Publicystyka filmowa
Seriale SUPERBOHATERSKIE, z którymi TRZEBA się zapoznać
Odkryj seriale SUPERBOHATERSKIE, które łamią schematy! Absurd, humor i oryginalność – poznaj najciekawsze tytuły, które zaskoczą każdego.
Obecnie praktycznie każdego roku fani kina muszą zmierzyć się z kolejnym adaptacjami superbohaterskich komiksów. Oczywiście jak na razie prym wiedzie Marvel, jednak bardzo często zapominamy o superbohaterskich serialach, które nie ograniczają się do klasycznych chwytów tego gatunku, jeżeli chodzi o formę, scenariusz czy czarny humor. W niniejszym zestawieniu prezentuję moim zdaniem najlepsze seriale superbohaterskie.
Doom Patrol
Najbardziej absurdalna i najmniej udolna superbohaterska drużyna w dziejach doczekała się własnego serialu. I to takiego, który stanowi znakomitą odtrutkę na schematyczne przygody Avengersów czy innych Batmanów v Supermanów, a jednocześnie świetnie bawi i jest wulgarna do granic możliwości. Ogromną zaletą serialu jest jego nieprzewidywalność. Trudno odgadnąć, na jaki dziwny pomysł twórcy wpadną za chwilę.
Z zadziwiającą lekkością łamią schematy, bawią się nimi, by za chwilę, w najbardziej nieoczekiwanym momencie, je porzucić. Akcja rzadko posuwa się do przodu w linii prostej, meandrując, zakręcając, a nawet wracając do punktu wyjścia. Spotkania z wrogami nieczęsto kończą się klasycznym mordobiciem, zastąpionym zupełnie absurdalnymi rozwiązaniami. W dodatku narratorem całej opowieści jest główny superzłoczyńca. Najbardziej jednak zadziwiające jest to, że głównym bohaterom, mimo ich nader licznych wad, od czasu do czasu udaje się uratować świat.
Legion
Jeżeli macie ochotę na totalną jazdę bez trzymanki, to koniecznie sięgnijcie po Legion, który przez długi, długi czas pozostawał w pierwszej trójce moich ulubionych seriali wszech czasów. Po obejrzeniu pierwszego sezonu nie do końca byłam pewna, co właśnie zobaczyłam. Szczególnie że Aubrey Plaza daje występ życia pod postacią antagonisty, z którym musi walczyć David – mutant, syn słynnego Charlesa Xaviera. Na przestrzeni kolejnych odcinków nie tylko wnikamy w psychikę bohatera, ale i zadajemy sobie kolejne pytania o naturę rzeczywistości. Bo w końcu co jest bardziej prawdziwe – rzeczywistość, którą sami tworzymy, czy ta kreowana przez innych? Wizualnie i muzycznie ta produkcja to bez wątpienia niekończąca się uczta dla oczu i uszu.
Dodatkowo scenariusz prowadzi nas przez kolejne etapy w sposób na tyle intrygujący, że widz nie ma praktycznie dość. Co prawda nie mamy do czynienia z klasycznym ujęciem superbohaterskim, jednak sam fakt, iż nasz niepozorny David walczy ze złem przy pomocy niezwykłych zdolności, pozwala zaliczyć Legion do tej kategorii.
Jessica Jones
Superbohaterka z totalnego przypadku doczekała się mrocznej adaptacji w klimatach kina noir i zupełnie nieoczekiwanie stała się postacią, która stworzyła nową jakość w superbohaterskich serialach. Choć nikt tak naprawdę na niego nie czekał, pierwszy sezon okazał się prawdziwą bombą. Cyniczna alkoholiczka zmagająca się z własnymi demonami przeszłości i genialny wręcz antagonista sprawili, iż Jessica Jones szturmem wkroczyła do panteonu superbohaterów, których przygody elektryzowały cały świat. Co prawda kolejne sezony nie dorównywały poziomowi pierwszemu, brnąc niekiedy w scenariuszowe mielizny i niepotrzebne zwroty akcji, jednak w ostatecznym rozrachunku – to naprawdę bardzo dobra produkcja.
Dodatkowo aktorka wcielająca się w tytułową bohaterkę dała światu popis umiejętności, jakiego nie powstydziłby się niejeden aktorski wyga. Co prawda cała reszta to tylko ładny dodatek do dość mrocznego przesłania, jednak Jessica Jones dalej zasługuje na miano jednego z bardziej oryginalnych seriali superbohaterskich ostatniej dekady.
Batman przyszłości
Po dzień dzisiejszy pamiętam pierwsze zetknięcie z animowaną produkcją Batman przyszłości i niesamowite wrażenie, jakie na mnie wywarła. Serial idealnie ukazywał mroczną przyszłość, w której nie ma miejsca na ludzkie odruchy, jeśli chce się przetrwać, podczas gdy z drugiej strony widzimy, jak zgorzkniały Bruce Wayne u końca swego życia postanawia niejako odpokutować za grzechy przeszłości i bierze Terry’ego – głównego bohatera serii – pod swoje skrzydła. O ile w jego poprzedniku – animowanym Batmanie – widzieliśmy zmagania oryginalnego Człowieka Nietoperza, o tyle w tym przypadku fabuła kręci się wokół życia zwykłego nastolatka, który z jednej strony utożsamia się z obowiązkiem obrony Gotham, podczas gdy z drugiej chce się zemścić na zabójcach swojego ojca. Po dzień dzisiejszy to jeden z tych seriali, które towarzyszyły mi w dzieciństwie, i podobnie jak animowany Batman jest świetny pod każdym względem.
Misfits
Misfits to bez wątpienia jeden z ciekawszych seriali superbohaterskich, który w dodatku w realistyczny sposób ukazuje bolączki młodzieży zamieszkującej Wielką Brytanię. Produkcja świetnie pokazuje, że młodzi ludzie bez względu na to, czy mają moce, czy też nie, muszą zmagać się z codziennością życia, uczuciem do drugiej osoby, brakiem domu, autorytetów czy pomysłu na siebie. Jest wulgarnie, cynicznie, a do tego jakże prawdziwie. Nasi antybohaterowie, mimo iż posiadają niezwykłe moce, wcale nie kwapią się, by uratować świata, a ich wysiłki najczęściej kończą się śmiercią osoby, która miała ich pilnować podczas wykonywania prac społecznych.
Z drugiej strony mamy świetne kreacje aktorskie i realistyczne zgłębienie psychiki nastolatków, czego nie dał nam chyba do tej pory żaden serial. Jest to bez wątpienia pozycja obowiązkowa dla osób z mrocznym poczuciem humoru, które nie zważają na przestrzeganie poprawności politycznej.
Umbrella Academy
To bez wątpienia totalna jazda bez trzymanki, z interesującymi postaciami i problemami tak dziecięcego, jak i dorosłego życia. Produkcja ma swój własny charakter, który odróżnia ją od innych tworów serialowych. Dla wielu powinien to być przykład, jak powinno się robić ciekawe adaptacje komiksowe. Historia tak w komiksie, jak i serialu koncentruje się na grupie siedmiorga dzieci, które w niezwykły sposób urodziły się tego samego dnia (chociaż ich matki jeszcze rano nie były w ciąży), a które ekscentryk i milioner sir Reginald Hargreeves kupił, a następnie postanowił wychować na superbohaterów z powodu posiadanych przez nich niezwykłych mocy.
Stworzył w ten sposób ratującą świat grupę nastolatków zwaną właśnie Umbrella Academy. Z czasem okazuje się, że każde z nich ruszyło w swoją stronę, jednak w obliczu śmierci ojca i nadciągającej apokalipsy muszą się znowu zjednoczyć. Całość jest strzałem w dziesiątkę i wyróżnia się wyraźnie na tle panującego obecnie w filmowym świecie lekkiego marazmu w dziedzinie superbohaterstwa. Zwłaszcza, że nie uświadczymy w nim kolorowych trykotów i majtek założonych na obcisłe spodnie. Nasza grupa bohaterów z czasem przestała być superbohaterska, a zaczęła zmagać się z problemami dorosłego życia. Każda z postaci jest niezwykle kolorowa, interesująca i pogmatwana na swój wyjątkowy sposób.
Szkoła zabójców
Po obejrzeniu kolejnej adaptacji komiksowej odniosłam wrażenie, że propozycja, jaką jest Szkoła zabójców o kilka poziomów przebija wychwalaną przez mnie Umbrella Academy. Powodów ku temu, by produkcję uznać za jeden z najlepszych seriali w kategorii superbohaterskiej, jest wiele, choć bohaterowie nie noszą na co dzień peleryn oraz nie posiadają żadnych mocy. Niemniej jednak każdy z nich zna ponad 20 sposobów na to, jak zabić wroga przy pomocy ołówka i każdy z nich ma zdolności ku temu, by być idealnym pomocnikiem arcyzłoczyńcy.
Produkcja co prawda na pierwszy rzut oka jawi się jako teen drama, jednak nic bardziej mylnego. Jest krwawo, brutalnie i bezkompromisowo, a całość ogląda się z zapartym tchem. Choć momentami niektóre watki przerysowane są do granic możliwości, co nie umniejsza jakości finalnego produktu. Co prawda po raz kolejny mamy do czynienia z historią, która nawet nie ociera się o bycie klasycznym superbohaterskim bytem, jednak warto mu poświecić choć chwilę uwagi.
Punisher
Co prawda – w przeciwieństwie do komiksowego – Netflixowy Frank Castle stara się stronić od bezwzględnej i arcybrutalnej przemocy, jednak i tak jego przygody to momentami czyste złoto, zaś tytułowy Punisher stał się synonimem antybohatera, dla którego ratowanie świata jest na dalszym planie, a najważniejsza jest zemsta. Oczywiście trup ściele się gęsto, jest czarny humor, zaś przeciwnicy nie stanowią większej przeszkody dla tytułowej postaci. Jednak to, co urzeka szczególnie w tej produkcji, to sprawienie, że widzimy nie tylko krew i flaki, ale i ludzkie dramaty oraz dylematy związane z podejmowanymi przez bohatera krokami.
Bardzo łatwo byłoby bowiem stworzyć klasyczną nawalankę. Frank w serialu to jednocześnie mściciel i ofiara, która musi – jak zwykle – zmierzyć się ze swoją przeszłością, by zacząć w końcu żyć. Aspekt ten jest niezwykle ciekawie poprowadzony, choć moim zdaniem wystawienie go na pierwszy plan nie było do końca najlepszym rozwiązaniem.
Chuck
Chuck – komputerowy nerd ze zwykłego życiowego przegrywa w jeden wieczór zamienia się w tajnego agenta, który w głowie posiada największe sekrety amerykańskiego wywiadu, a na dodatek zna kung-fu. Tytułowy bohater na przestrzeni sześciu lat emisji zamienił się w prawdziwego obrońcę amerykańskiego stylu życia, który zdaje sobie sprawę, iż czasami ratowanie świata związane jest z wieloma wyrzeczeniami, a nasze wybory nie zawsze są w stanie ocalić osoby, na których nam najbardziej zależy. Po raz kolejny na liście znalazła się propozycja, która nie jest stricte superbohaterska.
Początkowo Chuck nie posiada żadnych umiejętności, poza tym, iż w jego głowie znajduje się Intersect, pozwalający mu na dostęp do najbardziej strzeżonych informacji. To bohater jak każdy z nas, który nie potrafi odnaleźć się w nowej roli szpiega. Na przestrzeni pięciu sezonów razem z nim odkrywamy, iż bycie niczym James Bond wcale nie jest takie proste.
Buffy: Postrach wampirów
Na niniejszej liście po raz kolejny znalazła się pozycja, która na pierwszy rzut oka wcale się nie wydaje superbohaterska. Historia koncentruje się na przygodach tytułowej pogromczyni wampirów – Buffy Summers, która mieszka w miasteczku Sunnydale – centrum dziwnych zdarzeń oraz niezliczonych końców świata. Produkcja przez siedem kolejnych sezonów zgłębiała przygody Buffy oraz jej przyjaciół, która w tamtym okresie, czyli pod koniec lat ’90, jawiła się widzom jako superbohaterka, na którą zasługiwaliśmy. Czym wyróżnia się ta produkcja na tle innych? Przede wszystkim mistrzowskim połączeniem wątków horrorowych i nadprzyrodzonych z codziennością życia.
Bohaterka musi mierzyć się z byciem licealistką, a następnie głową rodziny oraz jednocześnie przywódczynią ruchu oporu, który ma uratować świat. Co ciekawe, mitologia potworów przewijających się na przestrzeni kolejnych siedmiu sezonów okazuje się zgoła odmienna od tego, co do tej pory widzieliśmy. Patrząc z perspektywy dzisiejszego wysypu seriali i filmów superbohaterskich, interesujący wydaje się być także fakt, że Buffy była po prostu zwykłą dziewczyną, jak każdy z nas, która nie posiadała specjalnych mocy. Jej jedyną bronią była siła fizyczna, wygimnastykowane ciało (i to jakie :)) oraz znajomość sztuk walki. Nic poza tym. Dlatego widzowie bez problemu mogli się z nią identyfikować.
A jakie są waszym zdaniem najlepsze seriale superbohaterskie?
