Zestawienie
10 filmów SCI-FI, które zmieniły gatunek NA ZAWSZE
Sci-fi z definicji zawsze było gatunkiem, który wyprzedzał swoje czasy. Nie chodziło wyłącznie o przewidywanie przyszłości, ale o wymyślanie nowych sposobów…
Sci-fi z definicji zawsze było gatunkiem, który wyprzedzał swoje czasy. Nie chodziło wyłącznie o przewidywanie przyszłości, ale o wymyślanie nowych sposobów pokazywania rzeczy, których wcześniej kino nie potrafiło pokazać. Jedne filmy zmieniły efekty specjalne, inne sposób budowania światów, jeszcze inne udowodniły, że fantastyka naukowa może być jednocześnie kinem artystycznym, politycznym albo filozoficznym. Trudno stworzyć listę absolutną, ale tych dziesięć tytułów wyznacza wyjątkowo czytelną linię rozwoju gatunku.
Podróż na Księżyc (Le Voyage dans la Lune, 1902)
Zanim science fiction stało się gatunkiem, musiało najpierw stać się możliwością. Georges Méliès właściwie stworzył ją na ekranie. Podróż na Księżyc pozostaje jednym z najważniejszych punktów wyjścia dla filmowego sci-fi, a jednocześnie jednym z pierwszych wielkich eksperymentów z efektami specjalnymi. Méliès wykorzystał montaż, wielokrotne ekspozycje, makiety, scenografię teatralną i ręczne kolorowanie kopii, aby stworzyć świat, którego nie można było po prostu sfilmować.

Co ważniejsze, film ustanowił zestaw motywów, które później stały się fundamentem gatunku: wyprawę naukową, podróż poza Ziemię, spotkanie z obcą cywilizacją i konfrontację człowieka z nieznanym. Kino nie musiało już wyłącznie rejestrować rzeczywistości, mogło ją konstruować. To właśnie ta zmiana okazała się najważniejsza — science fiction od początku było nie tyle opowieścią o przyszłości, ile demonstracją tego, co kino może zrobić z wyobraźnią.
Metropolis (Metropolis, 1927)
Jeśli Méliès pokazał, że science fiction można stworzyć dzięki filmowej iluzji, Fritz Lang pokazał, że można dzięki niej zbudować kompletną wizję przyszłego społeczeństwa. Metropolis ustanowiło wizualny język dystopii, który później powracał w niezliczonych filmach: gigantyczne miasta, monumentalna architektura, maszyny, nierówności społeczne i technologia podporządkowująca sobie człowieka. BFI dowodzi wręcz, że ogromna część późniejszego kina sci-fi nosi ślady tego filmu.

Szczególnie ważna okazała się Maria — robotyczna figura, która stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazów sztucznego człowieka w historii kina. Metropolis stworzyło także model futurystycznego miasta, który wiele dekad później będzie można odnaleźć między innymi w Blade Runnerze czy Brazil. Film nie tylko opowiadał o przyszłości. Pokazał, jak ta przyszłość może wyglądać.
Frankenstein (Frankenstein, 1931)
Umieszczenie Frankensteina na liście może wydawać się kontrowersyjne, ponieważ film Jamesa Whale’a jest przede wszystkim klasykiem horroru. Ale właśnie w tym tkwi jego znaczenie. Opowieść Mary Shelley od początku znajdowała się na styku gotyku i science fiction — naukowiec próbuje przekroczyć granicę wyznaczoną przez naturę, wykorzystując wiedzę i technologię do stworzenia życia.

Film Whale’a nadał tym ideom obraz, który przetrwał niemal sto lat. Laboratorium, elektryczność, szalony naukowiec, sztuczne życie i pytanie o granice eksperymentowania stały się archetypami, do których kino science fiction wracało niezliczoną ilość razy. Frankenstein pomógł też ustanowić jedną z najważniejszych zasad gatunku: największym zagrożeniem nie musi być obcy, czasem jest nim człowiek, który odkrył coś, czego nie powinien był odkryć.
Zakazana planeta (Forbidden Planet, 1956)
Zakazana planeta zmieniła science fiction w coś znacznie większego niż serię filmów o potworach, kosmitach i atomowych mutacjach. Była jednym z pierwszych naprawdę ambitnych, wysokobudżetowych hollywoodzkich widowisk sci-fi osadzonych całkowicie poza Ziemią. Akcja rozgrywa się na odległej planecie, a podróż międzygwiezdna, zaawansowana technologia i pozaziemska cywilizacja są traktowane jako naturalne elementy świata.

Jej znaczenie wykracza jednak poza skalę produkcji. Film stworzył wiele wzorców późniejszego kina i telewizji science fiction: załogę statku prowadzącą misję badawczą, robotycznego pomocnika o wyrazistej osobowości, tajemniczą obcą cywilizację oraz technologię, która staje się źródłem zagrożenia psychologicznego. Robby the Robot stał się jednym z archetypów ekranowego robota, a całkowicie elektroniczna muzyka Bebe i Louisa Barronów była eksperymentem wyprzedzającym epokę. Wpływ filmu można później odnaleźć zarówno w Star Treku, jak i Gwiezdnych wojnach czy 2001: Odysei kosmicznej.
2001: Odyseja kosmiczna (2001: A Space Odyssey, 1968)
Przed Kubrickiem kino science fiction bardzo często musiało udowadniać, że jest czymś więcej niż efektowną rozrywką. 2001 praktycznie wyrzuciło ten kompleks przez okno. Kubrick stworzył film, w którym naukowa wiarygodność, monumentalna forma, filozofia, muzyka i efekty specjalne funkcjonują jako jeden język.

Znaczenie filmu dla gatunku jest ogromne również dlatego, że zmienił oczekiwania dotyczące tego, jak może wyglądać kosmos. Przestrzeń nie jest tu kolorowym tłem dla przygody, lecz rzeczywistym środowiskiem, w którym obowiązują określone prawa fizyki. Dokowanie statku, sztuczna grawitacja, ruch maszyn czy sama cisza próżni otrzymały niespotykaną wcześniej filmową wiarygodność. 2001 udowodniło, że wielkie science fiction może być jednocześnie widowiskiem, eksperymentem formalnym i filozoficznym traktatem. Bez niego późniejsze kino kosmiczne wyglądałoby zupełnie inaczej.
Gwiezdne wojny (Star Wars, 1977)
2001 podniosło ambicje gatunku, ale Gwiezdne wojny zrobiły coś równie ważnego: uczyniły science fiction centrum hollywoodzkiej kultury masowej. George Lucas połączył space operę, western, kino samurajskie, mitologię i przygodowe seriale, a następnie ubrał to wszystko w technologię efektów specjalnych, która pozwoliła stworzyć galaktykę wyglądającą jak prawdziwe miejsce.

Najważniejsza zmiana była jednak szersza. Star Wars stworzyło model współczesnego franczyzowego science fiction: kolejne filmy, rozwijane uniwersum, produkty, książki, komiksy i gry. Świat przedstawiony zaczął funkcjonować poza pojedynczym filmem. Lucas pokazał Hollywood, że science fiction może nie tylko zarabiać jako kino widowiskowe, ale również stworzyć samodzielną mitologię w ramach kultury popularnej. Dzisiejsze wielkie franczyzy sci-fi i fantasy w ogromnym stopniu korzystają z modelu ustanowionego przez Gwiezdne wojny.
Obcy – ósmy pasażer Nostromo (Alien, 1979)
Dwa lata po Gwiezdnych wojnach Ridley Scott udowodnił, że przestrzeń kosmiczna może być miejscem, w którym nikt nie usłyszy twojego krzyku. Alien połączył science fiction z horrorem i zrobił z tego mieszankę, której nigdy wcześniej nie traktowano z taką powagą. Ogromną rolę odegrała scenografia i projekt ksenomorfa autorstwa H.R. Gigera.

Statek kosmiczny nie wyglądał jak futurystyczna zabawka, lecz jak żywy organizm. Załoga nie była grupą herosów, tylko pracownikami wykonującymi swoją robotę, a obcy nie był kolejnym przeciwnikiem do pokonania, ale biologicznym koszmarem, którego reguł działania bohaterowie nie rozumieli. Alien otworzył drogę całemu nurtowi sci-fi horroru i zmienił sposób przedstawiania kosmosu jako przestrzeni zagrożenia. Późniejsze Event Horizon, Pandorum czy Life wciąż poruszają się po terytorium, którego granice Scott wyznaczył w 1979 roku.
Łowca androidów (Blade Runner, 1982)
Jeżeli Metropolis stworzyło pierwszą wielką filmową wizję dystopijnego miasta, Blade Runner pokazał, jak powinno wyglądać miasto przyszłości po zderzeniu z rzeczywistością. Ridley Scott odrzucił sterylną wizję technologicznego jutra na rzecz świata brudnego, przepełnionego reklamami, deszczem, neonami i śladami przeszłości. Film stał się jednym z fundamentów cyberpunku i jednym z najważniejszych wizualnych punktów odniesienia dla późniejszego kina dystopijnego.

Ale jego rewolucja nie ograniczała się do scenografii. Blade Runner przesunął ciężar science fiction z pytania co technologia może zrobić? na pytanie co technologia zrobi z nami? Pamięć, tożsamość, sztuczne życie, granica między człowiekiem a maszyną i moralność tworzenia istot podporządkowanych ludziom stały się centralnymi tematami późniejszego kina. Co istotne, przyszłość nie została tu pokazana jako czysty postęp. Technologia istnieje obok biedy, przemocy, degradacji środowiska i społecznego rozpadu. Ten sposób myślenia o przyszłości stał się jednym z fundamentów współczesnego sci-fi.
Park Jurajski (Jurassic Park, 1993)
Park Jurajski zmienił science fiction od strony, której widz często nawet nie zauważa: sprawił, że komputerowo generowany obraz zaczął wyglądać jak rzeczywistość. Wcześniej CGI istniało w kinie, ale dopiero Spielberg i Industrial Light & Magic pokazali, że cyfrowo wygenerowane stworzenia mogą wiarygodnie funkcjonować obok prawdziwych aktorów i praktycznych efektów.

Film nie był całkowicie cyfrowy – zaledwie część ujęć dinozaurów powstała z wykorzystaniem CGI, podczas gdy ogromną rolę odegrała animatronika stworzone przez ekipę Stana Winstona. Właśnie połączenie obu technologii okazało się przełomowe. Park Jurajski pokazał twórcom, że cyfrowe efekty nie muszą oznaczać sztucznie wyglądającego obrazu, mogą zostać użyte jako niewidoczna część tradycyjnej filmowej iluzji. Po tym filmie granica tego, co można było wiarygodnie pokazać na ekranie, przesunęła się gwałtownie.
Matrix (The Matrix, 1999)
Pod koniec XX wieku science fiction potrzebowało filmu, który zrobiłby z cyfrowej rzeczywistości nie tylko temat, ale również język kina. Matrix połączył cyberpunk, filozofię, kino sztuk walki, komiksową estetykę, gry komputerowe i kino akcji, tworząc hybrydę, która błyskawicznie zaczęła być kopiowana.

Najbardziej widocznym symbolem tej zmiany stał się bullet time, ale jego znaczenie było większe niż pojedynczy efekt. Matrix pokazał, że oryginalne science fiction bez istniejącej marki może stać się globalnym widowiskiem, a jednocześnie zachować skomplikowaną koncepcję filozoficzną. Film wpłynął na sposób filmowania scen akcji, ale również na to, jak kino zaczęło opowiadać o świecie cyfrowym. Symulacja, wirtualna rzeczywistość, alternatywne wersje świata i pytanie o wiarygodność tego, co postrzegamy, stały się od tej pory jednymi z najważniejszych tematów współczesnego science fiction.

