Connect with us

Plebiscyt

Najlepsze FILMY FANTASY wszech czasów

Odkryj magiczny świat FILMÓW FANTASY wszech czasów, gdzie przygoda spotyka się z nieziemskim czarem i zaskakującymi niespodziankami!

Published

on

Najlepsze FILMY FANTASY wszech czasów

Fantasy to gatunek niezwykle barwny i różnorodny. Pozornie kojarzący się tylko z księżniczkami, rycerzami i smokami, lecz w praktyce wychodzący daleko poza ten wyświechtany schemat. Co udowadniają poniższe wyniki plebiscytu na najlepsze filmy fantasy, do udziału w którym zaprosiliśmy naszych czytelników przed kilkoma dniami.
Wśród tytułów, które zdobyły najwięcej głosów, znajdziemy wiele oblicz filmowej magii oraz fantazji, jaka nierzadko dotyka spraw mocno przyziemnych, nadając im nieziemskiego wręcz czaru i ponadczasowej wartości.
Advertisement

Wbrew pozorom nie była to łatwa batalia i zacięte pojedynki pomiędzy poszczególnymi produkcjami trwały do ostatnich minut. Trafi się tu więc kilka niespodzianek kryjących się w cieniu tych najbardziej oczywistych reprezentantów wiecznie fascynującego gatunku. Zatem różdżki, miecze i smo(cz)ki w dłoń – lecimy z tematem!

35. Labirynt (1986) [ex aequo]

Młodzieżowa klasyka od Jima Hensona to niezwykle sympatyczne kino z młodziutką Jennifer Connelly, która musi stawić czoła złowrogiemu Davidowi Bowiemu oraz całej masie praktycznych sztuczek, jakie nie raz (i nadal) potrafią zadziwić. Nie jest to film idealny, bo kilka efektów trąci już po latach myszką, a niektóre motywy musicalowe nie zawsze są trafione i zdają się nie pasować do ogólnej, słodko-gorzkiej narracji. Trudno jednak całości odmówić olbrzymiej pomysłowości, fantazji, inteligentnego humoru oraz rozmachu, jakie wspólnie składają się na całkiem dojrzałe kino familijne, które aż skrzy się od filmowej magii. Dla każdego dorastającego skrzata to pozycja obowiązkowa. [Jacek Lubiński]

35. Hobbit: Pustkowie Smauga [ex aequo]

Druga część trylogii Hobbit, która została zrealizowana jako swoisty prequel do trylogii Władca Pierścieni. Choć genialna proza J.R.R. Tolkiena powstała w odwrotnej kolejności, Peter Jackson zdawał się wiedzieć doskonale, że biorąc na warsztat w pierwszej kolejności epicką historię Froda, a nie Bilba Bagginsa, stworzy podwaliny pod kolejną kasową trylogię, pomimo że tutaj miał do dyspozycji już tylko jedną książkę w miejsce sześciu. Może właśnie ze względu na tę skromność (jak na bazę epickiej trylogii) materiału wyjściowego Hobbit: Niezwykła podróż momentami grzeszył dłużyznami i spotkał się z głosami zawodu.

Advertisement

Jednak Pustkowie Smauga już rusza z kopyta i zabiera nas (tam i) z powrotem w dobrze znaną i wytęsknioną podróż z ulubionymi kompanami. Choć pojawią się tu raptem dwie postaci z Władcy Pierścieni (nie licząc młodego Bilba) – Gandalf i Legolas – to Jackson sprytnie posiłkuje się tymi samymi typami postaci, motywami i rozwiązaniami, którymi zmienił historię kina fantasy we Władcy Pierścieni i które po prostu miło jest znów widzieć. Mamy hobbita, który jest niepozorny, poczciwy i od którego wszystko zdaje się zależeć, mamy kompanię na przygodzie, są orkowie, mamy przerażającego adwersarza, na którego jest jeden jedyny sposób i jest nawet rolling joke w postaci relacji Legolas – krasnoludy. Choć do żadnej z części Władcy Pierścieni nie ma podejścia, Hobbit: Pustkowie Smauga to wciąż kawał wspaniałego fantasy. No i Ed Sheeran – wiadomo. [Weronika Lipińska]

33. Przygody barona Munchausena (1988) [ex aequo]

Baron Hieronymus Karl Frederick Baron von Munchausen to półlegendarny awanturnik i bohater licznych przygodowych opowieści z epoki oświecenia. Jego niezwykłe dokonania i doświadczenia stały się dla Terry’ego Gilliama materiałem na jeden z najlepszych filmów w karierze – Przygód Barona Munchausena z 1988 roku. Wykorzystując szkatułkową strukturę literatury dawnej, Gilliam snuje w nim opowieść o wojażach tytułowego barona, kreując przed widzami niesamowite światy, postacie i zdarzenia, których prezentacja zaciera granice między prawdą, konfabulacją, fantazją i namacalną rzeczywistością.

Advertisement

Brytyjsko-amerykański reżyser nie poprzestaje na wytworzeniu atrakcyjnej filmowej narracji, przemycając w baśniowych dziejach Barona przesłanie na temat siły wyobraźni i potrzeby niesamowitych narracji w życiu człowieka. To wszystko odbywa się zaś pośrednictwem fantastycznie gawędziarskiej fabuły, pełnej charakterystycznych epizodów i zainscenizowanych fenomenalnie z typowo Gilliamowskim sznytem. [Tomasz Raczkowski]

33. Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II [ex aequo]

Podzielenie ostatniej części na dwa filmy było oczywiście podyktowane w dużej mierze (być może przede wszystkim) względami finansowymi, ale na szczęście twórcy nie podeszli do zadania po macoszemu i dobrze wykorzystali dłuższy metraż. Część I to historia skupiona głównie na relacji między głównym trio, zamknięcie serii jest za to emocjonującym i emocjonalnym zakończeniem, od początku do końca skupionym na akcji i w pełni wykorzystującym potencjał tkwiący w tym wypełnionym magią świecie. Nie zapomina przy tym o bohaterach, a ich desperacka obrona Hogwartu poruszy zapewne niejednego fana. [Łukasz Budnik]

Advertisement

28. Wielka draka w chińskiej dzielnicy [ex aequo]

W tym przypadku mamy do czynienia z odważnym pomysłem, który okazuje się strzałem w dziesiątkę: wysokobudżetowy, zaawansowany technologicznie hollywoodzki film akcji, który zawiera wszystkie możliwe stereotypy na temat kung-fu, Fu Manchu i Charliego Chana, a który sprawi, że widz będzie się bawił lepiej niż dobrze. A trzeba pamiętać, że widoczna część Chinatown to tylko wierzchołek góry lodowej. Kiedy pominie się salony i chińskie pralnie, naszym oczom ukażą się świątynie, lochy, jaskinie, sale tronowe i sale tortur. Widz razem z głównym bohaterem i jego przyjaciółmi musi stawić czoła kolejnym wyzwaniom w świecie pełnym magii, czarowników i mistrzów karate.

Z drugiej strony można mówić, że stereotypy na temat kolejnej grupy etnicznej zostały wykorzystane przez Hollywood. Jednak po przyjrzeniu się produkcji, okazuje się, że naprawdę warto czasem poudawać, że nie jest to obraźliwe, bo jest autentycznie śmieszne. [Gracja Grzegorczyk]

Advertisement

28. Trzynasty wojownik [ex aequo]

Ta malownicza ekranizacja powieści Michaela Crichtona od dawna należy do grona moich ulubionych. Crichton, zwykle nawiązujący do technologii przyszłości, tym razem spojrzał wstecz, opisując przygody X-wiecznego arabskiego poety w surowej krainie północnych wojowników. Wieki ciemne silnie nacechowane były wiarą w magię i zabobony, i nie inaczej jest w tej historii. Ahmed Ibn Fadlan (Antonio Banderas) dołącza do drużyny Buliwyfa (Vladimir Kulich), bo tak chcą runy – dzielni woje podążają za głosem kilku starych kości, którym wierzą bezgranicznie.

Jadą na spotkanie z duchem, mitem, legendą – nieuchwytnym smokiem z płomieni, który zagraża jednemu z królestw. U celu spotykają tajemnicze plemię pół ludzi, pół niedźwiedzi, rządzone przez demoniczną szamankę. Duet Crichton–McTiernan doskonale poradził sobie z wytworzeniem mglistej, tajemniczej atmosfery opowieści. Już jedna z pierwszych scen, w której Wikingowie przyglądają się chłopcu na łodzi, wprowadza elementy mistyki i baśni, a te towarzyszą widzowi aż do końca. Połączenie tych elementów ze świetnie przygotowanym od strony historycznej (wspaniała „modlitwa” wojowników, rytualny pogrzeb wodza) widowiska sprawia, że Trzynasty wojownik to wyjątkowe dzieło. [Agnieszka Stasiowska]

Advertisement

28. Mortal Kombat [ex aequo]

Spośród wielu adaptacji gier komputerowych da się wybrać kilka, które zdołały zadowolić tak fanów kina, jak i wirtualnej rozrywki. Mortal Kombat to jedna z nich. Film w reżyserii Paula W.S. Andersona ma w sobie energię, która zaraża od pierwszych minut seansu. Ma też w sobie dyskretny urok campu, który wysyła do widza sygnał, by nie brać wszystkiego, co się w tej historii uświadcza, zbyt poważnie. Taka zresztą od zawsze była i jest gra – ze wszech miar przesadzona. Tak brutalność, jak i mroczny klimat stanowią jej siłę. W filmie, ewidentnie zbudowanym na schemacie Wejścia smoka, widz prowadzony jest jak po sznurku do finalnej konfrontacji.

Zupełnie jak wspinanie się po drabince zwycięstw podczas rozgrywki hitowej gry Midway Games. Dobrze dobrane role, przyzwoite sceny walk niewątpliwie wpłynęły na długi żywot filmu. Zapowiadany remake z pewnością będzie miał co poprawić, ale nie zaburzy to kultowego statusu filmu z 1995 roku. [Jakub Piwoński]

Advertisement

28. Legenda (1985) [ex aequo]

Film jest połączeniem kwintesencji brytyjskości z wysobudżetową ekstrawagancką wizją pełną efektów specjalnych prosto od Ridleya Scotta. Historia skupia się na czasach, kiedy jednorożce wędrowały po ziemi, a wojna toczyła się między mocami światła i ciemności. Zły książę żyje w jaskiniach daleko pod ziemią, knując intrygi, aby usunąć Słońce z życia wszystkich stworzeń na planecie i rządzić mrokiem na zawsze. Legenda jest filmem, który na długo zapada w pamięć, dzięki świetnym efektom specjalnym, niesamowitym efektom praktycznym oraz muppetowatym stworzeniom, które wyciągają produkcję na zupełnie nowy poziom.

Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że film to odzwierciedlenie uniwersalnego świata fantasy, składającego się z muppetów, bagien, dziwnych bestii, złych tyranów, dziewcząt i bohaterskich chłopców, a także starożytnych przepowiedni i mitycznych legend. A to wszystko inspirowane: Władcą Pierścieni, Gwiezdnymi wojnami czy mitami arturiańskimi. [Gracja Grzegorczyk]

Advertisement

28. Ciemny kryształ [ex aequo]

Ekipa Ciemnego kryształu, z Jimem Hensonem – twórcą Muppetów – na czele, tym razem zaprasza nas w mroczną baśniową podróż po tytułowy ciemny kryształ. To uniwersalna historia, w której siły dobra, reprezentowane przez Gelflingów, ścierają się z przedstawicielami zła – Skeksami. Jednak to nie fabuła czy przesłanie filmu wysuwają się w tej produkcji na plan pierwszy – status kultowego fantasy Ciemny kryształ zawdzięcza raczej niepowtarzalnym kostiumom i unikatowej scenografii nie z tego świata. Jak na sztandarowe dark fantasy przystało, zwłaszcza antagoniści, przypominający paskudne ptaszyska, szczególnie zapadają w pamięć po seansie.

Nic dziwnego, że to wyjątkowe uniwersum doczekało się serialowego prequela od Netflixa. [Dominika Nowicka]

Advertisement

27. Zaklęta w sokoła

Piękna baśń filmowa z Rutgerem Hauerem i Michelle Pfeiffer w roli rozdzielonych kochanków. Ona za dnia jest sokołem, on nocą zamienia się w wilka. Zawsze razem, zawsze osobno. Kiedy pojawia się szansa na złamanie rzuconego na nich zaklęcia, Philippe Gaston (Matthew Broderick), złodziejaszek, któremu grany przez Hauera kapitan Etienne Navarre ocalił skórę, nie waha się ani chwili. Film z 1985 roku ma swoje wady, ale jako klasyczna baśń oparta na prostym schemacie problem–rozwiązanie ogląda się nadal nieźle. Liniowa historia z prostymi, zdecydowanie ustawionymi postaciami to doskonały sposób na spokojny relaks, a aktorska trójka: śliczna Pfeiffer, męski Hauer i zabawny Broderick to gwarancja, że losy pięknej Isabeau i dzielnego Etienne’a poruszą serce widza. [Agnieszka Stasiowska]

26. Akademia pana Kleksa

Ekscentryczna opowieść o młodych adeptach magii – piegowatych chłopcach o imionach na literę A. Pod przewodnictwem Ambrożego Kleksa, w kultowej roli Piotra Fronczewskiego, bohaterowie zgłębiają niecodzienną wiedzę, przeżywając przy tym niesamowite przygody. Choć akademia pana Kleksa wydaje się istnieć gdzieś poza czasem, osnuta fantastyczną aurą świata dziecięcych wyobrażeń, to jednak z dzisiejszej perspektywy specyfika retro scenografii oraz topornych technicznie tricków zdradza PRL-owskie realia produkcji filmowej. Klimat początku lat 80. momentami dodaje uroku Akademii pana Kleksa, choć nie wiem, czy poleciłabym tę pozycję naprawdę młodym odbiorcom.

Advertisement

Dziś wielu widzów wskazuje mroczną scenę przemarszu armii humanoidalnych wilków, w rytm bojowego rocka, ze zgliszczami w tle, jako dość traumatyczne wspomnienie z wczesnego dzieciństwa… [Dominika Nowicka]

25. Jumanji

To film tak przebojowy i oryginalny, że nie potrzebowałby nawet charyzmatycznego Robina Williamsa w roli głównej, by zdobyć zasłużoną renomę i rzeszę fanów. Sukces filmu Joe Johnstona wynika z kreatywnego połączenia świata gry z rzeczywistością. Generuje ono multum wyzwań, niebezpieczeństw i przeszkód, ale jest także studium charakteru Alana Perrisha. Główny bohater w trakcie rozgrywki musi skonfrontować się ze swoimi demonami z przeszłości: uratować i ułożyć swoje życie od nowa. Myślę, że właśnie ta bardziej przyziemna płaszczyzna filmu (oparta na interesująco napisanych, targanych emocjami, dynamicznych postaciach) sprawia, że Jumanji cieszy się niesłabnącą popularnością. Rodzinne fantasy z sercem. [Maciej Niedźwiedzki]

Advertisement

24. Constantine

Był to pierwszy film wyreżyserowany przez twórcę teledysków Francisa Lawrence’a, który stworzył historię o piekle, niebu oraz ziemi, wypełnioną po brzegi grozą i strachem. Gdy zobaczyłam go pierwszy raz w kinie, stwierdziłam, że straciłam dwie godziny z życia. Ale 15 lat później cofam te słowa. Produkcja ta to hybryda pomiędzy materiałem komiksowym a filmem noir, gdzie wszystko przesiąknięte jest zapachem siarki i papierosów odpalanych prawie co 5 sekund. Mamy więc prostą, ale jakże efektywną w przekazie historię, bohaterów, w których wcielają się niezwykle utalentowani aktorzy, i atmosferę pełną niezrównoważonych postaci po stronie ciemności i światła.

Praktycznie każdy z bohaterów ma tu swoje racjonalne pobudki. I ja to kupuję. Oczywiście CGI po tylu latach samo w sobie jest przerażające, jednak, gdyby się zastanowić głębiej, to obraz nędzy i rozpaczy jest dużo lepszym zabiegiem niż tworzenie z piekła wielobarwnego miejsca pełnego kolorowych postaci. No i w głównego bohatera wciela się Keanu Reeves, więc tym bardziej powinniśmy bardziej doceniać tę produkcję. [Gracja Grzegorczyk]

Advertisement

23. Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i stara szafa

Proza C.S. Lewisa to – zaryzykuję – obok Władcy Pierścieni Tolkiena i Harry’ego Pottera Rowling najbardziej rozpoznawalne i cenione fantasy przygodowe. Pierwszy rozdział tej historii w postaci właśnie Lwa, Czarownicy i starej szafy w końcu godnie został przeniesiony na kinowy ekran w 2005 roku. To rozpalające wyobraźnię, mądre i wciągające widowisko, z którego Hollywood ma prawo być dumne, bo do filmu do dziś z przyjemnością można wracać. Nie tylko dla wspaniałej Tildy Swinton jako demonicznej, tytułowej wiedźmy czy aksamitnego głosu Liama Neesona jako lwa Aslana. [Filip Pęziński]

21. Zielona mila [ex aequo]

Powtórzę po raz kolejny – dla mnie Stephen King to przede wszystkim władca czytelniczych umysłów, a dopiero później twórca horroru. W Zielonej mili wątek społeczny, dotykający wrażliwej kwestii kary śmierci, wysuwa się zdecydowanie na plan pierwszy, podczas gdy elementu horroru jest tam jak na lekarstwo. Występuje jednak czynnik fantastyczny, który zapewnił filmowi Franka Darabonta zasłużone miejsce w tym zestawieniu. John Coffey (znakomita rola Michaela Clarke’a Duncana), skazany na śmierć za morderstwo dwóch dziewczynek, dysponuje niezwykłym darem – potrafi leczyć choroby.

Advertisement

Oczywiście mało kto mu wierzy, dopóki nie przekona się o tym na własnej skórze – jak jeden z jego strażników, Paul Edgecomb (Tom Hanks). Coffey „połyka” chorobę, wysysa ją z cierpiącego człowieka, a potem pozwala jej odejść. Darabont ukazał ten proces bardzo dosłownie i pomimo że jest to wątek całkowicie zdominowany przez bardziej „przyziemne” – zasadność kary śmierci, realia więzienne, ludzka natura w obliczu władzy nad inną istotą – ma jednak swoje znaczenie i miejsce w fabule filmu. [Agnieszka Stasiowska]

21. Gwiezdny pył [ex aequo]

Film fantasy, nawet jeżeli bazuje na wątkach komediowych, musi być uporządkowany od początku do końca. W końcu tylko otaczająca nas rzeczywistość okazuje się niepoukładana. W klasycznej konstrukcji fantasy mamy głównego bohatera, który musi wykonać zadanie, by uzyskać pożądaną nagrodę, jednak coś staje mu na drodze. I tak też jest w przypadku Gwiezdnego pyłu, który do listy dodaje też magię, wątek romantyczny, Brytyjczyków, Michelle Pfeiffer oraz spadającą gwiazdę. Najbardziej zabawnym elementem jest jednak kapitan Szekspir, grany przez Roberta De Niro, który jest transwestytą, a jednocześnie kieruje piracką bandą łapiącą pioruny.

Advertisement

W filmie jest wiele bardzo dobrych elementów, jednak trzeba pamiętać, że Gwiezdny pył zmierza bardziej w stronę wodewilu aniżeli klasycznego dzieła fantasy, gdzie poszczególne kawałki składają się w jedną niesamowitą całość. [Gracja Grzegorczyk]

20. Mumia (1999)

Mając 11 lat i kilka produkcji Hammera za sobą, byłam pewna, że Mumia będzie totalną klapą. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że produkcja jest filmem przygodowym z prawdziwego zdarzenia, który ładnie włącza do tego gatunku elementy fantasy. Po dzień dzisiejszy czuję głód tego typu produkcji. Film ma bowiem jedną ogromną zaletę – nie pozwala się nudzić, a każda minuta czasu ekranowego powoduje, że widz ma banana na ustach i czeka, co spotka głównych bohaterów, których nie sposób nie lubić. Scenariusz, reżysera, gra aktorska i nawet sama mumia są skrojone idealnie. A przygody naszych bohaterów sprawią, że każdy z nas znajdzie w sobie żyłkę awanturnika. [Gracja Grzegorczyk]

Advertisement

19. Jeździec bez głowy

Patrząc na artystyczny poziom prezentowany przez ostatnią dekadę przez Tima Burtona i Johnny’ego Deppa, można nieomal zapomnieć, jak elektryzujący był to swego czasu duet, stanowiący swoisty gwarant jakości zarówno przed, jak i za kamerą. Z czasów niekwestionowanej chwały obydwu panów pochodzi Jeździec bez głowy, fenomenalna groteska fantasy, bawiąca się konwencjami amerykańskiego gotyku, grozy i mystery crime.

Jeździec to przede wszystkim wspaniale wykreowana sceneria demonicznego miasteczka i surrealistyczno-turpistyczny klimat – rzecz Burtonowska w najlepszym gatunku. Nieszablonowa oprawa historii z przywodzącymi na myśl Edgara Allana Poe wątkami niesamowitymi to doskonały przykład kreatywnego przetworzenia wyobraźni na język filmu, umożliwiającego kreację nawet najbardziej wymyślnych i niezwykłych konceptów. [Tomasz Raczkowski]

Advertisement

18. Kingsajz

Kingsajz to bez wątpienia jeden z najbardziej pomysłowych filmów w historii polskiego kina, uwielbianych przez kolejne pokolenia widzów, pomimo upływu lat. I trudno się dziwić, bo dzieło Juliusza Machulskiego to nie tylko stosunkowo lekka i sympatyczna, wciągająca opowieść o niby baśniowym, ale jednak mocno swojskim klimacie pełnym wpadających w ucho kwestii i niezapomnianych bohaterów. To przede wszystkim fantastyczna alegoria ustroju komunistycznego ubrana w krasnoludkowe fatałaszki. I to jak zrealizowana! Za wybitną scenografię, świetną reżyserię i niezapomniane role aktorskie (zwłaszcza fenomenalnego Jerzego Stuhra) należą się po prostu pokłony. [Dawid Konieczka]

17. Hobbit: Niezwykła podróż

Po ogromnym – komercyjnym i artystycznym – sukcesie trylogii Władcy Pierścieni włodarze studia zwrócili swój wzrok ku niepozornej książce dla dzieci, którą J.R.R. Tolkien napisał jeszcze przed swoim opus magnum, a która wprowadzała nas w świat Śródziemia. Postanowiono zamienić ją w równie wielkie widowisko filmowe, a na stanowisko reżysera powrócił – dość niechętnie i nie od razu – stojący za sukcesem Władcy… Peter Jackson. Miało być pięknie, ale z perspektywy czasu filmowy Hobbit okazał się rozwleczonym i niepotrzebnym dodatkiem, który wizualnie nie dorastał do poprzedniego projektu reżysera.

Advertisement

Nie zmienia to faktu, że dwie pierwsze części (czyli też Niezwykła podróż) to wciąż bardzo dobre kino przygodowe, które zachwyca rozmachem, cieszy galerią świetnych bohaterów i na kilka godzin potrafi przenieść wciąż mimo wszystko w wyjątkowy świat. [Filip Pęziński]

16. Excalibur

Legendy arturiańskie zawsze były solidną pożywką dla X muzy. Przed epickim widowiskiem Johna Boormana traktowano je jednakże mocno po macoszemu, nigdy nie wykorzystując w pełni ich potencjału (o czym świadczy chociażby humorystyczny… musical z 1967 roku, pod tytułem Camelot). Nakręcony na początku lat 80. Excalibur ma jednakże wszystko, czego po takim kinie można by się było spodziewać – rozmach, doborową obsadę (kto dostrzeże Liama Neesona?), fantastyczną muzykę, świetne zdjęcia, wspaniałą, spowitą mistyką i tajemnicą atmosferę oraz, co najważniejsze, pełny realizm świata przedstawionego. Tu i ówdzie jest w tym trochę może odrobina ekranowej teatralności, niemniej trudno jakkolwiek wyobrazić sobie dzisiaj gatunek fantasy bez tego dzieła. Klasyka jak się patrzy. [Jacek Lubiński]

Advertisement

15. Ostatni smok

Niby tylko typowa, utrzymana w konwencji rycerskiego fantasy historia – ale za to jak zręcznie i szczerze opowiedziana. Ostatni smok to do dziś jeden z lepszych filmów swojego gatunku i to pomimo upływu lat, który teoretycznie powinien rzutować na mocne zestarzenie się efektów animacji tytułowego bohatera (ale dobrą animację komputerową poznaje się po tym, że potrafi oprzeć się próbie czasu nawet pomimo rozwojowi technologii). Przesiąknięta arturiańskim duchem opowieść o rycerzu mierzącym się z łamiącym mu serce złem, którego źródła upatruje w zdradliwych, mitycznych istotach, jest bardzo nośna i przynosi co najmniej kilka morałów. Sprawdza się przy tym zarówno jako sprawne kino przygodowe, jak i jako edukacyjna baśń na temat szacunku, pychy i zaślepienia, a także przemijania. [Tomasz Raczkowski]

14. Sok z Żuka

Z pewnością ani wcześniej, ani później nie powstała produkcja, który choć minimalnie przypominałaby Sok z Żuka. Fabuła jest banalnie prosta: w nieszczęśliwym wypadku ginie dwójka młodych ludzi, a do ich domu wprowadza się nowa rodzina. By się ich pozbyć, zatrudniają tytułowego Żukosoczka, który przeprowadza „egzorcyzmy żywych osób”. Okazuje się jednak, że jest on także zrzędliwym demonem, który sprawia więcej kłopotów, niż jest tego wart. Najlepszą rzeczą w Soku z Żuka jest niesamowita scenografia i warstwa wizualna autorstwa Bo Welcha. Widać, że zarówno Welch, jak i sam Burton bardzo silnie inspirowali się przygodami Pee-wee Hermana, dlatego przedmioty zaczynają żyć własnym życiem, a detale architektoniczne, na które nikt normalnie nie zwracał uwagi, zmieniają się w koszmarne twory. To idealnie połączenie kreskówki i surrealizmu, okraszone zgrabną historią nie z tej ziemi. [Gracja Grzegorczyk]

Advertisement

13. Gwiezdne wojny: Powrót Jedi

Trzecia odsłona oryginalnej trylogii Gwiezdnych wojen to w moim odczuciu ta najmniej udana, ale wciąż stanowiąca kanon światowego kina rozrywkowego i zwyczajnie dobry film. Najjaśniejszym punktem pretekstowej fabuły jest bitwa o duszę Dartha Vadera, którą Luke Skywalker musi stoczyć ze złowrogim Imperatorem. To właśnie ten finałowy wątek budzi największe emocje i stanowi siłę Powrotu Jedi. Przepiękne zakończenie, w którym ukochani bohaterowie spotykają się w końcu, by świętować triumf Rebelii, to już tylko wisienka na torcie. [Filip Pęziński]

11. Niekończąca się opowieść [ex aequo]

Młodziutki Bastian nie ma lekkiego dzieciństwa. W czarnych barwach prezentuje się zarówno jego sytuacja domowa (śmierć matki, kiepski kontakt z zapracowanym ojcem), jak i szkolna (prześladowania ze strony grupy kolegów). Nic dziwnego więc w tym, że bohater poszukuje ucieczki od rzeczywistości w książkach przygodowych. „Czytałem już Wyspę skarbów, Ostatniego mohikanina, Czarodzieja z Oz, Władcę pierścieni, 20 000 mil podmorskiej żeglugi i Tarzana” – chwali się księgarzowi, którego poznał, chowając się w sklepie przed nienawistnymi kolegami.

Advertisement

Od tajemniczego staruszka Bastian pożycza tytułową Niekończącą się opowieść – książkę, która, w przeciwieństwie do tych czytanych wcześniej przez chłopca, „nie jest bezpieczna”. Film Wolfganga Petersena (twórcy m.in. Okrętu, Troi i Air Force One) jest przede wszystkim wielką pochwałą dziecięcej wyobraźni. Do dziś zachwyca intrygującym światem przedstawionym, który zaludniają najróżniejszego rodzaju stwory – chochlik latający na wiecznie sennym nietoperzu, pędzący na łeb, na szyję ślimak wyścigowy oraz, chyba najsłynniejszy, latający smok o aparycji sympatycznego psiaka.  [Jan Brzozowski]

11. Gwiezdne wojny: Nowa nadzieja [ex aequo]

George Lucas w 1977 roku na zawsze odmienił kino, tworząc nowy wzór kina przygodowego dla całych kolejnych pokoleń filmowców. Zrobił to w sposób wyjątkowy. Połączył elementy typowe dla gatunku fantasy – jak miecze, rycerze, potwory, odległe krainy, magia i czarodzieje – ze sznytem science fiction podpatrzonym w swoich ulubionych dziełach popkultury. Ten wyjątkowy miks okazał się przynieść nam być może najważniejszy twór w historii popkultury, który rozpoczął trwającą do dziś markę medialną. A sama Nowa nadzieja? Do dziś, niezliczoną liczbę seansów później, wciąż wciąga i fascynuje. [Filip Pęziński]

Advertisement

10. Harry Potter i Więzień Azkabanu

Pokoleniowa saga o Chłopcu, Który Przeżył nie została być może w do końca satysfakcjonujący sposób przeniesiona ze sfery literatury do świata filmu, ale przynajmniej kilka ekranizacji prozy J.K. Rowling było zdecydowanie godnych. Do tych lepszych stron filmowej kariery Harry’ego Pottera zaliczyć trzeba na pewno trzeci film serii, Harry Potter i Więzień Azkabanu. Nakręcony w 2004 roku, przyniósł on spore zmiany w wizerunku filmowej franczyzy – wraz z przyjściem Alfonso Cuaróna drastycznej zmianie uległa estetyka świata Harry’ego, wzrosły stawki, a postaci stały się bardziej skomplikowane (co zresztą bierze się z rozwoju literackich pierwowzorów).

Wcześniejszy jasny i familijny klimat zastąpił skręt w stronę bardziej mrocznego fantasy, rzeczywistość zaczęła być coraz mniej czarno-biała, a ze świata magii i czarodziejstwa zaczęły wypływać elementy demoniczne, niebezpieczne. W takiej konwencji Cuarón poprowadził narrację zbudowaną wokół dojrzewania i budowania dojrzałych relacji z otoczeniem, tworząc najlepszą ekranizację książki z sagi o Potterze. [Tomasz Raczkowski]

Advertisement

9. Edward Nożycoręki

Najdoskonalszym przykładem fantastyczno-groteskowo-baśniowej wrażliwości Tima Burtona są jego wczesne filmy, a ukoronowaniem tego wątku jego twórczości z pewnością jest Edward Nożycoręki. Opowieść o smutnym tworze szalonego naukowca posiada cechy tragedii, jednakże w rękach Burtona staje się czymś więcej – balansując na pograniczu groteski i familijnej baśni z morałem, nie stroniąc od przerysowywania rzeczywistości, reżyser tworzy niebanalną opowieść o mrocznej podszewce ludzkiej natury oraz niejednoznaczności świata, w którym powierzchowne kategoryzacje bywają bardzo mylne.

Edward… to także popis Johnny’ego Deppa, dającego tu świadectwo swojej aktorskiej plastyczności i zdolności do metamorfoz, przy równoczesnym zachowaniu charakterystycznej, wyróżniającej go tożsamości. Idealny film na zimowy, śnieżny wieczór i nie tylko. [Tomasz Raczkowski]

Advertisement

8. Nieśmiertelny

„There can be only one”. Słynne hasło z Nieśmiertelnego dotyczy nie tylko odwiecznej walki tytułowych wojowników, aż zostanie z nich tylko jeden, ale również pewnej prawidłowości całego cyklu, który obfitował w kilka miernych kontynuacji, serial, a nawet anime. Żadne z nich jednak nie może się równać doskonałości pierwszego filmu, współczesnego fantasy przetkanego retrospekcjami ukazującymi kilkusetletnie życie Connora MacLeoda, szkockiego górala z XVI wieku. Teledyskowa reżyseria Russella Mulcahy’ego idzie w parze z mistyką i brutalnością tematu, romantyczną muzyką Michaela Kamena, kultowymi piosenkami zespołu Queen oraz zaskakującą doniosłością, przede wszystkim dzięki Seanowi Connery’emu, który wciela się w nauczyciela głównego bohatera.

Tego gra Christopher Lambert, swym nieodgadnionym spojrzeniem wyrażający pewne zagubienie człowieka spoza czasu, zmuszonego do niekończącego się pojedynku o Nagrodę, czymkolwiek by ona nie była. Jedyne takie fantasy w historii, niepodobne do niczego innego. [Krzysztof Walecki]

Advertisement

7. Labirynt Fauna

Nie mam wątpliwości, że określenie Labiryntu Fauna arcydziełem jest jak najbardziej na miejscu. Wątki brutalnych realiów wojny domowej w Hiszpanii, tragicznej rodzinnej sytuacji i nie mniej wymagającego, okrutnego fantastycznego świata, do którego wkracza Ofelia (będącego jednocześnie ucieczką i pułapką), splecione zostają ze sobą w bezbłędny, brawurowy sposób. Guillermo del Toro trawestuje Alicję w Krainie Czarów, stylistycznie kieruje nas w obszary mrocznej baśni i horroru, a dramaturgicznie sięga poziomu, którego nie powstydziłby się Szekspir. Uwznioślające, szokujące kino, które łatwo przyporządkować do fantastyki, ale każdy wie, że gatunkowy kostium jest jedynie środkiem do celu, a nie celem samym w sobie. [Maciej Niedźwiedzki]

6. Willow

Mimo że fabularny szkielet filmu Rona Howarda aż nadto przypomina Władcę Pierścieni, to twórcom Willowa udało się nadać tej historii inny klimat. Nad patosem dominuje nastrój awanturniczych perypetii, a zamiast decydującej walki o losy świata mamy mniejszej rangi przygodę, rozgrywającą się na poboczu wielkiej historii. Znakomity casting na każdym aktorskim planie (Jean Marsh jako królowa Bavmorda!), wpadające w ucho, nośne aranżacje Jamesa Hornera i różnorodny, fantastyczny świat sprawiają, że Willow bez najmniejszych wątpliwości zasługuje na miano klasyka. [Maciej Niedźwiedzki]

Advertisement

5. Conan Barbarzyńca

Nie ma chyba bardziej epickiego filmu niż Conan Barbarzyńca. Dalej jestem zdania, że od czasów Bambiego nie było lepszego filmu dla dzieci niż Conan…, zaś w chwili morderstwa rodziców głównego bohatera płaczę jak głupia. To doskonały film fantasy nie tylko dla nastolatków, ale też dla koneserów kina, którzy mogą czerpać dużą przyjemność z odhaczania kolejnych motywów charakterystycznych dla heroic fantasy. I trudno się temu dziwić, skoro współscenarzystą filmu był sam Oliver Stone, a reżyserem człowiek, który wcześniej maczał palce m.

in. w tworzeniu skryptu do Czasu Apokalipsy. Rodzice Conana zostają brutalnie zamordowani przez złego Thulsa Dooma, zaś nasz bohater przeistacza się w górę mięśni i wkracza na drogę zemsty, współpracując z piękną, niezależną kobietą. Film jest triumfem scenografii, dekoracji, efektów specjalnych i makijażu. W czasach, gdy większość zdobywców tytułu „najbardziej kasowa produkcja” skupia się na najnowszych technologiach, to Conan Barbarzyńca, mimo ponad 30 lat na karku, dalej plasuje się w pierwszej piątce najlepszych z najlepszych. [Gracja Grzegorczyk]

Advertisement

4. Gwiezdne wojny: Imperium kontratakuje

Film uznawany przez wielu, nie bez słuszności, za najlepszą odsłonę gwiezdnej sagi. George Lucas i spółka (za reżyserię odpowiedzialny był Irvin Keshner) zaczynają Imperium kontratakuje z wysokiego C – na planecie Hoth rebelianci przygotowują się do odparcia imperialnej ofensywy. W ruch wprawione zostają X-Wingi i słynne, gigantyczne AT-AT, a to tylko namiastka tego, co czeka na widzów później. Bagienna planeta Dagobah, debiut ekranowy mistrza Yody, wreszcie Lando Calrissian i przepiękne Miasto w Chmurach, gdzie Luke po raz pierwszy zmierzy się z Darthem Vaderem. To właśnie wtedy z ust przeciwnika młodego Skywalkera pada jedna z najbardziej znanych kwestii w historii światowej kinematografii. Chyba nikogo nie trzeba dalej zachęcać. [Jan Brzozowski]

3. Władca Pierścieni: Dwie wieże

Dwie wieże to według mnie najsłabsza odsłona trylogii (jak widać, według czytelników również). Rozdzielenie Drużyny jest oczywiście naturalną konsekwencją wydarzeń z poprzedniej części, niemniej nieco traci na tym dynamika całej opowieści. Wątek Aragorna i jego towarzyszy jest tym najciekawszym, choć te hobbitów też się oczywiście bronią – wszak to tutaj po raz pierwszy Gollum staje się pełnoprawnym bohaterem opowieści, a Andy Serkis zachwyca swoim występem. Wciąż jednak jest to znakomity film, wypełniony doskonałymi momentami i oferujący jedną z najlepszych scen batalistycznych w historii – bitwa pod Helmowym Jarem chyba nie ma prawa się znudzić! [Łukasz Budnik]

Advertisement

2. Władca Pierścieni: Powrót Króla

Częstym zarzutem kierowanym w stronę Powrotu Króla jest zbyt długi metraż (w wersji rozszerzonej to ponad cztery godziny projekcji) i rozwleczone zakończenie. Nie mogę się zgodzić z tymi zarzutami – tak epicka opowieść potrzebowała stosownego, rozbudowanego finału i godnego pożegnania z bohaterami. Tym właśnie jest Powrót Króla – to idealnie zamknięcie tej niezwykłej opowieści, o skali jeszcze większej niż dotychczas, pięknie domykające wątki wszystkich postaci i przede wszystkim ściskające za gardło natężeniem emocji i dramatyzmem. Słowo daję, dziesiątki razy mogę oglądać, jak Sam i Frodo ostatkiem sił wspinają się na Górę Przeznaczenia, a zawsze będę zaciskał dłonie i kibicował powodzeniu ich misji. Monumentalne kino z jedną z moich ulubionych scen w historii – mowa oczywiście o szarży Rohanu pod Minas Thirith. [Łukasz Budnik]

1. Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia

Nie wyobrażałem sobie innego zwycięzcy i chyba nikt nie może mówić tu o zaskoczeniu. Drużyna Pierścienia po prawie 20 latach wciąż zachwyca, szczególnie w wersji rozszerzonej. To film perfekcyjny od początku do końca – Jacksonowi i ekipie wspaniale udało się zobrazować to, co dysponujący genialną wyobraźnią Tolkien spisał w swoich powieściach. Jackson nigdzie się nie spieszy, pozwalając bohaterom opowieści rozwinąć się i zaprzyjaźnić z widzem, dzięki czemu kibicowanie tytułowej Drużynie to właściwie formalność – także dzięki fenomenalnemu castingowi, który według niżej podpisanego nie ma słabych elementów. Wielkie, epickie dzieło, zachwycające scenografią, krajobrazami, galerią bohaterów, cudowną muzyką i dawką czystych emocji. Definicja magii kina. [Łukasz Budnik]

Advertisement

film.org.pl - strona dla pasjonatów kina tworzona z miłości do filmu. Recenzje, artykuły, zestawienia, rankingi, felietony, biografie, newsy. Kino klasy Z, lata osiemdziesiąte, VHS, efekty specjalne, klasyki i seriale.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *