search
REKLAMA
Recenzje

37 SEKUND. O pragnieniach każdego z nas

37 sekund to pozycja obowiązkowa na Netfliksie.

Karolina Michalska

21 czerwca 2021

REKLAMA

Parę dni temu szukałam jakiegoś lekkiego filmu na wieczór. Zupełnym przypadkiem trafiłam na japoński dramat obyczajowy pod tytułem 37 sekund w reżyserii kobiety ukrywającej się pod pseudonimem Hikari. Zgodnie ze streszczeniem fabuły miała to być historia rysowniczki mangi, która rozpoczyna podróż ku seksualnej wolności. Bardzo szybko okazało się, jak niewiele mówi ten opis i w jak dużym stopniu otrzymałam coś zupełnie innego, niż się spodziewałam.

Yuma Takada (Mei Kayama) cierpi na porażenie mózgowe. I już na początku zderzamy się z pewnym ważnym faktem – wcielająca się w rolę aktorka amatorka to także osoba chora na tę przypadłość. Hikari podjęła trafną decyzję, aby to ją zatrudnić do odtworzenia postaci głównej bohaterki. Być może reżyserka obawiała się, że żadna zawodowa aktorka nie będzie dostatecznie autentyczna.

Wróćmy więc do głównej bohaterki. Yuma mieszka z matką Kyoko (Misuzu Kanno), z którą relacje nie układają się dziewczynie najlepiej. Kyoko jest wyraźnie nadopiekuńcza. Chce podejmować za córkę każdą niemal decyzję, nawet najbardziej błahą, jak chociażby o tym, jakiej długości powinny być jej włosy czy w co powinna się ubrać danego dnia. Pamiętajmy tu o dwóch sprawach. Po pierwsze, Yuma to dorosła kobieta. Porażenie mózgowe nie robi z niej osoby niepotrafiącej decydować o sobie. Po drugie, choroba Yumy dotyka sfery fizycznej. Poza tym jest świadomą wszystkiego, co się wokół niej dzieje, potrafiąca logicznie myśleć osobą. Matka najwidoczniej tego nie dostrzega. A może problemem wcale nie jest choroba córki, ale brak męża i poczucie, że trzeba być komuś potrzebnym. Może to właśnie samotność sprawia, że Kyoko zabiera córce więcej wolności niż porażenie mózgowe. Cokolwiek by nie było przyczyną tej toksycznej relacji, Yuma – choć niesamowicie cicha, wycofana, można by rzec zalękniona – zaczyna chcieć za wszelką cenę udowodnić matce, że jest osobą niezależną i samodzielną.

Ale nieciekawa sytuacja w domu nie jest jedynym problemem dziewczyny. Zmaga się ona również z niesprawiedliwym traktowaniem w pracy. Yuma zawodowo zajmuje się rysowaniem mangi, co jest także jej pasją. Pracuje dla znanej youtuberki Sayaki (Minori Hagiwara). I choć faktycznie to Yuma jest autorką wszystkich rysunków, Sayaka ich autorstwo przypisuje sobie. Co więcej, oszukuje dziewczynę finansowo, a dodatkowo nie przyznaje się do niej i nie pokazuje z nią publicznie, bo mogłoby to zepsuć jej idealny wizerunek. Potulna jak baranek, cicha, nieskarżąca się na nic Yuma wzbudza w nas poczucie litości. I nie ma to nic wspólnego z jej chorobą. Mamy poczucie bezsilności wobec niesprawiedliwości dotykającej bohaterkę. Wzmacnia je ponadto fakt, że Kayama jak na amatorkę wczuwa się w swą postać znakomicie.

Podczas pobytu w parku Yuma trafia na wyrzucone mangi dla dorosłych i postanawia spróbować swoich sił jako rysowniczka hentai. Umawia się na spotkanie z redaktorką pisma, panią Fujimoto (Yuka Itaya), zostaje jednak odrzucona. I nie z powodu braku talentu, bo ten zostaje doceniony, lecz za sprawą… braku doświadczenia seksualnego. Redaktor pisma stwierdza, że sceny seksu nie są narysowane wiarygodnie. Aby podszkolić się w tej kwestii, Yuma zaczyna oglądać filmy pornograficzne i tworzyć rysunki na ich podstawie. Ale filmy te budzą w niej skrywane żądze. Dziewczyna wchodzi w świat seksu i masturbacji, co w jej wieku jest zresztą całkowicie normalne. Hikari uświadamia nam, że ludzie niepełnosprawni mają takie same potrzeby jak osoby zdrowe. I tu po raz kolejny (ale nie ostatni) brawa dla aktorki wcielającej się w główną rolę.

Szybko jednak okazuje się, że pornografia to jednak za mało. Yuma w tajemnicy przed nadopiekuńczą matką zaczyna chodzić na randki, podświadomie szukając seksualnych doznań. W splocie zdarzeń trafia do miejsca, które oferuje płatną miłość, i chociaż jest całkowicie onieśmielona, postanawia z tych usług skorzystać. Nie będę zdradzać wam szczegółów, napiszę jedynie tyle, że scena ta jest bardzo smutna i (nie po raz pierwszy w tym filmie) dająca do myślenia, oraz że znowu należy pochwalić niemającą doświadczenia aktorkę.

Następnie Yuma poznaje nowych ludzi – prostytutkę Mai (Makiko Watanabe) oraz jej kierowcę Toshiyę (Shunsuke Daito), którzy całkowicie zmieniają jej dotychczasowe życie. To za ich sprawą Yuma pozna, czym jest prawdziwa rozrywka. Mai zabierze dziewczynę do sex shopu, co będzie dla niej zupełnie nowym doświadczeniem, a także na shopping w celu zakupienia bardziej kobiecych ubrań oraz produktów do makijażu. Bo Yuma dostrzega różnice między sobą a innymi kobietami. I nie chodzi tu o jej niepełnosprawność. Yuma chce być postrzegana jako kobieta. Ale wędrówka po sklepach to nie wszystko, czego dziewczyna doświadcza przy nowych znajomych. Zabierają ją oni także na przyjęcia, gdzie po raz pierwszy smakuje alkoholu i trochę się upija. I nie, nie mamy tu do czynienia z prostackim schlaniem się, lecz z normalnym wyjściem wieczorem z przyjaciółmi i odrobiną szaleństwa, na którą Yuma nigdy nie miała okazji sobie pozwolić.

Jeśli jednak myślicie, że film do końca będzie opowiadał tylko o kolejnych imprezach, to jesteście w błędzie. Zapewniam was, że dramat obyczajowy w reżyserii Hikari rozwinie się w kierunku, jakiego z pewnością się nie spodziewacie.

Jak już wielokrotnie podkreśliłam, zaangażowanie do tej roli Mei Kayamy było posunięciem genialnym, a dziewczyna z rolą poradziła sobie doskonale. Zastanawia mnie, na ile w niektórych scenach pokazywała doświadczenia z własnego życia i jak trudne były one dla niej do zagrania. Bo Hikari niczego w swoim filmie nie ukrywa. Mamy sceny pokazujące trudy codziennego życia osoby z porażeniem mózgowym, takie jak chociażby mycie się czy poruszanie bez wózka. Mamy sceny masturbacji i sceny seksu. I mamy też wiele trudnych relacji.

Według mnie obraz Hikari to pozycja obowiązkowa na Netflixie. 37 sekund w pełni zasługuje na ocenę 8/10, a ja z niecierpliwością czekam na kolejne filmy japońskiej reżyserki.

Karolina Michalska

Karolina Michalska

Absolwentka Filologii Polskiej ze specjalizacją Filmoznawstwo i Teatrologia. Kocha zwierzęta i podróże - ale przede wszystkim nietuzinkowe kino z wszelkich (nawet tych najbardziej abstrakcyjnych) stron świata. Święta Filmowa Trójca: Pasolini, Bałabanow, Kubrick.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA