search
REKLAMA
Recenzje

ZŁAPANI W SIECI. Gdy drapieżca staje się ofiarą. Recenzja WSTRZĄSAJĄCEGO dokumentu

“Złapani w sieci” to film, który wywołuje skrajne emocje.

Karolina Michalska

7 lipca 2021

REKLAMA

Pytanie do kobiet: czy zdarzyło Wam się dostać za pośrednictwem mediów społecznościowych zdjęcie penisa, chociaż wcale o nie nie prosiłyście? Pewnie niejedna z Was ma takie doświadczenie. Sama też dostaję czasem takie fotki. O ich nadawcach myślę z politowaniem, zdjęcie usuwam, a życie toczy się dalej. Co jednak, jeśli taką fotografię dostaje dziecko? Co jeśli oprócz zdjęcia w pakiecie jest manipulacja czy nawet szantaż? Jaki wpływ na psychikę dziecka ma takie wydarzenie? Jakie niesie konsekwencje i wreszcie jak skutecznie walczyć z tym problemem? Jaka jest jego skala? Tym właśnie zajęli się producenci czeskiego dokumentu Złapani w sieci – i uwierzcie mi, że odpowiedzi na niektóre z tych pytań was głęboko zszokują.

Przerażenie, złość, bezsilność, smutek, obrzydzenie – gwarantuję, że wszystkie te emocje będą Wami wstrząsać w trakcie projekcji Złapanych w sieci. Ja sama – mimo że doskonale wiedziałam, o czym jest ów dokument – miałam wrażenie, że nie dam rady przebrnąć przez całość za pierwszym razem. Ale zacznijmy od początku.

Dokument Złapani w sieci to wspólny projekt dwójki czeskich reżyserów – Vita Klusáka oraz Barbory Chalupovej, rozpoczynający się od nietypowego castingu, którego celem jest wyłonienie trójki dorosłych kobiet wyglądających na dwunastolatki. Producenci filmu już na wstępie tłumaczą, na czym będzie polega ich eksperyment. Wybrane na castingu kobiety mają udawać nastoletnie dziewczynki i rozmawiać z dorosłymi mężczyznami, sprawdzając ich zachowanie. Mają jednak przestrzegać następujących zasad: nie mogą zaczynać rozmowy jako pierwsze, nie mogą prowokować, na propozycje seksualne mają reagować odpowiedziami typu „nie wiem”, „wstydzę się”, a propozycja spotkania ma wyjść ze strony mężczyzny. Co ważne w projekcie biorą udział również psychologowie, policjanci czy kryminolodzy.

Aby eksperyment był bardziej wiarygodny, każda z trójki wybranych na przesłuchaniu dziewczyn (a każda z nich wygląda szokująco młodo!) otrzymuje specjalnie dla niej wybudowany pokój-studio. I tu trzeba przyznać, że przy ich tworzeniu twórcy dokumentu pomyśleli o wszystkim. Wpadli nawet na pomysł, aby dziewczyny wzięły ze sobą coś ze swoich domów, z czasów własnego dzieciństwa, aby lepiej wczuć się w rolę dwunastolatki.

Następnym krokiem eksperymentu jest założenie każdej z dziewcząt fałszywego profilu na portalu społecznościowym, na którym oczywiście piszą wprost o swoim wieku. I tu zaczynamy jazdę bez trzymanki. Jeśli myślicie, że film będzie rozkręcał się powoli, a jego twórcy będą dawkować nam szok, jaki przeżyjemy, to jesteście w dużym błędzie. Wystarcza zaledwie 16 sekund od założenie przez jedną z dziewczyn profilu, aby otrzymała setki wiadomości. Ale to jeszcze nic. Już w pierwszej rozmowie dzwoniący na Skypie mężczyzna, nie przejmując się zupełnie tym, że po drugiej stronie siedzi dwunastolatka, zaczyna się onanizować. I tu ostrzegam – autorzy dokumentu zasłaniają twarze tych zwyrodnialców, niestety nie zasłaniają ich penisów. A szkoda, bo w filmie zobaczymy ich całe mnóstwo i przynajmniej ja w bardzo szybkim czasie miałam dość tego wątpliwie przyjemnego widoku. Odgrywające rolę dwunastolatek aktorki też nie wyglądały na zachwycone. Dodać tu jeszcze należy, że spora część onanizujących się przed kamerkami czy też wysyłających zdjęcie swojego przyrodzenia mężczyzn bez żadnego problemu pokazywała także swoją twarz. Czyż i to nie jest szokujące? Ale przyjrzyjmy się dokładniej typowemu schematowi takiej rozmowy. Myślicie, że zaczyna się powoli i niewinnie? Myślicie, że wyznanie „mam 12 lat” sprawia, że któryś z tych, za przeproszeniem, oblechów, bo nie da się tego nazwać inaczej, zaczyna się wycofywać? Wręcz przeciwnie. Większość z nich onanizuje się od początku rozmowy, duża część pokazuje w kamerce penisa już w pierwszych sekundach, nie pytając swojej rozmówczyni, czy w ogóle ma na to ochotę. Jeśli tak, jak wspomniałam, dla mnie jako dorosłej kobiety i dla dorosłych aktorek zmierzenie się z takim czymś jest wręcz traumatyczne, a co dopiero jeśli takie zdarzenie spotyka dwunastolatkę? Nie mówiąc o tym że w sieci zaczepiane są też młodsze dzieci. I nie chodzi tu już tylko o przedmiotowe traktowanie kobiet. Problem jest znacznie głębszy, bo nie mamy nawet do czynienia z kobietami, a z dopiero co rozwijającymi się emocjonalnie nastolatkami, które mogę nie poradzić sobie psychicznie z takim ciężarem.

Zastanawia mnie (a także twórców tego szokującego dokumentu), co trzeba mieć w głowie aby pytać dwunastoletnią dziewczynkę na przykład o to, czy zabawia się już z chłopcami, czy się „tam” dotyka albo prosić ją o to, aby pokazała piersi czy pupę.

Czy to jednak koniec kontrowersji? Nic bardziej mylnego – wśród występujących w filmie mężczyzn trafia się nawet… znajomy jednego z członków ekipy. Ale i na tym nie koniec. Pedofile (bo jak inaczej mam określić mężczyzn podniecających się – jakby nie patrzeć – dziećmi?!) są nie tylko natarczywi i stosują manipulację. Uciekają się również do szantażu. Schemat jest następujący – najpierw namawiają dziewczyny do wysłania im swoich nagich fotek, a kiedy te już to uczynią, są szantażowane tym, że ich zdjęcia trafią do sieci, jeśli te nie będą wykonywać poleceń – na przykład nie będą masturbować się przed kamerką. W eksperymencie tym mamy dorosłe kobiety, ekipę filmową i cały sztab specjalistów. W normalnym życiu nastoletnia dziewczyna najczęściej jest pozostawiona sama sobie. Nastolatki są naiwne i nie potrafią przewidzieć konsekwencji. Wiele z nich także daje się przekonać możliwością łatwego zarobku, bo mężczyźni ci bardzo często w zamian za fotki czy pokaz online oferują im pieniądze. Nam, dorosłym, łatwo przewidzieć konsekwencje i następstwa. Pamiętajmy jednak, że dzieci myślą inaczej. A grasujący w sieci pedofile są niczym łowcy polujący na niczego niespodziewającą się zwierzynę. Aby osiągnąć swój cel, nie cofną się przed niczym. Będą grać na emocjach, brać na litość, kłamać, oferować szybki i łatwy zarobek, zastraszać i szantażować.

Mało wam jeszcze szoku? To dodam, że w filmie nie zabraknie dziecięcej pornografii czy… zoofilii.

Nie chcę zdradzać Wam już nic więcej, ale muszę napisać, że bardzo trudno było mi obejrzeć ten dokument bez przerywania, w całości. Film wywołuje skrajne emocje. W moim przypadku głównie wściekłość i poczucie bezsilności. Oczywiście wiedziałam o problemie pedofilii w sieci. O tym, że nastolatki są nagabywane przez starszych mężczyzn, nie miałam jednak pojęcia, że dzieje się to na tak szeroką skalę i że zaczepiający te dzieci mężczyźni są do tego stopnia bezczelni i przekonani o swej bezkarności. Istotne jest także to, że film został nakręcony w Czechach. Rzut beretem od naszego kraju. Oglądając go, nie możemy bagatelizować tego jakże istotnego problemu, tłumacząc sobie, że pokazane na ekranie wydarzenie mają miejsce gdzieś na drugim końcu świata i z pewnością nas nie dotyczą. Owszem, dotyczą – i to bardziej, niż nam się zdaje.

Dodam jeszcze, iż w filmie dojdzie do spotkania między oprawcami a ich ofiarami.

A jak to się wszystko skończy? O tym już musicie przekonać się sami, a zapewniam, że warto, film bowiem trzyma w napięciu do ostatniej minuty. Myślę, że to chyba w zupełności wystarczy, aby przekonać Was do obejrzenia tego genialnego wręcz dokumentu, jakim jest Złapani w sieci. 9/10

Karolina Michalska

Karolina Michalska

Absolwentka Filologii Polskiej ze specjalizacją Filmoznawstwo i Teatrologia. Kocha zwierzęta i podróże - ale przede wszystkim nietuzinkowe kino z wszelkich (nawet tych najbardziej abstrakcyjnych) stron świata. Święta Filmowa Trójca: Pasolini, Bałabanow, Kubrick.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA