Connect with us

Recenzje

BRACIA KLITSCHKO. Rasowy dokument

„BRACIA KLITSCHKO” to wciągający dokument o legendarnych bokserach, ich zmaganiach i triumfach, które na zawsze zmieniły boks.

Published

on

BRACIA KLITSCHKO. Rasowy dokument

Kino z zadziwiającą regularnością sięga po tematykę bokserską, w dodatku prawie za każdym razem sukces filmu przekłada się na Oscary: Ali 2001 (2 nominacje), Za wszelką cenę 2004 (7 nominacji, 3 statuetki), Człowiek ringu 2006 (3 nominacje), The Fighter 2010 (7 nominacji, 2 Oscary). Wymieniłem tylko tytuły z ostatnich dziesięciu lat. A należy też wspomnieć te starsze, w większości klasyczne: Rocky 1976 (10 nominacji, 3 statuetki), Wściekły byk 1980 (8 nominacji, 2 statuetki), Huragan 1999 (1 nominacja), Między linami ringu 1956 z Paulem Newmanem (3 nominacje, 2 Oscary), Champion 1949 (6 nominacji, 1 Oscar) z Kirkiem Douglasem. Coś dużo tych nominacji i Oscarów, biorąc pod uwagę fakt, że wszystkie wyżej wymienione tytuły traktują o boksie, czyli w świadomości zbiorowej prostackim, choć usankcjonowanym przepisami, mordobiciu, a nie o dramacie niewidomej nauczycielki wyławiającej dziecko z kąpieli. ..

Advertisement

Jak widać na powyższych przykładach, Akademia lubi ringowe historie upadków i wzlotów (lub odwrotnie), lubi pnących się po szczeblach kariery fighterów. Ale docenia wyłącznie te filmy bokserskie, które łączą świetnie zrealizowane (choreografia, zdjęcia, montaż, dynamika) pojedynki z bardzo dobrze zbudowaną dramaturgią i bardzo dobrym aktorstwem – słowem, filmy brutalne, widowiskowe, poruszające i świetne pod względem technicznym. Dokładnie tacy są bracia Kliczko, jedyni bokserzy w historii tej dyscypliny, którzy, poza posiadaniem pasów mistrzowskich najważniejszych federacji, mają też tytuły doktorskie i udzielają się w polityce (a dokładnie Witalij).

Są ewenementem w świecie boksu nie tylko dlatego, że obydwaj panują od lat w królewskiej wadze ciężkiej. Wyróżniają się z tłumu zawodowców słusznym wzrostem, ale nie przypominają Wałujewa (który do jednego ze zdjęć pozował, goląc się siekierą), nie przypominają też innych zawodowców, bo są przystojni, a w miejscu nosa wciąż mają nos, a nie bulwę. W ich ciałach skumulowały się wszystkie atuty najlepszych bokserów świata – siła, masa, szybkość, zasięg ramion, wzrost, inteligencja, mocna psychika i opanowanie w ringu. I właśnie o nich powstał dokument pod tytułem Bracia Klitschko, który 8 września 2011 zadebiutował w polskich kinach (niewielu, ale zawsze), a dwa dni później ukazał się na DVD.

Advertisement

Zrealizowany przez niemiecką ekipę dokument Bracia Klitschko (oryg. Klitschko) to film bazujący na faktach, a mimo to, a może dzięki temu, po mistrzowsku budujący dramaturgię. Duża w tym zasługa świetnego scenariusza, który chronologicznie wspina się po szczeblach drabiny sławy ukraińskich bokserów, co rusz sprawnie przeskakując z historii Witalija na opowieść o Władimirze i vice versa. Duża w tym też zasługa doskonałej realizacji – zdjęcia (również sporo archiwalnych), montaż, muzyka, pomagają stworzyć niesamowitą atmosferę podwyższonej adrenaliny, jaka towarzyszy braciom na ringu czy podczas treningów.

Ale przede wszystkim na wysoką jakość tego dokumentu wpływ miało… życie, które jak wiadomo pisze najciekawsze scenariusze. Zarówno Witalij, jak i Władimir przeszli długą drogę, by dostać się na bokserski szczyt. Obydwaj zaliczyli bolesne upadki i chwile zwątpienia, by odrodzić się niczym feniks(y) z popiołów. Szczególnie wzruszają fragmenty walk, w których jeden z braci pokonuje przeciwnika, któremu udało się wcześniej pokonać drugiego z nich. Bez takich, jakże dramatycznych motywów, bez upadków i wzlotów, nie byłoby tego dokumentu, bo nikt nie chciałby przez dwie godziny oglądać tylko wygranych walk – byłaby to, owszem, miła dla oka rozrywka, ale jednocześnie emocjonalna nuda.

Advertisement

Losy braci Kliczko, które toczyły się tak, a nie inaczej (dzieciństwo spędzone w biedzie, w okolicach Czarnobyla itd.) są przez to doskonałym materiałem na oscarowy dramat bokserski. Myślę jednak, że nie będzie takiej potrzeby, gdyż dokument Bracia Klitschko opowiada o braciach w najlepszy z możliwych sposobów, a przede wszystkim robi to z nimi w rolach narratorów, a to jest nie do przecenienia.

Bracia Kliczko czują się przed kamerami wyjątkowo swobodnie. Słucha się ich nie jak bokserów z trudem klecących zdania, lecz jak erudytów mówiących o swojej pracy naukowej. Bracia mają do siebie dystans i są niezwykle szczerzy. Z równym entuzjazmem opowiadają o wygranych walkach, co spektakularnych porażkach. Chętnie mówią o problemach fizyczno-psychicznych, z jakimi się borykali i z jakimi musieli sobie poradzić, by stać się mistrzami świata. Szczególnie przyjemnie słucha się wypowiedzi Witalija, który nie stroni od humoru i nie wstydzi się przyznać, że gdy po pierwszym przyjeździe do USA pierwszy raz w życiu napił się Coca-Coli, tak mu smakowała, że z chęcią wypiłby całe jej wiadro.

Advertisement

Szczególnie zabawna jest jego wypowiedź na temat innej jakości życia w Stanach Zjednoczonych. Młody Witalij nie mógł pojąć, po co w sklepach jest 100 rodzajów sera, podczas gdy on zna jeden rodzaj sera, który nazywa się po prostu ser.

Przed kamerami pojawiają się także Chris Byrd (pokonany przez Witalija w 2008 roku) i Lennox Lewis (wygrał ze starszym z Kliczków przez nokaut techniczny), którzy z szacunkiem i sympatią wyrażają się o swoim byłym przeciwniku i jego bracie.

Advertisement

Dokumentaliści przedstawiają braci Kliczko od kuchni, podczas gdy do tej pory mogliśmy oglądać ich jedynie w ringu czy na konferencjach prasowych – jako twardzieli o kamiennych twarzach, posągowej posturze i zabójczym spojrzeniu. Dzięki bliskości kamery widzimy ich jako otwartych, sympatycznych ludzi, idoli milionów i kochających się braci, bokserów o niespotykanym harcie ducha i woli walki, którym nieobce jest zwątpienie czy lęk przed walką, a przede wszystkim sportowców o niebywałym talencie i imponujących warunkach fizycznych. Idealnie wyważono proporcje między pokazywaniem braci w zaciszu domowym, opowiadających o swoim życiu, a spektakularnymi fragmentami ich pojedynków.

Te ostatnie są zresztą wisienką na torcie Braci Klitschko. Mamy okazję obejrzeć najciekawsze momenty ich najważniejszych walk, kręcone kamerami ekipy dokumentalistów, a gros potężnych ciosów ukazano w zapierającym dech slow-motion. Zdjęcia niemieckich dokumentalistów różnią się diametralnie od tych, które możemy oglądać podczas transmisji telewizyjnych i naprawdę cieszą oko.

Advertisement

Szczerze powiedziawszy, gdy kilkanaście dni temu usłyszałem o polskiej premierze Braci Klitschko, zupełnie „przypadkiem” zbiegającej się w czasie z sobotnią walką Kliczko vs. Adamek, obawiałem się, że dostanę sklecony na szybko pamflet pochwalny na cześć słynnych Ukraińców, wykorzystujący gorącą atmosferę wokół „walki XXI wieku. Okazało się na szczęście, że mamy do czynienia z rasowym, profesjonalnie nakręconym dokumentem, który powinni obejrzeć nie tylko fani boksu. O takich sportowcach jak Kliczkowie będzie się pamiętać za 100 lat, o takich sportowcach powinno się kręcić dokumenty, takie dokumenty z przyjemnością będę oglądał.

Nie obyło się jednak bez małego zgrzytu. Otóż polski dystrybutor filmu na DVD, firma VIVARTO, wynajęła do stworzenia tekstu na okładkę chyba kogoś z ulicznej łapanki, absolutnego dyletanta nie tylko w dziedzinie boksu, ale i języka polskiego oraz… prawdomówności. Niechże zacytuję fragment okładki:

Advertisement

„Pasma sukcesów przerywane problemami zdrowotnymi, powroty do kariery, walka z własnymi słabościami, aż wreszcie to na co czekali wszyscy – przygotowania do najważniejszej walki 2011 roku, pojedynku Klitschko – Adamek.”Rozumiem, że aby napędzić sprzedaż DVD, trzeba było gdzieś o „walce XXI wieku” wspomnieć, ale dlaczego zrobiono to w sposób tak prostacki i najgorszy z możliwych, bo wprowadzający widza w błąd? W dodatku pogrubioną czcionką! W filmie nie ma ani słowa o pojedynku Kliczko vs. Adamek, nie ma też oczywiście żadnych przygotowań do tejże walki, nic, null, zero.

Kolejny cytat z okładki:

Advertisement

„W filmie gościnnie wystąpili sparingpartnerzy braci Kliczko, którzy niezależnie od wyników walk wypowiadają się z wielką sympatia i szacunkiem do jedynych ludzi na świcie…”
Pominę milczeniem literówki w słowie „sympatia” („a” zamiast „ą”) oraz słowie „świecie” (zjedzone „e”), ale nie daruję pomylenia sparingpartnerów z przeciwnikami – ci pierwsi zresztą ani się w filmie nie pojawiają, ani tym bardziej niczego nie wypowiadają, no bo niby jak, skoro się nie pojawiają?

Nie mogę zrozumieć, jakim cudem wydawca DVD nie potrafi znaleźć człowieka, który będzie w stanie napisać bez błędu te kilka zdań na okładkę? Gdzie jest korekta? Ja rozumiem sytuację, gdy przyjeżdża kurier i na zleceniu transportowym pisze Uć zamiast Łódź (autentyk!), ale nie pojmę nigdy, dlaczego błędy merytoryczne czy literówki pojawiają się na okładkach DVD. Jednym z patronów wydania Braci Klitschko na DVD jest portal BOKSER.ORG – wystarczyło podesłać tekst z okładki do wglądu komuś z ich redakcji, wyłapaliby na 100% tych „sparingpartnerów”, ale nie, po co się z kimś konsultować, lepiej napisać bzdury na okładce. W dodatku nazwisko bohaterów raz pisane jest jako Kliczko, innym razem Klitschko, jakby autor nie mógł się zdecydować.

Advertisement

Na szczęście napisy w samym filmie pozbawione są błędów, więc ogólnie za wydanie Braci Klitschko na DVD przesyłam firmie VIVARTO szczere podziękowania, bo ów dokument zagwarantował mi dwie godziny fantastycznej rozrywki i naładował pozytywną życiową energią.

Tekst z archiwum film.org.pl (13.09.2011).

Advertisement

Od chwili obejrzenia "Łowcy androidów” pasjonat kina (uwielbia "Akirę”, "Drive”, "Ucieczkę z Nowego Jorku", "Północ, północny zachód", i niedocenioną "Nienawistną ósemkę”). Wielbiciel Szekspira, Lema i literatury rosyjskiej (Bułhakow, Tołstoj i Dostojewski ponad wszystko). Ukończył studia w Wyższej Szkole Dziennikarstwa im. Melchiora Wańkowicza w Warszawie na kierunku realizacji filmowo-telewizyjnej. Autor książki "Frankenstein 100 lat w kinie". Założyciel, i w latach 1999 – 2012 redaktor naczelny portalu FILM.ORG.PL. Współpracownik miesięczników CINEMA oraz FILM, publikował w Newsweek Polska, CKM i kwartalniku LŚNIENIE. Od 2016 roku zawodowo zajmuje się fotografią reportażową.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *