Connect with us

Recenzje

I RZEKŁ PAN DO KAINA. Spaghetti western niczym gotycki horror

Nietypowy western Antonio Margheritiego z 1970 roku.

Published

on

I rzekł Pan do Kaina to znakomity przykład tego, jak opowiedzieć na wskroś standardową historię w świeży i ekscytujący sposób.

Advertisement

Były oficer Gary Hamilton odsiaduje wyrok więzienia i robót przymusowych za kradzież złota, w którą wrobił go niejaki Acombar. Po dziesięciu latach ciężkiej pracy w kamieniołomach Hamilton, na mocy amnestii, zostaje ułaskawiony za swoje zasługi w wojsku. Mężczyzna postanawia wrócić do rodzinnego miasteczka, żeby zemścić się na Acombarze i swojej byłej partnerce Mary, która zdradziła go z Acombarem, a potem za niego wyszła. W drodze do miasteczka Hamilton spotyka Dicka, młodego syna swego wroga; przedstawia się jako przyjaciel Acombara i poleca Dickowi, aby przekazał ojcu wieści o ich rychłym spotkaniu.

Acombar urządza wpierw nieudaną zasadzkę na Hamiltona, a potem organizuje grupę najemników do obrony swojej posiadłości. Zapada noc, ludzie Acombara giną jeden po drugim na okrutne sposoby, tymczasem do miasteczka zbliża się gigantyczna trąba powietrzna.

Advertisement

I rzekł Pan do Kaina to luźna, nieoficjalna przeróbka Uno straniero a Paso Bravo (1968) Salvatore Rosso – takie same w obu filmach są nazwiska niektórych postaci i inne liczne szczegóły, taka sama jest również fabularna oś dotycząca odwetu, chociaż u Rosso główny bohater chciał odpłacić się swoim prześladowcom za śmierć żony i córki, a nie za spisek. W czołówce filmu Margheritiego jako scenarzyści figurują Giovanni Addessi i sam reżyser, nie wymieniono natomiast autorów scenariusza Uno straniero a Paso Bravo, czyli Lucio Battistrady, Fernando Morandiego oraz Eduardo Manzanosa Brochero.

A zatem plagiat? Poniekąd, bo jednak pomimo pewnych podobieństw filmy Margheritiego i Rosso różnią się od siebie – przede wszystkim w kategoriach estetycznych. O ile Uno straniero… to raczej schematyczny spaghetti western, o tyle I rzekł Pan… jest westernem zgoła nietypowym.

Advertisement

Margheriti, twórca wielu filmów grozy, nadał Kainowi rys gotyckiego horroru. Akcja dzieje się w mroku burzowej nocy: przez wyludnione ulice miasteczka przetacza się wiatr wyjący niczym dusze potępionych, kościelne dzwony biją na alarm, widmowy ksiądz gra upiorną melodię na organach, Acombar kryje się w posiadłości przypominającej ponury zamek, podczas gdy Hamilton pozbywa się jego akolitów bez cienia litości, ci zaś boją się go jak samego diabła. Czający się w katakumbach i zaciemnionych zaułkach Hamilton jest jak duch – zawsze w ciemnościach, zawsze o krok przed wrogiem, wydaje się niewidzialny i nieśmiertelny, jakby dysponował nadprzyrodzonymi mocami.

Tornado i burza nadają wydarzeniom apokaliptyczny ton i symbolizują nieograniczoną potęgę Anioła Zemsty, który swą strzelbę dzierży niczym śmierć kosę. Jego zemsta jest totalna, ma wymiar wręcz biblijny.

Advertisement

Hamilton jest niekonwencjonalną postacią nawet jak na standardy spaghetti westernu – konwencji przepełnionej niejednoznacznymi (anty)bohaterami. Niewinny i słusznie umotywowany, lecz w swym ślepym dążeniu do zemsty jest Hamilton nieludzki (jak duch właśnie). Zdradzona przez wszystkich postać ma tylko jeden cel i nic nie powstrzyma jej przed jego osiągnięciem. Z kolei Acombar to z jednej strony zdrajca i człowiek zdeprawowany, z drugiej zaś kochający ojciec i mąż dbający o dobro rodziny. W rezultacie Hamiltona można łatwo zrozumieć, lecz trudno mu kibicować, natomiast kara Acombara wydaje się niewspółmierna do winy.

Hamilton nie posługuje się maksymą „oko za oko, ząb za ząb” – on za jeden ząb wybija wrogowi wszystkie zęby, a za jedno oko urywa mu głowę. I tylko to nim kieruje: nawet złoto będące powodem zdrady Acombara pozostawia mieszkańcom miasteczka.

Advertisement

Ta ambiwalencja stanowi, obok złowróżbnej atmosfery, jeden z największych atutów Kaina. Doskonałym wyborem okazało się też obsadzenie w roli głównej Klausa Kinskiego. Aktor ten zagrał w blisko 140 filmach, z których większość nie nadaje się do oglądania (co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę, że dla pieniędzy gotów był on zagrać w każdej szmirze). Nie licząc pięciu filmów Wernera Herzoga i kilku produkcji innych reżyserów, niemiecki aktor rzadko grał główne role, więc Kain jest wyjątkowy również pod tym względem. Hamilton nie jest jednak szaleńcem w rodzaju Fitzcarraldo czy Woyzecka; to rola zagrana nad wyraz subtelnie, wręcz powściągliwie, na półtonach, w dużej mierze oparta na mimice i spojrzeniu, a nie na słowach. To zdecydowanie jedna z najlepszych kreacji Kinskiego, a sam film Margheritiego to jeden z najwspanialszych spaghetti westernów w historii tego gatunku.

Advertisement

Autor książek „Bóg w sprayu. Filozofia według Philipa K. Dicka” (2012) i „SoundLab. Rozmowy” (2017) oraz opowiadań zamieszczanych w magazynach literackich „Czas Kultury” i „Akcent”. Publikował m.in. na łamach „Gazety Wyborczej”, „Trans/wizji” i „Gazety Magnetofonowej” oraz na portalach Czaskultury.pl i Dwutygodnik.com.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *