Publicystyka filmowa
Najważniejsze zagraniczne PREMIERY 2020 roku. Na co warto czekać
Najważniejsze zagraniczne PREMIERY 2020 roku to prawdziwy festiwal kinowych emocji, od absurdalnych komedii po emocjonujące dramaty.
Za nami rok napęczniały filmowymi zachwytami. Wszystko wskazuje na to, że kolejny nie zamierza być pod tym względem gorszy. Już teraz warto wziąć po lupę przyszłoroczny repertuar, aby dokładnie rozplanować sobie kinowe premiery. Bo, jak zwykle, będziemy mieć w czym wybierać. Na ekranach zadebiutują nie tylko hollywoodzkie hity, ale i festiwalowe perełki, głośne tytuły kina niezależnego, kontrowersyjne produkcje i wiele innych. Przed wami przydatny spis najważniejszych, najciekawszych filmów 2020 roku z ustalonymi już datami premiery.
STYCZEŃ
Nowy rok w kinach zaczyna się z przytupem, a kinomani muszą liczyć się z wieloma tytułami do odhaczenia. Tych najciekawszych będzie aż sześć. Jako pierwszy na ekrany wejdzie francuski Deerskin, film prezentujący się w tak absurdalnie zabawny sposób, że nie wyobrażam sobie go pominąć. Reżyser Quentin Dupieux opowie w nim o „właścicielu kurtki z jeleniej skóry, który postanawia dla niej unicestwić wszystkie inne kurtki świata”.
Po takim opisie nie sposób nie zainteresować się tym filmem, który zdążył już zebrać pochlebne recenzje w Cannes. 3 stycznia w repertuarze pojawią się również Koty Toma Hoopera. Głośno jest o nich już przed premierą, niemniej nie o taki rozgłos zapewne chodziło twórcom i producentom. Wszystko za sprawą zwiastuna, który wzbudził głównie śmiech i politowanie. Same recenzje również nie napawają optymizmem. Spośród 77 pierwszych recenzji zaledwie 16% otrzymało ocenę uznawaną za pozytywną, o czym więcej przeczytacie tutaj. Mimo wszystko to nadal adaptacja legendarnego broadwayowskiego musicalu. Film wywołał wokół siebie sporo szumu, przez co trudno będzie przejść obok niego z obojętnością. Czy Koty nie powinny schodzić z desek teatru? O tym trzeba będzie przekonać się na własnej skórze.
10 dni później, 13 stycznia, na dużym ekranie będzie można zobaczyć trzy atomowe blondynki: Charlize Theron, Nicole Kidman oraz Margot Robbie w produkcji zatytułowanej Gorący temat (Bombshell). Film porusza ten sam temat, co zeszłoroczny serial Na cały głos z Russellem Crowe’em, czyli głośnej afery dotyczącej Rogera Ailesa, byłego szefa stacji Fox News oskarżonego przez pracownice o molestowanie.
Pierwsze skrzypce będą jednak grały kobiety. W przypadku Gorącego tematu obawy o sukces filmu są zdecydowanie mniejsze. Pierwsze recenzje przewidują, że film Jaya Roacha będzie jednym z ważniejszych kandydatów w konkursie oscarowym. Przede wszystkim nie ustają zachwyty nad rolami Theron i Robbie, którym krytycy wręcz gwarantują miejsca wśród nominowanych aktorek. Film z pewnością będzie brawurowo zrealizowanym i zagranym oraz mocno zapadającym w pamięć widowiskiem. 24 stycznia swoją premierę będą miały dwa ważne filmy, tylko z pozoru podobne ze względu na wspólny mianownik – tematykę wojenną.
W pierwszym mamy do czynienia z dramatem Sama Mendesa, opowiadającym historię dwóch żołnierzy na froncie I wojny światowej. Pojawiają się głosy, że 1917 może być najlepszym filmem wojennym od czasów Szeregowca Ryana. Mamy więc do czynienia z obiecującą produkcją.
Drugą premierą będzie najnowsza komedia Taiki Waititiego, Jojo Rabbit. Zdecydowanie wyjątkowy tytuł, który humorem i absurdem będzie zapewne nawiązywał do zabójczo śmiesznego Co robimy w ukryciu tego samego reżysera. W Jojo Rabbit Waititi występuje nie tylko za, ale i przed kamerą – w roli mocno sparodiowanego Hitlera. Sam film zaś prezentuje się jako swoista antywojenna satyra, w komiczny sposób uwypuklająca absurdy hitleryzmu.
Głównym bohaterem filmu jest mały Jojo, wesoły niemiecki chłopczyk z Hitlerjugend, który odkrywa, że na strychu jego domu ukrywana jest Żydówka. Film nominowany na licznych festiwalach i wyróżniony nagrodą publiczności w Toronto zbiera jak na razie mieszane recenzje, niemniej zapowiada się na jedną z najciekawszych premier nadchodzącego roku. Styczeń zakończymy filmem, któremu krytycy już grzeją miejsce w oscarowym konkursie. Małe kobietki zachwycają imponującą obsadą. Na planie filmu pracowali Meryl Streep, Timothée Chalamet, Laura Dern, Emma Watson oraz Saoirse Ronan, która przewodziła aktorskiej ekipie. Dzieło Grety Gerwig to ósma adaptacja powieści Louisy May Alcott o tym samym tytule. Wszystko wskazuje jednak na to, że ta będzie wyjątkowa.
LUTY
W lutym nie zwalniamy tempa. Już 7 dnia miesiąca na ekrany wjeżdża Harley Quinn w Ptakach nocy (i swojej fantastycznej emancypacji) – filmie, który jest numerem jeden na liście najbardziej oczekiwanych obrazów 2020 roku według portalu IMDb. Wcielająca się w tytułową postać Margot Robbie będzie mogła po raz kolejny udowodnić swój kunszt aktorski oraz obronić honor odgrywanej przez siebie postaci Harley, którą ostatnio widzieliśmy w naprawdę kiepskim Legionie samobójców. Zanosi się na naprawdę szaleńczą filmową jazdę bez trzymanki. Tego samego dnia swoją premierę w polskich kinach będzie miał najnowszy film Terrence’a Malicka Ukryte życie, zapowiadający się na wyjątkowe duchowe doznanie. Prawie trzygodzinna produkcja skupia się wokół postaci Franza Jägerstättera, Austriaka, który odmawia walki w szeregach niemieckiej armii na frontach II wojny światowej. Ukryte życie jest stałym bywalcem list skupiających najlepsze filmy 2019 roku.
Ponadto 21 lutego na ekrany trafi Matthias i Maxime, dramat o skomplikowanej, nieplanowanej miłości. Choć film zbiera jak na razie średnie oceny, nazwisko Xaviera Dolana na pewno przyciągnie widzów do kin. Tym bardziej że Dolan jest nie tylko reżyserem, ale i odtwórcą jednej z głównych ról. Wypada wspomnieć o jeszcze jednym wyjątkowym tytule. Sonic. Szybki jak błyskawica wywołał tyle szumu wokół siebie, a przede wszystkim wokół wyglądu tytułowego jeża, że aż stał się jedną z najgorętszych premier nadchodzącego roku. Choć Sonic może okazać się filmem równie dobrym, co złym, twórcy będą mogli liczyć na widzów, którzy kupią bilet do kina chociażby ze względu na sentyment do kultowej postaci.
MARZEC
6 marca czekają nas trzy ważne premiery. Pierwsza z nich dotyczy filmu z Tomem Hanksem w roli głównej. Cóż za piękny dzień to jedna z najbardziej obiecujących produkcji 2020 roku, a wiele wskazuje na to, że również najbardziej poruszająca. Brawurowo wcielający się w swoją postać Hanks gra Freda Rogersa, empatycznego, ale i skrytego mężczyznę, który zasłynął jako gwiazda edukacyjnego programu telewizyjnego dla dzieci. Brzmi znajomo.
Niech tylko historia ta nie skończy się jak w przypadku bądź co bądź genialnego serialu Kidding. Fani kina artystycznego powinni zanotować sobie datę 6 marca głównie ze względu na premierę Białego, białego dnia Hlynura Pálmasona. Gęsty, wstrząsający dramat Islandczyka zbiera wyjątkowo dobre opinie. Na portalu Rotten Tomatoes film ma 100% pozytywnych recenzji wśród krytyków. Nieco o fabule: główny bohater Ingimundur to owdowiały policjant, który przez większość czasu opiekuje się swoją jedyną wnuczką. Pewnego dnia mężczyzna odkrywa tajemnice swojej zmarłej żony; od tej pory poczucie niepokoju i niepewności tylko narasta. Wygląda na to, że Biały, biały dzień wyraźnie zapisze się w pamięci widza. Jeśli jednak nie będziecie mieli ochoty na intensywne filmowe wrażenia, znajdzie się dla was alternatywa.
