Felietony - Cykle
Nadchodzący 2 sezon serii sci-fi MROCZNA MATERIA kompletnie wykoleił zasady adaptacji
Mroczna materia w swoim premierowym sezonie zdobyła wystarczające uznanie krytyków oraz wyniki oglądalności, by powrócić z kolejną odsłoną.
Mroczna materia w swoim premierowym sezonie zdobyła wystarczające uznanie krytyków oraz wyniki oglądalności, by powrócić z kolejną odsłoną. Serial zdobył 81% w serwisie Rotten Tomatoes i był chwalony za umiejętność kreatywnego przykuwania uwagi widzów dzięki intrygującym zwrotom akcji, a w jednym z naszych tekstów nazwaliśmy go nawet odtrutką na znużenie wieloświatem.
Prawie wszystkie ekranowe adaptacje książek, a taką jest Mroczna materia, posiłkują się pewnymi swobodami twórczymi, licentia poetica adaptatorów, jednak tylko nieliczne kontynuowane są nawet po wyczerpaniu fabuły materiału źródłowego. Podręcznikowym (i nie do końca satysfakcjonującym) przykładem jest tu Gra o Tron. Mroczna materia zrobi to już w drugim sezonie, którego premiera zaplanowana jest na 28 sierpnia. W swojej pierwszej odsłonie serial wyczerpał już bowiem niemal wszystkie kluczowe elementy fabularne ze swojego literackiego pierwowzoru.

Adaptacja książki wykraczająca daleko poza swój materiał źródłowy jest rzadkością, na co słusznie zwrócił uwagę ScreenRant, ale nie jest czymś niespotykanym. Jednak autor rozszerzający swoją własną, oryginalną bestsellerową książkę za pośrednictwem serialu telewizyjnego to jednak zupełnie coś innego. Blake Crouch jest jednym z nielicznych autorów, którym udało się tego dokonać – pozostał scenarzystą serii, mimo że jego materiał literacki się skończył. Wiele seriali ma z tym problem i całkowicie wykoleja się (patrz finałowy sezon wspomnianej GoT), gdy próbuje rozciągnąć swoją historię poza źródło. Być może będzie to jeden z tych nielicznych przypadków, który tego uniknie.
W pierwszym sezonie Crouch starannie przygotował oryginalne wątki i rozwinął postacie poboczne, aby mieć pewność, że będzie miał wystarczająco dużo historii do opowiedzenia w drugim, a może i kolejnych sezonach. Choć dopiero czas pokaże, czy nadchodzący sezon będzie dorównywał poprzednikowi, serial Apple TV zdaje się mieć do tego potencjał, a Blake Crouch stanie się jednym z nielicznych, którzy napisali sequel swojej książki zmieniając jej medium na telewizję.

Jakub Piwoński, który recenzował dla nas pierwszą serię podsumował to tak: Mam jednak nadzieję, że Mroczna materia podzieli los Rozdzielenia, do którego jest jej stylistycznie blisko, i zdoła utrzymać naszą uwagę do samego końca. Historia, którą wzięto na warsztat, posiłkując się powieścią Blake’a Croucha, jest wdzięczna do stopniowania napięcia i podtrzymywania naszej uwagi.

