobrodusznego Honzy.

I to właśnie z bajek jest on najbardziej znany do dzisiaj. Jego wnuczka oraz córka nie raz zastanawiały się nad tym, czemu w ogóle wybrał ten gatunek:
Dziadek Bořivoj czytał bajki mojej mamie i jej starszej siostrze, odgrywał różne postacie, zmieniał głosy i być może wyobrażał sobie wtedy te historie na ekranie. Bardzo lubił ludzi, dzieci, a najbardziej cieszyło go, gdy śmiały się z jego żartów. Był umiejętnym, zabawnym opowiadaczem.
Zdaje się jednak, że ten zabawny opowiadacz posiadał również drugą stronę, kiedy chodziło o realizacje filmów. Jak ocenia jego wnuczka, Jana Hojdova:
Począwszy od „Dumnej królewny”, przez „Był sobie król” aż po „Szalenie smutną królewnę”, uważam, że są to baśniowo realistyczne bajki z minimalną ilością magii… Z pewnością nie brakuje im humoru i pewnej lekkości. Mama wspomina, że nad scenariuszami, których zawsze był współautorem, pracował z maksymalną starannością. Mówi się o tym, że jego reżyseria była w tym dobrym słowa znaczeniu „rzemieślnicza”. Jestem jednak przekonana, że jego filmy, zwłaszcza bajki, są do dziś z powodzeniem oglądane, a widzowie wciąż je kochają, ponieważ jest w nich miłość… To po prostu magia, której nie posiada każdy reżyser.

Wypowiedzi te pozwalają nakreślić charakter Zemana i lepiej zrozumieć jego twórczość. Okazuje się bowiem, że obraz, jaki wyłania się z tych opowieści, przedstawia go jako człowieka ciepłego, ceniącego sobie przede wszystkim humor w kinie (widać to bardzo dobrze w jego twórczości, w której prym wiodą właśnie komedie). Szerszy jego obraz zarysowuje jego córka, Zuzana Zemanova:
Był zwyczajny, ale jednocześnie bystry i myślę, że bardzo empatyczny jak na mężczyznę. Można go nawet określić jako dość wyczulonego i przewrażliwionego, zwłaszcza jeśli chodziło o wszelkie niesprawiedliwości i nieuczciwość. Jednocześnie jako tata nigdy nic nie wypominał dzieciom, nie zakazywał… Wszystko obracał w żart.
Dwie królewny, dwie Czechosłowacje
Czeska bajka z pierwszej połowy lat 50. w ujęciu historyczno-kulturowym okazuje się nie tyle niewinną adaptacją literatury dziecięcej, ile elementem szerszego pejzażu socrealistycznej inżynierii wyobraźni. Po przewrocie lutowym 1948 roku i przejęciu władzy przez Komunistyczną Partię Czechosłowacji, sztuka – w tym kino – zostaje podporządkowana ideologicznym rygorom. Filmowa baśń, choć formalnie adresowana do dzieci, staje się narzędziem kształtowania postaw: dyscypliny, pracy i podporządkowania wspólnocie.

W centrum analizy znajduje się adaptacja prozy Boženy Němcovej w reżyserii Zemana – Dumna królewna. W tej opowieści świat przedstawiony zostaje uporządkowany według przejrzystej moralnej logiki: królestwo dobrego porządku opiera się na etosie pracy, a jego mieszkańcy – choć pojawiają się jedynie epizodycznie – definiowani są przez wykonywany zawód i deklarowaną satysfakcję z obowiązków. Praca nie jest tu jednym z elementów życia społecznego, lecz jego fundamentem i warunkiem harmonii.
Kontrastem staje się sąsiednie królestwo – przestrzeń dekadencji, zarządzana przez cynicznych doradców i biernego monarchę. W tej alegorycznej konstrukcji łatwo dostrzec echo ówczesnych lęków politycznych i prostych podziałów ideologicznych: Wschód jako porządek i produktywność, Zachód jako degeneracja i bezwład władzy. W tle pobrzmiewa również figura leniwego uciekiniera od obowiązków, który rezygnuje z pracy na rzecz komfortu – szybko korygowanego przez moralizatorską interwencję fabuły. Jak to określił Stanisław Grzelecki w recenzji opublikowanej na łamach Filmu 5 lipca 1953 roku:
Jeśli o wielu tego typu opowiastkach mówi się „bajka z morałem” to o tej trzeba by powiedzieć: bajka z całym systemem moralnym.

Zestawienie z późniejszym o szesnaście lat filmem Szalenie smutna królewna pokazuje wyraźną zmianę tonu i kontekstu historycznego. W epoce odwilży i atmosfery Praskiej Wiosny 1968 roku – tuż przed interwencją wojsk Układu Warszawskiego – Zeman odchodzi od socrealistycznej dydaktyki na rzecz bardziej swobodnej, melancholijno-ironicznej baśni, w której polityczne aluzje zostają zredukowane do minimum, a nacisk przesuwa się ku emocji, wyobraźni i grze z konwencją.
O ile wcześniejsza królewna jest filmem o systemie wartości, który podporządkowuje sobie narrację, o tyle późniejsza staje się raczej opowieścią o jego rozluźnieniu i chwilowej możliwości innego świata. Nawet jeśli w tle pobrzmiewa historia, to zostaje ona przefiltrowana przez bajkową formę, w której gesty pojednania i romantyczne finały zyskują niemal utopijny wymiar.

Pieśni dworskich komnat
W Dumnej królewnie muzyka nie pełni funkcji ilustracyjnej, lecz stanowi jeden z głównych filarów narracji. Film, oparty na baśni Boženy Němcovej, został skonstruowany wokół piętnastu piosenek, które wyznaczają rytm opowieści i organizują jej emocjonalny porządek. Centralne miejsce zajmuje utwór Rozvíjej se, poupátko, powracający w kluczowych momentach filmu. To właśnie on, wykonywany przez króla Miroslava, staje się narzędziem przełamania klątwy ciążącej na Krasomili. W tym ujęciu piosenka funkcjonuje nie tylko jako motyw muzyczny, ale również jako element sprawczy – rodzaj filmowego zaklęcia, które porządkuje świat przedstawiony i inicjuje przemianę bohaterów.
Znaczenie tego motywu wykracza poza sam film. W animowanej reinterpretacji z 2024 roku (reż. David Lisy, Radek Beran) pojawia się jego nowa wersja pod tytułem Poupátko. Choć zmodyfikowana, zachowuje ona rozpoznawalny rdzeń melodii, co potwierdza trwałość muzycznego motywu w czeskiej kulturze audiowizualnej i jego zdolność do kolejnych reinterpretacji.

W Szalenie smutnej królewnie muzyka przyjmuje odmienną funkcję – z narzędzia sprawczości staje się środkiem ekspresji, humoru i gry konwencją. Autorem ścieżki dźwiękowej jest Jan Hammer, a istotnym wyróżnikiem produkcji pozostaje obsadzenie ról głównych przez popularnych wówczas wykonawców muzycznych. Do odegrania głównych ról zatrudniono piosenkarzy, w tym gwiazdę czeskiej piosenki Helenę Vondráčkovą oraz Václava Neckářa (chociaż ten dał się również poznać jako aktor, występując chociażby w Pociągach pod specjalnym nadzorem oraz Skowronkach na uwięzi).
Piosenki z filmu funkcjonują autonomicznie, często wykraczając poza jego ramy. Tytułowy zwrot w utworze Kujme pikle – wykonywany przez dworskich intrygantów – ponownie wszedł do języka potocznego. Pozostaje on idiomem oznaczającym knucie intryg. Z kolei Miluju a maluju (pol. maluję i miłuję) operuje grą słów i obrazów, przekształcając scenę więzienną w lekką, niemal liryczną sekwencję, w której emocje bohatera zostają wyrażone poprzez muzyczną metaforę, a on sam ozdabia celę sercami.

Pomimo że muzyka staje się środkiem do wyrażania emocji bohaterów, jej rola jest znacznie skromniejsza, niż w poprzedniej bajce. Tu na plan wysuwa się inny aspekt, bez którego twórczość Zemana byłaby mniej charakterna – humor. W końcu królestwo zamieszkałe przez królewnę Helenę, nie bez kozery otrzymało przydomek wesołego.
Królewska sztuka rozśmieszania
Znakiem rozpoznawczym mieszkańców tej ziemi jest śmiech. Według króla oznacza to, że jego podwładni są nie tylko weseli, ale również zadowoleni ze swojego życia. Nie dziwi jego troska, kiedy ukochana córka przestaje się uśmiechać, a w punkcie kulminacyjnym wyśpiewuje, ubrana cała na czarno, Slza z tváře pada (pol. Łza spływa po twarzy). Król dokonuje wszelkich (nawet najbardziej absurdalnych) starań, by rozweselić Helenę. W pewnej chwili wprowadza nawet zakaz śmiania się, a na koniec obiecuje pół królestwa i rękę swojej córki temu, kto ją rozbawi (w przypadku niepowodzenia każdy z tych, kto spróbował, ma zostać ścięty). Wszystko na próżno. Ta specjalnie pozostaje smutna, ponieważ ma w tym swój cel.

W Dumnej królewnie to piosenka mogła odmienić los królestwa. Produkcja z 1968 roku z kolei przenosi punkt ciężkości na śmiech i zadaje pytanie o to, co może go wzbudzać? Znowu rozważania na uniwersalne tematy okazują się paliwem dla rozwoju wątku romantycznego. Okazuje się przecież, że jedynie szczera miłość może odmienić zapłakane oblicze. Temu uczuciu po raz kolejny zostaje nadana siła, potrafiąca zmieniać wnętrze człowieka. Przy czym siła ta ma różnych sojuszników – raz muzykę, a raz śmiech.
Ponownie rolą bohaterów jest rozśmieszanie widzów, co i w tym przypadku zdaje się być w opozycji do zajmowanych przez nich funkcji: królewiczowe, którzy nimi nie chcą być i udają zwykłych ludzi, dość infantylni władcy, kapryśne oraz smutne królewny, szara eminencja dworska pociągająca za sznurki, a w późniejszej produkcji pojawia się i jąkający się goniec. Daje to pretekst wielu zabawnym sytuacjom. Dodatkowo służy to niekiedy do wykpienia niektórych ludzkich przywar – kapryśności, nieporadności, chciwości czy lenistwa.

Pomimo tych elementów wspólnych, widać pewną zasadniczą różnicę pomiędzy dwoma produkcjami. Dzieli je szesnaście lat, co odbija się na humorze. Ten w Dumnej królewnie jest bardziej zachowawczy i obfity w odniesienia do sytuacji politycznej. Pod przykrywką żartów czai się indoktrynacja, czego w zasadniczym stopniu pozbawiono Szalenie smutną królewnę. Wydaje się, że dopiero przy produkcji tego drugiego filmu Zeman otrzymał większą swobodę w realizacji swojej wizji.
Ostatni bajarz Czechosłowacji
Choć twórczość autora Anioła w górach wydaje się w świadomości pasjonatów kina po uszy zakopana w archeologicznym pyle, to jednak warto pamiętać o zasługach Bořivoja Zemana w nadaniu ekranowej czeskiej bajce autorskiego dotyku. Poznając nie tyle jego filmografię, co również jego osobowość po zejściu z planu filmowego, dochodzi się do przekonania, że był personą rozumiejącą potrzeby zarówno dziecięcego, jak i dorosłego odbiorcy. Dlatego tak dobrze jego filmy były przyjmowane w ojczystym kraju.

W końcu kino Zemana stanowiło ilustrację sytuacji otaczającej twórcę. Przez lata Czechosłowacja się zmieniała, jednak nie Bořivoj. Z czasem z murów ekranowego królestwa zniknęły hasła zachęcające do żmudnego wykonywania obowiązków, ale nie zniknęła mieszcząca się w nich beztroska i czar młodzieńczej miłości. Zmarły w 1991 roku Bořivoj jak każdy musiał dostosowywać się do zmiennej atmosfery w ojczystym kraju. Pozostawał jednak cały czas wierny swoim zasadom – uśmiech dziecka ma koronować wysiłek włożony w pracę nad filmem.
Współautorem tekstu jest Krystian Miderski.

