search
REKLAMA
Recenzje

STAN I OLLIE. O tym, jak Flip pokochał Flapa

Dawid Myśliwiec

8 października 2019

REKLAMA

Mam słabość do filmów opowiadających o złotych latach Hollywood – przybliżają mistyczne czasy, kiedy każda wytwórnia miała w swoim katalogu dziesiątkę megagwiazd uwielbianych przez tłumy. Stan Laurel i Oliver Hardy prawdopodobnie nie byli na liście najbardziej elektryzujących nazwisk w fabryce snów, ale w swoim fachu – rozśmieszaniu widowni – byli niezrównani. Jako legendarny duet Flip i Flap wystąpili w ponad 100 produkcjach, a przede wszystkim zostali najlepszymi przyjaciółmi. O tej niezwykle wzruszającej relacji opowiada właśnie film Stan i Ollie w reżyserii Jona S. Bairda.

Stan & Ollie

Nie jest to typowa biografia w stylu „origin story” – to raczej rozdział z kroniki pewnej przyjaźni, która zaczęła się na gruncie zawodowym, ale szybko przeniknęła do życia prywatnego Stana Laurela i Olivera Hardy’ego. Łączyło ich zamiłowanie do tworzenia – nieustannie wymyślali nowe gagi, omawiali scenki i całe scenariusze, przerabiali dawne skecze, by wydobyć z nich coś nowego. Nawet gdy nie byli na planie filmowym, występowali – potrafili odegrać prześmieszną scenkę na ulicy, w restauracji czy hotelu. Ten element osobowości obu dżentelmenów jest w Stanie i Olliem pokazany w bardzo sympatyczny sposób – w jednej ze scen Laurel i Hardy meldują się w niewielkim hotelu w Newcastle i zupełnie spontanicznie, bez wcześniejszych uzgodnień wykonują przezabawny skecz, ku uciesze młodej recepcjonistki. Baird reżyseruje ten film w sposób zupełnie zaskakujący, zwłaszcza dla tych, którzy spodziewali się klasycznej notki biograficznej – cała historia skupia się na bardzo konkretnym, w dodatku schyłkowym okresie artystycznej działalności Flipa i Flapa i pozwala widzom dłużej przyjrzeć się interakcjom słynnych komików. Niewiele jest scen, w której Laurel i Hardy pojawiają się osobno – reżyser do maksimum wykorzystał potencjał tkwiący w tych postaciach i łączącej je relacji. Gdyby film Bairda miał podtytuł Sceny z życia małżeńskiego, tylko nieznacznie mijałby się z prawdą.

Stan & Ollie

Bo Stan i Ollie znali się lepiej niż niejedna para kochanków – pewnie dlatego ich relacja była trwalsza niż którekolwiek z licznych małżeństw każdego z nich (Hardy miał trzy żony, Laurel aż cztery!). O tym, jak dobrze się znali, świadczą krótkie, na pozór niewiele znaczące sceny, w których ujawnia się zażyłość pomiędzy bohaterami – jak wtedy, gdy Stan podpowiada kelnerce, jaką herbatę lubi jego przyjaciel. Króciutki dialog mówi więcej o uczuciu, jakim Laurel darzy swego przyjaciela, niż powiedziałoby niejedno emocjonalne wyznanie. I właśnie z takich uroczych miniatur składa się ten seans, który być może nie jest przykładem wybitnego kina, ale trafia w serce widza ukazaniem bliskiej relacji dwojga przyjaciół. Ci, którzy dostają wypieków na twarzy na sam dźwięk hasła „złota era Hollywood”, z pewnością docenią nawiązania do ówczesnych realiów w amerykańskim kinie – padają nazwiska ówczesnych gwiazd ekranu, a przyjaźń Stana i Olliego zostaje wystawiona na próbę z powodów tak prozaicznych, jak zobowiązania kontraktowe. W filmie Bairda widzimy bohaterów w schyłkowym okresie ich kariery, gdy, licząc na możliwość zebrania funduszy na pełnometrażową ekranizację przygód Robin Hooda, odbywają sceniczne tournée po Wielkiej Brytanii. Zwykle w takich sytuacjach dawne gwiazdy załamują się i użalają nad sobą, ale nie Laurel i Hardy – oni wciąż starają się obrócić mało nobilitującą sytuację w coś pozytywnego, spotykając się z niezwykle przychylnym odbiorem w teatrach i salach koncertowych. Na moment znowu stają się królami komedii i śmiechu, bez względu na to, na jak małej scenie występują.

Stan & Ollie

Steve Coogan i John C. Reilly wykonują fantastyczną pracę, wcielając się w odpowiednio Stana Laurela i Olivera Hardy’ego. W przypadku tego drugiego sporo robi charakteryzacja, ale to przesympatyczne usposobienie obu panów, ich zamiłowanie do rozśmieszania i wprawiania innych w dobry nastrój – to jest największą wartością Stana i Olliego. Coogan i Reilly w dużym stopniu przypominają legendarnych komików, ale nie tylko o podobieństwo tu chodziło – ważniejsze było, by przekazać naturę relacji bliskich sobie przyjaciół oraz magii, która towarzyszyła ich występom, a to udało się tu bezbłędnie. I choć jest to, mimo częstych zmian lokalizacji, film dość statyczny i bardziej „laurkowy” niż odkrywający nowe interpretacje dawnych gwiazd, to jednak pozwala widzowi jeszcze lepiej zrozumieć, w czym tkwił niezaprzeczalny urok duetu Laurel & Hardy.

GMP Go

DV360

No matches for advertiser, creative, deal, insertion order, line item, partner, or pixel

AdvertiserCreativeDealInsertion OrderLine ItemPartnerPixel

CM

No matches for account, ad, advertiser, campaign, creative, or placement

AccountAdAdvertiserCampaignCreativePlacement

SA360

No matches for advertiser, agency, or engine

AdvertiserAgencyEngine

Studio

No matches for account, advertiser, or creative

AccountAdvertiserCreative

Billing3

No matches for network, subaccount, advertiser, or campaign

NetworkSub-accountAdvertiserCampaign

IDs are updated every 24 hours

Megadash Usage Tracking Pixel, See: https://goto/megadash-tracking

GMP Go

DV360

No matches for advertiser, creative, deal, insertion order, line item, partner, or pixel

AdvertiserCreativeDealInsertion OrderLine ItemPartnerPixel

CM

No matches for account, ad, advertiser, campaign, creative, or placement

AccountAdAdvertiserCampaignCreativePlacement

SA360

No matches for advertiser, agency, or engine

AdvertiserAgencyEngine

Studio

No matches for account, advertiser, or creative

AccountAdvertiserCreative

Billing3

No matches for network, subaccount, advertiser, or campaign

NetworkSub-accountAdvertiserCampaign

IDs are updated every 24 hours

Megadash Usage Tracking Pixel, See: https://goto/megadash-tracking

Avatar

Dawid Myśliwiec

Zawsze w trybie "oglądam", "zaraz będę oglądał" lub "właśnie obejrzałem". Gdy już położę córkę spać, zasiadam przed ekranem i znikam - czasem zatracam się w jakimś amerykańskim czarnym kryminale, a czasem po prostu pochłaniam najnowszy film Netfliksa. Od 12 lat z różną intensywnością prowadzę bloga MyśliwiecOgląda.pl.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA