Zestawienie

W ŚWIECIE ILUZJI. Najciekawsze filmowe sekwencje snów

Autor: Maja Budka
opublikowano

Sny intrygują, fascynują oraz zatrważają już od niepamiętnych czasów. Są iluzją, wyrazami największych ludzkich lęków i pragnień, rytuałem przejścia, proroczymi wizjami, surrealistycznymi tripami, wrotami do zaświatów, przestrzenią metafizycznych wrażeń. W kinie pełnią wszystkie z tych funkcji, a reżyserzy od lat starają się ubrać w formę, kształt, kolor, światło i znaczenia oniryczne mgliste wizje, coraz to ciekawiej interpretując sny na srebrnym ekranie. 

Przy wyborze poniższych filmów świadomie zrezygnowałam z nawiązywania do dzieł uderzająco surrealistycznych i odrealnionych, w których trudno odróżnić sen od niestabilnej rzeczywistości, halucynacji bądź narkotycznych wizji. Zatem nie, nie ma tu mowy o Incepcji Chritophera Nolana.

Łowca androidów (1982)

UWAGA! Spojlery dotyczące wersji reżyserskiej filmu!

Wersja reżyserska filmu obdarzyła widzów prawdopodobnie najbardziej intrygującym filmowym snem, najchętniej poddawanym wszelkim analizom oraz interpretacjom, odgrywającym ogromną rolę w odbiorze i odczytaniu wybitnego dzieła Ridleya Scotta. Głównego bohatera filmu, Ricka Deckarda, zawodowego łowcę replikantów, nawiedza tajemniczy sen, gdy ten przysypia, przygrywając na pianinie. Widzi on białego jednorożca majestatycznie galopującego przez las. Symbolika mitycznego stworzenia, ideału mądrości, czystości, seksualnej wolności czy monarchii, nie jest w tym przypadku istotna. Sekwencja ta stała się największą zagadką filmu, stanowiąc przyczynek do dyskusji na temat natury i człowieczeństwa bohatera Łowcy androidów. Czy baśniowa wizja Deckarda jest niewinnym snem, czy jednak specjalnie zaprogramowanym obrazem?

8 ½ (1963)

Zdecydowanie najlepszy awangardowy film w dorobku włoskiego mistrza Federico Felliniego prezentuje się niczym zwarty ciąg wyśnionych obrazów, mieszający obiektywność z subiektywnością na wiele różnych sposobów. Główny bohater dzieła, Guido Anselmi, uznany reżyser filmowy, stara się dotrzeć do źródeł swojego kryzysu twórczego. Film Włocha, będący po trosze autobiograficzną spowiedzią, otwiera osobliwa sekwencja snu głównego bohatera, idealnie wprowadzająca widza w oniryczny klimat dzieła. W swoim koszmarze Guido nie może uciec z zamkniętego samochodu, otoczonego obojętnie przyglądającym mu się ludziom. Następnie unosi się w chmurach niczym latawiec, by finalnie spaść, wbijając się w taflę morza. Fellini zobrazował tym samym metaforycznie twórcze zdławienie, spętanie bohatera. Choć w trakcie filmu widz nieraz bezwstydnie zagląda do wspomnień Guido, sny oraz fantazje mężczyzny, również te, w których spotyka się z rodzicami na cmentarzu lub wyobraża sobie swój własny harem, są najbardziej osobiste oraz mówią nam najwięcej o nieznanych troskach i pragnieniach bohatera.

Kot rabina (2011)

W przestrzeni snu ujawnia się kolejny etap uczłowieczenia kota.

Kot rabina, animacja z 2011, to opowieść o gadającym kocie, zainspirowana komiksami Joanna Sfara. Tytułowe zwierzę otrzymuje dar mowy dzięki zjedzeniu papugi algierskiego rabina. Staje się jeszcze bardziej obcesowe i opryskliwe, podważając religijne dogmaty swojego pana oraz w kocim stylu komentując rzeczywistość arabsko-izraelskiej Algierii lat dwudziestych. Istotnym wydarzeniem filmu jest koci surrealistyczny sen, w którym bohater tłumaczy dokładniej, jakie zmiany zaszły w jego postrzeganiu świata. “Kiedy jeszcze nie potrafiłem gadać, miałem proste sny. Śniłem, że ganiam małe zwierzątka albo te wielkie ganiają mnie. To były sny małego kotka. […] Odkąd zacząłem mówić, mam koszmary. Śni mi się, że moja pani choruje i nie można jej wyleczyć. Że kiedyś zniknie i powiedzą mi, że wyjechała”. W przestrzeni snu ujawnia się kolejny etap uczłowieczenia kota. Z człowiekiem łączy go już nie tylko ludzka mowa, werbalizacja krytycznej obserwacji rzeczywistości, lecz także obawy, troski oraz strach przed śmiercią. Ten sam koszmar kot dzieli ze swoim panem, który z rozpaczy po śmierci pani – ukochanej córki – odwraca się od swojej religii i przybiera postać kota.

Dziecko Rosemary (1968)

Także i w thrillerze psychologicznym Romana Polańskiego akcja filmu rozgrywa się w płynnej przestrzeni snu. Rosemary Woodhouse po zjedzeniu deseru podarowanego przez tajemniczą, ekscentryczną sąsiadkę nawiedzają halucynacje oraz koszmary. Kobieta ze swojego łóżka przenosi się do wyimaginowanego świata, dryfując na morzu, pijąc drinki na jachcie. Sen przybiera jednak niepokojący obrót, gdy kobieta trafia do watykańskiej Kaplicy Sykstyńskiej, następnie na wzburzone morze, by finalnie znaleźć się w podziemnej, mrocznej krypcie. Kładąc się nago na kwiecistym materacu, z krwawymi wzorami na ciele, przybiera postać ofiary satanistycznego rytuału. Sen Rosemary staje się w filmie polskiego reżysera przestrzenią makabryczną i piekielną, podporządkowaną samemu szatanowi. Niezwykle realnym transem, którego od rzeczywistości dzieli cienka, mglista, niewyraźna granica – jak się okazuje, Rosemary poczęła swoje dziecko nieświadomie podczas snu.

Walc z Baszirem (2008)

Sny są także rozliczeniem z traumatyczną przeszłością.

Autobiograficzny film Ariego Folmana skupia się głównie na przeżartej wojną i śmiercią psychice człowieka. Reżyser bazuje na mglistych wspomnieniach z czasów krwawego konfliktu libańsko-izraelskiego, tworząc dokumentalną opowieść, w której wojna swobodnie przenika się z konwencją snu. O pierwszym śnie mowa jest już na samym początku filmu. Boaz Rein-Buskila, przyjaciel reżysera, opowiada o koszmarach, które nawiedzają go od ponad dwudziestu lat. Widzi w nich zawsze 26 wygłodniałych, wściekłych psów, które czekają, by go zabić. Częste sny i halucynacje w Walcu z Baszirem reprezentują wojenne wspomnienia, które, ukryte głęboko w podświadomości bohaterów, zaczęły wnikać w ich koszmary. Dla Boaza Reina są one także rozliczeniem z traumatyczną przeszłością. Mężczyzna podczas pierwszych działań wojennych miał na rozkaz dowódcy rozstrzelać 26 psów w jednej z libańskich wiosek – te same zwierzęta nawiedzają go teraz w nocy.

Ostatnio dodane