search
REKLAMA
Recenzje

DEAD HANDS DIG DEEP. Tylko dla ludzi o najmocniejszych nerwach

Karolina Michalska

24 lutego 2021

REKLAMA

Kojarzycie GG Allina, prawda? Gościa ukoronowanego przez popkulturę jako najbardziej kontrowersyjnego i szalonego rock’n’rollowca XX wieku – o którym to zresztą Todd Phillips (autor m.in. Jokera) nakręcił dokument pod tytułem Hated. Dziś chciałabym przedstawić wam historię Edwina Borsheima, postaci okrytej dziś mgłą kontrowersji, niesławy, ale i relatywnego zapomnienia (z różnorakich zresztą powodów). Historię człowieka prowadzącego przedziwne, szokujące wręcz życie w izolacji, przy którego ekscesach sceniczne wyczyny GG Allina wyglądają jak psoty łobuza ze szkółki niedzielnej. Przed wami wnikliwa, ale i szokująca opowieść dokumentalna pełna krwi, okaleczeń, stopniowo rozwijającego się szaleństwa, obsesji i samotności – Dead Hands Dig Deep.

UWAGA! Załączone linki, zarówno całego filmu dokumentalnego, o którym piszę, jak i fragmenty koncertowych DVD przeznaczone są tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich. I to najlepiej tych o mocnych nerwach (i żołądkach).

Wraz z młodym (w roku powstawania filmu ledwie dziewiętnastoletnim) australijskim reżyserem i dokumentalistą o imieniu Jai Love zagłębiamy się w świat zapomnianego, żyjącego w całkowitym odosobnieniu gdzieś na pustynnych rubieżach miasta Temecula w Kalifornii – Edwina Borsheima, urodzonego w Norwegii Amerykanina, byłego lidera grupy muzycznej Kettle Cadaver, łączącej w sobie elementy gotyckiego rocka, punka, ciężkich odmian metalu i muzyki industrialnej.

Powstała w okolicy 1993 kapela okryła się specyficzną dość (nie)sławą, głównie z powodu zachowania ich frontmana na scenie, o którym to po całej niewielkiej społeczności Temeculi zaczęły krążyć niezwykłe, szokujące legendy – łącznie z tą mówiącą o tym, że Edwin kiedyś zabije się na scenie. I faktycznie wielokrotnie niewiele brakowało. Krążące wokół opowieści często nijak miały się do rzeczywistości – to, jak pełne przemocy, krwi i autodestrukcji były koncerty Kettle Cadaver, trudno sobie wyobrazić.

Oficjalne DVD Kettle Cadaver z 2002 [zdecydowanie +18]:

Nie były to żarty, a Edwin traktował swoje posłannictwo (auto)zniszczenia bardzo poważnie. Na scenie przebijał sobie usta zszywaczem, ciął i szarpał całe ciało, wbijał strzykawki w ramiona, przybijał genitalia do drewnianych desek, podwieszał, obcinał kawałki skóry, spuszczał z siebie krew – i w takim stanie prowadził koncerty Kettle Cadaver (z których najkrótszy trwał dosłownie 26 sekund, wtedy wkroczyła policja), wszczynając często krwawe bójki z publicznością. Przeraża również fakt, iż wszystkie te rzeczy robił sobie Borsheim całkowicie na trzeźwo (w otchłań alkoholowo-narkotykowego uzależnienia został wciągnięty dużo później, ale o tym za chwilę).

Nagle jednak, kiedy Kettle Cadaver zaczął osiągać coraz większe sukcesy komercyjno-muzyczne i stawał się coraz bardziej rozpoznawalny, coś się popsuło i kapela zaczęła powoli odchodzić w niebyt. Jak określili to zresztą sami muzycy: „staliśmy się chyba za bardzo profesjonalni”. Edwin natomiast zaczął izolować się od świata, coraz więcej czasu spędzając w swoim przedziwnym Czarnym Domu, który to zresztą wybudował własnymi rękami na pustyni.

I w tym właśnie miejscu poznajemy Edwina Borsheima za sprawą twórców filmu Dead Hands Dig Deep – w roku 2015, całkowicie odizolowanego od świata zewnętrznego (przez ostatni rok nikt nigdy nie widział go poza domem), bez telefonu czy dostępu do sieci. Człowieka przeżartego przez straszną chorobę psychiczną, rozpadającego się, którego tłamszą wszelkiego rodzaju osobiste demony. Człowieka żyjącego w czarnej rezydencji, pełnej przedziwnych reliktów – jak choćby wykonanej przez Edwina drewnianej repliki jego byłej żony, Evy O (prominentnej postaci na scenie gotyckiego rocka, jednej z gitarzystek i wokalistek legendarnego już Christian Death, a także, tu ciekawostka, byłej dziewczyny… Richarda Ramireza – tak, TEGO Richarda Ramireza), wymyślnych narzędzi tortur czy też kilkunastu wykonanych przez niego masek (między innymi byłej żony, w którą ubierał się często, imitując jej głos i zachowanie).

Edwin noszący wykonaną własnoręcznie maskę – replikę twarzy/makijażu swojej byłej żony

Poznajemy go od zupełnie innej strony. Zagubionego, nieszczęśliwego, opętanego swoimi koszmarami i lękami. Obserwujemy, w jak toksycznych warunkach dorastał i jak niebywale dysfunkcyjna była (i jest do tej pory) jego rodzina. Ile w jego życiu było obecnej śmierci, samotności oraz nienawiści do samego siebie – i całego świata. Jai Love traktuje swojego bohatera z niebywałym szacunkiem, dopuszcza go do głosu – a sam Borsheim, choć z początku niechętnie, w końcu otwiera się na dokumentalistów (ponoć zadecydował fakt, że filmowcy przylecieli z Australii, a sam Edwin miał od zawsze obsesję na punkcie filmu Mad Max – choć zaznaczyć trzeba, że po zakończeniu zdjęć wyjawił reżyserowi, iż planował wymordowanie całej ekipy filmowej, ale nie mógł się na to w końcu zdobyć).

Reżyser filmu Jai Love (z prawej) na planie zdjęciowym

Jeśli można zatem powiedzieć o Edwinie, że w latach działalności Kettle Cadaver balansował na granicy życia i śmierci, to patrząc w jego smutne, rozbiegane spojrzenie, ma się świadomość, że ta granica została już dawno przekroczona… Czy można było mu pomóc? A jeśli tak, to kiedy? I jak​? Film to doskonałe, choć smutne (i zarazem wnikliwe, mądre) studium rozwijającej się choroby psychicznej i skrajnej samotności – i jest zresztą w całości do obejrzenia na Youtube. Tylko zaznaczam, będzie to jazda bez trzymanki.

Edwin Borsheim popełnił samobójstwo w rok po premierze filmu.

Zwiastun filmu:

Film w całości (język angielski):

https://www.youtube.com/watch?v=_Vld863vIKE

Karolina Michalska

Karolina Michalska

Absolwentka Filologii Polskiej ze specjalizacją Filmoznawstwo i Teatrologia. Kocha zwierzęta i podróże - ale przede wszystkim nietuzinkowe kino z wszelkich (nawet tych najbardziej abstrakcyjnych) stron świata. Święta Filmowa Trójca: Pasolini, Bałabanow, Kubrick.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA