search
REKLAMA
Plebiscyt

Najlepsze KOMEDIE ROMANTYCZNE ostatniej DEKADY. Ranking czytelników

REDAKCJA

14 lutego 2020

REKLAMA

3. Czas na miłość

Czas na miłość nie jest kolejnym przeciętnym filmem romantycznym. To raczej film o czasie, o czym w prosty sposób informuje nas jego oryginalny tytuł: About Time. Oto mężczyźni rodu Lake, kiedy tylko odrobinę się skupią i zacisną pięści, mogą swobodnie przemieszczać się na osi czasu własnego życia. Sytuacja nie jest jednak tak komfortowa, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Każda decyzja przedsięwzięta w przeszłości ma bowiem wpływ na przyszłość. Jakie przesłanie niesie zatem ten film? A takie, że należy doceniać to, co się posiada, i czerpać z tego jak największą przyjemność. Czas na miłość to kolejna komediowa perełka od Richarda Curtisa (To właśnie miłość), która doskonale bawi i wzrusza. Sukces tego filmu polega przede wszystkim na znakomitym aktorstwie Domhnalla Gleesona i Rachel McAdams oraz chemii między nimi. Twórcy ponadto świetnie uzupełniają obraz utworami muzycznymi, które wzmagają grę na uczuciach publiczności. Urocze i szczere kino! [Przemysław Mudlaff]

2. Kocha, lubi, szanuje

Jeden z moich ulubionych filmów, do którego wracam dość regularnie. Świetny pomysł wyjściowy, by zmierzyć się z problemami sercowymi kilku pokoleń, sprawia, że Kocha, lubi, szanuje jest niezwykle zabawnym, ale także mądrym i wzruszającym filmem. Duża w tym oczywiście zasługa znakomitej obsady. Szczególnie z jednej strony opartym na niezwykle naturalnej chemii parze Emmy Stone i Ryana Goslinga, a z drugiej Goslinga z Steve’em Carellem, którzy wspólnie tworzą jeden z najzabawniejszych duetów w historii kina. Perfekcyjny feel-good movie, którego doskonale ogląda się samemu, z paczką znajomych, dziewczyną czy mamą. Na liście komedii romantycznych pozycja obowiązkowa! [Filip Pęziński]

1. Love, Rosie

„I tęskniąc, sobie zadaję pytanie: czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie? Daba daba, daba daba daba, daba daba daba…” Wszyscy kogoś takiego mamy. Przyjaciela lub przyjaciółkę z dzieciństwa, których obecność sprawia, że czujemy się jak w domu bez względu na to, gdzie jesteśmy i co przeżywamy. Prawdopodobnie też większość z nas ma za sobą fazę gdybań nad potencjalnym związkiem romantycznym z tą osobą, a niektórzy nawet odważnie przeszli do czynu. Love, Rosie podejmuje ten temat i dowodzi, że jeżeli z kimś czujemy się jak rodzina, to może powinniśmy nią być. Towarzyszymy Rosie (Lily Collins) i Alexowi (Sam Claflin) od późnej nastoletniości do wczesnej dorosłości. Fabuła dostarcza nam nie tylko niepotrzebnych nieporozumień, ale też poważnych problemów stojących na drodze do zjednoczenia się pary. Niemniej przeszkody i trudności kształtują ich przez lata, dzięki czemu finalna decyzja o byciu razem może być dojrzała. Perypetie głównych bohaterów są na tyle uniwersalne, że bliskie naszemu sercu, a najładniejsze w tym filmie jest chyba to, że przypomina o pięknie prostoty. [Weronika Lipińska]

REKLAMA