Tego samego dnia do polskich kin trafi Naprzód, nowy film ze stajni Pixara. Premiery nowych produkcji tejże wytwórni to zawsze istotne wydarzenie dla kinomanów i kinofilów. Akcja najnowszej animacji będzie się rozgrywać w świecie podobnym do naszego współczesnego, jednak przesiąkniętego zapomnianą magią. Dwójka braci wyruszy w podróż, której celem będzie odnalezienie zaklęcia umożliwiającego powrót ich zmarłego ojca do świata żywych. Zapowiada się kolejna wzruszająca i pouczająca produkcja spod znaku jakości Pixara.
Marzec zakończy się gorącą premierą Mulan. Dotychczas aktorskie remaki animacji Disneya nie cieszyły się zbytnią popularnością. Aladyn, Dumbo, Król Lew – ani jedna z tych zeszłorocznych produkcji nie przebiła jakością swojego pierwowzoru. Pozostaje nam zaczekać i przekonać się, czy Mulan przełamie tę fatalną passę.
KWIECIEŃ, MAJ, CZERWIEC
Kwiecień należeć będzie do Bonda. Jamesa Bonda. Daniel Craig prawdopodobnie po raz ostatni wcieli się w postać agenta 007, a zrobi to w filmie jakże przewrotnie zatytułowanym Nie czas umierać. Mamy prawo oczekiwać wybuchowego pożegnania. Główny bohater nie zdąży się nacieszyć swoją emeryturą – na prośbę przyjaciela wróci do służby, aby pomóc w odnalezieniu i odbiciu porwanego naukowca. Bond jak zwykle będzie mógł się poszczycić imponującą obsadą.
Na ekranie zobaczymy między innymi Ralpha Fiennesa, Ramiego Maleka, Anę de Armas oraz Christopha Waltza. Film Cary’ego Jojiego Fukunagi wchodzi do kin 3 kwietnia. Kolejny miesiąc również zostanie zdominowany przez dużą superprodukcję. 1 maja w kinach zadebiutuje Czarna Wdowa – produkcja Marvela skupiająca się na bohaterce Avengersów, w której rolę ponownie wcieli się Scarlett Johansson. O samej produkcji wiemy jak na razie niewiele; jak dotąd pojawił się zaledwie pierwszy zwiastun.
Akcja filmu ma się rozgrywać po wydarzeniach z Kapitana Ameryki: Wojny bohaterów. Reżyserem jest Cate Shortland.
W czerwcu kinami będzie trząść kolejna kobieta z superbohaterskiego uniwersum. Wonder Woman 1984 to wyczekiwany przez fanów sequel filmu z 2017 roku, niezmiennie z Gal Gadot w roli głównej. Jak sam tytuł wskazuje, film przeniesie nas do czasów zimnej wojny. Tytułowa Diana Prince zyska nową przeciwniczkę – Cheetah, graną przez Kristen Wiig. Zwiastun wróży nam udane kobiece widowisko. 19 czerwca dowiemy się zaś, Co w duszy gra.
Taki tytuł nosi kolejna animacja Pixara. Animacja, która wydaje się być duchowym następcą W głowie się nie mieści. Nic dziwnego – obie produkcje łączy osoba reżysera, Pete’a Doctera. Film opowiada o mężczyźnie, który pragnie spełnić swoje marzenie o zostaniu muzykiem jazzowym. Akcja z ulic Nowego Jorku będzie przenosić się do kosmicznych sfer, w których każdy będzie mógł odkryć swoją niepowtarzalną osobowość i to, kim w głębi duszy jest. Filmowym wydarzeniom będzie akompaniowała muzyka skomponowana przez duet Trenta Reznora i Atticusa Rossa. Wszystko wskazuje na to, że Co w duszy gra zostanie przyszłorocznym kandydatem Pixara w konkursie oscarowym z dużymi szansami na statuetkę za film animowany. Warto więc mieć tę pozycję na uwadze.
LIPIEC, SIERPIEŃ, WRZESIEŃ
Lipiec będzie stał pod znakiem dwóch głośnych premier. Pierwsza z nich to Top Gun: Maverick, kontynuacja głośnego hitu z 1986 roku, ponownie z Tomem Cruise’em w roli głównej. Akcja filmu rozgrywa się 34 lata po wydarzeniach z pierwowzoru. Maverick jest instruktorem w szkole dla pilotów, a syn Goose’a jednym z jego uczniów. Za reżyserię odpowiada Joseph Kosinski, reżyser Niepamięci, Tylko dla odważnych oraz Tronu: Dziedzictwa. Premiera 17 lipca, podobnie jak Tenet Christophera Nolana.
Nie jestem ogromną fanką filmów tego reżysera, niemniej jeśli mowa o „spadkobiercy Incepcji”, nawet ja muszę stwierdzić, że brzmi to dumnie i automatycznie zwraca moją uwagę. 19 grudnia w Internecie zadebiutował pierwszy zwiastun dzieła, wzbudzając entuzjazm wśród wielu fanów i nie tylko. Na duże oczekiwania względem filmu ma wpływ kilka czynników. Tenet będzie największym i najbardziej pracochłonnym projektem reżysera. Według słów Nolana produkcja łączy w sobie kilka gatunków, w tym głównie film szpiegowski. Trzeba przyznać, że plakat, zdjęcia oraz zwiastun prezentują się intrygująco. Na ekranie zobaczymy między innymi Johna Davida Washingtona i Roberta Pattinsona. Lipiec zakończy wyjątkowa premiera. Ostatniego dnia miesiąca do polskich kin trafi pełnometrażowa wersja przygód kanciastoportej gąbki zatytułowana SpongeBob Film: Na ratunek. Odświeżona animacja opowie o zaginięciu ślimaka Gary’ego. Ta informacja po prostu musiała się tutaj znaleźć.
Sierpień pozostaje dla nas zagadką. Jedynym wartym uwagi filmem z ustaloną na ten miesiąc premierą wydaje się być owiana tajemnicą animacja pod tytułem The One And Only Ivan w reżyserii Thei Sharrock. Głosu bohaterom użyczą między innymi Sam Rockwell, Angelina Jolie, Danny DeVito czy, co ciekawe, Brooklynn Prince, która niedawno zadebiutowała w The Florida Project.
Wiadomo, że scenariusz filmu nawiązuje bezpośrednio do książki K.A. Applegate o tym samym tytule. We wrześniu zaś swoją premierę będzie mieć kolejna odsłona serii Obecność. Filmy z tego uniwersum są najbardziej popularnymi reprezentantami horroru w ostatnich latach. Świadczą o tym między innymi wyniki naszego plebiscytu na najlepsze horrory ostatniej dekady, gdzie Obecność 2 zajęła 10. miejsce, a jedynka – zaszczytne pierwsze. Niemniej nie zmienia to faktu, że kolejne filmy cyklu mogą być dowodem na zmęczenie materiału, co pokazują marne recenzje Annabelle czy Zakonnicy. Trzecia część The Conjuring: The Devil Made Me Do It oddaje jednak głos Edowi i Lorraine Warrenom – głównym bohaterom pierwszej i drugiej części. Najnowsza odsłona ma skupić się na niezwykłej historii zbrodni – mężczyzna oskarżony o morderstwo próbuje przekonać sąd, że w czasie popełnienia czynu był opętany. Zapowiada się nader ciekawie i, miejmy nadzieję, strasznie. Reżyserem filmu jest Michael Chaves. W rolach głównych powrócą Vera Farmiga i Patrick Wilson.
PAŹDZIERNIK, LISTOPAD, GRUDZIEŃ
Październik rozpocznie się dla nas powrotem detektywa Herkulesa Poirota. Śmierć na Nilu to tytuł kontynuacji Morderstwa w Orient Expressie z 2017 roku. W głównej roli i na stanowisku reżysera ponownie zabłyśnie Kenneth Branagh.
Stoi on przed dużym wyzwaniem, ponieważ film sprzed dwóch lat podzielił widownię oraz krytykę. Dużą nowinką okaże się zapewne fakt, że do obsady filmu dołączyła Gal Gadot. Aktorka zagra jedną z głównych ról; nie wyjawiono jednak szczegółów. Oprócz niej w produkcji zobaczymy Armiego Hammera, Rose Leslie, Annette Bening, Letitię Wright oraz Russella Branda. Śmierć na Nilu to kryminał oparty na powieści Agathy Christie, której akcja rozgrywa się w Egipcie. Z oceną pozostaje nam zaczekać do 9 października.
Listopad na tę chwilę stoi pod znakiem dwóch głośnych blockbusterów – Eternals oraz Godzilla vs. Kong. Pierwszy z nich, czyli kolejna imponująca produkcja Marvela, to historia oparta na przygodach nieśmiertelnej kosmicznej rasy, która ma chronić Ziemię przed humanoidalnymi Deviantami. Po kolejnych sequelach studio stawia na coś nowego, co pomoże rozszerzyć filmowe uniwersum i być może wnieść nieco świeżości. Jak zwykle zwraca uwagę obsada. Wśród aktorów i aktorek znajdą się: Angelina Jolie, Salma Hayek, Richard Madden i Kumail Nanjiani.
Premiera 6 listopada. Dwa tygodnie później, 20 listopada, na duże ekrany powrócą dwa kultowe monstra. Wszyscy fani Godzilli i King Konga oczekują po tej produkcji spektakularnego widowiska. Bo o widowisko będzie się tu rozchodzić – ani Godzilla 2: Król potworów, ani Kong: Wyspa czaszki, czyli dwa ostatnie filmy o potworach, nie zabłysnęły wybitną fabułą. Nie okazały się także finansowymi sukcesami.
Emocje zapewnić ma strona wizualna, która powinna rozłożyć widza na łopatki. No właśnie – powinna. Albo będzie to epickie, zjawiskowe wydarzenie kinowe, albo kolejny średniak do kolekcji. Prace nad filmem trwają w najlepsze. Początkowo Godzilla vs. Kong miał mieć swoją premierę w marcu, ale ostatecznie przesunięto ją na listopad. Za reżyserię odpowiedzialny jest Adam Wingard.
W grudniu swoją premierę mieć będzie West Side Story, remake kultowego musicalu z 1961 roku nagrodzonego 10 oscarowymi statuetkami. Nasuwa się zatem pytanie: czy nowa wersja jest nam w ogóle potrzebna? O reżyserię zadbał jednak nie kto inny jak Steven Spielberg, może więc warto poczekać i przekonać się na własnej skórze. Nie ulega wątpliwości, że następny grudzień należeć będzie do Denisa Villeneuve’a i jego Diuny, rozpalającej serca i umysły kinomanów na całym świecie. Zekranizowanie bestsellerowej powieści Franka Herberta jest odległym marzeniem wielu twórców kina.
To jednak niełatwe przedsięwzięcie, o czym zdążył przekonać się David Lynch, którego Diuna z 1984 roku nie zaskarbiła sobie wielkiej sympatii fanów. O efektach pracy nad najnowszą ekranizacją wiemy jak na razie niewiele prócz tego, że ma być ona bliższa literackiemu pierwowzorowi niż Lynchowska wersja (o czym przeczytacie tutaj). Wszak reżyserii podejmie się Villeneuve – twórca Nowego początku oraz Blade Runnera 2049. Jednak to, co sprawia, że na film czeka się z zapartym tchem, to przede wszystkim obsada, która skupia prawdziwą śmietankę aktorską. Timothée Chalamet, Javier Bardem, Josh Brolin, Jason Momoa, Charlotte Rampling, Rebecca Ferguson – a i na tym lista głośnych nazwisk się nie kończy. Nie zapominajmy jednak, że Diuna to dzieło wymagające imponującej, wielowymiarowej wizji artystycznej i ogromnego nakładu pracy. Nic zatem nie jest pewne – film może okazać się ogromnym sukcesem lub bolesną dla twórców oraz widzów porażką. Wszystko okaże się za niecały rok, 18 grudnia. Warto uzbroić się w cierpliwość.
Powyższe tytuły to zaledwie ułamek tego, co szykuje dla nas przemysł filmowy w nowym roku. Niemniej już teraz widać, że przyjdzie nam często zaglądać do kin. A na jakie tytuły wy czekacie najbardziej? Podzielcie się swoimi typami w komentarzach!
