Ferruccio Amendola i Giuseppe Rinaldi: wielcy włoskiego dubbingu | FILM.ORG.PL

Ferruccio Amendola i Giuseppe Rinaldi: wielcy włoskiego dubbingu








Karolina Chymkowska
17.06.2013


Co przychodzi wam na myśl, kiedy słyszycie hasło „włoski dubbing”? Z dużym prawdopodobieństwem Yattaman i pokraczne softerotyki z Polonii 1. Przeciwnicy dubbingu argumentują, że zabija on wartość aktorską oryginału, eliminując element tak istotny jak gra głosem i tym samym prezentując okaleczoną, niepełną wersję filmu. W historii dubbingu włoskiego byli jednak mistrzowie, którzy wynieśli swoje rzemiosło do rangi sztuki.

Historię dubbingu zapoczątkował we Włoszech reżim faszystowski. W 1929 roku do Włoch trafił „Śpiewak jazzbandu”, pierwszy film na udźwiękowionej taśmie filmowej, dwa lata po swojej amerykańskiej premierze. Czujna cenzura natychmiast podniosła krzyk. Nie ma opcji, żeby narazić dusze Włochów na kontakt z amerykańską zgnilizną. Mają być didaskalia w języku narodowym albo nic z tego.

Rynek zapowiadał się na chłonny, więc wietrzący profity producenci zza oceanu zapoczątkowali tradycję kręcenia podwójnych wersji. W 1931 roku MGM zatrudnił do tego celu Augusta i Rosinę Galli, Argentinę Farraù, piosenkarkę Milly i Francescę Bragiotti. Ten system otrzymał nazwę „dubbing”, wymyśloną przez austriackiego fizyka Jacoba Karola. Sukces okazał się olbrzymi, więc praktyka się utrzymała. Stan Laurel i Oliver Hardy próbowali nawet autodubbingu w kilku różnych językach, również włoskim. Między 1932 a 1933 rokiem rolę głosów Flipa i Flapa (w Italii znanych jako Stanlio i Ollio) przejęła para rzymskich studentów, Carlo Cassola i Paulo Canali, którzy dodali od siebie dziwny, italo-amerykański akcent. Dosyć irytujący, dodajmy.

W 1934 roku cenzura znów podniosła łeb: rząd wprowadził regulację zabraniającą wpuszczania do obiegu filmów dubbingowanych za granicą, obawiając się mniej lub bardziej ukrytych wrogich przesłań. Od tej pory filmy były nie tylko dubbingowane na miejscu, ale również niemiłosiernie cięte. Szczególnie ucierpiała na tym „Casablanca”. W latach 40. środowisko filmowe we Włoszech wyraźnie się podzieliło na zwolenników i przeciwników – do tych ostatnich należał m.in. Michelangelo Antonioni, który na łamach pisma „Cinema” opublikował zjadliwy artykuł krytyczny, zainspirowany tym, co Romolo Costa zrobił z głosem Clarka Gable.

W tym samym czasie powstały we Włoszech dwa ośrodki dubbingu – jeden w Rzymie, pod auspicjami Emilio Cecchi, nazwany potem „szkołą rzymską”, który na przestrzeni lat wyspecjalizował się w filmach kinowych, i drugi w Mediolanie, który rozkwitł w latach 80., znajdując swoją niszę w postaci filmów animowanych i telewizyjnych dystrybuowanych przez koncern Mediaset (wówczas jeszcze Fininvest).

Przez świat włoskiego dubbingu przewinęły się setki nazwisk. Próbę usystematyzowania podjął Andrea Lattanzio, publikując obszerne opracowanie „L’arte del doppiaggio” (Sztuka dubbingu). To przewodnik nie tylko po nazwiskach i filmach, ale również po samej technice tworzenia. Legendarny Giuseppe Rinaldi podsumował ją w ten sposób: „To prawie tak, jakby kręcić film od nowa. Najpierw wybieramy aktorów. Potem próby scenariusza. Rozważamy implikacje kolejnych scen, psychikę postaci, atmosferę filmu… kwestia za kwestią, cały czas coś usprawniając, poprawiając”.

Nadszedł zatem czas, by oddać hołd dwóm wielkim mistrzom, największym artystom, jakich wydała włoska szkoła dubbingu. Nikt nie był się w stanie z nimi równać, przeszli do legendy. Jeden to wspomniany wyżej Giuseppe Rinaldi. Drugi – Ferruccio Amendola.

Giuseppe Rinaldi

Urodził się w 1919 roku w Rzymie, zmarł tamże w 2007. Zadebiutował jako dwudziestolatek w komedii „I grandi magazzini”(1939) w reżyserii Mario Cameriniego, jednak już w latach 40. postanowił poświęcić się całkowicie dubbingowi jako członek stowarzyszenia C.D.C. (Cooperativa Doppiatori Cinematografici). Pracował nieprzerwanie aż do 1997 roku i lista jego dokonań obejmuje dziesiątki filmów. Nie sposób wymienić tutaj wszystkich aktorów, którym Giuseppe (nazywany przez wszystkich czule „Peppino) nadał nowe życie. Przede wszystkim byli to Rock Hudson, Jack Lemmon, Paul Newman, Peter Sellers, Montgomery Clift, Charles Bronson, Omar Sharif, James Dean i Gregory Peck oraz ten, który przyniósł Rinaldiemu rolę życia – Marlon Brando.

Największa rola Rinaldiego – don Vito Corleone w Ojcu chrzestnym.

Peppino jako Jack Lemmon w końcowych scenach „Pół żartem, pół serio”. U jego boku Pino Locchi (Tony Curtis), Rosetta Calavetta (Marilyn Monroe) i Carlo Romano (Joe E. Brown)

Dawno temu na Dzikim Zachodzie, wyciskające łzy z oczu pożegnanie i Rinaldi jako Charles Bronson. No, tu się dużo nie nagadał.

Rinaldi dubbingował również wszystkie filmy Jamesa Deana. Tu w słynnej scenie z „Buntownika bez powodu”.

Peppino Rinaldi pracował również nad filmami animowanymi, chociaż ich lista jest dużo, dużo krótsza. Był Księciem w „Kopciuszku”, Pongo w „101 dalmatyńczykach”, Kapitanem Hakiem w „Piotrusiu Panie” i Jimem Dear w „Zakochanym kundlu”.

 

Giuseppe Rinaldi dochował się trójki dzieci, Massimo, Antonelli i Franceski. Cała trójka poszła w jego ślady.

Kiedy zmarł, po długiej i wyczerpującej chorobie, płakała cała Italia.

Ferruccio Amendola

„Dobry aktor pracując nad dubbingiem musi oprzeć się pokusie tworzenia roli. Ona już została zagrana. Jego zadaniem jest zbliżyć się jak najbardziej do oryginału, zrozumieć, co chciał wyrazić ten, któremu podkłada głos, nieważne, w jakim języku to uczynił. Dubbing działa w służbie oryginału”.

Urodził się w 1930 roku w Turynie, zmarł w 2001 w Rzymie. Przyszedł na świat w rodzinie aktorskiej i jego pierwszym doświadczeniem z dubbingiem był głos małego Vito Annichiarico w „Rzym, miasto otwarte”. Od 1968 roku zrezygnował niemal zupełnie z ról aktorskich, poświęcając się sztuce podkładu. Lista jego dokonań jest równie długa jak ta, którą mógł się pochwalić Giuseppe Rinaldi, przede wszystkim jednak został zapamiętany jako głos kilku aktorów: Roberta De Niro, Sylvestra Stallone, Dustina Hoffmana i Ala Pacino (w tym przypadku dzielił się sprawiedliwie z Giancarlo Gianninim).

Rinaldi i Amendola spotkali się na planie „Ojca chrzestnego”. Don Vito i Michael Corleone.

Tony Montana… Say hello to my little friend!

Dla porównania, wersja oryginalna:

“Wściekły byk”. U boku Amendoli – Piero Tiberi.

I oryginał:

Finałowa scena, „Rocky”.

„Rain Man”. Jako Tom Cruise Roberto Chevalier.

I oryginał:

Ferruccio Amendola odszedł w 2001 roku. Na jego pogrzebie stawili się wszyscy: De Niro, Hoffman, Pacino i Stallone.

Tak wspominał go Hoffman:

„Żeby do tego stopnia poświęcić siebie, całkowicie o sobie zapomnieć, trzeba wielkiej pokory. W tym, co robił, Ferruccio był geniuszem”.

 

Karolina Chymkowska

Karolina Chymkowska

Zastępca rednacza na film.org.pl.
Jestem filmowym profilerem. Kino to dla mnie przede wszystkim emocje. Bohaterowie. Niuanse. Półtony. Lubię wgryzać się pod powierzchnię, szukać tego, co niedopowiedziane.
Karolina Chymkowska






  • Mefisto

    Fajny artykuł, choć nie rozwija się jakoś specjalnie w nic większego, ale niestety, wymienione próbki jedynie utwierdzają mnie w przekonaniu, że dubbing, zwłaszcza włoski, jest do dupy :)






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Coenowie na młodo

Następny tekst

The Wolf of Wall Street - pierwszy zwiastun



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE