Zestawienie
10 GENIALNYCH filmów SCI-FI na podstawie książek
Filmy sci-fi na podstawie książek na ekranie potrafią zaskoczyć, przestraszyć i skłonić do refleksji. Oto dziesięć adaptacji, które warto znać.
W literackim science fiction spotkanie z obcością potrafi zacząć się od lotu na inną planetę, ale równie dobrze od podejrzenia, że ktoś bliski przestał być sobą albo że wychowawcy ukrywają przed dziećmi ich przyszłość. Filmowcy sięgający po takie historie mają do dyspozycji znacznie więcej niż widowiskowe katastrofy. Najciekawiej robi się jednak wtedy, gdy za fantastycznym pomysłem widać człowieka, który musi sam zdecydować, komu wierzyć i czego naprawdę pragnie.
451 stopni Fahrenheita (Fahrenheit 451, 1966)
Guy Montag jest strażakiem, ale zamiast ratować książki przed ogniem, zajmuje się ich paleniem: w jego świecie posiadanie literatury jest zakazane. Wykonuje pracę, której sens zaczyna podważać dopiero po spotkaniu z Clarisse, kobietą czytającą i zadającą niewygodne pytania. Montag coraz uważniej przygląda się temu, co dotąd traktował jak zwykły obowiązek, a ciekawość książek stawia go w konflikcie z porządkiem, którego sam pilnuje — musi zastanowić się nie tylko nad treścią zakazu, lecz także nad własnym udziałem w jego egzekwowaniu.

François Truffaut przenosi powieść Raya Bradbury’ego na ekran z wyczuciem czarnego humoru, dzięki któremu funkcjonariusze cenzury są zarazem groźni i absurdalni. Najcelniej pokazuje człowieka, który musi odzwyczaić się od posłuszeństwa: zainteresowanie lekturą oznacza tu przecież zakwestionowanie własnej codzienności. Reżyser zachowuje zasadniczy konflikt książki i opowiada o nim tak, by za fantastycznym zakazem rozpoznać całkiem znajome zachowania. To znakomita antyutopia dla widzów, którzy od efektownych ruin wolą niewygodne pytania.
Rzeźnia nr 5 (Slaughterhouse-Five, 1972)
Billy Pilgrim doświadcza swojego życia poza chronologią: przechodzi między wojenną przeszłością, codziennością i wydarzeniami związanymi z odległą Tralfamadorą.x Powraca do bombardowanego Drezna, a wspomnienia wojny ogląda obok chwil należących do zupełnie innego porządku doświadczeń. Nie układa tych przeżyć w wygodny ciąg przyczyn i skutków, dlatego poznajemy go w ruchu między epizodami, próbując zrozumieć człowieka, dla którego przeszłość nie chce po prostu minąć — niezależnie od tego, jak daleko od niej akurat się znajduje.

George Roy Hill znakomicie radzi sobie z najtrudniejszym zadaniem przy adaptacji Rzeźni numer pięć Kurta Vonneguta: pozwala śledzić porozrywaną opowieść, nie wygładzając jej osobliwości. Zestawia odległe momenty życia Billy’ego tak, że fantastyka pozostaje blisko wojennej traumy, a antywojenny sens historii nie wymaga dopisywania wielkich przemówień. Miłośnicy nieoczywistych podróży w czasie znajdą tu coś wyjątkowego: przejmującą historię człowieka, który nie potrafi zostawić wojny za sobą.
Człowiek, który spadł na ziemię (The Man Who Fell to Earth, 1976)
Thomas Jerome Newton przybywa na Ziemię, żeby znaleźć wodę dla swojej planety, i wykorzystuje zaawansowaną technologię do zdobycia pieniędzy potrzebnych na misję. Musi działać wśród ludzi, choć kieruje nim troska o odległy świat, dla którego ziemski dostatek pozostaje czymś nieosiągalnym. Jego przedsięwzięcie ma konkretny cel: zdobyć środki pozwalające pomóc własnej planecie, a nie po prostu urządzić się w nowym miejscu; dlatego nawet gdy Newton korzysta ze swojej technologicznej przewagi, pozostaje przybyszem daleko od domu.

Nicolas Roeg adaptuje powieść Waltera Tevisa za pomocą surrealistycznych obrazów i elips, zamiast prowadzić widza przez kolejne etapy misji jak po punktach instrukcji. Pozwala odczuć odmienność Newtona bez szczegółowego objaśniania jej w dialogach: przybysz wygląda znajomo, lecz trudno pomylić go ze zwykłym człowiekiem. Reżyser tworzy niezwykły portret wyobcowania, w którym fantastyczny bohater pozostaje kimś osobnym nawet pośród ludzi. Roeg zamienia spotkanie z kosmitą w hipnotyczny seans, którego niepokojące obrazy zostają w pamięci na długo.
Inwazja porywaczy ciał (Invasion of the Body Snatchers, 1978)
W San Francisco znajomi Matthew Bennella zaczynają opowiadać o bliskich, którzy wyglądają tak samo jak wcześniej, lecz zachowują się niczym obcy ludzie. Odkrycie osobliwego ciała sprawia, że coraz trudniej traktować te relacje jak zbieg nieporozumień, a Bennell podejrzewa, że w mieście dochodzi do infiltracji. Bohaterowie próbują zrozumieć, komu mogą ufać, skoro rozpoznanie twarzy przestaje wystarczać – każda znajoma osoba może wymagać ponownego sprawdzenia, a codzienne spotkanie staje się okazją do szukania śladów czegoś nieludzkiego.

Philip Kaufman wykorzystuje pomysł Jacka Finneya z powieści Inwazja porywaczy ciał, by nakręcić wzorcowy paranoiczny thriller. Prowadzi kamerę i operuje dźwiękiem tak, żeby widz razem z bohaterami coraz uważniej przyglądał się miejskiemu otoczeniu; nie potrzebuje od razu odsłaniać całego zagrożenia. Najbardziej przeraża tu bliskość ludzi, których zachowania nagle nie sposób odczytać. Kaufman zamienia prostą obawę przed podmianą człowieka w znakomity, duszny seans, obowiązkowy dla miłośników paranoicznego science fiction.
Stalker (Сталкер, 1979)
Przewodnik zwany Stalkerem prowadzi Pisarza i Profesora do strzeżonej Strefy, a ich celem jest Komnata, która ma spełniać najgłębsze ludzkie pragnienia. Stalker podejmuje się przeprowadzenia towarzyszy przez tajemniczy obszar, gdzie sama obietnica dotarcia do celu każe zastanowić się nad sensem wyprawy. Pisarz i Profesor szukają miejsca o niezwykłych właściwościach, ale muszą też zmierzyć się z pytaniem o własne oczekiwania: w Komnacie mają przecież spełniać się najgłębsze pragnienia, niekoniecznie te, do których najłatwiej się przyznać.

Andriej Tarkowski swobodnie korzysta z Pikniku na skraju drogi Arkadija i Borysa Strugackich, skupiając się na motywach Strefy oraz przewodnika. Filmuje wędrówkę z niezwykłym wyczuciem obrazu i atmosfery, a uczestnikom wyprawy każe mierzyć się z pytaniami o wiarę i własne pragnienia. Potrafi zainteresować samym patrzeniem na miejsce, które pozostaje tajemnicze nawet wtedy, gdy bohaterowie są już w jego wnętrzu. To wybitna propozycja dla widzów, którzy w fantastyce szukają skupienia i poczucia obcowania z czymś naprawdę nieznanym.
Odmienne stany świadomości (Altered States, 1980)
Naukowiec Eddie Jessup bada świadomość, łącząc deprywację sensoryczną z przyjmowaniem substancji halucynogennych. Traktuje własne doświadczenia jak drogę do poznania ludzkiego umysłu, lecz eksperymenty zaczynają wpływać również na jego ciało i przestają mieścić się w granicach przeżyć, które można po prostu opisać po zakończeniu badania. Jessup staje wobec skutków swojej dociekliwości: nie może już oddzielić roli badacza od roli obiektu eksperymentu, a fizyczne przemiany każą mu mierzyć się z czymś więcej niż niezwykłymi doznaniami.

Ken Russell sięga po powieść Altered States Paddy’ego Chayefsky’ego i nadaje badaniu świadomości oszałamiającą, cielesną formę. Łączy śmiałe wizje, intensywny dźwięk oraz grozę fizycznej przemiany, dzięki czemu ciekawość Jessupa da się odczuć niemal jako ryzyko podejmowane na własnej skórze. Reżyser nie zadowala się opowieścią o niezwykłym eksperymencie: chce pokazać, jak przerażające może być samo jego doświadczanie. Na styku science fiction i horroru Russell urządza porywający seans, który działa mocniej niż niejeden laboratoryjny koszmar.
Nie opuszczaj mnie (Never Let Me Go, 2010)
Kathy, Ruth i Tommy dorastają w Hailsham, szkole z internatem, w której ich codzienność wiąże się z przeznaczeniem stopniowo odsłanianym przed wychowankami. Poznają siebie i zbliżają się do dorosłości, nie mając od początku pełnej wiedzy o tym, po co właściwie ich wychowano. Ich historia zaczyna się wśród znajomych doświadczeń dzieciństwa, lecz podopieczni Hailsham muszą z czasem inaczej spojrzeć na swoją przyszłość: odkryć nie tylko to, kim chcieliby zostać, ale przede wszystkim to, czego oczekują od nich ludzie odpowiedzialni za ich wychowanie.

Mark Romanek zachowuje w adaptacji powieści Kazuo Ishiguro zasadniczy dramat i nastrój, stawiając na subtelność zamiast widowiskowego objaśniania dystopii. Pozwala widzowi najpierw zbliżyć się do bohaterów, a dopiero przez ich losy odczuć okrucieństwo świata, w którym żyją. Romanek wygrywa powściągliwością: nie musi podnosić głosu, żeby opowiedzieć o utracie przyszłości i potrzebie bliskości. To przejmujące science fiction dla osób, które wolą kameralny dramat od opowieści o ratowaniu świata — tutaj wystarczy troska o troje ludzi.
Wioska przeklętych (Village of the Damned, 1960)
Mieszkańcy Midwich zapadają w niewyjaśniony sen, a po tym zdarzeniu miejscowe kobiety zachodzą w ciążę i rodzą dzieci o niezwykłych cechach. Dorośli próbują zrozumieć, co wydarzyło się w ich społeczności, podczas gdy najmłodsi coraz wyraźniej wymykają się zwyczajnym oczekiwaniom wobec dzieci. Rodzice muszą zmierzyć się z obcością pośród własnych rodzin, a nie z zagrożeniem przychodzącym z zewnątrz: mają opiekować się dziećmi, których nie rozumieją, i traktować je jak swoich bliskich, choć ich niezwykłe zachowanie daje powody do niepokoju.

Wolf Rilla adaptuje Kukułcze jaja z Midwich Johna Wyndhama z doskonałym wyczuciem powściągliwej grozy. Wykorzystuje niezwykłość dzieci i sposób, w jaki zachowują się wobec dorosłych, zamiast szukać strachu wyłącznie w ostentacyjnych pokazach zagrożenia. Najlepiej działa proste odwrócenie oczekiwań: to najmłodsi, zwykle wymagający ochrony, każą starszym zastanawiać się nad własnym bezpieczeństwem. Rilla znakomicie korzysta z siły samego pomysłu i dziecięcych występów. Miłośnicy oszczędnej fantastyki dostaną tu solidną porcję niepokoju.
Na skraju jutra (Edge of Tomorrow, 2014)
Oficer Cage trafia wbrew swojej woli na front wojny z obcymi, a po śmierci odkrywa, że przeżywa ten sam dzień od początku. Próbuje wykorzystać kolejne powroty do nauki walki, bo każde podejście pozwala mu poznać coś, czego nie wiedział przy poprzedniej próbie. Cage zdobywa doświadczenie w wyjątkowo brutalny sposób: ginie, wraca do punktu wyjścia i znów staje do walki, tyle że pamięta już własne błędy oraz to, co go czeka; dla otaczających go ludzi te same wydarzenia wciąż rozgrywają się po raz pierwszy, więc z każdą próbą wie od nich więcej.

Doug Liman przejmuje z powieści Hiroshiego Sakurazaki Na skraju jutra. All You Need Is Kill pętlę czasu i wojnę z obcymi, a następnie rozgrywa powtórzenia z kapitalnym wyczuciem tempa oraz humoru. Wie, kiedy wrócić do znanej sytuacji, a kiedy szybko pokazać, jak dużo Cage już potrafi; dzięki temu nauka bohatera nie zamienia się w monotonne odhaczanie prób. Reżyser równie sprawnie prowadzi współpracę głównych postaci, nadając akcji ludzki wymiar. Tak powinno wyglądać pomysłowe kino rozrywkowe: efektowne, dowcipne i sprawnie wykorzystujące fantastyczny pomysł.
Anihilacja (Annihilation, 2018)
Biolożka Lena dołącza do ekspedycji badającej obszar zmieniany przez tajemniczą anomalię, po tym jak z wyprawy wraca jej ciężko chory mąż. Chce zrozumieć, z czym się zetknął, a wraz z pozostałymi badaczkami wchodzi w miejsce, którego nie da się traktować jak zwyczajnego terenu badań. Lena ma więc dwa powody, by szukać odpowiedzi: jako naukowczyni chce poznać nieznane zjawisko, jako żona próbuje dowiedzieć się, co spotkało bliskiego człowieka; żeby zbadać przyczynę jego stanu, sama musi wkroczyć w obszar, z którego wrócił ciężko chory.

Alex Garland swobodnie adaptuje powieść Jeffa VanderMeera, opierając scenariusz, jak sam wyjaśniał, na pamięci wrażeń z lektury. Tworzy niesamowite obrazy i łączy je z grozą tak skutecznie, że wyprawę badaczek ogląda się z ciekawością stale podszytą lękiem. Pokazuje obcość, która fascynuje, zanim widz zdąży uznać ją za bezpieczną albo zrozumiałą. To śmiałe, znakomite science fiction dla osób, które lubią odkrywać nieznane światy, ale nie oczekują, że po seansie będą mogły opisać je jak miejsce z turystycznego przewodnika.

