Publicystyka filmowa
Polskie KINO WOJENNE
POLSKIE KINO WOJENNE to pasjonująca podróż przez historię, ukazująca wpływ II wojny światowej na polskie filmy i ich bohaterów.
Wojna w polskim kinie to przede wszystkim II wojna światowa, co dość oczywiste, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że jeden z największych konfliktów zbrojnych w historii rozpoczął się właśnie tutaj – na Pomorzu, we wrześniowy poranek 1939 roku, a jego przyczynkiem była niemiecka agresja na Polskę. Wydarzenia, które rozegrały się przez kolejnych sześć lat na terenie kraju, ale również całej Europy i pozostałych obszarów świata, wpłynęły drastycznie na dalsze losy Polski – zmieniły się granice, zmienili się ludzie, zmieniło się życie i sama Polska. Zmieniło się także kino, które przed wojną radziło sobie tu całkiem nieźle. Tematem poniższego tekstu będą zatem najważniejsze polskie filmy wojenne.
Wojna przed wojną
Polskie kino przedwojenne w znacznym stopniu opierało się na ważnej i doniosłej klasyce literatury i dramatu, wyróżniając się w ten sposób na tle innych kinematografii, które często szukały sensacji i odwoływały się do życia ulicy, proletariatu. Pierwsze polskie filmy oparto na dziełach, na przykład, Stanisława Moniuszki (Halka) oraz Gabrieli Zapolskiej. Zekranizowano fragmenty Nad Niemnem Elizy Orzeszkowej, próbowano – wzorem Włochów – powołać do kinowego życia prozę Sienkiewicza w postaci Potopu, co jednak się nie udało (aż do 1974).
Jednym z pierwszych filmów odwołujących się bezpośrednio do tematyki wojennej był Kościuszko pod Racławicami, na podstawie dramatu Władysława Anczyca. Film przez długi czas uważano za zaginiony, dopiero niedawno – w 2009 roku – odnaleziono i upubliczniono jego fragmenty. W 1921 roku powstał obraz stricte wojenny – Cud nad Wisłą w reżyserii Ryszarda Bolesławskiego z udziałem największej gwiazdy międzywojennego kina, Jadwigi Smosarskiej – który wpisywał się w nurt narracji dotyczących wojny polsko-bolszewickiej. Nieco później powstał bardzo popularny obraz Dla Ciebie, Polsko. Głównym tematem ówczesnego kina wojennego były tułaczki Polaków na Sybirze – o nich opowiadają na przykład Bohaterowie Sybiru Michała Waszyńskiego. Kino wojenne i około-wojenne tego okresu należy postrzegać przez pryzmat upolitycznienia: były to filmy w dużej mierze propagandowe i patriotyczne.
Zakazane piosenki, zapomniane obrazy
Osobny artykuł należałoby poświęcić pierwszemu polskiemu filmowi powojennemu, którego historyczne i kulturowe znaczenie jest nie do przecenienia. Tytułowe Zakazane piosenki to ubrane w muzykę słowa otuchy, które towarzyszyły powstańcom warszawskim podczas nierównej walki o wyzwolenie stolicy. W filmie pojawiła się Danuta Szaflarska, która na kilkadziesiąt lat stała się jedną z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorek. W tym samym roku – 1946 – powstał jednak jeszcze jeden film, autora Bohaterów Sybiru, Michała Waszyńskiego, zatytułowany Wielka Droga.
Polsko-włoska koprodukcja opowiadała o losach zakochanej pary, rzuconej w dramatyczny wir wojennych wydarzeń. Bohaterowie trafiają, rzecz jasna, na Sybir, a potem uczestniczą w kampanii generała Andersa. Następne dziesięć lat wojennej kinematografii nie mogło dotyczyć niczego innego, jak tylko konfliktu, z którego Polska cały czas się jeszcze podnosiła. I tak z tego okresu wymienić można Ostatni etap Wandy Jakubowskiej, Ulicę graniczną Aleksandra Forda, Miasto nieujarzmione Jerzego Zarzyckiego czy Pierwsze dni Jana Rybkowskiego.
Nowe Pokolenie
W 1954 nastąpił pewien zwrot, który wtedy być może nie był jeszcze widoczny, ale odcisnął się na historii polskiego kina. Premierę miało Pokolenie młodego reżysera Andrzeja Wajdy, które uznaje się za jeden z pierwszych filmów Polskiej Szkoły Filmowej. Udział wzięli w nim Tadeuszowie: Łomnicki i Janczar, a na drugim planie pojawili się Zbyszek Cybulski, a nawet Roman Polański. Po Pokoleniu przyszły dwa wielkie sukcesy Wajdy: Kanał oraz Popiół i diament. Ten ostatni jest wymieniany jednym tchem z największymi arcydziełami światowego kina. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że jest również jednym z najważniejszych polskich filmów rozliczających się z tematyką II wojny światowej. Większy nacisk kładł jednak na wewnętrzne konflikty bohaterów niż te zewnętrzne, zbrojne. Podobnie duży nacisk na psychologię kładły nowele zawarte w obrazie Eroica Andrzeja Munka, który w charakterystyczny dla siebie sposób kpił z przywar narodu. Formułę noweli wykorzystał także Kazimierz Kutz w swoim Krzyżu walecznych.
Akcja i reakcja
Im dalej od wojny, tym mniej bólu i żalu wydają się mieć wojenne obrazy realizowane przez polskich reżyserów. Koniec lat pięćdziesiątych to okres upamiętniania bohaterstwa i odwagi polskiego żołnierza, okres budowania jego filmowego pomnika. Gatunkowe produkcje, oparte na wzorach najlepszych wojennych produkcji a nawet heist movies, takie jak Pigułki dla Aurelii Stanisława Lenartowicza czy Zamach Jerzego Passendorfera, łączą w sobie historię i wartką akcję, które znalazły również swoje miejsce w pewnych dwóch produkcjach, o których na kolejnej stronie.
Polska wojna serialami stoi
Czterej pancerni i pies oraz Stawka większa niż życie może nie do końca należą do kina, ale chyba trudno znaleźć słynniejsze i bardziej lubiane produkcje wojenne. Dwa telewizyjne seriale, dwa spojrzenia na wojnę, dwa gatunki, jeden wspólny mianownik: kult. Jestem przekonany, że nie ma dnia w polskiej telewizji, podczas którego na którymś z kanałów nie odbywałby się seans jednego z odcinków tych seriali. Nie ma chyba większego sensu streszczanie fabuły, przypominanie bohaterów albo rozpisywanie się o jakości tych produkcji.
Wystarczy rzec, że są one wzorem do naśladowania dla filmowców, którzy chcą tworzyć pasjonujące historie przygodowo-sensacyjne. Inaczej sprawa ma się z historyczną prawdą. Czerwieńsza krew bohaterów wyraźnie dominuje w tych czarno-białych produkcjach, także ze względu na panujący w czasach ich powstawania polityczny klimat. Sowieci występujący tu jako przyjaciele i oswobodziciele mogą niektórych kłuć w serce. Ale przecież nie to się liczy. Szpiegowskie przygody, słowne potyczki i zawiłe scenariusze przygód Hansa Klossa oraz awanturnicze, pełne humoru i wigoru akcje załogi Rudego-102 znajdują fanów w coraz to nowszych pokoleniach, a sława i popularność obu serii wydają się nie mieć końca.
Warto w tym miejscu wspomnieć o innych wartościowych serialach, takich jak Polskie drogi, Pogranicze w ogniu czy nowszy Czas honoru, które, ze względu na wojenną tematykę, nieodmiennie przyciągają widzów do srebrnych ekranów.
W krzywym zwierciadle
W latach sześćdziesiątych nadszedł w końcu moment, kiedy artysta-autor, w tym przypadku – Tadeusz Chmielewski – pozwolił sobie na ujęcie wojny w lżejszej formie. Gdzie jest generał… opowiadał o schyłku wojny, wiośnie roku 1945, a jego atmosfera jest przepełniona humorem i dystansem. Fajtłapowaty żołnierz przypadkiem bierze w niewolę niemieckiego generała, a z kłopotów pomaga mu wyjść rosyjska dziewczyna – w tej roli znakomita Elżbieta Czyżewska. Film chwalono za poczucie humoru i scenariusz oraz odtwórców głównych ról, a Chmielewski stał się „ojcem” polskiej komedii wojennej, realizując kilka lat później epicki (nadużywane słowo, które w przypadku tego tytułu jak najbardziej trafione) obraz Jak rozpętałem drugą wojnę światową, z brawurową rolą Mariana Kociniaka jako niezapomnianego Franka Dolasa, któremu wydaje się, że to przez niego wybuchła wojna. Do tych dwóch tytułów tematycznie pasuje Rzeczpospolita babska Hieronima Przybyła. Kobiecy punkt widzenia na powojenny obraz Polski był idealną podstawą do zrealizowania zabawnej, mądrej komedii, w której refleksja o wojennej rzeczywistości miesza się z przednim humorem.
Na Wchodzie bez zmian
Okres od początku lat sześćdziesiątych do końca siedemdziesiątych upłynął pod znakiem kolejnych produkcji wojennych, reprezentujących różny poziom. Problemu dotykali między innymi Ewa i Czesław Petelscy (Naganiacz), Jan Łomnicki (Kontrybucja), Janusz Morgenstern (Potem nastąpi cisza), Andrzej Żuławski (Trzecia część nocy), Stanisław Różewicz, Aleksander Ścibor-Rylski, Henryk Kluba, a nawet Jerzy Hoffman.
Wśród produkcji można znaleźć kilka perełek – przykładów udanej realizacji, coraz większych możliwości technicznych lub pamiętnych ról, jednak nie można chyba mówić o żadnym przełomie lub arcydziele z tego okresu, którego status byłby jednoznaczny i niepodważalny. Lata osiemdziesiąte natomiast, ze względu na napiętą sytuację społeczno-polityczną i usztywnienie gospodarcze w wielu aspektach działalności, nie tylko artystycznej, stanowią raczej regres w tym temacie, na tle którego wybijają się C.K. Dezerterzy Janusza Majewskiego, wyprodukowana we współpracy z Węgrami komedia
Dziwna wojna
W historii rodzimego kina zdarzyło się kilka dziwnych przypadków, w tym również w omawianym gatunku. Przy przeważającym trendzie dramatyczno-cierpiętniczym, przełamywanym jedynie komediami, zdarzył się na przykład taki film, jak Nie ma powrotu, Johnny. Polska ekipa pod okiem pochodzącego z Iranu reżysera, niemieccy i polscy aktorzy, wietnamska wojna. Nietypowa mieszanka, która, niestety, niezbyt dobrze się przyjęła, a dziś mało kto o niej pamięta. Smutna historia wiążę się również z jednym z ostatnich obrazów zrealizowanych pod silnym wpływem Związku Radzieckiego.
Przeprawa z 1988 roku, w reżyserii Wiktora Turowa, zabrała życie młodego toruńskiego aktora Krzysztofa Milkowskiego. Jego śmierć zarejestrował obiektyw kamery, a ujęcie zostało wykorzystane w filmie.

Kadr z filmu Nie ma powrotu, Johnny
Trzecia Rzeczpospolita i koncentracja na obozach
W 1989 nastąpiła transformacja, która wiązała się z oswobodzeniem polskiej kultury i zniesieniem instytucji cenzorskiej. W tym samym roku premierę miał film Kornblumenblau Leszka Wosiewicza. Film dotykał trudnego tematu ocalenia godności w obozie koncentracyjnym. Podobnej problematyki dotykał Korczak Wajdy, opowiadający autentyczną historię wybitnego polskiego pedagoga, który dobrowolnie poszedł na śmierć razem ze swoimi podopiecznymi. Niesamowitą, lecz prawdziwą historię związaną z Holocaustem zrealizowała też Agnieszka Holland w Europie, Europie, wyprodukowanej we współpracy z Francją i Niemcami.
Kolejne dokonania polskich filmowców nie były już tak spektakularne, mówi się nawet o syndromie uwsteczniania się artystów ze względu na zbyt dużą swobodę, wywołaną brakiem jarzma cenzury. Największym wydarzeniem tego czasu była realizacja na terenie Krakowa kilku scen do Listy Schindlera Stevena Spielberga. Film ukazywał Polaków w bardzo złym świetle, co po części przyczyniło się do ukształtowania negatywnych stereotypów, zgodnie z którymi Polska była współwinna Holocaustu.
Nowy wiek, nowe możliwości
Koniec XX wieku w Polsce przebiegał pod znakiem kapitalistycznego boomu w przaśnym wydaniu i otwarciu się wielu biznesów na zachodnie wpływy – w tym biznesu filmowego. W tym okresie oraz po roku 2000 powstało kilka ciekawych produkcji, które w pewnym sensie pozbawiały Polaków ich filmowej tożsamości, związanej chociażby z Polską Szkołą Filmową, ale też pomogły zdobyć uznanie na międzynarodowej arenie, zwracając uwagę twórców z innych krajów na sprzyjające warunki produkcyjne panujące w Polsce. Jerzy Bogajewicz nakręcił dramat Boże skrawki z udziałem Willema Dafoe i Haleya Osmenta, którym partnerowali rodzimi aktorzy.
Natomiast rok 2002 przeszedł do historii jako jeden z najważniejszych w polskiej kinematografii za sprawą Pianisty Romana Polańskiego, którego międzynarodowy sukces artystyczny i komercyjny po raz kolejny zwrócił uwagę światowej publiczności na Polskę. Chciałoby się rzec, że lokalni filmowcy stanęli na wysokości zadania i wykorzystali ten moment na dostarczenie kolejnych ważnych i wartościowych produkcji, ale tak się nie stało.
Próby stworzenia filmu na miarę Pianisty nie przyniosły większych skutków, jedyny większy sukces to Katyń – ponownie od Andrzeja Wajdy.
Młodzi, nie-gniewni
Po wielu latach od zakończenia konfliktu, w 2014 po raz pierwszy spróbowano ująć go w formie postmodernistycznej, odwołując się jednocześnie do klasycznej opowieści cierpiącego narodu oraz najnowszych osiągnięć w dziedzinie efektów specjalnych i technik filmowania w hicie Jana Komasy, Miasto 44. Ostatnia dekada to przede wszystkim dwa głosy: patriotyczny, konserwatywny, reprezentowany przez filmowców ze starszego pokolenia, z obrazami takimi jak Generał Nil czy Kamienie na szaniec, oraz współczesny, zdystansowany, oderwany od polityki, w którym znajduje się na przykład Letnie przesilenie Michała Rogalskiego.
Warty wzmianki jest również Wołyń, kontrowersyjny obraz Wojciecha Smarzowskiego oraz dwa nadchodzące filmy o Dywizjonie 303, z których jeden realizuje w większości strona brytyjska, a drugi – polska. Historia pokazała, że to Polacy są lepszymi pilotami wojennymi – czas pokaże, kto lepiej wypadnie na polu filmowym.
Post Scriptum, czyli wąski margines
Nie ma się co dziwić, że II wojna zdominowała zawartość niniejszego artykułu. Ale należy zaznaczyć, że istnieje kilka pojedynczych przypadków, które dotyczą innych konfliktów. Władysław Pasikowski wziął na celownik wojnę w Bośni i udział w niej polskich żołnierzy, opowiadając historię oddziału polskich sił „pokojowych” w Demonach wojny wg Goi – filmie średnio udanym i średnio przyjętym. Również Bośni dotyczył Tam, gdzie żyją Eskimosi przedwcześnie zmarłego Tomasza Wiszniewskiego, z rolą brytyjskiego aktora Boba Hoskinsa.
Działania polskiego kontyngentu w Afganistanie zostały bohatersko przedstawione w Karbali, która za arcydzieło uznana być nie może, ale stanowi pewien przełom w sposobie myślenia polskich filmowców o polskim żołnierzu. W finałowej scenie na zdobytym budynku zawisa polska flaga jako znak zwycięstwa. Reżyser Krzysztof Łukaszewicz odwołuje się w ten sposób do amerykańskiego kina, gdzie flaga jest stałym elementem ikonografii, symbolizując tamtejsze wartości patriotyczne. Podobnie jest w Karbali.
Co będzie dalej? Czas pokaże. Oby wszystkie kolejne obrazy wojenne były tylko kroniką dawnych czasów, a nie barometrem społecznego niepokoju.
