Connect with us

Publicystyka filmowa

W tym SZALEŃSTWIE jest METODA. Najciekawsze postaci z ZABURZENIAMI PSYCHICZNYMI

W filmie W TYM SZALEŃSTWIE JEST METODA poznajemy fascynujące postaci z zaburzeniami psychicznymi, które poruszają i skłaniają do refleksji.

Published

on

W tym SZALEŃSTWIE jest METODA. Najciekawsze postaci z ZABURZENIAMI PSYCHICZNYMI

Dziś chciałabym zaproponować czytelnikom listę najbardziej – według mnie oczywiście – realistycznych i frapujących filmowych postaci i ról, przedstawiających osobowości dotknięte zaburzeniami psychicznymi (niezależnie od tego jakimi – a jest z czego wybierać). Znajdą się tutaj zarówno filmy znane wszystkim, tzw. klasyki, jak i te mniej znane szerszej publiczności, choć równie zajmujące. Być może moje krótkie analizy zachęcą was do sięgnięcia po te, na które jeszcze nie trafiliście, albo do refleksji na temat znanych już wam obrazów.

Advertisement

Z góry zaznaczam (i proszę jednak wziąć to pod uwagę), iż nie jestem lekarzem i moja subiektywna ocena filmowych ról opartych na poszczególnych zaburzeniach (mimo że kierowałam się dostępnymi mi materiałami z zakresu psychologii czy psychiatrii, a także kilkoma artykułami na ww. temat) jest analizą amatorską i definitywnie nie wyczerpującą tematu. Tytuł zestawienia jest oczywiście również swego rodzaju uproszczeniem, wszelkie zaburzenia psychiczne to poważna choroba, którą należy traktować z należytą powagą (i uwagą!).

Uwaga na spoilery!

Advertisement

Psychoza

Filmem, od którego chciałabym rozpocząć swoją listę, jest niewątpliwy klasyk pod tytułem Psychoza wyreżyserowany przez, znanego pewnie każdemu, wybitnego mistrza suspensu Alfreda Hitchcocka. W thrillerze tym spotykamy się z postacią Normana Batesa (Anthony Perkins) wzorowanej na rzeczywistym seryjnym mordercy Edzie Geinie. Norman Bates to osoba poważnie zaburzona. Mężczyzna cierpi na psychozę, czyli zaburzenie psychiczne, które polega na tym, że człowiek ma silne zaburzenia w postrzeganiu i pojmowaniu rzeczywistości.

Ma on także osobowość dysocjacyjną. Objawia się ona przez znikomy poziom empatii i współodczuwania, dystans emocjonalny, agresję oraz instrumentalne traktowanie innych osób. W przypadka Normana występują też omamy wzrokowe i słuchowe oraz rozdwojenie jaźni, mamy także do czynienia z kompleksem Edypa. Aby jednak zrozumieć, skąd wzięła się powyższa diagnoza, przeanalizujmy film Hitchcocka nieco bardziej dokładnie i przyjrzyjmy się tej fascynującej postaci oraz objawom, które dobitnie wskazują jego zaburzenia.

Advertisement

Zacznę jednak niestandardowo od zakończenia filmu, z którego dowiadujemy się, że Norman przetrzymywał zwłoki matki w swoim mieszkaniu. Finał filmu odkrywa przed nami prawdę, iż mężczyzna był człowiekiem głęboko zaburzonym psychicznie, cierpiącym na rozdwojenie jaźni. Jego umysł wykreował postać matki, w której imieniu mordował. Kiedy Marion (Janet Leigh), uciekając ze skradzionymi pieniędzmi, trafia do motelu prowadzonego przez Normana, ten początkowo jawi się jako miły, uczynny i gościnny mężczyzna. Kobieta przypadkowo słyszy jego kłótnie z „matką”. My, znając zakończenie filmu, wiemy już, że owa waśń była tak na prawdę rozmową Normana z samym sobą.

Norman przemawiający w imieniu matki zabrania sobie spotykania się z kobietami. Jest surowy i nieznający sprzeciwu. Norman jako on sam nie potrafi przeciwstawić się matce. Osobowość ta przejęła kontrolę nad jego życiem. W późniejszej rozmowie z Marion podczas kolacji jest bardzo spięty. Co znaczące dla dalszego rozwoju filmu, wyznaje, że fascynuje go taksydermia. Ale najistotniejsze jest to, co mówi na temat matki. Zapytany o przyjaciół wyznaje, że najlepszym przyjacielem mężczyzny jest jego matka. Norman opowiada o niej jak o żywej osobie, z którą łączy go niesamowita więź. Kiedy Marion po wysłuchaniu historii choroby matki sugeruje Normanowi, że być może powinien umieścić matkę w szpitalu psychiatrycznym, ten reaguje agresją.

Advertisement

Mówi też o tym, że każdy z nas jest zamknięty w pułapce, z której nie możemy się wydostać. Podczas tej sceny, nie licząc krótkiego impulsywnego gniewu, będącego reakcją na wspomnienie o szpitalu, Norman wydaje się całkiem zwyczajnym człowiekiem.

Po słynnej scenie morderstwa pod prysznicem (w którym to morderca, jak się później dowiadujemy, jest Norman przebrany za swoją matkę) mężczyzna wraca na miejsce zbrodni i wydaje się zszokowany widokiem, jaki zastaje. Dziwna jest natomiast jego późniejsza reakcja, zaczyna bowiem jak gdyby nigdy nic sprzątać miejsce zbrodni. Z jednej strony więc niby morduje jako „matka” i jako on sam niczego z tych wydarzeń nie pamięta, z drugiej strony jest w nim coś z psychopaty, który nie odczuwa empatii i współczucia.

Advertisement

Pytany o Marion przez detektywa zaczyna odczuwać lęk. Próbuje też nieudolnie kłamać. Nie mylmy jednak jego lęku z poczuciem winy i wyrzutami sumienia. Po tym, jak detektyw odjeżdża, na twarzy mężczyzny pojawia się szyderczy uśmiech.

W jednej z kolejnych bardzo ważnych scen, kiedy Lila Crane (Vera Miles) odkrywa zwłoki matki w piwniczce, Norman wbiega do pomieszczenia przebrany w damskie ubrania i z peruką na głowie. Zdaje się być w amoku, a jego jedynym celem jest zamordowanie osoby, która może odkryć jego tajemnice.

Advertisement

Na koniec filmu psychiatra (Simon Oakland) wyjaśnia, że „matka” Normana całkowicie przejęła nad nim kontrolę, a on sam już nie istnieje. Ujawnia też sekret o tym, że to Norman zabił własną matkę i jej kochanka i już wtedy był człowiekiem z zaburzeniami. Pamiętając o tym, że film Hitchcocka powstał w roku 1960, muszę przyznać, że przedstawienie osoby chorej jest bardzo ciekawe, a Norman Bates jest bohaterem, którego zaburzenia osobowości są omawiane do dnia dzisiejszego.

Musimy porozmawiać o Kevinie

Drugim filmem na mojej liście jest wyreżyserowany przez Lynne Ramsay dramat psychologiczny pod tytułem Musimy porozmawiać o Kevinie.

Advertisement

Jeśli ktoś jeszcze nie oglądał tego bardzo dobrego filmu, pokrótce go tu teraz streszczę. W dramacie tym mamy do czynienia z wieloma płaszczyznami czasowymi. Z jednej strony widzimy przeszłość podróżniczki Evy (Tilda Swinton), która po urodzeniu syna choruje na depresję poporodową i kompletnie nie radzi sobie z jego wychowaniem. Fakt, że dziecko jest niczym mały diabełek, nie pomaga jej w tej sytuacji. Z drugiej strony oglądamy Evę teraźniejszą, która wciąż przypomina sobie okres dzieciństwa swojego syna Kevina (jako dziecko Rock Duer/Jasper Newell), ale także dramatyczne wydarzenia z jego dorosłego życia, w wyniku których została znienawidzona przez lokalną społeczność.

Eva odwiedza też swojego syna w więzieniu. Ale między nią a jej dzieckiem nie ma kompletnie żadnych więzi ani emocji. Kiedy siedzą ze sobą w milczeniu, a czas wydaje się upływać im koszmarnie powoli, są sobie tak okrutnie obcy. Kevin (Ezra Miller) wydaje się wyprany z emocji i zupełnie nieodczuwający żadnych wyrzutów sumienia, ona jest zobojętniała i przygnębiona, sprawa wrażenie, jak gdyby chciała, aby ta wizyta w więzieniu trwała jak najkrócej.

Advertisement

I tak jak sam Kevin z pewnością nieprzypadkowo stał się postacią tytułową tego filmu, tak ja chciałabym skupić się na innym problemie, a mianowicie na tym, czym jest depresja poporodowa i czy zachowanie głównej bohaterki może świadczyć o tym, że na nią zapadła. Depresja poporodowa to rodzaj depresji, na który zapada kobieta po urodzeniu dziecka. Stan ten może utrzymywać się kilka dni, miesięcy, a nieleczony nawet kilka lat. Kobieta cierpiąca na tę dolegliwość odczuwa nieuzasadniony smutek, boi się o zdrowie i prawidłowy rozwój dziecka, jest sfrustrowana, drażliwa, może nie kontrolować swoich zachowań, jest też wciąż zmęczona i osłabiona. To oczywiście tylko krótki zarys objawów tej choroby.

CYBORG. Apokalipsa science fiction? Dawać mi tu ją

Prześledźmy zatem, jak wyglądało to w przypadku Evy. Zacznijmy już od pierwszej istotnej sceny, pokazującej chwile po narodzinach Kevina. Eva pozbawiona jakichkolwiek emocji, zobojętniała, leży na szpitalnym łóżku. To jej mąż Franklin (John C. Reilly) trzyma dziecko na rękach i zdaje się radosny i szczęśliwy z jego narodzin. Zazwyczaj matki w takich sytuacjach odczuwają pełnię szczęścia i trudno im choć na moment wypuścić swoje wyczekiwane dziecko z ramion. Po wyjściu ze szpitala też nie jest lepiej. Eva snuje się jak cień i zaczyna przypominać żywego trupa. Zupełnie nie radzi sobie z codziennymi obowiązkami.

Advertisement

Wciąż nie ma w niej żadnej radości z dziecka. Scena, w której trzyma z daleka od siebie płaczącego niemowlaka i robi wszystko, aby tylko go nie przytulić, dobitnie pokazuje, że trudno tu mówić o matczynej miłości. Aczkolwiek nie można też jasno ocenić, czy Eva nie kocha swojego syna, czy też zmaga się z depresją poporodową i nie potrafi odnaleźć się w sytuacji, w jakiej się znalazła. Wiemy natomiast tyle, że jest skrajnie wykończona. Ale im więcej czasu mija, tym jest gorzej. Mały Kevin zaczyna sprawiać coraz więcej problemów. Po pierwsze Eva zaczyna podejrzewać, że jest on dzieckiem autystycznym, ponieważ bardzo długo nie mówi i nie reaguje na proste polecenia.

Patrząc na nieco demonicznego malca, trudno nam stwierdzić, czy faktycznie ma jakieś zaburzenia, czy wręcz przeciwnie, wszystko doskonale rozumie, ale celowo milczy i nie wykonuje poleceń. Trudno też rozstrzygnąć, czy faktycznie tak małe dziecko może być aż tak złośliwe, czy to tylko Eva odbiera go w ten sposób, bo nie umie poradzić sobie z jego wychowaniem. Kwestia złośliwości Kevina jest tematem na osobną dyskusje, jak już napisałam, chciałabym skupić się na Evie. Kobieta jest zamknięta w sobie i powściągliwa, zdarzają się jednak momenty, że jej rozdrażnienie zachowaniem Kevina dochodzi do punktu kulminacyjnego i Eva wybucha.

Advertisement

Raz nie wytrzymuje i mówi synowi, że kiedyś była szczęśliwa, ale przestała być, odkąd on się pojawił. W innej scenie zdenerwowana i sfrustrowana, że jej syn wciąż załatwia się w pieluchy, rzuca nim o ścianę, łamiąc mu rękę. Depresja Evy jest jeszcze silniejsza z powodu zachowania Franklina. Kevin to przebiegły spryciarz, atencyjny manipulator. Dla swojego tatusia jest niczym aniołek, tym samym Franklin zupełnie nie pojmuje, skąd zły nastrój u Evy i jej niechęć do tak uroczego dziecka. Niezależnie, czy Kevin jest uroczy, czy złośliwy, reżyserka zwraca tu uwagę na bardzo poważny problem niezrozumienia kobiet cierpiących na depresję poporodową.

Rodzina i otoczenie odbiera tę chorobę jako zwykły wymysł, a od kobiet oczekuje się bycia idealnymi, gotowymi na trudy macierzyństwa matkami. Może dlatego Eva topi wieczorami smutki w czerwonym winie.

Advertisement

I choć depresja poporodowa pokazana jest w filmie Musimy porozmawiać o Kevinie bardzo dobrze, to przy okazji skłania nas on do wielu refleksji. Chociażby tego, czy nieleczona depresja nie zamieniła się tu w totalne odrzucenie i niechęć do Kevina i czy jego późniejsze wybory życiowe nie są konsekwencją tego, jak wyglądało jego dzieciństwo i brak akceptacji ze strony matki.

Advertisement

Monster

Film Monster oparty jest na prawdziwej historii życia seryjnej morderczyni prostytutki Aileen Wuornos odpowiedzialnej za zabicie sześciu mężczyzn. Choć rola Charlize Theron jest wybitna i słusznie nagrodzona Oscarem, sam film ma wiele wad. Przede wszystkim jest bardzo subiektywny. I choć rozumiem intencje reżyserki, która chciała pokazać i udowodnić, że Aileen nie jest bezdusznym potworem, to trochę jednak w wybielaniu tej postaci przesadziła. Aileen w filmie Patty Jenkis jest przede wszystkim ofiarą.

I oczywiście nic nie zmieni faktu, jak wiele wycierpiała. W wieku ośmiu lat była molestowana, co wyniszczyło jej dziecięce marzenia, z których też od zawsze była wyśmiewana. Po samobójczej śmierci ojca, aby utrzymać rodzinę, już jako trzynastolatka zaczęła się prostytuować, w wyniku czego zaszła w ciążę. Jako dorosła kobieta pracująca jako prostytutka musiała na co dzień zmagać się z upokorzeniami ze strony mężczyzn, aż doszło do tego, że została brutalnie pobita i zgwałcona przez jednego ze swoich klientów. Nic więc dziwnego, że czuła nienawiść do mężczyzn, nie miała do nich szacunku i czuła się odrzucona.

Advertisement

Nie zapominajmy jednak, że ta „ofiara”, jakby nie patrzeć, zabijała ludzi. I chociaż można oczywiście starać się usprawiedliwiać jej pierwsze morderstwo, którego dokonała w amoku, w wyniku bólu i upokorzenia, jakiego doznała ze strony swojego oprawcy, czy też drugie dokonane w wyniku impulsu, tak kolejne zbrodnie były już zaplanowane i dokonywane w celu zarobkowym. Aileen nie odczuwała już po nich wyrzutów sumienia.

Ale przejdźmy w końcu do tego, co w tej analizie najistotniejsze, a mianowicie do zaburzeń psychicznych. Prawdziwa Aileen Wuornos uważana była za osobowość psychopatyczną. Chorowała również na borderline i miała aspołeczne zaburzenia osobowości. I właśnie to ostatnie zostało w filmie pokazane najdobitniej. Prześledźmy zatem losy Aileen, skupiając uwagę na objawach jej zaburzenia psychicznego.

Advertisement

Zacznijmy od najprostszych. Aileen miała za sobą próbę samobójczą, która prawdopodobnie była wynikiem depresji. Ta zaś mogła być skutkiem opisanego już dzieciństwa i złego doświadczenia z mężczyznami. To również mogło być przyczyną tego, dlaczego kobieta zaczęła mordować. Stosunek Aileen do jej ofiar zmieniał się wraz z biegiem czasu. Jak już zostało to opisane, pierwsze morderstwo popełniła w obronie własnej. Jednak jej zachowanie po dokonaniu zabójstwa świadczyło o poważnych zaburzeniach psychicznych. Chociaż kobieta początkowo odczuwała zdenerwowanie, trudno tu mówić o wrzutach sumienia.

Przy kolejnej ofierze przed dokonaniem zabójstwa była znerwicowana, nie miała jednak oporów, aby oddać strzał. Kolejne morderstwa dokonywane były już głównie w celach zarobkowych. Co prawda kobieta miała krótki epizod, w którym chciała skończyć z prostytucją i znaleźć nową, normalną pracę, szybko jednak się zniechęciła. Aileen zabijała zatem swych klientów po to, by móc ich okradać. Kiedy zrozumiała, że pierwsze morderstwo uszło jej na sucho, nie miała już żadnych skrupułów. Należy również zwrócić uwagę, że po dokonaniu zbrodni nie działała zbyt logicznie. Razem ze swoją partnerką Selby (Christina Ricci) chodziły po barach, bo jedynym celem Aileen było to, aby się napić.

Advertisement

Żyły też niezwykle rozrzutnie. Co ciekawe, kolejne ofiary Aileen, w przeciwieństwie do pierwszej, wydawały się niegroźne. Kobieta zaczęła zabijać również tych mężczyzn, którzy nie zamierzali zrobić jej żadnej krzywdy. Należałoby się zastanowić, czy jedynym powodem morderstw była chęć zarobienia pieniędzy, czy być może gdzieś głęboko w jej umyśle tkwiła potrzeba dokonania zemsty na mężczyznach za krzywdy, jakich od nich doznała. I czy dlatego też, mimo iż początkowo żywiła niechęć do Selby, nazywając ją „głupia lesbą”, ostatecznie ją pokochała.

Ale nie tylko sposób, w jaki mordowała, świadczy o jej zaburzeniach. Nieprawidłowości można było dostrzec w jej codziennym zachowaniu. Przede wszystkim w tym, jak bardzo była nieufna wobec ludzi i jak sama przyznała, nienawidziła wszystkich oprócz Selby. Poza tym w jej zachowaniu brak było logiki. Kiedy nie została zatrzymana za pierwsze czy drugie morderstwo, bardzo szybko uznała, że może zabijać dalej. O braku logiki świadczą też jej próby poszukiwania pracy. Pozbawiona wykształcenia oraz jakichkolwiek kwalifikacji, nie posiadając nawet CV, ubiegała się o posadę sekretarki, a kiedy jej odmówiono, zareagowała agresją.

Advertisement

Istotne są również jej nagłe i skrajne wahania nastroju. Potrafiła w jednej chwili ze spokojnej osoby przeobrazić się w kogoś pełnego wściekłości, pogardy i nieufności, co można odczytywać jako zaburzenie afektywne dwubiegunowe. I chociaż Patty Jenkis usilnie kreuje w swoim filmie wizerunek dotkniętej złymi doświadczeniami ofiary, Aileen nie raz (nie tylko podczas morderstw) pokazuje, że jest oprawcą. Uważam jednak, że mimo wszystko na podstawie filmu nie można stwierdzić jednoznacznie, że ma całkowitą osobowość psychopatyczną. Ludzie dotknięci tym zaburzeniem są najczęściej egoistyczni i pozbawieni jakiejkolwiek empatii.

Aileen nie tylko postanawia nie zabijać (chociaż ma ku temu okazje) jednego ze swych klientów. Przede wszystkim, co najistotniejsze, bardzo mocno kocha swoją dziewczynę i pragnie dla niej wszystkiego, co najlepsze.

Advertisement

A zatem mimo licznych wad film Monster w bardzo dobry sposób pokazuje historię osoby zaburzonej społecznie.

Sybil

Kolejny film, który poddam analizie, porusza problem rozdwojenia jaźni. Główną bohaterką jest Sybil (Tammy Blanchard). W wyniku różnych wydarzeń dla jej własnego dobra zaproponowana zostaje jej psychoanaliza u doktor Wilbur (Jessica Lange), a lęki, które ma, odbierane są przez innego lekarza, doktora Atchesona (Ron White) za objaw pomroczności jasnej lub histerii. Doktor Wilbur bardzo szybko przekonuje się, w jak wielkim błędzie był jej kolega po fachu, Sybil zapytana o dzieciństwo ze spokojem opowiada, jak było spokojne i piękne.

Advertisement

Bardzo szybko jednak zmienia temat i zaczyna mówić o sobie. I choć mówi bardzo dużo, między innymi o tym, że wierzy w niebo i piekło i jest bardzo religijna, z jej wypowiedzi nic nie wynika. A mająca IQ 180 dziewczyna raczej nie należy do głupich.

Sybil mówi też o swoich zanikach pamięci. O tym, że czasem nie wie, skąd wzięła się w danym miejscu albo skąd ma w domu jakiś nowy przedmiot, a także o tym, że ktoś kończy za nią jej rysunki i są one namalowane w zupełnie innym stylu.

Advertisement

Z każdym kolejnym spotkaniem z doktor Wilbur, pod wpływem stresu i niepokoju, prawda zaczyna wychodzić na jaw. Sybil skrywa w sobie szesnaście różnych osobowości. Ale to nie jedyny problem. Okazuje się bowiem, że dzieciństwo Sybil nie było tak kolorowe, jak to początkowo przedstawiała. Było wręcz okrutne. Chorująca na schizofrenię matka molestowała swoja córkę różnymi przedmiotami, codziennie robiła jej lewatywę, przywiązywała ją za karę do fortepianu, karała za rzeczy, których Sybil nie zrobiła, oraz znęcała się nad nią psychicznie. Żyjąca w ogromnej wierze rodzina nie widziała potrzeby, by poddać matkę leczeniu. Zamiast psychiatrii i farmakologii wybrali modlitwę, co, jak nie trudno się domyślić, dawało marne skutki. Ale wróćmy do skrywanych przez Sybil osobowości.

