search
REKLAMA
Recenzje

CZUŁE SŁÓWKA (1983). Emocje pod powierzchnią

Anna Niziurska

23 listopada 2017

REKLAMA

Aurora i Emma. Matka i córka. Ekscentryczka i introwertyczka. Ogień i woda. Osobowości tak skrajne, jak tylko można to sobie wyobrazić. Czy pomiędzy tymi kobietami możliwa jest prawdziwa, czysta miłość matki do córki i na odwrót?


Aurora (w tej roli znakomita Shirley MacLaine) to przedwcześnie owdowiała, piękna kobieta, skupiająca wokół siebie grono wytrwałych adoratorów. Natomiast Emma (Debra Winger) to cicha, pozostająca pod wpływem matki dziewczyna, która bardzo wcześnie wychodzi za mąż. Małżeństwo jest dla niej swego rodzaju sposobem ucieczki od matki. Od jej zaborczości, chęci wpływania na życie córki.

Ale w relacji Aurory i Emmy nietrudno dostrzec również przemożne pragnienie narzucenia swojego zdania i wyznawanych przez siebie wartości. Działa to głównie w kierunku: Aurora–Emma. To matka jest tą, która głośno i otwarcie mówi, co jej się nie podoba. W noc poprzedzającą ślub córki oznajmia jej, że jest pewna, iż to małżeństwo nie będzie udane, a Emma nie należy przecież do kobiet, które poradzą sobie z takim obrotem spraw. W akcie sprzeciwu wobec zamiarów córki matka nie przychodzi na wesele. Nie potrafi po prostu pogodzić się z decyzją Emmy? Z tym, że podjęła ją samodzielnie? Czy może boli ją to, że decyzja Emmy jest zupełnie inna, niż życzyłaby sobie tego matka? Nie, to nie tak, postępowanie Aurory nie jest zero-jedynkowe. Czułe słówka zaczynają się świetną sceną, sytuacją, którą miało, ma lub będzie mieć wiele młodych matek. Aurora, nie zważając na zapewnienia męża, że Emma śpi, wchodzi niemal do jej łóżeczka i budzi ją. Po co? Po to, by upewnić się, że dziecko żyje, oddycha, że wszystko jest w porządku.

Chyba właśnie tutaj ma swój początek stosunek matki do córki. Pod powierzchnią jej despotyzmu, wrogości wobec wszystkiego, co jest niezgodne z jej – matki – zdaniem kryje się obawa o szczęście córki. Czy nie przydarzy jej się coś, z czym nie będzie sobie mogła poradzić? Czy nikt jej nie skrzywdzi? Czy da sobie radę w DOROSŁYM życiu?

James L. Brooks dokonał czegoś, w czego powodzenie trudno uwierzyć. Nie tylko zrozumiał skomplikowaną psychikę kobiety – a w zasadzie dwóch kobiet – ale też znakomicie ją przedstawił. Jego dzieło jest świetnym obrazem miłości łączącej rodzica z dzieckiem. Miłości, gdzie tytułowe czułe słówka przeplatają się ze słowami wyrzutów i wzajemnych pretensji. Miłość zamienia się na miejsce z nienawiścią, „kocham cię” z rzucaniem słuchawką. Film, który miał premierę w 1983 roku, nadal jest wiarygodny i aktualny. Emocjonalny i melodramatyczny ton sprawia, że widz na przemian płacze i śmieje się razem z bohaterami. Bohaterami, którzy naprawdę chwytają za serca i zjednują sobie odbiorcę.

REKLAMA