Publicystyka filmowa
SERIALE Netflixa, które SKASOWANO po pierwszym sezonie
Które produkcje Netflix zdecydował się zakończyć wraz z końcem pierwszego sezonu i dlaczego?
Netflix lubi czasem zaskoczyć niespodziewaną decyzją o wstrzymaniu prac nad naszym ulubionym serialem czy nagłym wycofaniem z platformy dziesiątek tytułów, które jesteśmy zmuszeni w przyspieszonym tempie zaliczyć. Nie wszystkie drastyczne cięcia są jednak wykonywane z uwagą kierowaną wyłącznie na stan oglądalności danego dzieła, a czynników, które wpływają na to, czy produkcja przetrwa na platformie dłużej niż jedną serię, jest niesłychanie wiele. Które oryginalne projekty Netflixa okazały się wielkimi niewypałami już po pierwszym sezonie? A za którymi mimo wszystko tęsknimy i żal było rozstawać się z nimi tak szybko?
„I Am Not Okay with This” – 2020, reż. Jonathan Entwistle, Christy Hall
Młodzi Sophia Lillis i Wyatt Oleff, partnerujący sobie również w ekranizacji TO Stephena Kinga, świetnie sprawdzili się w roli Sydney i Stanleya. Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, iż za każdym razem, kiedy pojawiają się razem na ekranie, to właśnie chemia między nimi tak bardzo umila nam percepcję serialu. I Am Not Okay with This to historia doświadczonej przez życie dziewczyny o ciętym, sarkastycznym poczuciu humoru, która jako siedemnastolatka odkrywa w sobie tajemnicze moce.
Liceum to dla niej czas poszukiwań prawdziwej siebie, w czym towarzyszy jej niezwykle charyzmatyczny i uroczy w swojej roli Oleff. I Am Not Okay… jest mixem twórców Stranger Things i The End of the F***ing World. Zobowiązywało to więc twórców serialu do utrzymania należytego poziomu, czemu ostatecznie sprostali, i to z nawiązką. Niestety, data kręcenia drugiej serii zbiegła się w czasie z szalejącą pandemią koronawirusa, co ostatecznie odwiodło ekipę od powrotu na plan. A Wy, bylibyście ciekawi dalszych losów Sydney?
„The Society” – 2019, reż. Christopher Keyser
Podwójne rozczarowanie, gdyż The Society zadebiutował na Netfliksie z tąpnięciem, a prace nad sezonem drugim już trwały. Podobnie jak w przypadku wyżej wspomnianego I Am Not Okay with This, to pandemia podjęła decyzję za twórców, gdyż koszty zapewnienia aktorom bezpieczeństwa na planie, a także okołocovidowa panika okazały się silniejsze od ambicji showrunnerów. The Society, uwspółcześniona wersja Władcy Much, skupiał się na grupie nastolatków, którzy budzą się w miejscu przypominającym ich rodzinne miasto, jednak zupełnie wyludnionym. W obliczu czyhającego zagrożenia ich relacje wystawione są na próbę: część próbuje odnaleźć się w pozbawionym cywilizacji świecie, częścią rządzą ambicje do przejęcia władzy.
Tych, którym serial przypadł do gustu, postanowienie Netflixa szczególnie uderzyło, gdyż pierwszy sezon zakończono potężnym cliffhangerem. Pozostaje nam jedynie trzymać kciuki, iż platforma jeszcze kiedyś przypomni sobie o urwanym w niefortunnym momencie show.
„Przeklęta” – 2019, reż. Frank Miller, Tom Wheeler
Nowa, bogata o dodatkowe wątki wersja historii o królu Arturze i jego legendarnym mieczu nie przyjęła się dobrze wśród użytkowników Netflixa. Internauci na stronie Rotten Tomatoes ocenili serial pozytywnie jedynie w 53%, a w porównaniu do innych dzieł z oferty serwisu streamingowego przeznaczonych dla młodych dorosłych Przeklętą oglądała zdecydowana mniejszość. Duże koszta wyprodukowania serialu fantasy, związane z CGI czy wymyślnymi kostiumami, w zestawieniu ze słabą oglądalnością i nie tak pochlebnym odbiorem sprawiły, że twórcom zwyczajnie nie opłacało się wracać do pracy, a Netflix bał się podjąć aż takiego finansowego ryzyka. Temat Przeklętej definitywnie zakończono po wypuszczeniu do sieci dziesięciu odcinków.
„Gypsy” – 2017, reż. Lisa Rubin
Gypsy wyróżniają spośród reszty seriali dwa czynniki: pierwszym jest pierwszorzędna rola Naomi Watts, drugim – najszybsza w historii platformy decyzja o niekontynuowaniu prac nad kolejną częścią. Dlaczego? Netflix w swoim oświadczeniu nie podał konkretnych przyczyn pozbycia się dzieła Lisy Rubin, jednak komentarze pracowników firmy wskazywały na realizację nowej koncepcji, zakładającej podejmowanie odważnych, niekonwencjonalnych kroków w celu pozyskania nowych odbiorców oraz cięcie produkcji, które nie miały przyszłości. Dodając do tego przewagę krytycznych opinii na temat pierwszego sezonu opowieści o terapeutce, która z niewiadomych przyczyn wchodzi w bliskie relacje z otoczeniem swoich pacjentów, kwestią czasu było wycofanie platformy z dalszego finansowania tytułu.
„Girlboss” – 2017, reż. Kay Cannon
Trzynastoodcinkowy serial Girlboss skasowano w 2017 roku chwilę po premierze. Seria bazowała na biograficznej książce autorstwa Sophii Amoruso, w której opowiadała o swojej drodze do sukcesu: jako 28-latka oficjalnie rozpoczęła przygodę z modą, sprzedając na eBayu zaprojektowane własnoręcznie ubrania, by wkrótce stać się jedną z najlepiej zarabiających debiutujących projektantek w USA. Serial mocno podzielił publikę, zbierając na Rotten Tomatoes zaledwie 38% pozytywnych opinii.
CEO Netflixa tłumaczył decyzję o zakończeniu prac nad tytułem niskim poziomem oglądalności przy zbyt dużych wydatkach na jego ewentualną kontynuację. Jako pierwsza smutną wiadomością podzieliła się sama Sophia Amoruso w gorzkim wpisie na Instagramie. A Wy jak odebraliście Girlboss?
„Julie and the Phantoms” – 2020. reż. Dan Cross, David Hoge
Fani Julie and the Phantoms na oficjalną decyzję co do dalszego losu serialu czekać zmuszeni byli aż rok. Sezon zadebiutował na platformie w samym środku szalejącej na świecie pandemii i zafundował nam pewnego rodzaju ucieczkę w cieplutką, otulającą troski fabułę, skupiającą się na nastoletniej Julie, która po stracie mamy głęboko stara się zakopać swoją dotychczasową pasję do śpiewania. W ponownym rozpaleniu dawnego zamiłowania pomaga jej trójka chłopaków-duchów, którzy niegdyś tworzyli niszowy muzyczny zespół. Między członkami nowej formacji stopniowo zacieśniają się przyjacielskie więzi, jednak w jaki sposób utrzymać je na dłużej, skoro nowi koledzy Julie nie są już ludźmi z krwi i kości?
Ani Netflix, ani obsada serialu dziękująca fanom na swoich profilach społecznościowych nie podali oficjalnych powodów, dla których Julie and the Phantoms ostatecznie nie otrzymało szansy na dalszy rozwój. Podwójnie boli fakt niedokończonego wątku głównego, który pozostawił widzów w wielkiej niepewności pod koniec ostatniego odcinka.
„Everything Sucks!” – 2018, reż. Ben York Jones, Michael Mohan
Everything Sucks! bardzo szybko okazało się dla Netflixa wyborem nietrafionym, przynosząc szalenie mały zysk. Mimo iż pierwszy odcinek nowej teen dramy trwał jedynie 23 minuty, lwia część widowni wyłączała go w połowie, w poszukiwaniu czegoś bardziej odpowiadającego ich gustom. W porównaniu do reszty wielkobudżetowych produkcji oryginalnych serwisu całość pierwszego sezonu kosztowała twórców około 15 milionów dolarów, jednak z powodu braku stałego grona odbiorców i praktycznie zerowego zainteresowania publiki ponownym zobaczeniem bohaterów na małym ekranie Netflix uciął serial zaledwie dwa miesiące po premierze.
Everything Sucks! to opowieść o dwóch licealnych nerdowskich grupach: do pierwszej należą miłośnicy kinematografii, druga zaś składa się z aspirujących aktorów. Poza szkolnymi perypetiami show skupiało się również na ważnych społecznie tematach, jak choćby odkrywaniu własnej tożsamości (w czasach, kiedy nie wszyscy mieli jeszcze powszechny dostęp do internetu) na przykładzie jednej z bohaterek, która jest nieheteronormatywna. Jeśli jesteście fanami Euphorii (niecierpliwie czekającymi na jej 3. sezon), macie idealną okazję, aby we wcieleniu zupełnie odbiegającym od znanej Wam Cassie zobaczyć Sydney Sweeney – w Everything Sucks! wcieliła się w drugoplanową rolę licealistki Emeline.
„Seven Seconds” – 2018, reż. Veena Sud
Niefortunny zbieg okoliczności i – biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się później – chyba nieco pospieszona i nieracjonalna decyzja Netflixa o rezygnacji z serialu, który wywarł na widowni niemałe wrażenie. Regina King, laureatka Oscara za Gdyby ulica Beale umiała mówić, pięć miesięcy po czerwonym świetle na następny sezon Seven Seconds, za rolę zdesperowanej matki, chcącej wymierzyć sprawiedliwość mordercy swojego dziecka oraz policji, która nie angażuje się w śledztwo, a co więcej – tuszuje całą sprawę, otrzymała nagrodę Emmy. Zaskakujący krok serwisu wzburzył wiernych fanów sezonu pierwszego, których według Rotten Tomatoes było aż 77% wszystkich oglądających.
Szkoda, iż dzieło o tematyce tak ważnej i bliskiej szczególnie amerykańskiej części widowni nie znalazło drogi na dalsze poprowadzenie fabuły. Lecz kto wie czy Netflix nie zaskoczy nas wznowieniem produkcji – taka decyzja byłaby z pewnością opłacalnym ryzykiem, biorąc pod uwagę pokaźne grono odbiorców wciąż czekających na kolejny akt tej historii.
Jakie seriale według Was zasługują na kontynuację, a skończyły się zbyt szybko?
