Zestawienie

Jesteś zwycięzcą, WIEDŹMINIE. 5 najlepszych ról HENRY’EGO CAVILLA

Autor: Odys Korczyński
opublikowano
Tak naprawdę jego kariera zaczęła się w 2013 roku, kiedy wcielił się w Supermana. Wcześniej przez cały czas, z lepszym lub gorszym skutkiem, próbował wspiąć się na szczyt. To usilne pukanie do drzwi sławy musiało skończyć się sukcesem, tyle że po upływie odpowiedniego czasu. Dla Cavilla liczba 30 okazała się ważną cezurą – został jednym z najpotężniejszych superbohaterów w historii kina. Nigdy nie byłem i nie jestem fanem Supermana, lecz obiektywnie muszę stwierdzić, że Henry Cavill jest najlepszy spośród wszystkich aktorów wcielających się w tę rolę. Nadał jej przede wszystkim dramatyzm godny doroślejszego widza, a nie nastolatka. Z dzisiejszej perspektywy mogę już z całą pewnością stwierdzić, że Clark Kent był nieodzowną trampoliną dla Geralta z Rivii.
Geralt z Rivii, Wiedźmin (2019), reż. Alik Sakharov i in.

Trampoliną nie do obejścia, na której Cavill wyćwiczył odgrywanie bohatera legendarnego, czyli ten rodzaj postaci podziwianej przez różne pokolenia i mogącej stać się z czasem archetypem kulturowym. Superman takim bohaterem się stał, a Geralt z Rivii jest na dobrej do tego drodze. To znaczące, że obydwie te postaci odegrał ten sam aktor. Na przykładzie Supermana Cavill nauczył się unoszenia przez cały film tego specyficznego rodzaju patosu w kinie superbohaterskim, z którego dozowaniem trzeba być szczególnie ostrożnym. W roli wiedźmina zaś wyspecjalizował się w jego stopniowej prezentacji widzowi, żeby ten nie został przygnieciony dramatyzmem zaprezentowanych w fabule serialu wydarzeń. Bez wątpienia rola Geralta z Rivii jest najlepszą kreacją w całej dotychczasowej karierze Cavilla. Otwiera ją na zupełnie nowy gatunek, który ostatnimi czasy nieco przygasł w kinematografii – fantasy. Wyparte przez wszechobecne science fiction ma szansę wreszcie odrodzić się dzięki wiedźmińskiemu uniwersum.

August Walker, Mission: Impossible Fallout (2018), reż. Christopher McQuarrie

Abstrahując od sensacyjnej doskonałości najnowszej odsłony Mission: Impossible, doskonali byli w niej również aktorzy. Tom Cruise jak zawsze w całej serii pozostaje bezapelacyjnie świetny. Z jego przeciwnikami bywało jednak różnie. Od nieco zamierzchłych już czasów Jona Voighta w pierwszej odsłonie serii czekałem na pełnokrwistego antagonistę dla Ethana Hunta. Henry Cavill jako August Walker przyćmił swoją autentyczną dwulicowością nawet Seana Harrisa (Solomon Lane). Główną zaletą Walkera była trudność w zidentyfikowania strony konfliktu, którą finalnie zajmie. Potrafił się świetnie ukryć, nawet przed Ethanem Huntem, a tym bardziej przed widzem. Miejscami w filmie siłę jego postaci czuć bardziej niż przecież tak rozreklamowaną wszystkimi poprzednimi częściami moc głównego bohatera. Umiejętność zagrania tego typu złoczyńcy jest efektem niewątpliwego talentu Cavilla. Nawet ten retro wąsik aż tak nie przeszkadza.

Ostatnio dodane