Szybka piątka
Najlepsze filmowe WIZJE APOKALIPSY
Odkryj FILMOWE WIZJE APOKALIPSY, które fascynują i przerażają. Przeżyj upadek cywilizacji w wyjątkowych kinowych narracjach!
SZYBKA PIĄTKA #131.
W dzisiejszej szybkiej piątce prezentujemy naszym zdaniem najciekawsze wizje filmowej apokalipsy. Pojawią się tu zarówno te dziejące się na oczach widza, jak i te, które ukazują świat już po upadku znanej nam cywilizacji.
Filip Pęziński
1. Planeta małp (trylogia) – w konwencji efektownych, ale przy tym niezwykle przemyślanych i inteligentnych blockbusterów Rupert Wyatt (Geneza.
..
2. Ludzkie dzieci – dystopijna wizja Anglii jutra okiem Alfonsa Cuaróna to świat niestety z dnia na dzień coraz bardziej nam bliższy, gdzie granice zostały zamknięte, rządy są niewzruszone na dramaty uchodźców, radykalne grupy rosną w siłę, a matka natura, jakby błagając o opamiętanie, zsyła na to wszystko wyniszczającą gatunek chorobę.
3. Mad Max: Na drodze gniewu – absolutnie nie podzielam entuzjazmu fanów oryginalnej serii z Melem Gibsonem w roli głównej, ale świat do którego zabrał mnie George Miller w filmie Mad Max: Na drodze gniewu, pokochałem natychmiastowo. To wizja dużo bardziej szalona, kolorowa, nieograniczona.
4. Podbój Planety Małp – lubię zwracać uwagę na fakt, że marka Planety Małp (jedna z moich ukochanych!) o małpiej rewolucji, która doprowadziła do powstania tytułowej planety, opowiedziała już dekady przed Genezą… W filmie z 1972 roku twórcy zaprezentowali nam dystopijny świat, w którym ludzie uczynili inteligentne małpy (w charakterystycznych, jakże kojarzących się dziś z To my Jordana Peele’a czerwonych kostiumach!) niewolnikami, co doprowadziło do krwawej rewolucji i upadku cywilizacji człowieka.
5. Animatrix – Drugi renesans – jeden z segmentów animowanej antologii powiązanej ze światem Matrixa opowiada o tym, jak powstał świat znany z filmów sióstr Wachowskich. I robi to w naprawdę przejmujący i przemyślany sposób, który śmiało można byłoby rozwinąć w pełnowymiarowy film.
Odys Korczyński
1.Mad Max 2 – Wojownik szos – z tego, co pamiętam, Madmaxowa wizja świata po wielkiej wojnie atomowej była pierwszą, którą przyswoiłem. Jako dziecko jeszcze nie rozumiałem, dlaczego ludzie mogą być tak głupi, żeby zniszczyć jedyny świat, w którym mogą przetrwać. Fascynowała mnie ta pogoń za benzyną i jednocześnie marnowanie aż tylu litrów paliwa, żeby zdobyć kolejne, i tak w nieskończoność. Bezsens podobny do zniszczenia Ziemi, aczkolwiek wciągający.
2. Neon City – film właściwie dzisiaj już zapomniany, z Michaelem Ironside’em w jednej z głównych ról. Świat przedstawiony w Neon City ma wiele wspólnego z Mad Maxem, chociaż reżyserowi zabrakło zdolności do stworzenia zindywidualizowanego stylu. Dlatego zapewne produkcja pozostała w gronie tytułów klasy B, a może nawet niższej. Niemniej warto mieć świadomość, że był taki film.
3. Człowiek Omega – wciąż nie wiem, która wersję wybrać. Wydawało się, że ta z Charltonem Hestonem zachowa na zawsze niepodrabialny klimat osamotnienia i izolacji. Aż tu pojawił się niespodziewanie film Jestem legendą. Niemniej właśnie tego, co zaprezentowały obydwie produkcje, oczekuję od kina postapokaliptycznego – namacalnego wrażenia, że bohater jest odizolowany, a napięcie tylko narasta. Pod tym względem postapo ma coś ze slasherów. Wszyscy zginą lub dawno zginęli. Pozostali nieliczni, ale oni też po kolei umrą.
4. Seksmisja – po raz kolejny piszę o tej perełce w polskiej kinematografii ze względu na moją dozgonną miłość do wizji świata bez mężczyzn, w którym okazuje się, że zachowało się jedynie trzech, w tym jeden nieśmiały impotent. Niezmiennie również podkreślam i marzę, że kiedykolwiek ktoś odważy się nakręcić remake. Będę o tym pisał do skutku, aż ktoś wreszcie się zdecyduje, oczywiście z poszanowaniem oryginału. Historia kina pokazuje, że ta sztuka się niekiedy udaje.
5. Elizjum – na tle pozostałych filmów Blomkampa nie jest to arcydzieło. Pokazuje jednak to, co w jakimś sensie dzieje się już dzisiaj, a do czego może doprowadzić zanik klasy średniej. Apokalipsa niekoniecznie musi mieć formę wielkiej wojny. Może dziać się powoli w slumsach, w nizinach, obejmując coraz większe połacie Ziemi, aż do jej kompletnej dewastacji.
Jacek Lubiński
1. Ostatni brzeg – pisałem już reckę tego filmu, więc nie będę się powtarzał. Dodam więc, że przez te 60 lat od premiery nic się nie zmieniło i dziś, gdyby apokalipsa nadeszła, wyglądałaby pewnie tak samo. Oby nie nadeszła.
2. Jestem legendą – tak, wiem, że w ogólnym rozrachunku to taka troszkę hollywoodzka bzdura. Ale uwielbiam pierwsze pół godziny tego filmu, ten klimat wyludnionych ulic wielkiej metropolii, którą powoli pochłania na nowo przyroda. I atmosferę czającego się w mroku nocy niebezpieczeństwa, które do momentu ukazania swej twarzy niesamowicie działa na wyobraźnię. No i Will Smith grający w golfa na lotniskowcu.
3. Testament (1983) – film, który z pewnością w obecnej chwili może wydać się bardzo aktualny, bo pokazany jest z perspektywy niejako odizolowanego od reszty świata domu. To wyjęta ze skali makro atomowej zagłady minitragedia szczęśliwej rodziny mieszkającej na przedmieściach, muszącej dzień po dniu mierzyć się z następstwami wydarzenia, na które nie mają wpływu. Emocjonalna bomba.
4. Nazajutrz (1983 TV) – właściwie jak wyżej, choć skromny film Nicholasa Meyera daje zdecydowanie szerszy obraz społeczeństwa pozbawionego dotychczasowego życia za sprawą wybuchu atomowego. Na jego skutek społeczeństwo wraca do epoki kamienia łupanego. I podobnie jak w przypadku poprzedniego tytułu, nie jest to piękny obrazek.
5. 28 dni później – opuszczone ulice Londynu i apokalipsa zombie to zdecydowanie klasyka współczesnego kina nie tylko tego typu. Wymowna szorstkość filmu, który nakręcono po części w formacie wideo, robi niesamowitą atmosferę, a reszty dopełnia narastające poczucie beznadziei sytuacji. Swoją drogą o sequelu też warto wspomnieć – choć nieco inny, stanowi równie dobry kawałek postapo. Liczę po cichu, że i domknięcie trylogii w końcu powstanie.
Bonus: Ludzkie dzieci – kolega już wymienił, to nie będę po nim powtarzał. Ale tak, warto.
Tomasz Raczkowski
1. Melancholia – absolutna astronomiczna zagłada u Larsa von Triera zderzona jest z kameralną, psychologiczną opowieścią o dwóch kobietach. Globalna apokalipsa przenika się tu z osobistą, a perspektywa nieuniknionego końca wyzwala metafizyczne uniesienia. Niesamowita, subtelna i głęboka wizja armagedonu, który nie jest tu chwytliwym pretekstem napędzającym akcję, ale problemem filozoficznym.
2. Mad Max – mimo upływu lat wizja George’a Millera zdaje się nie tracić na sugestywności. Jej siłą jest – w dobie ocieplenia klimatu coraz mocniejsze – osadzenie w prozaicznych realiach, które następnie stopniowo podkręcane jest w zwichrowaną dystopię. Na przestrzeni czterech filmów Millera bardziej niż przyczyny i przebieg apokalipsy interesują jej skutki, rozpad dotychczasowych struktur społecznych i brutalizacja życia ocalałych resztek ludzkości. Wizja prosta, ale jakże sugestywna.
3. 12 małp – abstrahując od tego, co w filmie Terry’ego Gilliama jest prawdą, a co wytworem wyobraźni protagonisty, trzeba przyznać, że koncepcja (ekhm) globalnej pandemii dziesiątkującej ludzkość i spychającej ją dosłownie do podziemi jest przedstawiona nader zręcznie. Wokół tego prostego motywu Gilliam buduje fantastyczną filmową tkankę, w której zrasta się paranoiczne przeczucie nadciągającej zagłady, surrealistyczny sen o przyszłości i uwierająca, pełna paradoksów psychodrama.
4. Ludzkie dzieci – kolega już wspomniał, to ja powtórzę. Film Cuaróna proponuje jedną z najbardziej niepokojących wizji apokalipsy – powolnie przeżerającej społeczeństwo i zamieniającej Ziemię w okrutny poligon, a co ciekawsze, wyrastającej z realnie istniejących obaw demograficznych. Do tego wysmakowana, szorstka oprawa i niezapomniany klimat. Straszne to, ale i intrygujące.
5. Droga – ukłon należy się tu przede wszystkim autorowi literackiego pierwowzoru, Cormacowi McCarthy’emu, za stworzenie rozdzierającej serce, intymnej historii na tle niewyjaśnionej katastrofy, ale i ekranizujący książkę John Hillcoat stanął na wysokości zadania, przedstawiając nam świat upadły, pogrążony w szarej beznadziei. Tu też prywatny dramat splata się z globalną zagładą niemal nierozerwalnie, a tajemnicza apokalipsa jest naprawdę przerażająca w swoim realizmie i niedopowiedzeniu.
Maciej Niedźwiedzki
1. Psychonauci, zapomniane dzieci – apokalipsa w kostiumie dziecięcej baśni. Dziecięca baśń w bardzo brutalnym, bezkompromisowym i niepozostawiającym złudzeń wydaniu. Wyspa, na której rozgrywa się film, to smutne pobojowisko, niedługo po nuklearnej zagładzie. Zamieszkujące ją postaci to jednostki albo zagubione, albo złe do ostatniej kropli krwi, albo zrozpaczone, albo beznadziejnie szukające ratunku. Wybitne, porażające wymownością kino.
2. Wall-E – pierwsza połowa Wall-E przedstawia przytłaczającą wizję naszej planety, przemienionej w gigantyczne wysypisko śmieci. Nie uderzył w Ziemię żaden meteoryt, nie pokonała nas żadna choroba ani nie pozabijaliśmy się w globalnej wojnie. Wystarczył dokumentny, obezwładniający bajzel, niepozwalający dalej żyć na naszej planecie. Całkiem przekonujące.
3. Tito i ptaki – intrygująca plastycznie i wizualnie wymowna brazylijska animacja o epidemii zadziwiającej choroby, zmieniającej ludzi w kamienie. Mamy wymarłe miasto, po którego ulicach jeżdżą tylko pojazdy bardziej i mniej uzbrojonych służb. Wojsko dezynfekuje okolicę, rozpylając preparat o toksycznym żółtawozielonym kolorze. Zamieszki, defetyzm, śmierć na każdym rogu, bezradność i mrok. Tito i ptaki na długo zostają w pamięci.
4. A gdy zawieje wiatr – apokalipsa intymna. Subtelna opowieść o dwóch staruszkach u progu nuklearnej wojny. Ta wybuchnie już za moment i gdzieś w oddali, ale w bezradne małżeństwo Hildy i Jima uderzy z ogromną siłą. Szybko skończy się prowiant, a przytulny dom nie pomoże im przetrwać w ekstremalnych warunkach. Reżyser, Jimmy Murakami, spogląda na te naprawdę bezradne, pozbawione szansy przeżycia osoby. Jednostki tak rzadko obecne w kinie tego gatunku.
5. 9 – ponura, ciemnozielona tonacja, susza, rdza, zniszczenie, niebo przykryte grubą warstwą chmur i ciągle wiszący w powietrzu nuklearny kurz. Cywilizacja ludzi momentalnie obrócona została w gruz, ale za sprawą głównych bohaterów (mierzących kilkanaście centymetrów szmacianych lalek) twórcy 9 koncentrują się na detalach, drobiazgach i perspektywie mikro. Bardzo oryginalne dla kina apokalipsy ujęcie.
