Publicystyka filmowa
Największe WYBUCHY ZŁOŚCI aktorów na planie
W filmie NAJWIĘKSZE WYBUCHY ZŁOŚCI aktorów na planie odkrywamy emocjonalne ekscesy gwiazd, które w trudnych chwilach ujawniają swoje prawdziwe oblicze.
Aktor też człowiek. Nic dziwnego, że artyści obarczeni tak dużym stresem czasami miewają chwilę słabości. W większości są to wybuchy emocji podyktowane chwilą. Rzadziej to wina temperamentu, wrażliwości czy niezwykle restrykcyjnego podejścia do fachu. Niektórzy aktorzy biją się w pierś po niestosownym zachowaniu, inni dumnie unoszą głowę, ani myśląc o przeprosinach. Przyjrzyjmy się kilku przypadkom, kiedy filmowcy opuścili gardę, ukazując mniej przyjazne, aczkolwiek bardziej autentyczne oblicze.
Klaus Kinski, Fitzcarraldo (1982), reż. Werner Herzog
Trudno mówić o Kinskim w oderwaniu od jego konfrontacyjnej osobowości. Na własnej skórze doświadczali jej reżyserzy, aktorzy, właściwie wszyscy, których spotykał na swojej drodze. Na planie Fitzcarraldo Kinski sam sobie był sterem, żeglarzem i okrętem (sic!). Nie dość, że sama produkcja była ekstremalnie trudnym procesem – film kręcono w peruwiańskiej dżungli – to jeszcze Kinski robił wszystko, by ją utrudniać. W pewnym momencie Niemiec nie wytrzymał i przy wszystkich odpalił dwuminutowy monolog, którego ofiarą był Walter Saxer, producent.
Nie brakowało odniesień do fekaliów, wariatów, jakości pracy i nadwyrężenia, delikatnie mówiąc, przyjaźni obu panów. Ten epizod mógł być jedynie kroplą w morzu gniewu, bowiem wiadomo, że Kinskiemu nie spodobał się scenariusz, amatorska reżyseria, jak również punkty, w których operator umieszczał swoją kamerę. Miał jednak Kinski coś, co, zdaje się, rekompensowało jego trudny charakter – nieprawdopodobny talent i ekranowy magnetyzm.
Christian Bale, Terminator: Ocalenie (2009), reż. McG
Wybuch złości Christiana Bale’a na planie Terminatora nie ma żadnej romantycznej otoczki. Ot, ludzka słabość, której nawet aktorzy nie potrafią się ustrzec. Incydent wydarzył się kilka dni po tym, jak aktor został aresztowany po kłótni ze swoją matką i siostrą. Być może emocje po tamtym wydarzeniu jeszcze nie opadły, bo kiedy operator kamery Shane Hurlbut, przez przypadek wszedł w kadr, Bale nie wytrzymał. W czterominutowym nagraniu zza kulis śledzimy jego tyradę pod adresem Hurlbuta. Padają groźby o zwolnieniu, słyszymy łańcuszek przekleństw i retorycznych pytań, które mają jedynie rozwścieczyć aktora.
Po wszystkim szukano wytłumaczenia takiego zachowania. Przywoływano perfekcjonizm, z jakim Bale podchodzi do zawodu i jego wyjątkowe podejście do ludzi. Znając jednak jego temperament, ciężko było stanąć w obronie porywczego odtwórcy roli Johna Connora. Aktor później przeprosił, ale niesmak pozostał. Całe szczęście, że nie doszło rękoczynów.
Martin Sheen, Czas apokalipsy (1979), reż. Francis Ford Coppola
Wydarzenia na planie filmu Francisa Forda Coppoli doczekały się osobnego dokumentu, a i tak ma się wrażenie, że producenci odsłaniają tylko część prawdy. Wśród całej serii wypadków na uwagę zasługuje moment, w którym oczekujący na rozkazy kapitan Benjamin L. Willard (w tej roli Martin Sheen) urządza w swoim hotelowym pokoju libację. To były 36. urodziny Sheena, który spożywał alkohol od samego rana dnia zdjęciowego. Gdy znalazł się w hotelu w samej bieliźnie, w maniakalnym tańcu przeplatanym choreografią kung-fu, doznał załamania nerwowego. Coppola w tym czasie uruchomił kamerę i sfilmował odlot Sheena.
Widzimy, jak ten przygląda się swojemu obliczu w lustrze, rozbija je pięścią, po czym rozsmarowuje krew po swojej twarzy i ciele. Finalnie reżyser nakręcił przerażającą, pełną napięcia scenę. Żona Coppoli, Eleanor, wyznała później w swoich wspomnieniach zatytułowanych Notes on a Life, że w tamtym momencie pewna część Sheena połączyła się z obsesyjną osobowością kapitana Willarda. Sam aktor nie chciał widzieć tego ujęcia aż do czasu premiery.
David O. Russell i George Clooney, Złoto pustyni (1999), reż. David O. Russell
Do bardziej bezpośredniego kontaktu doszło natomiast podczas kręcenia Złota pustyni Davida O. Russella. W jednym z wywiadów George Clooney opowiadał, że Russell od pierwszych dni kręcenia filmu był porywczy i nie traktował swojej ekipy w należyty sposób. Sytuacja uległa poprawie, gdy Clooney parę razy postawił się reżyserowi, ale było kwestią czasu, by „różnice artystyczne” zaowocowały nieprzyjemną kulminacją. W jednej ze scen Russell miał zastrzeżenia do jednego ze statystów, mających – zgodnie ze scenariuszem – powalić Clooneya na ziemię. Gdy próby nie przyniosły należytego efektu, Russell eksplodował i zaatakował statystę, przewracając go i okładając kopnięciami.
George na ten widok nie pozostał bierny i stanął w obronie statysty. Wywiązała się bójka pomiędzy dwoma najważniejszymi osobami na planie, w której obyło się bez dodatkowych ofiar. Wkrótce jednak Russell przerzucił odpowiedzialność na Clooneya, a ten, by nie pozostać dłużnym, oznajmił, że gdy tylko ponownie się spotkają, rozkwasi reżyserowi nos.
Laurence Olivier, Książę i aktoreczka (1957), reż. Laurence Olivier
W jedynej produkcji Marilyn Monroe poza Stanami Zjednoczonymi gwiazda towarzyszy sir Laurence’owi, który niespecjalnie za nią przepadał, a mówiąc ściślej – nie był fanem jej talentu. Niechęć potęgowało kompletne zaniechanie filmowych obowiązków przez Monroe. Aktorka nie pamiętała kwestii, spóźniała się na plan i nie dbała o charakteryzację. Sfrustrowany Olivier zapisywał wszystkie jej potknięcia w notesie, a czarę goryczy przelała jedna kwestia, którą Olivier zaadresował do Marilyn, rekomendując jej po prostu bycie seksowną. Angielska aktorka Jean Kent stwierdziła, że po realizacji Księcia.
..
Jerry O’Connell, Stań przy mnie (1986), reż. Rob Reiner
Kto powiedział, że złość to domena jedynie dorosłych aktorów? Stań przy mnie to klasyk lat 80., gdzie nabierała blasku krótka, zakończona tragicznie kariera Rivera Phoenixa. Nie on jednak był sprawcą małego skandalu na planie. Ekranowy partner Phoenixa, Jerry O’Connell, wówczas 11-letni, postawił sobie za cel odwiedzenie jarmarku hipisów, który w tym czasie gościł w Oregonie. Rzecz w tym, że jego opiekunka w życiu i w filmie nie zgadzała się na tę eskapadę. Sfrustrowany i zbuntowany Jerry zrobił wszystko, by przemknąć obok kobiety niezauważenie, a dokładnie przywiązał ją do… poręczy.
Już na festiwalu dzieciak nawpychał się ciastek z nadzieniem THC. Ponoć znaleziono go później zupełnie zdezorientowanego w parku, a sama produkcja Stań przy mnie musiała zostać przerwana na dwa dni, dopóki 11-letni Jerry nie doszedł do siebie.
Tom Cruise, Mission: Impossible 7 (2021), reż. Christopher McQuarrie
Kiedy wskutek pandemii lwia część przemysłu filmowego spoczywa na jednej osobie, łatwo o nerwy. Choć w tym przypadku to nie one wzięły górę, lecz olbrzymia odpowiedzialność, jaka spadła na Cruise’a. Aktor w żołnierskich słowach, balansując na granicy gróźb, wyłożył aktualne mechanizmy branży, istotę zachowania ostrożności, jego własną w tym rolę, a także rolę wszystkich wokoło.
To, co mówił, nie było niewinną przepychanką na planie, przytaczaną w formie anegdoty. Wybuch Cruise’a w stronę swoich pracowników można bowiem przypiąć do każdego biznesu znajdującego się nad przepaścią, stąd jego uniwersalność. Reakcja Toma podzieliła zainteresowanych, choć przeważały głosy usprawiedliwiające aktora – w końcu porzuciwszy wszelkie inne metody, producent za wszelką cenę chciał doprowadzić ekipę do porządku. Być może dla niektórych było to za dużo, bowiem wkrótce potem pięć osób z planu rozstało się z, nomen omen, misją niemożliwą.
