search
REKLAMA
Analizy filmowe

RĘKOPIS ZNALEZIONY W SARAGOSSIE. Niekończąca się opowieść

Jan Brzozowski

3 lipca 2019

REKLAMA

Istotna w Rękopisie znalezionym w Saragossie jest tak naprawdę już czołówka. Na tle rysunków autorstwa Jerzego Skarżyńskiego i przy akompaniamencie skocznej melodii (nawiązującej brzmieniem do muzyki późnego baroku i wczesnego klasycyzmu1) skomponowanej przez Krzysztofa Pendereckiego prezentowane są widzom nazwiska kolejnych aktorów biorących udział w Hasowskiej superprodukcji. Warto już w tym miejscu na moment się zatrzymać. Po co? Oczywiście po to, aby przyjrzeć się bliżej przedziwnym rycinom, które na pierwszy rzut oka wydają się jedynie przyjemnym tłem towarzyszącym prezentacji dziesiątek wielkich nazwisk polskiego kina.

W istocie rysunki są jednak czymś znacznie więcej – znajdziemy na nich ważne, przewijające się przez cały Rękopis…, elementy nacechowane symbolicznie, takie jak: księga2 (wiedza, klucz do samopoznania), wąż (przykład wybitnie wieloznaczny, który można odczytywać jako odrodzenie, rozkosz, nieczystość lub zdradę) czaszka wołu (śmierć, szatan, przemijanie), oko (wiedza, opatrzność) oraz szubienica z dwoma wisielcami (śmierć, granica między życiem i śmiercią). Przepełnione zagadkowymi obiektami ryciny wprowadzają już na samym początku atmosferę tajemnicy, a także swoją specyficzną estetyką zapowiadają barokowy, pełen przepychu styl, w którym konsekwentnie utrzymany jest film Hasa.

Jedna z rycin pojawiających się w czołówce filmu.

Egzotyczna arabeska

Tym, jakże trafnym, terminem Rękopis… określił swego czasu Adam Garbicz3. Film Hasa w warstwie wizualnej jest prawdziwą egzotyczną arabeską – dziełem sztuki, czymś niezwykłym, bogato zdobionym, a przy tym wyjątkowo skomplikowanym. Na usta aż samo ciśnie się w kontekście Rękopisu…, wspomniane już na wstępie, wyrażenie: „barokowy”. Cóż jednak należy przez to rozumieć? Z wyjaśnieniem spieszy Iwona Grodź:

W celu uniknięcia nieporozumień konieczne jest zaznaczenie, że pojęcie stylu barokowego pojawiło się w filmoznawstwie dla określenia zjawiska o szerszym charakterze. Na przykład Konrad Eberhardt utożsamiał styl barokowy z symbolizmem filmów Orsona Wellesa czy Andrzeja Wajdy. Znane jest również określenie „barok hollywoodzki”, tj. styl scenografii odznaczający się przepychem, charakterystycznym dla kina amerykańskiego lat 1930-1955 (…) W kontekście filmu Wojciecha Hasa należy zastanowić się nie tylko nad aspektem scenografii Rękopisu, ale także nad specyfiką plastycznej organizacji filmu, która nawiązuje do XVII-wiecznej estetyki: rozproszone światło, obfitość i efektowność form, stosowanie plastycznego kontrastu, tworzenie wrażenia ruchu i dynamiki4.

Szczególnie trafne wydaje się przywołanie w tym krótkim fragmencie postaci Orsona Wellesa. Stylistyka filmów Wojciecha Hasa, a w szczególności właśnie Rękopisu…, zdaje się mieć bowiem wiele wspólnego chociażby z Obywatelem Kane’em – obrazem, który okazał się pod wieloma względami, także estetycznym, rewolucyjny. W obu dziełach odnaleźć można te same zabiegi formalne: żabią perspektywę, długie ujęcia, jazdy kamery, grę światłocieniem czy zastosowanie głębi ostrości. Rękopis… przypomina również debiutancki projekt Wellesa pod kątem scenografii – zarówno w filmie Hasa, jak i w Obywatelu Kanie momentalnie zwraca się uwagę na natłok rekwizytów zapełniających kadr ze wszystkich możliwych stron [w Rękopisie… wyjątek pod tym względem stanowią ascetyczne plenery gór Sierra Morena (z wyłączeniem szubienicy, wokół której rozsypane są przeróżne nacechowane znaczeniowo przedmioty)] oraz ogrom pomieszczeń (intuicyjnie zestawić ze sobą można zamek Kabalisty lub jaskinię Gomelezów i ogromną posiadłość Xanadu należącą do Kane’a), które zdają się przytłaczać relatywnie niewielkich bohaterów. Należałoby jeszcze przyjrzeć się istotnej roli przedmiotów-symboli w obu filmach (chociażby księgi w Rękopisie… i szklanej kuli w Obywatelu Kanie). Wreszcie dzieła Hasa i Wellesa łączy skomplikowana narracja, składająca się nie z jednej, lecz wielu opowieści.

Janek Brzozowski

Jan Brzozowski

Absolwent poznańskiego filmoznawstwa. Permanentnie niewyspany, bo nocami chłonie na zmianę westerny i kino nowej przygody. Wielki fan umiejętności aktorskich Jamesa Deana i Jimmy'ego Stewarta oraz urody Ryana Goslinga i Elle Fanning. Poza dziesiątą muzą interesuje go również literatura amerykańska (w szczególności proza Huntera S. Thompsona i Philipa Rotha) oraz francuska (zwłaszcza dzieła Marcela Prousta i Alberta Camus), a także piłka nożna (od 2006 roku jest oddanym kibicem FC Barcelony). Ostatnimi czasy odkrywa w sobie ogromne pokłady miłości względem kina dokumentalnego. Żałuje w życiu tylko jednego: że nie jest kimś innym.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA