W historii sci-fi znajdziemy produkcje, które przy premierze zachwycały jednych i irytowały drugich, a często przegrywały z oczekiwaniami widowni.
Remake z definicji żyje w cieniu oryginału. Kino sci-fi ma jednak kilka wyjątkowych przypadków, w których nowy film nie tylko poradził sobie z tym ciężarem.
Wdowia zatoka to jeden z tych seriali, które trudno przypisać do jednego gatunku. Z jednej strony mamy horror z drugiej absurdalne sytuacje oraz czarny humor.
The Pitt udowodnił, że serial medyczny nie musi opierać się na romansach, efektownych operacjach i melodramatycznych zwrotach akcji.
Stephen King ma na koncie dziesiątki ekranizacji własnych książek, ale to właśnie jego rekomendacje cudzych filmów bardzo często zwracają uwagę widzów.
Alpha Gang łączy inwazję kosmitów z komedią, estetyką gangów motocyklowych z lat 50. i absurdem charakterystycznym dla twórczości braci Zellner.
Polowanie na Czerwony Październik to film, który na zawsze zdefiniował kino o okrętach podwodnych. Nie oznacza to, że nie ma już nic ciekawego do obejrzenia.
Nie każdy film DC, który zawiódł w kinach, był po prostu zły. W ostatnich latach studio zaliczyło kilka spektakularnych porażek finansowych.
Projekt Hail Mary, oparty na powieści Andy'ego Weira, trafił w jeden z największych problemów, jakie Neil deGrasse Tyson ma ze współczesnym science fiction.
Netflix wyprodukował przez lata tak wiele seriali, że nawet niektóre z najlepszych zdążyły niemal całkowicie zniknąć z pamięci widzów.