search
REKLAMA
Zestawienie

OSCARY I KOSZMARY. Najgorsze role laureatów nagrody Akademii

Szymon Skowroński

15 stycznia 2019

REKLAMA

Renée Zellweger – Wzgórze nadziei 

Wzgórze nadziei to przyzwoity melodramat wojenny, a Renée to przyzwoita aktorka, której charyzma i talent błyszczały w kultowej roli Bridget Jones, a także świetnym Chicago. Co jednak ciekawe, aktorka została uhonorowana Oscarem za jedną ze swoich najsłabszych kreacji. Do dziś zastanawiam się – i zapewne nie tylko ja – co skłoniło członków Akademii do wręczenia nagrody za tak płytką, jednowymiarową, przeszarżowaną, niemal groteskową kreację, która nie dość, że nie pasuje do całej opowieści, to jeszcze opiera się na najprostszych, ordynarnych aktorskich sztuczkach. Może chodziło o południowy akcent, może o coś innego, a może wszyscy zagłosowali dla żartu, nie spodziewając się, że inni zrobią tak samo. W każdym razie, przypadek Zellweger jest niepowtarzalny.

Marion Cotillard – Mroczny Rycerz powstaje 

Jedna z najciekawszych i najbardziej uniwersalnych współczesnych aktorek, ale okazuje się, że każdy ma jakieś granice. Cotillard świetnie sprawdza się w repertuarze komediowym (seria Taxi), genialnie prezentuje się w produkcjach historycznych (Sprzymierzeni, Wrogowie publiczni), potrafi błyszczeć na pierwszym planie, jak i doskonale radzi sobie w rolach drugoplanowych. Gdy trzeba, wykorzystuje minimum środków do osiągnięcia naturalistycznego efektu (Dwa dni, jedna noc), ale potrafi też błyszczeć i być większa niż życie – taka właśnie była w swojej oscarowej roli w filmie Niczego nie żałuję. Co ciekawe, jest jedną z niewielu aktorek nagrodzonych Oscarem za rolę w języku innym niż angielski. Skutecznie rozdziela swoją karierę na role ambitniejsze i te bardziej rozrywkowe, gra w Hollywood i w rodzinnej Francji. Artystka idealna, z jednym małym “ale…”. Cotillard to kolejna kobieta, która nie ma szczęścia do postaci antagonisty ze świata Batmana. W 2012 fatalnie zagrała fatalną rolę w zwieńczeniu trylogii Christophera Nolana o Mrocznym Rycerzu. Nolan w ogóle ma tendencję do słabego pisania ról kobiecych i słabego prowadzenia aktorek. Wszystko da się jakoś wytłumaczyć, Cotillard wyraźnie nie czuje swojej roli, nie ma pomysłu na postać, ale moment śmierci Mirandy Tate jest zwyczajnie żenujący. Aktorka, reżyser, montażysta, producent – nikt tego nie zauważył?

Whoopi Goldberg – Theodore Rex

Był taki moment w karierze Whoopi Goldberg, kiedy jako nikomu nieznana aktorka, kilka lat po niszowym debiucie filmowym, dostała główną rolę w wysokobudżetowej produkcji uznanego i docenianego Stevena Spielberga pt. Kolor purpury. W pełni czarna obsada i profeministyczna wymowa filmu wyprzedziły swoje czasy, a Goldberg w wieku zaledwie 30 lat otrzymała nominację do Oscara. Zaledwie kilka lat potem otrzymała statuetkę za drugoplanowy, komediowy występ w melodramacie Uwierz w ducha. Ale był też taki moment w karierze Whoopi Goldberg, kiedy przyjęła rolę w komedii science fiction o policjantce z przyszłości współpracującej z genetycznie zmodyfikowanym antropomorficznym dinozaurem. Cóż, dzięki sugestywnej kreacji aktorki byliśmy w stanie uwierzyć w duchy, ale w Theodore Rex ona sama chyba nie była w stanie uwierzyć w to, co robi. Sprawdzacie na własną odpowiedzialność.

Cuba Gooding Junior – Statek miłości

Trudno o bardziej cyniczny, stereotypowy, pozbawiony dobrego smaku przykład filmu traktującego o mniejszościach seksualnych. Już sam plakat zapowiada festiwal seksizmu, ale to nie miejsce na tego typu dygresję. Szczególną uwagę zwraca tutaj Cuba Gooding Jr., nagrodzony Oscarem za drugoplanową rolę w komediodramacie Jerry Maguire. W ogóle kariera Goodinga po tym nieoczekiwanym sukcesie to pasmo złych wyborów, porażek i położonych ról. Sam aktor przyznaje, że nie był gotowy na tak prestiżowe wyróżnienie. Potwierdza to jego filmografia, składająca się w znacznej mierze z filmów słabych lub co najwyżej średnich. A Gooding prezentuje w nich swój antytalent, kulejący warsztat aktorski i nadmierne środki ekspresji. Nie inaczej jest w Statku miłości, który zamiast bawić, wprowadza widza w zakłopotanie. O, chociażby dzięki tej scenie:

Bonus: Walentynki – Julia Roberts, Jamie Foxx, Shirley MacLaine, Anne Hathaway, Kathy Bates

Skok na kasę z gwiazdorską obsadą. 14 lutego? Będą szli do kina, trzeba coś nakręcić, najlepiej – komedię romantyczną! Aż dziw bierze, że za tą produkcją stoi tak utalentowana ekipa. Wśród wykonawców znalazło się aż pięcioro zdobywców Oscara (Hathaway otrzymała swojego już po Walentynkach). Jednowymiarowe, nudne, banalne, stereotypowe postacie zagrane na autopilocie w jednowymiarowej, nudnej, banalnej, stereotypowej opowieści nakręconej bez śladu zaangażowania. Guilty pleasure? W żadnym wypadku. Zmarnowany potencjał i chyba najgorszy film z udziałem tak prestiżowej obsady!

REKLAMA