Czarno na białym

HIGH SIERRA

Autor: Mariusz Czernic
opublikowano

UWAGA: W tekście występują spoilery!

High Sierra to majestatyczne góry znajdujące się w znacznej części w Kalifornii, gdzieś w pobliżu sławnej Doliny Śmierci. To w tych górach próbuje ukryć się rabuś nazwany przez prasę i policję Wściekłym Psem. Zanim jednak dojdzie do pościgu i obławy, poznajemy owego przestępcę jako sympatycznego samotnika zakochanego bez wzajemności w kalekiej dziewczynie. W czasach Kodeksu Haysa, przestrzeganego rygorystycznie przez amerykańskie wytwórnie, nowością było przedstawienie gangstera jako postaci w pełni pozytywnej. Raoul Walsh na przekór wszystkim obdarzył empatią i współczuciem bandytę. Pokazał go jako romantycznego bohatera, który stał się wyrzutkiem nie z własnej woli, ale pod wpływem otoczenia.

Roy Earle zostaje ułaskawiony i wychodzi na wolność. Nie czuje się jednak całkowicie wolny, do pełni szczęścia brakuje mu pieniędzy i żony. Sprawa finansowa ma zostać załatwiona jednym skutecznym skokiem – kradzieżą biżuterii z hotelowych skrytek i sprzedażą tego towaru za rozsądną cenę. Jeśli zaś chodzi o kwestie uczuciowe, sprawa jest dość skomplikowana. W eksskazańcu podkochuje się jego nowo poznana przyjaciółka Marie, która okazuje się do niego idealnie pasować – jest zadziorna, lojalna i sympatyczna, ale Roy jak na ironię liczy na romans z Velmą, ładną dziewczyną z biednej rodziny, która kuleje od dziecka. Zaślepiony uczuciem szlachetny przestępca decyduje się sfinansować jej operację, mając nadzieję, że dzięki temu zdobędzie dziewczynę i będzie z nią żył długo i szczęśliwie. Ale nic z tego, kobieta odtrąca zalotnika, w pewnym momencie nawet go upokarza, co Walsh pokazuje jako wielki cios, silniejszy od rany postrzałowej.

Tytułowe góry awansują do rangi symbolu, oznaczają nieosiągalny cel. Roy Earle próbuje zdobyć szczyt, a zamiast tego spada w otchłań doliny śmierci. Jednooki reżyser Raoul Walsh potwierdził swoje mistrzostwo w realizacji scen plenerowych tutaj rozgrywających się w pięknych zakątkach Kalifornii. Świetny jest chociażby pościg samochodowy na wąskiej, krętej ścieżce prowadzącej prosto w góry. Zwracają wtedy uwagę szybki montaż i praca kamery. Tony Gaudio filmował w czerni i bieli, lecz należy podkreślić, że film padł ofiarą modnej w latach osiemdziesiątych koloryzacji starych filmów. Ta praktyka miała służyć podniesieniu atrakcyjności klasyków i przyciągnięciu przed ekrany telewizorów młodych widzów. Sprzeciwiał się jej m.in. John Huston, współscenarzysta High Sierra i reżyser Sokoła maltańskiego, którego też poddano koloryzacji.

To jedna z najlepszych ról Bogarta, postać romantyczna i tragiczna zarazem...

Humphrey Bogart, który wystąpił wcześniej u Walsha w Burzliwych latach dwudziestych (1939), dopiero dzięki roli Earle’a wypłynął na szerokie wody i został aktorem numer jeden w wytwórni Warner Bros. Roya Earle’a i Sama Spade’a (z Sokoła maltańskiego) coś łączy, ale jeszcze więcej dzieli. Prywatny detektyw z filmu Hustona mimo cynicznego usposobienia żyje zgodnie z regułami prawa. Gangster z filmu Walsha wydaje się człowiekiem pozbawionym hipokryzji, która włada praworządnym społeczeństwem. Dlatego wzbudza sympatię. Jest marzycielem z głową pełną pomysłów na przyszłość, ale droga, którą wybiera, by te marzenia spełnić, jest drogą niewłaściwą. To jedna z najlepszych ról Bogarta, postać romantyczna i tragiczna zarazem, ekspansywna i odizolowana od reszty świata.

Jego partnerka Ida Lupino jest znakomita w roli Marie, kobiety z charakterem, imponującej odwagą i uporem. To rola znacznie odmienna od femme fatale, którą zagrała w poprzednim filmie Walsha, Nocna wyprawa (1940). Porównywana do Bette Davis, Ida Lupino pod koniec lat czterdziestych była już rozczarowana brakiem ciekawych propozycji, więc zaczęła reżyserować i pisać scenariusze. Jej filmy, takie jak Outrage, The Hitch-Hiker i Bigamista, nie są zbyt popularne, ale w wąskim kręgu odbiorców są doceniane i zaliczane do arcydzieł kina klasy B. Cichym bohaterem filmu Walsha jest pies o imieniu Pard, który tak jak kot w Obcym (1979) zwiastuje kłopoty. Z ludzkich aktorów drugoplanowych wyróżnia się Joan Leslie w roli Velmy ładnej, dobrze wychowanej, słabej dziewczyny, która po operacji chce tańczyć i korzystać z życia, zamiast wikłać się w związek z niemłodym już tajemniczym dobroczyńcą.

To nie tylko gangsterska opowieść z elementami heist movie, ale i melodramat o damsko-męskich relacjach. Dwóch bandytów bije się o jedną kobietę, a trzeci z przestępców ugania się za niewiastą, która go nie kocha. Jak w klasycznym melodramacie nikt nie dostaje tego, czego pragnie. A gdy nie widać drogi prowadzącej do happy endu, znajduje się drogę, jaką podążał John Dillinger i jemu podobni. Earle’a już od początku prześladuje samotny i niedostępny masyw górski Whitney, najwyższy szczyt w górach Sierra Nevada. Nic więc dziwnego, że gdy zostaje zdemaskowany i nie widzi wyjścia z sytuacji, kieruje się właśnie w tę stronę. Znajduje tam schronienie i oazę spokoju, gdzie może pomyśleć i przewartościować swoje życie. Niestety, to także miejsce zdradzieckie doskonała pułapka stworzona przez Naturę.

Obok takich tuz jak Bogart, Walsh i Huston duży udział wniósł do filmu jeszcze jeden człowiek pisarz William Riley Burnett, który ma w dorobku takie tytuły jak: Mały Cezar, Człowiek z blizną, Pistolet do wynajęcia, Droga do Yellow Sky, Asfaltowa dżungla i Wielka ucieczka. Jego nazwisko pojawiało się w napisach jako współscenarzysty bądź autora powieści. Raoul Walsh przerobił jego powieść The Dark Command: A Kansas Iliad (1938) na znakomity western Czarny oddział (1940) z Johnem Wayne’em, natomiast gangsterską historię Burnetta High Sierra z 1940 zaadaptował dwukrotnie najpierw jako dramat sensacyjny z Bogartem, potem jako western Terytorium Colorado (1949) z Joelem McCrea. Ten ostatni to też kawał świetnego kina, a może nawet jeden z najlepszych westernów dekady, w niczym nieustępujący ówczesnym klasykom Johna Forda.

High Sierra to egzystencjalne kino sensacyjne, przez niektórych zaliczane do filmów noir, ale w moim odczuciu różni się nastrojem od klasycznych przedstawicieli czarnego kryminału, od filmów Hustona, Langa, Siodmaka czy Premingera. Mamy w nim interesującą opowieść o losach niezależnej jednostki skazanej na klęskę, ale bardziej zbliżamy się do romantyczno-gangsterskich filmów akcji w stylu Ucieczki gangstera (1972) Sama Peckinpaha. Tu też ważny jest dwuznacznie moralny bohater, a całe jego otoczenie jest zakłamane i bezduszne. Łatwo w takim świecie zostać chwastem przeznaczonym do likwidacji. Niezależnie od tego, czy mamy pod ręką czarno-białą czy kolorową wersję filmu, warto go obejrzeć, bo w jednej i drugiej treść jest tak samo głęboka, a sceneria tak samo efektowna. Scenarzyści chyba za bardzo starają się moralizować, ale potrafią zachować właściwe proporcje między melodramatem a gangsterskim thrillerem. Opowieść może nieco razić naiwnością, ale i tak pozostaje realizacyjnym majstersztykiem, w moim mniemaniu przewyższającym poziomem pionierskiego klasyka z tego samego roku, czyli Sokoła maltańskiego.

Ostatnio dodane