Pierwsza do głosu dochodzi Peggy Lu. „Osoba” ta odpowiedzialna jest za wyrażanie gniewu i uaktywnia się, kiedy Sybil, nie radząc sobie z nadmiarem emocji, zaczyna wpadać w szał. Drugą jest Vicky, która urodziła się w Paryżu. Vicky dominuje nad innymi osobowościami. Po raz pierwszy w życiu Sybil pojawiła się po śmierci bliskiej osoby. Jest też kochająca poezję Merry czy pamiętająca molestowanie Ruth, a także umiejąca grać na pianinie Vanessa. Ale nie wszystkie osobowości to kobiety. Jest także nastoletni zbuntowany Sid.

Advertisement

Każda osobowości jest w innym wieku i ma inne wspomnienia, żadna z nich nie jest jednak indywidualną jednostką. Kiedy dochodzą do głosu, Sybil ma wrażenie, że doznaje zaniku pamięci i nie ma o nich najmniejszego pojęcia. Dlatego, robiąc coś jako na przykład Vicky czy Merry, Sybil nic z tego nie pamięta. Kiedy zatem Sybil się „wyłącza”, zaczynają ujawniać się kolejne poziomy jej świadomości.

W wyniku psychoanalizy doktor Wilbur ujawnia dziewczynie, że wszystko jest wynikiem tragicznych wydarzeń z dzieciństwa. Walcząc wówczas ze strachem, Sybil wyobrażała sobie inne postacie, tak silnie, że ostatecznie się nimi stała.

Advertisement

Chociaż film wyreżyserowany przez Josepha Sargenta być może nie jest żadnym arcydziełem, to w bardzo ciekawy sposób podejmuje tematykę osobowości mnogiej, ale również problem konfliktu między nauką a religią.

Muszę tu jeszcze wyjaśnić, że celowo nie przytoczyłam tu filmu Split. Bo chociaż James McAvoy zagrał swoją rolę znakomicie, to zaburzenie głównego bohatera nie do końca traktowane jest jako choroba, co automatycznie dyskwalifikuje ten film.

Advertisement

Sublokatorka

Po rozstaniu z chłopakiem Alison (Bridget Fonda) organizuje casting na współlokatorkę, w wyniku którego postanawia zamieszkać z jedną z dziewczyn o imieniu Hedra (Jennifer Jason Leigh). Bardzo szybko będzie jej dane się przekonać, że nowa sublokatorka nie jest w pełni normalna. Chociaż dziewczyny bardzo szybko zaprzyjaźniają się ze sobą, to Hedra od początku zaczyna zdradzać dziwaczne zachowania. Ale wszystko rozwija się stopniowo. Zaczyna się od tego, że Hedra najpierw bardzo wychwala styl swojej koleżanki, potem podbiera Alison ubrania, a w końcu zaczyna kupować taką samą odzież.

I tak jak to wydawać się może niewinne i nic nieznaczące, tak fakt, że bez zgody Alison robi sobie niemal identyczną fryzurę i zaczyna wyglądać jak jej klon, jest już nieco bardziej niepokojący. Tak jak niepokojące są również jej zachowania wobec szczeniaka, którego sama wcześniej kupuje, by przypodobać się Alison. Kiedy szczeniak kręci się koło nóg Alison, Hedra zaczyna odczuwać zazdrość. Choć w obecności swojej współlokatorki jest dla psa przyjazna, to pod jej nieobecność zaczyna być dla niego agresywna i kopie go. Ale na tym agresja Heder się nie kończy. Pod nieobecność Alison i jej chłopaka (Steven Weber) zrzuca psa z balkonu, by potem, udając niewinną i zaskoczoną, próbować przekonać wszystkich, że to wina Sama, gdyż to on nie naprawił balkonu.

Advertisement

Wychodzi tu na jaw, jaką manipulatorką potrafi być. Zauważyć przy tym należy, że trudno tu mówić o zaburzeniach paranoicznych czy wpadaniu w szał, ponieważ całe zdarzenie z psem i późniejsze kłamstwa są bardzo przemyślane. Ale manipulacja ma swój dalszy rozwój. Zapłakana po śmierci psa Hedra, przytulając się do Sama, próbuje go pocałować, co świadczy o jej przebiegłości i wyrachowaniu. Nie jest to zresztą pierwszy raz, kiedy stara się znaleźć z nim sam na sam. Kiedy jednak rozmawia z Alison pod jego nieobecność, cały czas przypomina jej o jego zdradzie i przekonuje ją o tym, że nie jest on odpowiednim kandydatem.

Hedra ma też wiele twarzy. Jednego dnia jest zakompleksiona i niepewna siebie. Mówi sama o sobie, że jest z innej ligi niż Alison, i wie, że nie ma szans u facetów (których notabene uważa za świnie). Jest miła i opiekuńcza w stosunku do Alison. Kolejnego dnia pokazuje zupełnie inne oblicze. Kiedy dowiaduje się, że Alison jednak mimo jej ostrzeżeń decyduje się poślubić Sama i prosi ją o to, by się wyprowadziła, na twarzy Hedry pojawia się grymas gniewu. Wybucha, nazywając swoją współlokatorkę słabą. Ale jej złość i gniew mają swój ciąg dalszy. Hedra zakłada ubrania i buty Alison oraz używa jej perfum, po czym idzie do domu Sama i po ciemku zakrada się do jego sypialni, gdzie podszywając się pod Alison, zaczyna uprawiać z nim seks oralny. Chce w ten sposób dowieść, że mężczyzna nie jest wierny. Kiedy jednak on postanawia, że sam się do wszystkiego przyzna, kobieta wpada w szał. Jest to tym razem jednak zachowanie impulsywne.

Advertisement

Kolejnym jakże istotnym aspektem filmu jest moment, kiedy Alison, przeszukując rzeczy Hedry, natrafia na jej zdjęcia z dzieciństwa z siostrą bliźniaczka, która – jak wynika z odnalezionego urywka gazety – utopiła się w wieku dziewięciu lat. Tym samym opowiedziana przez Hedrę historia o tym, jak to jej bliźniaczka rzekomo urodziła się martwa, okazuje się stekiem bzdur.

Z jakim więc zaburzeniem mamy do czynienia? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Hedra ma cząstkowe objawy borderline, takie jak poczucie frustracji, złości czy niechęci do świata. Ale osoba dotknięta borderline często zatapia się w swoim smutku i nie potrafi sobie z nim poradzić. A Hedra radziła sobie z tym bardzo dobrze. Trudno tu mówić o ciężkiej lub jakiejkolwiek depresji, ponieważ kobieta nie samookalecza się ani nie ma prób samobójczych. Oczywiście brak takich prób nie wyklucza depresji całkowicie. O tym, że Hedra choruje, świadczą również zażywane przez nią leki czy też rozmowa o lekarzu.

Advertisement

Niezależnie jednak od tego, z jakim zaburzeniem mamy tu do czynienia, z pewnością możemy dostrzec w zachowaniu Heder zaburzenia tożsamości, które w filmie wyreżyserowanym przez Barbet Schroeder pokazane zostało w sposób bardzo, jak na lata 90., interesujący, tym samym jest to kolejny film, który ze spokojem mogę polecić każdemu, kogo interesuje ta tematyka.

Aż do kości

Anorexia nervosa, zwana inaczej jadłowstrętem psychicznym, jest chorobą, o której zapewne każdy z nas słyszał przynajmniej raz w życiu. Dotyka w większości młodych dziewczyn (co nie oznacza, że nie mogą na nią zachorować chłopcy). W wielkim skrócie polega ona na silnym zaburzeniu odżywiania i zaburzonym widzeniu własnej osoby. Osoby dotknięte anoreksją robią wszystko, by jak najwięcej schudnąć i utrzymać idealną według nich wagę albo… wciąż chudnąć więcej. I chociaż symptomy anoreksji są najczęściej widoczne gołym okiem, to należy pamiętać, że jest to przede wszystkim choroba umysłu.

Advertisement

Niestety póki sami nie zachorujemy lub nie zachoruje osoba z naszej rodziny czy bliskiego otoczenia, trudno nam zrozumieć, co kieruje osobą dotkniętą tą chorobą. Marti Noxon w swoim filmie Aż do kości pokazuje, że czasem można kompletnie nie pojmować osoby chorej, nawet jeśli mieszka się z nią pod jednym dachem

Ellen (Lilly Collins) ma 20 lat i od dawna choruje na anoreksję. Ma za sobą już cztery terapie, które nie przyniosły żadnego rezultatu. Dziewczyna jest przeraźliwie wychudzona, wygląda na wyczerpaną, a mimo to wciąż skrupulatnie liczy każdą kalorię, wciąż robi brzuszki i sprawdza palcami obwód swojego ramienia, by mieć kontrolę nad tym, czy przytyła. Dziewczyna mieszka wraz z ojcem (którego w filmie nie widzimy ani razu, ponieważ zajęty jest nieustannie pracą i jak widać mało go interesuje to, by być przy swojej córce, kiedy ta prawie umiera), siostrą Kelly (Diana Liberato) oraz macochą Susan (Carrie Preston).

Advertisement

Susan nie ma najmniejszego pojęcia o tym, na czym polega anoreksja. Trudno mi osobiście zrozumieć, czy chce dobrze, ale jej nie wychodzi, czy jest zwyczajnie głupia. Po pierwsze wciąż wypomina Ellen, jakie to mają z nią kłopoty i jak ciężko było im znaleźć dla niej lekarza. I oczywiście jestem w stanie zrozumieć, że każdy ma swoje granice cierpliwości, a życie z chorą osobą może w pewnym momencie nawet doprowadzić do szału, jednak nieustanne wypominanie i brak zrozumienia w niczym nie pomagają. A biorąc pod uwagę, że w dzisiejszych czasach informacje na temat anoreksji są ogólnodostępne, Susan mogłaby postarać się dowiedzieć nieco więcej o tej chorobie.

Kiedy przychodzi czas spotkania z lekarzem doktorem Williamem Beckhamem (Keanu Reeves), Susan nie dość, że zaczyna skarżyć się na Ellen, to jeszcze opowiada o sobie. Co więcej, wysnuwa wniosek o tym, że Ellen zachorowała na anoreksję, ponieważ jej matka (Brooke Smith) chorowała na zaburzenia afektywne dwubiegunowe, rozstała się z mężem i została lesbijką. Ale świat nie jest czarno-biały i wnioski nie muszą być tak oczywiste. Przyczyn anoreksji mogą być setki. Susan najwidoczniej nie bierze tego pod uwagę i podczas wspólnego obiadu pyta dziewczynę wprost, czy ta nie jest lesbijką, tłumacząc jej przy tym, że to nic złego i nie powinna się z tego powodu głodzić.

Advertisement

Matka Ellen wraz ze swoją partnerką po latach walki zaczęły mieć dość. Nie mają czasu, by odwiedzić córkę, uważają też, że to nie jest dobry moment, by z nimi zamieszkała (przypomnę tu, że życie dziewczyny jest zagrożone, jaki więc moment może być lepszy?!). Powtarzaj jej tylko, by była silna. Podczas terapii rodzinnej u doktora Beckhama w pewnym momencie wszyscy z jej rodziny jakby zapominają o obecności Ellen i zaczynają się nawzajem obwiniać, Ellen natomiast mówi wprost, że nie czuje się człowiekiem, tylko problemem.

Najbardziej ludzka ze wszystkich członków rodziny jest jej przybrana siostra Kelly. Żartują sobie wspólnie z umiejętności liczenia przez Ellen kalorii, nie wypomina jej nieustane, jakim to jest ciężarem dla całej rodziny, i jest dla niej najmilsza. Ale i ona nie pojmuje, na czym polega anoreksja oraz dlaczego Ellen nie może wyzdrowieć. Bo według Kelly wystarczy przecież „po prostu jeść”. Dziewczyna tak jak reszta rodziny nie wie, że dla Ellen każdy kęs to walka. Że dziewczyna chce żyć, a jednocześnie pragnie tego, by nadal chudnąć, bo w swoich oczach wciąż wygląda źle. Że wie, że życie jest piękne, jest jednak uzależniona od ćwiczeń i pozbywania się kalorii.

Advertisement

Że obawia się każdego najmniejszego kęsa, czuje wstręt nawet wtedy, kiedy musi dotknąć jedzenia, i wyobraża sobie, że jeśli zacznie jeść, to nie będzie umiała przestać i doprowadzi się do takiego stanu, że będą musieli z powodu otyłości zdejmować ją z łóżka specjalnym dźwigiem. Myślenie takie jest oczywiście dla osoby zdrowej czymś absurdalnym i nielogicznym i świadczy o pewnego rodzaju paranoi, pamiętajmy jednak o tym, o czym pisałam na początku – anoreksja to choroba umysłu.

Ale film pokazuje także terapię, w której uczestniczy Ellen. Wśród pacjentów są osoby chore na anoreksję, podobnie jak Ell

Advertisement

Absolwentka Filologii Polskiej ze specjalizacją Filmoznawstwo i Teatrologia. Kocha zwierzęta i podróże - ale przede wszystkim nietuzinkowe kino z wszelkich (nawet tych najbardziej abstrakcyjnych) stron świata. Święta Filmowa Trójca: Pasolini, Bałabanow, Kubrick.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *