Connect with us

Publicystyka filmowa

NIE TYLKO MATRIX. Wszystkie produkcje SIÓSTR WACHOWSKICH

Odkryj fascynujący świat SIÓSTR WACHOWSKICH i ich twórczości, która łączy science fiction z poszukiwaniem tożsamości.

Published

on

NIE TYLKO MATRIX. Wszystkie produkcje SIÓSTR WACHOWSKICH

SZUKAJĄC WOLNOŚCI, SZUKAJĄC SIEBIE

Mówi się, że każdy Polak z ekscytacją szuka polskich nazwisk w napisach końcowych zagranicznych produkcji. Jeśli to prawda, to dla rodzimego odbiorcy jest to kolejny powód, by uznać siostry Wachowski za jedno z najgorętszych nazwisk Hollywood. A jakie są inne, bardziej uniwersalne, niezwiązane z polskimi korzeniami twórczyń? Z pewnością to, że w 1999 roku pokazały światu Matriksa, jeden z najważniejszych filmów w historii kina science fiction, oraz – nieco plotkarsko – fakt, że Lilly i Lana są chyba najbardziej znanymi osobami transpłciowymi w branży.

Advertisement

Wątek ich transpłciowości nie ma zresztą wymiaru czysto tabloidowego. Przeciwnie – wybrzmiewa w każdym ich dziele, w których motywy mniejszości, osób LGBTQ+, zgubionej tożsamości, szukania siebie, walki o wolność są niezwykle istotne, często kluczowe. A potrzeba ucieczki w kolejne fantastyczne światy nieprzypadkowa.

Zapraszam serdecznie do zapoznania się z zestawieniem prezentującym wszystkie produkcje Lilly i Lany Wachowskich.

Advertisement

Brudne pieniądze (1996)

Przeglądając w Internecie filmografię Wachowskich, trafić możecie na informację, że ich scenopisarskim debiutem był film Zabójcy z 1995 roku w reżyserii Richarda Donnera. Rzeczywiście, był to pierwszy projekt, który udało się sprzedać komercyjnemu studiu, ale chciałbym oddać tu twórczyniom sprawiedliwość; same zainteresowane twierdzą, że Donner całkowicie przepisał ich pracę, tworząc zupełnie nowy scenariusz, a one bezskutecznie starały się usunąć swoje nazwisko z napisów końcowych filmu. Dlatego bez wątpienia scenopisarskim, ale też przy okazji reżyserskim debiutem Lilly i Lany Wachowskich są Brudne pieniądze z 1996 roku.

Produkcja opowiada historię dwóch kobiet, które wdają się w romans, a następnie postanawiają wrobić i wykorzystać pracującego dla mafii partnera jednej z nich. To oparty na nagłych zwrotach akcji thriller najwyższej próby, który powinien zapisać się w historii gatunku obok innych klasyków lat 90., jak Nagi instynkt Paula Verhoevena czy Gra Davida Finchera, oraz pokaz prawdziwego realizacyjnego kunsztu utkany wizualnymi rozwiązaniami na miarę powstałego trzy lata później Matriksa. Dodatkowo, ze względu na wyraźny i odważny jak na końcówkę XX wieku wątek lesbijski, stanowi prawdziwy klasyk kina LGBTQ+. Bardzo udany debiut.

Advertisement

Matrix (1999)

Bez wątpienia najważniejszy film w całej filmografii Wachowskich, o którego realizację starać się zaczęły jeszcze w roku premiery Brudnych pieniędzy. Matrix – kolejny film Wachowskich na podstawie ich własnego scenariusza – to rozbudzające wyobraźnię kino science fiction garściami czerpiące z klasyków gatunku, japońskich animacji cyberpunkowych oraz licznych wierzeń i myśli filozoficznych.

To historia hakera komputerowego znanego jako Neo, który dowiaduje się, że świat, w którym żyje, jest tylko obrazem przesyłanym do jego mózgu przez maszyny. Pozycja absolutnie kultowa, przełomowa dla światowego kina i do dziś uważana za jedną z najważniejszych w historii science fiction. Wachowskim udało się stworzyć świetną, pozbawioną istotnych wad produkcję, która ponad dwie dekady później wciąż zachwyca. Warto zwrócić uwagę na to, że Matrix zawiera wszystkie najważniejsze tematy obecne w kolejnych filmach Wachowskich – fantastykę naukową, antysystemowość, walkę o wolność, szukanie siebie, wewnętrzną i zewnętrzną przemianę bohatera.

Advertisement

W niedawnej rozmowie z Netflix Film Club Lilly Wachowski przyznała, że podróż Neo w istocie miała być metaforą transpłciowości. Dodała, że świat nie był jednak na to gotowy „na poziomie korporacyjnym” – choćby postać Switch miała być mężczyzną w rzeczywistości i kobietą w Matriksie, ale w przypadku tego pomysłu zaingerowało studio.

Advertisement

Animatrix (2003)

2003 rok bez wątpienia należał do Wachowskich i wykreowanego przez nie świata, który poznaliśmy cztery lata wcześniej w oryginalnym Matriksie. Tego roku premierę miały nie tylko dwie filmowe odsłony serii (o których poniżej) i gra komputerowa Enter the Matrix (do której siostry napisały i nakręciły godzinę ekskluzywnego materiału filmowego), ale też właśnie Animatrix.

Przeznaczona na rynek kina domowego antologia japońskich animacji z jednej strony uzupełniała świat Matriksa, a z drugiej stanowiła hołd dla cyberpunkowego anime, jednej z głównych inspiracji Wachowskich. Animatrix składa się z dziewięciu animacji krótkometrażowych. Producentkami całości były Lana i Lilly Wachowski, do trzech z nich napisały scenariusz, do czwartej bazową historię. Chociaż poziom poszczególnych segmentów jest różny, to wiele z nich bez wątpienia zasługuje na uwagę. Szczególne wrażenie robi dwuczęściowy Drugi renesans (napisany właśnie przez siostry), który stanowi imponujący prequel pierwszego filmu i opowiada o tym, jak ludzie doprowadzili do powstania świata rządzonego przez maszyny.

Advertisement


Matrix Reaktywacja (2003)

Jak pisałem wcześniej, w 2003 roku premierę miały dwie kręcone jednocześnie i ogromnie wyczekiwane kontynuacje Matriksa. Pierwsza z nich – Matrix Reaktywacja – zadebiutowała na ekranach kin w maju. Film opowiadał dalsze losy bohaterów znanych z pierwowzoru, pokazywał ich kolejne starcie ze złowieszczym agentem Smithem, a także znacząco rozwijał motyw wybrańca, którym miał być oczywiście Neo. Produkcja zebrała mieszane recenzje, wielu fanów filmu z 1999 roku nie kryło swojego rozczarowania, chociaż ogólny odbiór był raczej pozytywny. Osobiście – przyszło to do mnie z czasem i po latach – nie mam problemu z nazwaniem Matriksa Reaktywacji moją ulubioną (ale nie najlepszą!) odsłoną trylogii.

Advertisement

Myślę, że ma na to wpływ fakt, że jest to jej środkowy rozdział, w którym siostry Wachowski zwyczajnie mogły pójść na całość, nie przejmując się ani tym, jak rozpocząć, ani tym, jak zakończyć tę historię. Zamiast tego naładowały film mnóstwem świetnych i zwariowanych pomysłów, galerią niezwykle ciekawych postaci i – może przede wszystkim – imponującymi scenami akcji, które, nawet jeśli pod względem realizacji miejscami nieco się zestarzały, wciąż przynoszą ogromną satysfakcję. Wielki blockbuster dla dorosłych. Niemal zapomniana dziś sztuka.

Advertisement

Matrix Rewolucje (2003)

Ostatni póki co rozdział marki pojawił się na ekranach kin w listopadzie 2003 roku. Matrix Rewolucje to zwieńczenie wojny między ludźmi a maszynami oraz finałowe starcie Neo ze zbuntowanym agentem Smithem. O ile poprzednia odsłona spotkała się z mieszanym odbiorem, tak trzecia już z raczej jednoznacznie negatywnym. Sam przyznaję, że jest to z pewnością najsłabsza część serii, w której wyraźnie można wskazać przynajmniej dwie bolączki – przerzucenie dużej części ciężaru na nowe, zupełnie nieciekawe postaci oraz niedomknięcie kilku bardzo istotnych, rozpoczętych w Reaktywacji wątków.

Wciąż jest to jednak robiące ogromne wrażenie, emocjonujące widowisko zwieńczone niezapomnianym pojedynkiem między Neo a Smithem. W moim odczuciu – mimo potknięć – udane zamknięcie trylogii. Na marginesie warto też zauważyć i docenić imponującą liczbę reprezentacji obecnych w filmie – tak rasowych, jak i w postaci kobiecych bohaterek. Wszystkie odsłony serii prezentują się świetnie pod tym względem, ale wydaje mi się, że w Rewolucjach jest to szczególnie zintensyfikowane.

Advertisement

V jak Vendetta (2005)

Siostry po raz pierwszy oddają reżyserię swojego kinowego projektu w inne ręce i po raz pierwszy stawiają nie na inspirację, ale bezpośrednią adaptację cudzego dzieła. Padło na reżysera Jamesa McTeigue’a i kultowy komiks Alana Moore’a oraz Davida Lloyda. Nie miejcie jednak wątpliwości, że to nie one są sercem V jak VendettaByły nie tylko scenarzystkami, ale też producentkami filmu, a James McTeigue to ich asystent z czasów pracy na trylogią Matrix.

Advertisement

 Sam zaś komiks wyraźnie rezonował z tym, o czym Wachowski chcą w kinie opowiadać. To historia dystopijnej przyszłości, w której Stany Zjednoczone są państwem upadłym, Wielka Brytania totalitarnym, a samotna jednostka – tajemniczy V – rozpoczyna rewolucję, która ma przynieść Anglikom upragnioną wolność. Wachowskim i McTeigue’owi udało się stworzyć dzieło wybitne. Inteligentną ekranizację, która oddaje ducha oryginału, ale nie jest w niego ślepo zapatrzona. Efektowne i przemyślane widowisko, w którym widać inspiracje Matriksem, ale też czuć własną tożsamość. W końcu przepiękny film o potędze ludu i sile rewolucji. Dziś jeszcze bardziej aktualny. Świetny duet Hugo Weavinga i Natalie Portman. Być może najlepsza produkcja sygnowana nazwiskiem Wachowskich.

Advertisement

Speed Racer (2008)

Hollywood już na początku lat 90. zainteresowało się przeniesieniem na wielki ekran japońskiej mangi i anime pt. Speed Racer. Z projektem łączonych było wiele nazwisk po obu stronach kamery, wśród nich m.in. Johnny Depp czy J.J. Abrams. Ostatecznie projekt trafił do Wachowskich, które napisały i wyreżyserowały widowisko. Na wielkim ekranie oglądać je mogliśmy w 2008 roku. Speed Racer to historia zawodowego kierowcy wyścigowego, który wraz z rodziną mierzy się ze skorumpowaną korporacją motoryzacyjną. W roli głównej wystąpił Emile Hirsch, a partnerowali mu m.

in. Christina Ricci i John Goodman. Gotowy film zebrał bardzo chłodne recenzje krytyków i był całkowitą porażką finansową. Trudno się dziwić. Odważny wizualny przepych łączy się tu z trudną do okiełznania historią wypełnioną galerią tekturowych postaci, co sprawia, że łatwo poczuć się po prostu całym filmem przytłoczonym. To nieudany i niepotrzebny romans Wachowskich z kinem familijnym. Mimo kilku dobrych momentów, interesującej obsady i ciekawych rozwiązań wizualnych Speed Racer zdecydowanie pozostaje najgorszym filmem w tym zestawieniu. Warto jednak zauważyć, że i tutaj znalazło się miejsce na antysystemowe przesłanie.

Advertisement


Atlas chmur (2012)

W 2009 roku reżyser Tom Tykwer (Biegnij, Lola, biegnij) ogłosił, że ma zamiar przenieść na ekran powieść Atlas chmur autorstwa Davida Mitchella i pracuje nad scenariuszem właśnie z Wachowskimi. Dwa lata później Lilly i Lana dołączyły do Tykwera jako współreżyserki. Atlas chmur to rozgrywająca się w różnych epokach i zakątkach świata opowieść o losach ludzi, których czyny mają wpływ na przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość.

Advertisement

Reżyserom udało się zebrać imponującą obsadę, w której znalazło się miejsce m.in. dla Toma Hanksa, Halle Berry, Hugh Granta czy Hugo Weavinga. Film, którego premiera odbyła się w 2012 roku, został przyjęty z powściągliwym, ale jednak entuzjazmem. Atlas chmur to zamknięta w sześciu opowieściach (trzy z nich wyreżyserowały Wachowski, trzy pozostałe Tykwer) podróż przez dzieje człowieka, w której twórcy bawią się gatunkami i konwencjami oraz metaforycznie i bezpośrednio łączą ze sobą poszczególne historie, umieszczając w nich tych samych, grających kolejne role aktorów. To bardzo ambitna, niecodzienna i szalenie satysfakcjonująca gra z widzem, a przy tym piękna przypowieść o konsekwencjach naszych wyborów.

Jedynym zarzutem wobec filmu, który przychodzi mi do głowy, jest dość niezręczna, a nawet kontrowersyjna decyzja o charakteryzowaniu aktorów na inne rasy. Zamysł jest oczywisty, ale w praktyce wypada to miejscami dość pokracznie.

Advertisement

Jupiter: Intronizacja (2015)

Jupiter: Intronizacja to powrót Wachowskich do pracy bez dodatkowego wsparcia. Całość samodzielnie napisały i wyreżyserowały. Jest to też ich ostatni wspólny film kinowy. Jupiter: Intronizacja to oryginalna historia tytułowej Jupiter, niepozornej, pochodzącej ze Wschodu sprzątaczki, której drogi krzyżują się z genetycznie modyfikowanym kosmicznym łowcą.

Advertisement

W rolach głównych wystąpili Mila Kunis i Channing Tatum, na dalszym planie wspierali ich m.in. Eddie Redmayne i Sean Bean. Produkcja została dość jednogłośnie skrytykowana przez recenzentów, a wpływy z kas nie pozwoliły nawet na pokrycie budżetu filmu. Osobiście nie mogę zgodzić się z tym odbiorem. Uważam Jupiter: Intronizację za udaną, bardzo ironiczną zabawę formułą space opery i kolejne imponujące widowisko Wachowskich. Znalazło się tutaj miejsce na ciekawą krytykę kapitalizmu i konsumpcjonizmu oraz przełamanie związanych z gatunkiem stereotypów w kreowaniu postaci kobiecych. Warto podkreślić, że ponownie powrócił też obecny w większości filmów Wachowskich motyw odradzania się i zmiany własnego ciała.

Advertisement

Sense8 (2015)

Lana i Lilly Wachowski połączyły siły z J. Michaelem Straczynskim (współscenarzystą wyreżyserowanego przez McTeigue’a i wyprodukowanego przez siostry Ninja zabójcy) i przy wsparciu Jamesa McTeigue’a (reżysera V jak Vendetta) oraz Toma Tykwera (współreżysera Atlasu chmur) zrealizowały serial science fiction, za którego dystrybucję odpowiadał Netflix. Sense8 to historia ośmiu osób z zakątków całego świata odkrywających łączącą ich parapsychiczną wieź, dzięki której mogą dzielić nie tylko emocje, przeżycia, doświadczenia, ale i umiejętności, co szybko okazuje się im niezbędne do przetrwania.

Serial zebrał bardzo dobre recenzje oraz został pozytywnie oceniony przez większość widzów. Z chęcią do nich dołączę, bo Sense8 to produkcja wyjątkowo udana. Świetne połączenie dramatu z serialem sensacyjnym, którego spoiwem jest niezwykle ciekawy pomysł wyjściowy z gatunku fantastyki naukowej. Ogromne wrażenie robi tu też realizacja. Zdjęcia, montaż, dobór ścieżki dźwiękowej i efektowne sceny akcji to prawdziwy popis Wachowskich, McTeigue’a i Tykwera. Oczywiście powracają tu wszystkie motywy charakterystyczne dla twórczości sióstr: rządowo-korporacyjne spiski, antysystemowy bunt, szukanie siebie, zmiana własnego ciała.

Advertisement

Wyjątkowo mocno zadbano też o udział reprezentacji wśród ośmiorga głównych bohaterów. Znajdziemy tu cztery kobiety, dwie osoby homoseksualne, jedną transpłciową, a przy tym zaledwie cztery białe i tylko dwoje Amerykanów. Świetna produkcja, swoiste podsumowanie wspólnej drogi artystycznej Lany i Lilly Wachowskich.

Advertisement

Drugi sezon serialu powstał już bez udziału Lilly Wachowski i zadebiutował na Netfliksie w 2017 roku. W jego skład wchodziły dwa pełnometrażowe odcinki specjalne. Sezon zebrał jeszcze bardziej entuzjastyczne oceny wśród widzów i krytyków. Był to pierwszy projekt, w który Lana Wachowski zaangażowała się bez udziału siostry.

Co dalej?

W 2016 roku Lilly Wachowski postanowiła zrobić sobie dłuższą przerwę od przemysłu rozrywkowego. Sama przyznała, że chce odejść od gatunku science fiction, który w przypadku jej twórczości opierał się na metaforach ważnych dla niej przed zabiegiem korekty płci – teraz, gdy już jej dokonała, nie czuje się zmuszona do opowiadania historii z podtekstem. W 2019 roku na małych ekranach pojawił się pisany przez nią serial Work in Progress; w tym czasie Lana pracowała już nad czwartą odsłoną Matriksa – to pierwszy film kinowy, który jedna z sióstr napisała i wyreżyserowała samodzielnie.

Advertisement

Czy zatem zobaczymy jeszcze kiedykolwiek dzieło duetu Lana i Lilly Wachowski? Parafrazując finał trylogii Matrix – nie wiem, ale wierzę, że tak.

Advertisement

Wychowany na filmach takich jak "Batman" Burtona, "RoboCop" Verhoevena i "Komando" Lestera. Pasjonat kina superbohaterskiego, ale także twórczości Davida Lyncha, Luki Guadagnino czy Martina McDonagh.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *