Plebiscyt
Najlepsze FILMY MŁODZIEŻOWE WSZECH CZASÓW. Wielki ranking czytelników
Najlepsze FILMY MŁODZIEŻOWE WSZECH CZASÓW to wyjątkowa podróż przez emocje i przygody, które definiują dorastanie. Odkryj niezapomniane historie!
Filmy dla młodzieży to szeroki gatunek, który łączy w sobie komedię, dramat, film przygodowy, musical, thriller. Łączy je jedna wspólna dominanta – wszystkie opowiadają o nastolatkach oraz sprawach im bliskich. I tym razem przekrój jest ogromny – produkcje takie jak te na ogół traktują o problemach uczuciowych, pierwszych zauroczeniach, przyjaźniach, imprezach, inicjacji seksualnej, pierwszych poważnych konfrontacjach z dorosłym życiem. W poważny, obiektywny sposób poruszają temat dorastania albo wykorzystują go jako bogaty materiał komediowy. Choć wybór jest ogromny, udało się wam wytypować najlepsze filmy młodzieżowe wszech czasów.
Takie, które warto obejrzeć przed ostatecznym wejściem w dorosłość.
38. (ex aequo) Earl i ja, i umierająca dziewczyna (2015)
Earl i ja, i umierająca dziewczyna to zdecydowanie jedno z największych arcydzieł kina młodzieżowego. Wiele o filmie można wyczytać z jego tytułu. Przyjmujemy tu perspektywę nastoletniego Grega (Thomas Mann), który nawiązuje nietypową relację z chorą na białaczkę Rachel (Olivia Cooke). I po takim krótkim opisie można by spodziewać się rzewnego, patetycznego i boleśnie schematycznego dramatu dla młodzieży. Tymczasem dzieło Alfonsa Gomeza-Rejona nie ma żadnej z tych cech. Bohaterowie są tu w centrum zainteresowania i chociaż ich bazą są stereotypowe postaci z teen movies, to koniec końców okazują się wieloznaczni, przesympatyczni i niezwykle autentyczni, również za sprawą świetnych młodych aktorów.
Na tym ogromnie zyskuje przedstawienie ich relacji, a tym samym fabuła, szalenie angażująca bez uciekania się do emocjonalnego szantażu. Bo Earl i ja… wzorowo podchodzi do tak poważnego i druzgocącego tematu jak śmiertelna choroba. Tragedia jest tam, gdzie jej miejsce i potrafi wycisnąć łzy, ale w większości dominuje tu dystans i uroczy realistyczny humor, który w niełatwej, ale kradnącej serce przyjaźni Rachel i Grega jest fundamentem. Na dodatek nasz bohater i tytułowy Earl, jego najlepszy przyjaciel, to zapaleni kinomani, którzy po szkole realizują własne niskobudżetowe wersje wielkich klasyków. I jak tu nie kochać tego filmu? [Dawid Konieczka]
38. (ex aequo) Pitch Perfect (2012)
Niepozorny film (15 milionów dolarów budżetu) który okazał się niebywałym hitem kasowym – zarobił bowiem aż 115 milionów i stał się początkiem serii liczącej do tej pory trzy odsłony. Co więcej, w parze z fantastycznymi zarobkami poszły pozytywne opinie krytyków, którzy co prawda zwracali uwagę na pretekstową i schematyczną fabułę, ale docenili aktorskie występy (w szczególności Rebel Wilson) oraz stronę muzyczną, jakże istotną w takiej produkcji. [Łukasz Budnik]
38. (ex aequo) Zakręcony piątek (2003)
Zamiana ciał to temat stary jak świat, ale jego potencjał komediowy jest tak duży, że nie dziwi, czemu sięgają po niego kolejni filmowcy. W tym przypadku mamy do czynienia z opowieścią o zbuntowanej córce (Lindsay Lohan) i zabieganej matce (wspaniała, niepowtarzalna i jedyna Jamie Lee Curtis), które, delikatnie mówiąc, nie dogadują się ze sobą najlepiej. Kiedy w pewien piątek matka budzi się w ciele córki, a córka matki, dochodzi do szeregu niefortunnych i szalonych zdarzeń… Zakręcony piątek to lekki i zabawny film, który przemyca kilka mądrych myśli. Pozwala nastolatkom wyobrazić sobie, jak wygląda życie z perspektywy ich rodziców i czemu czasem to właśnie oni mają rację. [Katarzyna Kebernik]
37. 17 Again (2009)
Zac Efron i Matthew Perry jako młodsza i starsza wersja tej samej osoby? Proszę bardzo. W 17 Again oglądamy perypetie podchodzącego pod czterdziestkę Mike’a, który z dnia na dzień na nowo staje się siedemnastolatkiem o twarzy Zaca Efrona i chce wykorzystać tę sytuację, by naprawić błędy z przeszłości. Brzmi schematycznie i faktycznie nie uniknięto tu klisz, ale Efron tworzy sympatycznego protagonistę (to, że nie brak mu talentu, udowodnił doskonale w tegorocznym Podłym, okrutnym, złym) i łatwo mu kibicować w jego przygodach. [Łukasz Budnik]
35. (ex aequo) Cała ona (1999)
Jedna z najpopularniejszych komedii romantycznych lat 90, podobnie jak późniejsze Pitch Perfect będąca ogromnym sukcesem finansowym – na całym świecie zebrała ponad 100 milionów dolarów, podczas gdy budżet wyniósł maksymalnie 10 milionów. Serca krytyków Cała ona nie podbiła, ale wśród widzów – zapewne właśnie nastolatków – ma sporo fanów. To, co nie spodobało się recenzentom – schematy i przewidywalność – może być atraktorem dla kogoś, kto chce się po prostu odprężyć i przenieść na półtorej godziny w filmowy, nieco bajkowy, ale dający się lubić świat. [Łukasz Budnik]
35. (ex aequo) Szesnaście świeczek (1984)
Fabuła jest tu bardzo prosta – Samantha ma nadzieję, że dzień jej szesnastych urodzin będzie wyjątkowy, ale rodzina zdaje się o tym wydarzeniu w ogóle nie pamiętać, a kłopoty bohaterki piętrzą się w przerażającym tempie. Całość sprawia jednak świetne wrażenie dzięki swojej bezpretensjonalności, humorowi i uroczej Molly Ringwald w głównej roli. [Karol Barzowski, fragment zestawienia]
34. Amerykańskie graffiti (1973)
Amerykańskie graffiti to dzieło o innowacyjnej formie i słodko-gorzkim wydźwięku. Czas, w którym ma miejsce jego akcja, nie został wybrany przypadkowo – rok 1962 był przełomowy nie tylko dla młodych bohaterów, ale i dla całej Ameryki. Echo ówczesnych wydarzeń politycznych odbija się niejednokrotnie podczas filmu, szczególnie pod koniec zostawiając widza z mieszanką mocno odmiennych uczuć. Z pewnością warto tego doświadczyć. [Mikołaj Lewalski, fragment recenzji]
33. Pamiętnik księżniczki (2001)
Jako podlotek nie przepadałam za literaturą dla nastolatek, ale seria Pamiętnik księżniczki należała do wyjątków. Bardzo lubiłam główną bohaterkę, nieśmiałą niezdarę, która dowiedziawszy się, że jej tata jest księciem małego europejskiego państewka, z wdziękiem słonia wkraczała na arystokratyczne salony – niewiele lepiej radząc sobie z problemami typowymi dla wieku dojrzewania. Filmowa adaptacja jest równie lekką i zabawną historią o kopciuszku. Anne Hathaway świetnie pasowała do głównej roli, występ w filmie i jego kontynuacji był też dla niej wstępem do hollywoodzkiej kariery. [Katarzyna Kebernik]
32. Dziś 13, jutro 30 (2004)
Wyobraźcie sobie taką sytuacją: macie 13 lat i jednej nocy wypowiadacie życzenie – chcielibyście mieć już trzydziestkę na karku. Marzenie się spełnia, nazajutrz budzicie się 17 lat starsi i nie macie wyboru, sytuacja zmusza was do wejścia w dorosły świat. Taka sytuacja spotyka główną bohaterkę Dziś 13, jutro 30, przewidywalnego, ale sympatycznego filmu z udanymi rolami Jennifer Garner i Marka Ruffalo. Na odprężenie w sam raz. [Łukasz Budnik]
29. (ex aequo) High School Musical (2006)
Trylogię High School Musical wspominam z niemałą przyjemnością i sentymentem. Kolejne filmy serii przypadały na kolejne lata mojej wczesnej młodości, dlatego nie ma w tym nic dziwnego, że tak beztrosko wpadłam w wir hype’u na HSM, ucząc się na pamięć wszystkich piosenek z filmów oraz kupując kolejne gadżety. HSM, prócz tego, że jest po prostu fajnym filmem dla nastolatek i nastolatków, jest również naprawdę udanym musicalem (oczywiście jak na standardy teen movie). Piosenki faktycznie wpadają w ucho, przy czym towarzyszy im pewna broadwayowska pompa, barwa dekoracja oraz oryginalna aranżacja.
W drugiej części strona muzyczna wypada jeszcze lepiej niż w pierwszej. To jest główny aspekt, który wyróżnia ten film oraz tę serię na tle pozostałych. Ale nie ostatni. HSM serwuje widzowi ciepłą, romantyczną historię miłosną Troya i Gabrielli, obraz wspaniałej szkolnej przyjaźni oraz, chyba przede wszystkim, świetną komedię, której ucieleśnieniem jest ekstrawagancka, boska blondi Sharpay – postać, dla której wręcz ogląda się te filmy. High School Musical musiał znaleźć się na tej liście. Gdy tak o tym piszę, naszła mnie ogromna chęć na powtórzenie tych filmów, co zapewne zrobię w niedalekiej przyszłości. [Maja Budka]
29. (ex aequo) Sala samobójców (2011)
Sala samobójców nie wygląda jak polski film, nie brzmi jak polski film i nie uprawia polskiej martyrologii. Nie babra się w naszej historii, nie pochyla nad smutnym losem Ślązaka, powstańców z nieudanego powstania czy śmiercią oficerów w Katyniu. Jest opowieścią uniwersalną, która śmiało może być pokazana i zrozumiana pod każdą szerokością geograficzną. To wstrząsający traktat o kondycji współczesnego człowieka oraz świata i czasów, w których przyszło mu żyć – globalnej wioski, gdzie samotność doskwiera mu tym bardziej, im więcej znajomych ma na Facebooku. [Rafał Donica, fragment recenzji]
29. (ex aequo) Wszystko, co kocham (2009)
Wszystko, co kocham pełne jest ikonicznych obrazów i scen, które świetnie działają jako autonomiczne epizody, a także wpisują się w całość kompozycji filmowej. Scenka, w której czwórka bohaterów mija idący z przeciwka oddział wojskowy, zwięźle pokazuje wszystko, czego możemy się spodziewać. Jest w niej cała punkowa energia, wizualna poezja, a także naiwna deklaracja buntu i nostalgia za minioną młodością. Takie polskie filmy chcę oglądać i mam nadzieję, że młodzi reżyserzy mają więcej takich pomysłów w zanadrzu. [Karol Kućmierz, fragment recenzji]
28. Dope (2015)
Film Ricka Famuyiwy to naprawdę kawał solidnie zrealizowanego kina rozrywkowego, który – mimo ograniczenia wydarzeń do afroamerykańskiego podwórka – ma potencjał do stania się sporym sukcesem finansowym zarówno w kraju hamburgerów, jak i po wschodniej stronie wielkiej wody. Zważywszy na to, że za projektem stoi między innymi Pharell Williams, znany z tego, że wszystko czego dotknie, niemal natychmiast zmienia się w dolary, widzę przyszłość Dope zdecydowanie w jasnych barwach, choć jest to nieco przewrotne podsumowanie filmu zrobionego przez Afroamerykanów i opowiadającego o Afroamerykanach. [Filip Jalowski, fragment recenzji]
26. (ex aequo) Dziewczyna z komputera (1985)
Dziewczyna z komputera to po prostu zupełnie inny gatunek – film Johna Hughesa nie tyle opowiada o domówce, co doskonale ten motyw wplątuje w swą dziwaczną fabułę. Młode kujony, którym udaje się stworzyć superdziewczynę, ściągają na siebie uwagę wielu osób. Nieoczekiwanie do domu, w którym urzędują, wprasza się pół szkoły (zresztą to nie jedyni goście) – ale ta impreza nie będzie taka, jak wszystkie inne. Totalny odjazd, frywolna zabawa motywami science fiction i oderwany od rzeczywistości bieg wydarzeń – Dziewczyna z komputera to doskonała komedia pomyłek będąca niepowtarzalnym, a zarazem niezapomnianym wydarzeniem. [Damian Halik, fragment zestawienia]
26. (ex aequo) Więcej czadu (1990)
Film Allana Moyle’a jest doskonałym barometrem swoich czasów, chociaż, o dziwo, nie zdobył tak dużej popularności i nie osiągnął tak wielkiego sukcesu, jak przewidywali niektórzy krytycy. Może dopiero z dystansu widać, jak bardzo Mark Hunter wpisuje się w rozterki amerykańskich nastolatków lat 90. Wychowani w przeświadczeniu o niezliczonych możliwościach, na fali establishmentu lat 80., w bańce amerykańskiego snu, okazali się zagubieni i bezradni. Rozgłośnia radiowa staje się tutaj kierunkowskazem, a jej naczelny mówca – głosem pokolenia. [Szymon Skowroński, fragment zestawienia]
25. Przekleństwa niewinności (1999)
Kluczem tej opowieści jest sama koncepcja, stylistyka, w ramach której starała się Coppola przedstawić tak trudny temat. Unikając wszelakich konkretów, precyzowania, snuje opowieść o dziewczynach oczami zauroczonego nastolatka. Cały praktycznie film to monolog, spowiedź na temat wczesnej młodości, kiedy bez reszty pochłaniały ich siostry Lisbon, każdy sekret, każda ciekawostka o nich, kiedy tworzyli ich portrety na pograniczu snu i jawy, na podstawie własnych wyobrażeń, nie mogąc osobiście ich poznać. Przeżywali każdą stronę znalezionego pamiętnika Cecilii, kiedy czytali o wyprawie sióstr na jezioro, o tym, jak Lux wybiła sobie przedni ząb lub jak wypisywała imiona chłopaków na swojej bieliźnie, bądź też barwne i długie opisy drzew, którymi zachwycała się Cecilia.
Zestawiając takie wspomnienia z ich samobójstwem, tworzy się groteskowy portret, który doskonale wpisuje się w poetykę okresu dojrzewania. Ukazuje abstrakcyjne myślenie, balans pomiędzy skrajnościami, w poglądach, ocenianiu innych, odbieraniu świata, brak konkretnych planów, chwiejność. [Łukasz Anioł, fragment recenzji]
24. Love, Rosie (2014)
Komedii Christiana Dittera (niemiecki reżyser, znany z późniejszego Jak to robią single) nie da się oglądać spokojnie. Kto nie czytał powieści Cecelii Ahern naprawdę nie wie, czy po godzinie czterdziestu pięciu minutach Rosie i Alex będą w końcu razem… Zdarzenia przeplatają się, prowadzą do ponownego zbliżenia przyjaciół z dzieciństwa, po czym podążają w zupełnie innym kierunku. (…) Wątek samotnej matki w Love, Rosie przedstawiony został stereotypowo i bez dramatu (w końcu to komedia romantyczna). Macierzyństwo Rosie ogląda się lekko i przyjemnie, ale w końcu większość matek od kina oczekuje odpoczynku. [Berenika Kochan, fragment zestawienia]
23. Uczniowska balanga (1993)
Niesamowicie energetyczna, zabawna i refleksyjna opowieść o młodych ludziach, którzy stoją u progu dorosłości, nie mając pewności, czy rzeczywiście chcą ten próg przekroczyć. Historii o młodzieży niedojrzałej do odpowiedzialności było w kinie sporo, ale tylko Linklater umie opowiadać o tym w sposób inteligentny, zabawny i empatyczny zarazem. Wczesne role Afflecka, McConaugheya czy Milli Jovovich stanowią tu jedynie wisienkę na torcie. [Dawid Myśliwiec]
22. Lady Bird (2017)
Lady Bird to historia pełna uroku, miejscami lekka jak motyl, momentami ciężka zaś niczym los rodziny McPhersonów. Greta Gerwig triumfuje jako narratorka, ale dzięki aktorskiemu zapleczu znakomicie prowadzi swoje bohaterki. Bohaterki, zaznaczam, bo Lady Bird to film bardzo kobiecy: z jednej strony delikatny, wrażliwy, a z drugiej potrafiący zaskoczyć ciętą ripostą. Kino potrzebuje takich twórców, a widzowie potrzebują takich filmów: bystrych i niepowtarzalnych. [Dawid Myśliwiec, fragment recenzji]
21. Charlie (2012)
Historia opowiada o nieśmiałym i wyobcowanym uczniu pierwszej klasy liceum, który musi samotnie zmagać się z dość poważnymi problemami, między innymi samobójstwem jedynego przyjaciela. W końcu tego wrażliwego chłopaka zauważają jednak maturzyści: Patrick oraz hipnotyzująca Sam o twarzy Emmy Watson. Ten film przenosi do czasów, kiedy wszystko było nowe, świeże i ekscytujące. Z drugiej strony, pokazane jest to z perspektywy Charliego, który właśnie opuścił szpital psychiatryczny i ewidentnie zmaga się z jakąś traumą z przeszłości. To piękny, dość poruszający film, którego kilka scen pamięta się jeszcze długo, długo po seansie – utwór Heroes Davida Bowiego chyba nigdy nie brzmiał tak dobrze, jak w Charliem. [Karol Barzowski]
19. (ex aequo) Gwiazd naszych wina (2014)
Brak wszechogarniającego filmową rzeczywistość (oraz uczucia widza) happy endu nadaje temu obrazowi powagi, mimo że cała historia przedstawiona jest w formie przepięknego baśniowego poradnika, prezentującego pozytywne nastawienie do życia. Film nafaszerowano dobrymi wzorcami i krzepiącymi mądrościami. Co i rusz padają mądre teksty, uwagi, cytaty. Wszyscy są dla siebie wspaniali, pomocni, kochający. Drobne nieporozumienia szybko i pomyślnie zostają rozwiązane. Hazel i Augustus są postaciami, które widz musi polubić. Rzeczywistość, nawet ta szpitalna i depresyjna, jest wręcz śliczna, nikomu niczego nie brakuje, nie ma kolejek do lekarza.
Do tego dochodzi wątek spełniania wszelkich marzeń, przez rodziców i fundacje, które dla chorych dzieci zrobią wszystko. Wątek podróży do Amsterdamu i poznania przez bohaterów autora ulubionej książki utwierdza w przekonaniu, że oglądamy baśń. [Ewelina, fragment recenzji]
19. (ex aequo) Wredne dziewczyny (2004)
Film, który dzisiaj obrósł kultowym wręcz statusem – w sieci często można natknąć się na cytaty lub kadry z niego pochodzące, służące jako podstawy pod memy. Jest we Wrednych dziewczynach jednak coś więcej niż tylko potencjał do wykorzystywania ich jako sposób komunikacji w sieci – krytycy po premierze zgodnie stwierdzili, że autorka scenariusza, Tina Fey, zaserwowała widzom prawdziwe komediowe złoto, a w efekcie powstał film dużo mądrzejszy niż większość produkcji o nastolatkach. Przy okazji była to też przepustka do kariery dla Amandy Seyfried, która zaliczyła tu swój debiut. [Łukasz Budnik]
18. Supersamiec (2007)
Film Grega Mottoli jest jednocześnie klasycznym przedstawicielem swojego gatunku, a jednocześnie miłym powiewem świeżości, oryginalności i inwencji. Intryga wyjściowa jest prosta: trzech licealistów idzie na wielką imprezę, a ich zadaniem jest zdobycie alkoholu (ten sprzedawany jest w Stanach osobom powyżej 21. roku życia). Komedia zrealizowana na podstawie scenariusza Setha Rogena i Evana Goldberga jest tak dobra, ponieważ oferuje zarówno masę zabawnych, sprośnych, wulgarnych i obrazowych żartów, nie tracąc jednocześnie wnikliwego spojrzenia i szacunku wobec bohaterów.
Amerykańska młodzież zostaje tu prześwietlona bez żadnego przekłamania. Pozornie błahe problemy próbujących się „zniszczyć” chłopaków są przenośniami uniwersalnych wartości, a całość kipi pozytywną energią. [Szymon Skowroński]
17. Boyhood (2014)
Niesamowita sprawa, kręcić film przez kilkanaście lat i ani razu nie stracić kontroli nad tym, co dzieje się na planie. Ukazywana przez Linklatera codzienność jest tu bardzo angażująca – po trzech godzinach seansu widz może poczuć się nie tylko jak świadek, lecz także jak uczestnik wydarzeń. Myślę, że każdy odnajdzie w Boyhood cząstkę własnych doświadczeń i to jest w tym filmie piękne. [Łukasz Budnik]
15. (ex aequo) Buntownik bez powodu (1955)
Wspaniały film, którego największym skarbem jest, rzecz jasna, James Dean. Aktor, który nie dożył nawet premiery Buntownika bez powodu (obraz trafił do amerykańskich kin niecały miesiąc po tragicznej śmierci Jimmy’ego) stworzył na ekranie jedną z najbardziej ikonicznych kreacji w historii dziesiątej muzy. Nieodłączna czerwona kurtka, charakterystyczna grzywka i rozdzierający serca widzów okrzyk: „You are tearing me apart!”, skierowany w stronę kompletnie nierozumiejących problemów syna rodziców. Jim Stark, a co za tym idzie również Dean, błyskawicznie stał się głosem całego pokolenia; pokolenia buntowników, którzy mają dość cichej rodzicielskiej opresji i pragną żyć po swojemu, na własnych zasadach. [Jan Brzozowski]
15. (ex aequo) Scott Pilgrim kontra świat (2010)
W całym filmie nie ma osoby, na którą Wright nie miałby pomysłu, nawet jeśli zdarza mu się przeszarżować w całej tej fajności i w efekcie okazjonalnie zmęczyć, a nawet lekko zirytować widza. Pojedyncze zgrzyty nie zmieniają jednak faktu, że Scott Pilgrim kontra świat to szalona i pełna luzu zabawa schematami oraz wizualny fajerwerk skrywający więcej treści, niż mogłoby się wydawać. [Mikołaj Lewalski, fragment recenzji]
14. Szkoła uczuć (2002)
Wyciskacz łez na podstawie powieści Nicholasa Sparksa zatytułowanej Jesienna miłość, z Mandy Moore w pierwszej większej aktorskiej roli. Krytykom się nie spodobał – jeszcze w 2010 roku magazyn „Time” umieścił Szkołę uczuć na liście 10 najgorszych filmów skierowanych do żeńskich widowni. Zdecydowanie cieplejsza była reakcja publiczności, która doceniła parę głównych aktorów i wzruszające rozwiązanie fabularne z końcówki. [Łukasz Budnik]
13. Wolny dzień Ferrisa Buellera (1986)
Jeżeli musiałbym wybrać film, który miałby pełnić rolę synonimu słowa „cool”, to bez chwili namysłu wskazałbym na Wolny dzień Ferrisa Buellera. Czerwone ferrari, szkolne wagary, nastoletnia nonszalancja, burzenie czwartej ściany przez uroczego Matthew Brodericka – czego tutaj nie ma? Na pewno jest wszystko, co potrzebne do tego, aby nazwać obraz Johna Hughesa udanym. Co ciekawe, króciutki epizod w Wolnym dniu Ferrisa Buellera zaliczył sam Charlie Sheen, który wcielił się w chłopaka bajerującego na komisariacie siostrę tytułowego bohatera. [Jan Brzozowski]
12. Łatwa dziewczyna (2010)
Łatwa dziewczyna mogła być typową komedią dla nastolatków, nic niewnoszącą kalką, ale twórcom udało się nakręcić coś szczególnego. Ta produkcja to jasny punkt na mapie gatunku i duża w tym zasługa właśnie roli Stone. Jej Olive jest najsympatyczniejszą dziewczyną wśród wszystkich bohaterek kina o dojrzewaniu. Bez cienia wysiłku niesie cały film na swoich barkach, pokazując swój komediowy timing i cały wachlarz mimiki (te oczy!). Tylko aktorka o wielkiej osobowości mogła wcielić się w taką rolę. Stone nadała tej roli świeżość i naturalność, coś, czego brakowało w podobnych filmach.
To właśnie po występie w Łatwiej dziewczynie przeszła ona do wyższej hollywoodzkiej ligi – a od tamtego momentu była już tylko droga w górę, na sam szczyt. [Karol Barzowski, fragment rankingu]
11. Footloose (1984)
Słuchając Footloose Kenny’ego Logginsa, trudno powstrzymać się od choćby wybijania taktu palcami. Napisana w 1984 roku piosenka jest głównym utworem filmu oraz musicalu o tym samym tytule. Footloose to historia Rena McCormacka (Kevin Bacon), nastolatka, który przeprowadza się z Chicago do niewielkiego miasteczka, w którym na skutek tragedii sprzed lat obowiązuje absolutny zakaz tańca, słuchania muzyki rozrywkowej i urządzania zabaw. Bunt przeciwko tej kuriozalnej sytuacji jest motywem przewodnim filmu, a radość płynącą z zakazanych w miasteczku rozrywek doskonale oddaje utwór Logginsa. [Agnieszka Stasiowska]
10. Grease (1978)
Adaptacja fantastycznie przyjętego na Broadwayu musicalu to niezwykle pocieszny i sympatyczny film. Błaha historyjka, w której można znaleźć echa Buntownika bez powodu (w wersji zdecydowanie lżejszej) i klasycznego romansu, jest jedynie pretekstem do zaprezentowania świetnej choreografii i kilkunastu niesamowicie chwytliwych i przebojowych piosenek, będących już niemal standardami w wykonaniu Johna Travolty i Olivii Newton-John. Travolta w szczytowej formie wraz z całą ekipą oddają pokłon niewinnej jeszcze Ameryce lat 50-tych, składając tym samym hołd rock’n’rollowi. [Tomasz Urbański]
9. Stań przy mnie (1986)
Jedna z najpiękniejszych, najzabawniejszych i najsmutniejszych opowieści o dorastaniu, jakie znam. Z najjaśniejszym punktem w postaci młodziutkiego Rivera Phoenixa, w którym już wówczas widać było dziwny smutek, przedwczesną dojrzałość, jakby wisiało na nim jakieś fatum, chociaż ostatecznie ściągnął je przecież na siebie sam. To był początek wspaniałej kariery i zapowiedź niesamowitego talentu, ale miało to potrwać zaledwie siedem lat dłużej. River, tak jak jego bohater Chris, był pierwszym, który poszedł. Jest w tym jakaś tragiczna i przejmująca ironia. (…) Niezależnie od tego, ile macie lat, zafundujcie sobie seans Stań przy mnie.
Przypomnijcie sobie podarte dżinsy, akrobacje na trzepaku, obrzydliwe opowieści pełne fizjologicznych wydzielin, pierwsze wypite ukradkiem piwo (które smakowało paskudnie, ale co tam) i świerszczyki podkradzione starszemu bratu. Przypomnijcie sobie, jakie to wszystko było kiedyś inne, i trudne, i stresujące, i pełne znaków zapytania, w ogóle nie do zniesienia. I jak niesamowicie, niesamowicie piękne. [Karolina Chymkowska, fragment recenzji]
8. Zakochana złośnica (1999)
Szkolny buntownik, takie nic dobrego, złe towarzystwo dla przyzwoitej dziewczyny… czy aby na pewno? Pod pozorami zblazowania i wystudiowanej obojętności Patrick ukrywa dobre, czułe serce, uczciwość, lojalność i wewnętrzną dojrzałość. Potrafi przeprosić, potrafi walczyć o to, w co wierzy, potrafi kochać i potrafi wyznać uczucie w serenadzie zaśpiewanej na szkolnym boisku, dzięki czemu można mu wybaczyć kiepską fryzurę i ogromne wojskowe buciska – czego chcieć więcej? [Karolina Chymkowska, fragment zestawienia]
7. Juno (2007)
Juno ofiaruje zresztą niejeden zwrot akcji. Te drobniutkie twisty nie są jednak efektem samym w sobie; na pierwszy rzut oka prosta historia pulsuje od pułapek zastawianych na widza (dobra – przynajmniej na mnie) i niegłupich niuansów. Juno zachwyciła mnie też językiem – właściwie każda postać, kurczę, mówi swoim slangiem, a z dialogów można by czerpać garściami. Słuchaj: chłopaki w żarówiasto-żółtych szortach. Słuchaj: dziewczynki aktywne seksualnie. Słuchaj: mamy i nauczycielki w ciąży. Słuchaj: Mojżesz w sitowiu. Takie właśnie detale budują ten film – detale, w które wtapiają się znakomite role całej zgromadzonej na planie obsady (…). [Klara Kukowska, fragment recenzji]
6. Dirty Dancing (1987)
To jest właśnie cudowne w Dirty Dancing: że twórcy zaledwie liznęli tematykę wywrócenia do góry nogami pewnego porządku, ale jej nie zignorowali – czuć bryzę zmian, ale jest ona raczej zasugerowana, a nie topornie forsowana na ekranie. Widać to zwłaszcza w relacjach Baby z ojcem, która bardzo łatwo mogła pójść w stronę taniego konfliktu, na szczęście twórcy w ogóle nie zawędrowali w tego typu rejony – jasne, konflikt jest, ale bardzo fajnie i intuicyjnie zawiązany. (…) Znów – wszystko to oczywiście odrobinę wyidealizowane, nostalgiczne, ale jest też idealnie dawkowane, nie bez odrobiny refleksji, i to naprawdę działa na widza – coś jak ostatnia porcja pysznej potrawy, która zawsze smakuje najlepiej lub drink na plaży podczas wakacyjnego zachodu słońca, na dzień przed powrotem do mocno zwyczajnej rzeczywistości. [Radosław Buczkowski, fragment artykułu]
5. Klub winowajców (1985)
To zadziwiające, jak John Hughes, przy pomocy piątki młodych ludzi i jednego pomieszczenia, potrafił stworzyć film wciągający od początku do końca, kompletnie inny od dzisiejszych „teen movies”. Mieszanina dramatu i komedii, doprawiona świetnym aktorstwem i przebojową ścieżką dźwiękową sprawiła, że „Klub Winowajców” stał się klasykiem. Obrazem, który powinien zobaczyć każdy, zarówno nastolatki, jak i dorośli, którzy przypomną sobie lata młodości i sprawdzą, jak bardzo zmienili się od czasów szkoły średniej i na ile życie zweryfikowało ich plany i marzenia. Wspaniały film, stawiający trudne pytania i mierzący się z problemami dorastania. Pozycja obowiązkowa dla każdego, niezależnie od wieku, subkultury czy statusu społecznego. [Szymon Pajdak, fragment recenzji]
4. American Pie (1999)
3.
Stowarzyszenie umarłych poetów (1989)
Reżyser osiąga tak duże zaangażowanie emocjonalne widza na kilku poziomach. Stowarzyszenie… jest filmem niezwykle optymistycznym, jednym z czołowych przykładów tzw. feel good movies, czyli „poprawiaczy nastroju”, ale nie mogłoby wpływać na uczucia tak silnie bez różnorodnych głównych bohaterów. Wspomniałem już o kluczowej decyzji poświęcania im odpowiedniej ilości czasu, ale ta spełzłaby na niczym, gdyby w grupę chłopców wcielili się słabi aktorzy.
A trzeba przyznać, że młodociana obsada filmu w niczym nie ustępuje Williamsowi, którego kariera nabierała wówczas znacznego rozpędu, a za rolę w Stowarzyszeniu… otrzymał nawet nominację do Oscara. [Dawid Konieczka, fragment recenzji]
2. Goonies (1985)
Ten film to młodzieńcza przygoda w najlepszym wydaniu. Goonies śmiało można zaliczyć do klasyki kina młodzieżowego oraz tytułów, które od razu kojarzą się z latami osiemdziesiątymi. Mamy grupę przyjaciół, mapę prowadzącą do skarbu, humor, grozę, zagadki, tajemnicze miejsca. Dzieciaki oglądają tę produkcję z szeroko otwartymi oczami, ale i dorośli mają z niej sporo frajdy. Dla tych drugich pewnym smaczkiem jest udział znanych aktorów w dużo młodszych wersjach – na ekranie zobaczyć można choćby Josha Brolina czy Seana Astina, znanego z Władcy Pierścieni, Rudy’ego i Stranger Things. Jeśli jeszcze nie czujecie się przekonani, dopowiem, że za produkcję odpowiadał Steven Spielberg, scenariusz napisał Chris Columbus, a reżyserii podjął się Richard Donner, autor Zabójczej broni, Supermana i Zaklętej w sokoła. [Karol Barzowski]
1. Powrót do przyszłości (1985)
Niewiele jest w historii kina obrazów tak doskonale skonstruowanych. Absolutnie każda kwestia dialogowa, każde ujęcie, każda scena i każdy motyw mają w filmie Roberta Zemeckisa znaczenie. Historia dotyczy podróży w czasie, a widz wyrusza w nie razem z dwójką sympatycznych i autentycznie dających się lubić bohaterów: szalonym naukowcem, doktorem Emmettem Brownem i jego nastoletnim przyjacielem, Martym McFlyem. Od pierwszych kadrów, przedstawiających tykające zegarki (wśród nich – taki z zawieszonym na wskazówce człowieczkiem przypominającym Harolda Lloyda), do zakończenia – otwartego, a jednocześnie spinającego całą historię w logiczny i elegancki sposób – fabuła Powrotu do przyszłości to popis kreatywności i twórczej inwencji.
Przebywanie z bohaterami i uczestniczenie w akcji sprawia tutaj niebywałą frajdę, ale tym, co decyduje o wielkości filmu, jest jego ponadczasowe (nomen omen) przesłanie: świat wcale nie zmienia się tak bardzo, jak mogłoby się wydawać – każde kolejne pokolenie boryka się z tymi samymi problemami, a nasi rodzice też byli kiedyś młodzi i nieodpowiedzialni. W końcu – Powrót do przyszłości jest filmem użytku wielorazowego, gdzie każdy seans przynosi coś nowego. I tak już od ponad trzydziestu lat! [Szymon Skowroński]
