Connect with us

Publicystyka filmowa

NAJMOCNIEJSZE polskie filmy

Odkryj NAJMOCNIEJSZE polskie filmy, które wstrząsnęły kinematografią! Wybierz swoje ulubione w subiektywnym rankingu pełnym emocji.

Published

on

Kontynuujemy akcję #100latniepodległości! Tym razem przedstawiam moje subiektywne zestawienie najmocniejszych polskich filmów. W rankingu z założenia nie uwzględniłam dokumentów (Zabójca z lubieżności) oraz koprodukcji (Pianista). Jakie filmy dopisalibyście do mojej listy?

Advertisement

20. Baza ludzi umarłych (reż. Cz. Petelski, 1959)

Baza ludzi umarłych

Jest to opowieść o złym czasie, złych drogach, złych samochodach i o ludziach, których nie da się określić jednym słowem.

Trudno trafniej i lapidarniej podsumować ten obraz, niż zrobiły to napisy wstępne do niego.

Poodwilżowy film Petelskiego wniósł do rodzimej kinematografii niespotykaną wcześniej dawkę surowości. Ośnieżone, bieszczadzkie kadry i dzisiaj wywołują wrażenie osamotnienia i osaczenia. Chociaż autor scenariusza – Marek Hłasko – ostatecznie nie zgodził się firmować swoim nazwiskiem produkcji, to w Bazie ludzi umarłych znajdziemy wszystko to, co tak charakterystyczne dla twórczości tego pisarza. To twarda, „męska” opowieść z życia proletariuszy, niepozostawiająca złudzeń co do rzeczywistości – ponurej, fatalistycznej i beznadziejnej.

Advertisement

19. Symetria (reż. K. Niewolski, 2003)

Kino służy między innymi do tego, by móc podróżować w takie miejsca, w których w realnym świecie nigdy nie chcielibyśmy się znaleźć. Takim miejscem z pewnością jest więzienie, postrzegane przez reżysera jako wroga i nieludzka mikrospołeczność, rządząca się okrutnymi, hierarchicznymi prawami.

Do takiego surowego świata dostaje się Łukasz – niesłusznie oskarżony i skazany za napad. Jeśli przymkniemy oko na drobne nielogiczności scenariusza (bohater był w kinie w trakcie napadu, którego rzekomo miał się dopuścić, ale nikt nie może tego potwierdzić, nie ma też monitoringu) i pewną sztuczność, jaką wyczuwa się w sportretowaniu grypsery, to otrzymamy przenikliwą analizę funkcjonowania zamkniętej męskiej społeczności.

Advertisement

18. 300 mil do nieba (reż. M. Dejczer, 1989)

Wychowani w biedzie i patologii bracia ukrywają się w ciężarówce, która wywozi ich do obcego kraju. Rodzice w ogóle się tym nie interesują i nie starają sprowadzić dzieci do domu… 300 mil do nieba to obraz nieco dzisiaj zapomniany. Niesłusznie. Wzrusza gra aktorska dwójki chłopców, osacza i niepokoi sceneria nieprzystępnej, niegościnnej Danii.

Co przeraża w tym filmie najbardziej? Prawda. Wystarczy znaleźć się w pewnych dzielnicach, zapukać do niektórych domów, by przekonać się, że są takie miejsca w Polsce, w których przez ostatnie 20 lat niewiele się zmieniło.

Advertisement

17. Jestem mordercą (reż. M. Pieprzyca, 2016)

To nie jest film w sprawie. To film o człowieku pod presją złapania seryjnego mordercy, odniesienia sukcesu, zmagającym się z tym, co w nim dobre i złe. Wikłającym się w kompromisy, złe decyzje. Pretekstem do pokazania tego jest właśnie sławna sprawa Wampira z Zagłębia.

Tak mówił Maciej Pieprzyca o istocie swojego filmu w wywiadzie dla „Kina” (nr 11/2016). Bo też jego tematem jest owo niepozorne zło, które może wyleźć z każdego z nas i wcale nie ma gęby potwora, jak chcielibyśmy wierzyć. Skorumpowana rzeczywistość infekuje wszystkich: od patologicznej żony podejrzanego, zeznającej przeciwko mężowi dla pieniędzy, po dobrego policjanta, który by skutecznie prowadzić sprawę, odkłada na bok moralność. Jestem mordercą to rasowe kino gatunkowe made in Poland (nareszcie!). Tym mocniejsze, że opowiadające o prawdziwych wydarzeniach.

Pamiętajmy też o innym ważnym dziele, jakie zainspirowała historia Zdzisława Marchwickiego, Wampira z Zagłębia, chyba najbardziej filmogennego polskiego mordercy – to świetna „Anna” i wampir Janusza Kidawy z 1981 r.

Advertisement

16. Plac zabaw (reż. B.M. Kowalski, 2016)

Cześć, Tereska XXI wieku. Przemoc jest cyber, a dzieci coraz młodsze. Efekt – tak porażający, że pokaz filmu na festiwalu w Gdyni zakończył się gwizdami i masowym opuszczaniem sali przez wrażliwszą część publiczności.

Plac zabaw jest inspirowany autentyczną historią Jamesa Bulgera – dwuletniego chłopca porwanego z supermarketu przez dwóch 10-latków, którzy, nudząc się na wagarach, wpadli na pomysł, że… kogoś zabiją. Znalezione przez policję zwłoki Jamesa były tak zmasakrowane, że lekarze nie mogli określić, która z ran okazała się tą śmiertelną. Jak powiedział Ivo Andrić: dzieci często bywają tak okrutne w słowach i czynach, jak dorośli pozwalają sobie jedynie w myślach. Sam Kowalski w wywiadzie dla „Kina” (nr 11/2016) powiedział o swoim filmie:

Advertisement

Nigdy nie planowałem takiego filmu jak Plac zabaw, po prostu tamta historia mną wstrząsnęła. Wydawało mi się, że w dzisiejszych czasach, przy wszechobecnej przemocy, która nas otacza, jesteśmy na wiele rzeczy odporni, znieczuleni. Ale okazuje się, że są jeszcze sprawy, obok których nie da się przejść obojętnie. Zadawałem sobie pytanie: dlaczego to się stało? I najbardziej przerażające było to, że po długich dochodzeniach nikt nigdy nie znalazł na nie odpowiedzi.

15. Samowolka (reż. F. Falk, 1993)

Ledwie godzinna podróż do jądra ciemności – wojska – wystarcza, by zrobić na widzu niezapomniane wrażenie. Falk przygląda się patologiom polskiej armii, a przede wszystkim zjawisku fali i kocenia, jakim poddaje się nowych żołnierzy. W ten zamknięty świat twardych mężczyzn wchodzimy razem z młodym indywidualistą granym przez Roberta Gonerę, który nie ma zamiaru robić za pomiotło starszych kolegów – i ponosi za swój bunt najwyższą cenę. Finałowa sekwencja, w której banda zapijaczonych zwyroli znęca się nad głównym bohaterem, należy do najbrutalniejszych scen tortur w polskim kinie.

Reżyser wyciąga z tej prostej historii uniwersalną prawdę o tym, jak bardzo stadnymi zwierzętami jesteśmy i jak bezwzględnie owo stado traktuje tych, którzy ponad nie wyrastają. Oglądałam ten film z policjantem, a zatem osobą, która odbyła podobny typ szkolenia jak główny bohater. W trakcie seansu powiedział coś, co mnie zaszokowało, nie sposób jednak nie oddać mu, jako praktykowi, jakiejś części racji: „główny bohater sam się prosi o takie traktowanie, jest przemądrzały. Nie ma odpowiedniego charakteru do służby, nie każdy się do tego nadaje. Rolą wojska jest nauczenie bezwzględnej karności, bo jak przyjdzie do prawdziwej walki, to jeden taki wahający się gość wystarczy, by położyć całą akcję. Kocówki? Tak, ktoś musi zrobić z tych chłopców mężczyzn. Chcą do wojska, to się napatrzą i na gorsze rzeczy. To nie jest świat dla miękkich ludzi”.

Advertisement

14. Trzecia część nocy (reż. A. Żuławski, 1972)

Najbardziej oryginalny film o wojnie, jaki nakręcono w Polsce. Bohater Leszka Teleszyńskiego przez pewien czas utrzymuje się z najpodlejszej pracy, jaką można sobie wyobrazić – jest karmicielem zakażonych tyfusem wszy. Małgorzata Braunek występuje z kolei w jednej z bardziej drastycznych scen porodu: zamiast hołdu dla cudu życia oglądamy sine, pomarszczone, zakrwawione dziecko, które w skrajnie werystycznej scenie wypływa spomiędzy kobiecych ud.

Żuławski już w swym debiucie fabularnym potrafił po mistrzowsku wysnuwać metafizykę i symbolikę z tego, co obrzydliwe, wstydliwe, mroczne. Naturalistyczna i turpistyczna wizja reżysera była prawdziwym szokiem dla polskiego widza, zwłaszcza że skąpał on w ohydzie to, co było świętością: polską historię, martyrologię, Biblię, symbole religijne. Sugestywna Trzecia część nocy jest jednak historią uniwersalną, w historycznym kostiumie filmu o niemieckiej okupacji penetrującą najciemniejsze zakątki ludzkiego umysłu.

Advertisement

13. Dzień świra (reż. M. Koterski, 2002)

Dzie

Jest takie piękne, staropolskie słowo: kurwa. Gangsterzy w amerykańskich filmach mogą bez końca przerzucać się fakami – ich przekleństwa nigdy nie będą miały w sobie tyle goryczy i złości, co te nasze polskie. Scenariusz Marka Koterskiego wywindował sztukę operowania wulgarnym słownictwem do rangi poezji, a teksty z filmu zadomowiły się w naszej mowie potocznej.

„Brzydkie wyrazy” to jednak nie jedyny powód, dla którego nie puścilibyśmy Dnia świra małym dzieciom. Pod przykrywką komedii to jeden z najbardziej gorzkich obrazów w polskiej kinematografii. Seans jest jak depresja instant: sproszkowana i podana w swojej esencji. Co jeszcze boleśniejsze, ten film jest jak wymaz z Polaka, a sytuacje w nim przedstawione – choć przejaskrawione, czasem wręcz groteskowe – przywodzą na myśl sceny i ludzi znane nam z codziennego życia. Czy ta żałosna kreatura, Adaś Miauczyński, nie przypomina nas? Niewiele znam reżyserów, którzy potrafiliby równie mistrzowsko łączyć tragedię z komedią.

Advertisement

12. Róża (reż. W. Smarzowski, 2011)

Wojciech Smarzowski to bodaj jedyny reżyser, który ma we współczesnym polskim kinie pomysł na kino historyczne. Nie tylko nie rezygnuje ze swojej stylistyki, ale też sięga po tematy niewygodne, mało znane – takie jak przedwojenna historia Mazur.

To tutaj w powojennej Polsce mieszka Róża, kobieta, dla której nie ma miejsca w rzeczywistości Polski ludowej. Jest wdową po żołnierzu z Wehrmachtu i nie utożsamia się z Polską, a z Mazurami. Między nią a ukrywającym się żołnierzem AK rodzi się uczucie, które zamienia się w jedną z najsmutniejszych i najwspanialszych historii miłosnych polskiego kina. Miłość nie ma jednak żadnych szans w takim świecie. Tutaj kobiety gwałci się tak okrutnie, że potem od tych gwałtów umierają, a młodzi i przystojni mężczyźni wychodzą z więzienia jako posiwiali starcy. Smarzowski z niespotykaną sugestywnością rekonstruuje czasy dzikie – okres osobliwej wędrówki ludów, zmiany układów sił i bolesnego budowania nowej Polski z gruzów wielkiej wojny.

Advertisement

11. Psy (reż. W. Pasikowski, 1992)

Krew, brud, pot i Bogusław Linda ze spluwą. Chociaż to o Krollu krytycy pisali „pierwszy amerykański film polski”, wydaje się, że to o późniejszym filmie Pasikowskiego można tak powiedzieć z większym przekonaniem. Psy to popkultura wczesnych lat 90. w stanie czystym, podana w ścisłej symbiozie z polskim lokalnym kolorytem. Nie wszystkim polskim krytykom się to podobało, a przemoc i wulgarność filmu spotkały się z mieszanymi reakcjami.

Nawet z dzisiejszej perspektywy Psy nie są obrazem dla wrażliwego widza. Malkontenci musieli jednak pogodzić się z tym, że dzieło Pasikowskiego okazało się jednym z najbardziej wpływowych w polskiej kinematografii. To Psy wyznaczyły zasady kręcenia filmów sensacyjnych w Polsce czasów transformacji. Można gdybać, czy ten wpływ w ogólnym rozrachunku jest korzystny czy też nie: bez Psów nie byłoby Kilera, ale nie byłoby też Patryka Vegi.

Advertisement

10. Kobieta samotna (reż. A. Holland, 1981)

Wczesna twórczość Agnieszki Holland obfituje w tytuły dojmujące, depresyjne i przesiąknięte beznadzieją PRL-u. Spośród filmów reżyserki tym najbardziej przygnębiającym wydaje się kameralna i niepozorna Kobieta samotna – intymny portret prostej, niewykształconej listonoszki walczącej o utrzymanie swoje i synka. Można nie zgadzać się z wyborami życiowymi granej przez Marię Chwalibóg głównej bohaterki, ale nie sposób jej za nie potępiać.

Przejmująco autentyczne sceny układają się w katalog upokorzeń i upadków Ireny, której jedyną życiową radością stają się pokątne spotkania z kochankiem – kulawym i opóźnionym intelektualnie rencistą, granym przez Bogusława Lindę. Oboje łudzą się marzeniem wyjazdu do Ameryki, co widz obserwuje ze ściśniętym gardłem, świadom, że plany kochanków skazane są na porażkę. Nihilizm i beznadzieja tego dzieła porażają, a wizja świata zaprezentowana przez Holland była tak nie po drodze ówczesnej władzy, że przeleżała na cenzorskiej półce siedem lat.

Advertisement

9. Dług (reż. K. Krauze, 1999)

Film, który wyniósł Krzysztofa Krauzego do pozycji mistrza kina społecznie zaangażowanego. Dowód na to, że życie pisze najbardziej skomplikowane i przerażające historie (scenariusz oparto na autentycznych wydarzeniach: zamordowaniu szantażysty przez osoby, od których wymuszał haracze). To także przykład tego, jak sztuka potrafi walnie wpłynąć na rzeczywistość: Dług wywarł na widowni tak silne wrażenie, że doprowadził do zmiany wyroku dwójki oskarżonych mężczyzn na lżejszy. Historia młodych, drobnych przedsiębiorców, szantażowanych przez gangstera-biznesmena o twarzy Andrzeja Chyry (co za rola!), to oskarżenie rzucone przede wszystkim systemowi, który pozwala na podobne nadużycia.

Z dzisiejszej perspektywy Dług jest mocnym, ponurym obrazem dzikiego polskiego kapitalizmu doby transformacji – co przygnębia nie mniej niż beznadziejna sytuacja głównych bohaterów, z których jeden (Jacek Borcuch) jest zdecydowanie słabszym ogniwem tego duetu, drugi zaś (Robert Gonera) dźwiga na swoich barkach całą odpowiedzialność i posiada znacznie stabilniejszy kręgosłup moralny – to jego, mimo iż był silniejszy w konfrontacjach z prześladowcą, zeżrą ostatecznie wyrzuty sumienia i to on straci w tym starciu więcej niż jego lekkomyślny i dziecinny wspólnik. Tragizm bohaterów polega bowiem na tym, że w żaden sposób nie mogą uciec przed przestępstwem – skończą albo jako jego ofiary, albo jego egzekutorzy.

Advertisement

8. Cześć, Tereska (reż. R. Gliński, 2001)

Tereska nie jest ani brzydka, ani ładna, ani mądra, ani głupia. Nie ma specjalnego talentu, nie ma specjalnych zainteresowań. Jej rodzina nie jest idealna, ale lubiący wypić ojciec to zbyt mało, by dziewczynką zainteresowała się opieka społeczna. Nie otacza jej nikt, kto mógłby stać się dla niej pozytywnym autorytetem i przewodnikiem po trudnym okresie dorastania.

Wobec braku dostatecznie silnych dobrych wzorców nastolatka zwraca się ku charyzmatycznej, zdeprawowanej koleżance z zawodówki. W filmie Glińskiego zło bierze się bowiem z rzeczy banalnych – z nudy, marazmu, nijakości, bylejakości, braku perspektyw; z żartu, takiego jak częstowanie wódką kilkuletniej Tereski przez rodziców w początkowej scenie. Nastolatki z Cześć, Tereska są dojmująco przeciętne, a czarno-białe kadry, w jakich reżyser zamknął ich życie, jako jedyną dostatecznie atrakcyjną formę ucieczki oferują przemoc, używki i zło.

Advertisement

Bolesna opowieść inicjacyjna traktująca proces dorastania jako postępującą degradację nie miałaby takiej siły rażenia, gdyby reżyser nie obsadził w głównych rolach naturszczyków. Gliński swoich aktorów szukał w poprawczakach, a na planie wielokrotnie pozwalał im na improwizację, dlatego właśnie dialogi brzmią tak naturalnie. Historia odtwórczyni tytułowej roli, Aleksandry Gietner, może posłużyć za smutny epilog dla całej historii, a także za możliwy scenariusz, według którego mogłoby potoczyć się dorosłe życie Tereski.

Młoda aktorka otrzymała od losu wyjątkową szansę na wyrwanie się z patologii. Rola u Glińskiego zagwarantowała jej liczne nagrody, uznanie krytyki, zainteresowanie mediów, wreszcie: zaproszenie do Stanów Zjednoczonych, gdzie miała odebrać statuetkę dla najlepszej debiutantki na festiwalu w Chicago. Nie pojechała. Gdy odlatywał jej samolot, obrabowywała właśnie dom 78-letniej staruszki w Pabianicach. Później jeszcze wielokrotnie miała problemy z prawem, a jej dzieci ze względu na alkoholizm matki wychowują się w sierocińcu.

Advertisement

7. Plac Zbawiciela (reż. K. Krauze, J. Kos-Krauze, 2006)

Kino interesujące się człowiekiem i realnymi tragediami, które częściej niż od wielkiej niespełnionej miłości zaczynają się od problemów ze spłaceniem kredytu. To, co w filmie małżeństwa Krauze boli najbardziej, to obraz rodziny.

Zwyczajnej, normalnej, a potrafiącej krzywdzić się z patologicznym wyrachowaniem. Od zabawkowej piłki, która niby przypadkiem uderza w pieska – wywołując okrutny śmiech u wszystkich zgromadzonych – po dzieci rzucające zabawkami i wyzwiskami we własną matkę, pogrążoną w depresji. W tym filmie ukryta przemoc infekuje wszystkie relacje międzyludzkie jak rak. Pamiętam wpis jakiegoś użytkownika na filmowym forum: „szczęśliwi ludzie, którzy w tym filmie nie dostrzegają odprysków z życia swojej własnej rodziny”. To jeden z najsmutniejszych portretów polskiego społeczeństwa: ledwo wiążącego koniec z końcem, sfrustrowanego, nieszanującego bliźnich, któremu komunizm odebrał ciepło i serdeczność, a transformacja – tożsamość i głębię. Głównych bohaterów, stłoczonych w ciasnym mieszkanku, jest trójka, ale w tym kinie rządzą kobiety – wybitna Jowita Budnik i jeszcze wybitniejsza Ewa Wencel.

Advertisement

6. Wojaczek (reż. L. Majewski, 1999)

Kadr z filmu "Wojaczek"

Film poświęcony ostatnim dniom życia Rafała Wojaczka jest dokładnie taki, jak poezja tego poety: niepokorny, turpistyczny, rozpaczliwy i przesiąknięty widmem śmierci. Lech Majewski potrafił nadać swojemu wybitnemu dziełu wartość uniwersalną i uczynił z całości przejmujące studium umierania.

Wstrząsające wrażenie wywiera zderzenie nadwrażliwej, kruchej, wybitnie uzdolnionej jednostki z odrażającą, wstrętną, pokraczną rzeczywistością zapełnioną podłymi i zapijaczonymi ludźmi. Genialnie obsadzony, bo uderzająco podobny do Wojaczka, Krzysztof Siwczyk stopniowo odwraca się od rzeczywistości w stronę swojego poranionego wnętrza, a widz obserwuje, jak nieuchronnie i konsekwentnie zmierza w stronę samobójstwa. Przepiękny, niezapomniany film.

Advertisement

5. Pokłosie (reż. W. Pasikowski, 2012)

Tragedia w Jedwabnem wydarzyła się naprawdę. Gorzej: takich miejscowości, w których dochodziło do pogromów ludności żydowskiej, było w Polsce zdecydowanie więcej. Pogódźcie się z tym. Zamiast przeinaczać własną historię, przyjrzyjcie się faktom. Film Pasikowskiego budzi nie mniejsze emocje niż książki Jana Tomasza Grossa, którego Sąsiedzi stali się punktem wyjściowym dla Pokłosia.

Odrzucając na bok dyskusje polityczne: obraz ten jest nie tylko mocnym rozliczeniem się z narodowymi mitami i kijem wbitym w sam środek mrowiska zwanego historią. To także wstrząsający portret ludzkiej znieczulicy i zezwierzęcenia. Przestroga przed ciemnotą, uprzedzeniami i nieprzemijającym okrucieństwem mechanizmów zbiorowych, którym jakże łatwo poddaje się człowiek.

Advertisement

4. Wołyń (reż. W. Smarzowski, 2016)

Tak brutalnych scen masakry polskie kino wcześniej nie widziało. Są tacy, dla których Wołyń jest dziełem niespełnionym. Nie zgadzam się. Nie pamiętam wielu seansów kinowych, które byłyby dla mnie równie katartycznym doświadczeniem. Wielowątkowa, spokojnie rozwijana narracja od początku podszyta jest namacalnym poczuciem zagrożenia.

Grana przez Michalinę Łabacz delikatna i wycofana główna bohaterka nie ma wielu charakterystycznych cech ani silnie zarysowanej osobowości, ponieważ jest reprezentantką większej grupy ludzi – tych pomordowanych w rzezi wołyńskiej. Jej los to wypadkowa wielu innych, anonimowych losów. Zosia to uosobienie ziemi wołyńskiej: uciszonej, pomijanej, zbyt długo czekającej na film, który oddałby sprawiedliwość jej tragedii. Smarzowski tę sprawiedliwość oddaje.

Advertisement

3. Dom zły (reż. W. Smarzowski, 2009)

O ile Pod mocnym aniołem to portret alkoholizmu w skali mikro, to Dom zły przygląda się temu problemowi w skali makro: Smarzowskiego w tym filmie interesuje to, jak wódka truje nie tyle organizm jednostki, ile całe społeczeństwo. Przewrotnie wykorzystując baśniowo-horrorowy motyw opuszczonego domku na odludziu, w którym na zagubionego podróżnika czeka potwór, reżyser dokonuje bolesnej wiwisekcji polskości doby PRL-u – przerażająco przy tym aktualnej.

I wbrew rzekomemu przejaskrawieniu prawdziwej, z czym zgodzi się każdy, kto wychował się na prowincji lub na najgorszej dzielnicy swojego miasta. Prowadzona dwutorowo narracja łączy się w końcowej kulminacji przemocy, a błądzące wśród śniegu lub zabite postacie stają się symbolem polskiego społeczeństwa: skłóconego, zapijaczonego, pogubionego i pogrążonego w marazmie. Zawsze gotowego, by wyżyć się na tych najsłabszych – uderzyć ciężarną kobietę, kopnąć psa, okraść i zabić pijanego gościa.

Advertisement

2. Przesłuchanie (reż. R. Bugajski, 1982)

Kadr z filmu "Przesłuchanie"

Ryszardowi Bugajskiemu zdarzało się przesadzać z dawkowaniem polskiej martyrologii (Generał Nil), zdarzało też przeinaczać fakty ku chwale ojczyzny (Śmierć rotmistrza Pileckiego), zdarzało i chałturzyć (Na Wspólnej). Próżno szukać tego wszystkiego w Przesłuchaniu, które jest filmem wielkim. Razem z bohaterką zatracamy poczucie czasu, zamknięci w ciasnej celi pośród grupy przypadkowych, wywodzących się z różnych warstw społecznych kobiet. Dni redukują się do czekania na przesłuchania i samych przesłuchań, które wypadałoby raczej nazwać torturami – od wypytywania o wszystkich mężczyzn, z którymi spała Tonia, przez rozbieranie jej do naga, po polewanie lodowatą wodą w piwnicy.

Antonina w końcu wychodzi na wolność, odzyskuje też urodzoną w więzieniu córeczkę, a nawet – jak się nam sugeruje – męża. Trudno jednak nazwać to zakończenie happy endem, bo czy człowiek po tylu latach przetrzymywania w nieludzkich warunkach może odnaleźć wewnętrzny spokój? Ośmielę się stwierdzić, że to najwybitniejsza rola w całym filmowym dorobku Jandy. I chyba najbardziej przejmujące oskarżenie komunizmu w polskim kinie, upominające się o szarego obywatela, odzieranego przez system z najintymniejszych tajemnic, prywatności i godności.

Advertisement

1. Krótki film o zabijaniu (reż. K. Kieślowski, 1987)

Być może najwybitniejszy film w całej polskiej kinematografii. I być może dwie z najbardziej wstrząsających scen śmierci w całej historii kina. Moralitet pochylający się nad mrokiem piątego z przykazań. Zło w filmie jest równie nieprzeniknione i pospolite, zwyczajne i tajemnicze jak główny bohater. Film tak bardzo polski, a tak przy tym uniwersalny – w szarzyźnie i marazmie końcówki lat 80.

, w świecie skąpanym w sepii i beznadziei, padają pytania o kwestie zasadnicze. Uchwycone surowym, quasi-dokumentalnym okiem kamery. Czyn, którego dopuszcza się Jacek (debiutujący Mirosław Baka), jest ohydny i bezmyślnie okrutny. A jednak głęboki humanitaryzm tego dzieła i geniusz Kieślowskiego sprawiają, że nie sposób nie przejąć się jego egzekucją – widz nie przyjmuje perspektywy mechanicznie utylizujących go katów, a młodego adwokata (Krzysztof Globisz), który nigdy nie powie „już”.

Advertisement

Miejsca 21–30:

Sala samobójców – niepokojący obraz współczesnej młodzieży: alienującej się od otoczenia, przewrażliwionej, żyjącej w wirtualnym świecie. Ku przestrodze rodziców i pedagogów.

Advertisement

Kler – świeżo po seansie nie jestem jeszcze pewna, gdzie jest miejsce najnowszego filmu Smarzowskiego na tej liście. Mam jednak nieodparte wrażenie, że choć jest to obraz mówiący o tym, o czym wszyscy wiemy, to robi to w sposób potrzebny i bezkompromisowy. Liczba sprzedanych biletów mówi sama za siebie: Polacy na ten film czekali.

Ostatni etap – może to Węgrzy z Synem Szawła najbardziej werystycznie pokazali w kinie realia obozu koncentracyjnego, ale to Wanda Jakubowska była pierwsza na świecie. Do dzisiaj czarno-białe kadry baraków robią niezapomniane wrażenie – kręcony dwa lata po wojnie na terenie Auschwitz obraz ma w sobie coś quasi-dokumentalnego, złowieszczego i mrocznego.

Advertisement

Lincz – trochę zrzynka z Długu, ale Wiesław Komasa autentycznie nas przeraża, a dojmujący klimat polskiej prowincji pozostawia widza w poczuciu beznadziei.

Czerwony pająk – wysmakowany i eksperymentatorski debiut Marcina Koszałki, eksplorujący wszystkie obsesje tego niezwykle zdolnego operatora i dokumentalisty: śmierć, morderstwo, szaleństwo, tożsamość.

Advertisement

Kroll – reżyseria: Pasikowski. Temat: wojsko. Połączenie tych dwóch składników skutkuje iście galaktyczną mocą.

Trzeba zabić tę miłość – szczere uczucie dwojga młodych ludzi zniszczone siermiężną rzeczywistością. Moralnie niespokojny film młodzieżowy z piętnującym absurd i grozę lat 70. scenariuszem Janusza Głowackiego.

Advertisement

Pręgi – nie jest to dzieło równie spełnione pod względem artystycznym co literacki pierwowzór autorstwa Wojciecha Kuczoka. Mało jest jednak równie bolesnych tematów, jak przemoc domowa, zwłaszcza ta, której ofiarami są dzieci.

Szczęśliwy brzeg – jeszcze trudniej niż na cierpienie dzieci patrzy się na cierpienie starych ludzi. Król Lear po polsku, opowieść o samotności wśród bliskich.

Advertisement

Na wylot – anatomia pewnego morderstwa. Drapieżny i brawurowo wstrętny debiut Grzegorza Królikiewicza.

 

Advertisement

 

Advertisement

Publikuje w "KINIE", Filmwebie, serwisie Film w Szkole i (oczywiście) na film.org.pl. Edukatorka filmowa w Zespole Edukacji Ferment Kolektiv. Lauretka II nagrody w Konkursie im. Krzysztofa Mętraka dla młodych krytyków filmowych oraz zwyciężczyni konkursu Krytyk Pisze Festiwalu Kamera Akcja.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *