Connect with us

Publicystyka filmowa

NAJLEPSZA ODSŁONA SERIALOWEGO MARVELA? Recenzja 3. sezonu „Daredevila”

W trzecim sezonie DAREDEVILA niewidomy mściciel staje przed nowymi wyzwaniami, a serial zaskakuje nieprzewidywalnością i emocjami.

Published

on

Nowe zdjęcia z planu DAREDEVIL: BORN AGAIN. Potwierdzają powrót znanych postaci

W kwietniu 2015 roku na platformie streamingowej Netflix pojawił się pierwszy sezon Daredevila. Był to początek współpracy między serwisem a Marvel Television. Oto dostaliśmy aktorski serial superbohaterski na poziomie do tej pory zupełnie niespotykanym. Znakomita realizacja, sprawna historia, doskonale dobrana obsada i wierność duchowi pierwowzoru. Na mocy współpracy powstały kolejne seriale – o Jessice Jones, Luke’u Cage’u, Iron Fiście, a w konsekwencji serial łączący wszystkie te postaci, czyli The Defenders. Świat, który nieco ponad trzy lata temu zapowiadał się jako początek nowej jakości superbohaterów małego ekranu, dziś jest na ostrym zakręcie.

Advertisement

Drugi sezon Daredevila ugiął się pod ciężarem dwóch, równolegle prowadzonych i zupełnie do siebie niepasujących wątków (Punishera i Elektry) oraz rozczarował pisanym na kolanie i równie kiepsko zrealizowanym finałem. Iron Fist po dwóch chłodno przyjętych sezonach został nieco ponad tydzień temu anulowany. Ledwie wczoraj podobny los – również po dwóch zbierających mieszane recenzje sezonach – spotkał Luke’a Cage’a.

Negatywne przyjęcie The Defenders doprowadziło do decyzji producentów o niekontynuowaniu tego formatu. Drugi sezon Jessiki Jones w najlepszym wypadku podzielił fanów, bardzo dobrze przyjęto za to – pierwotnie nieplanowanego – Punishera. Tymczasem Disney zaczął tworzyć własną platformę streamingową i wszystko wskazuje na to, że współpraca z Netfliksem powoli będzie zmierzać ku końcowi (na razie trwają prace tylko nad trzecim sezonem Jessiki Jones i kontynuacją Punishera). Czy trzeci sezon Daredevila to ostatnie spotkanie z niewidomym mścicielem? I jeśli tak, czy jest to godne pożegnanie z tym bohaterem?

Advertisement

Powrót do Hell’s Kitchen

daredevil-sezon-3

Sezon kontynuuje wątki z finału The Defenders i pokazuje nam powrót Matta Murdocka do sprawności fizycznej, zmiany zachodzące w jego życiowej filozofii (bardzo ciekawy motyw kryzysu wiary, która jest ważnym elementem postaci Murdocka), a w konsekwencji jego kolejną bitwę o Hell’s Kitchen. Całość bazuje na kultowym komiksie Odrodzony Franka Millera, w którym Kingpin w akcie zemsty postanawia całkowicie zniszczyć życie Matta Murdocka. Ale jest to zaledwie inspiracja, zresztą niejedyna (czuć tutaj chociażby komiksy Eda Brubakera). Nie ma mowy o odtwórczym kopiowaniu pierwowzoru.

Swoje mocno rozbudowane wątki dostają także Karen Page i Foggy Nelson. Twórcy postanowili rzucić odrobinę światła na przeszłość każdego z nich – dzieciństwo Matta spędzone w sierocińcu, sygnalizowaną już w pierwszym sezonie młodość Karen czy w końcu kilkukrotnie wspominane wcześniej relacje Foggy’ego z rodziną. Z powodzeniem wprowadzane są także nowe postaci – w serialu znajdzie się chociażby bardzo ważny dla historii i ciekawie poprowadzony wątek agenta FBI Raya Nadeema.

Advertisement

Prawdziwymi gwiazdami i najjaśniejszymi punktami tegorocznej odsłony serialu pozostają jednak antagoniści. Twórcy idą drogą wyznaczoną przez Powrót Batmana, Mrocznego Rycerza czy ostatnio Avengers: Wojnę bez granic i niejako ustawiają głównego protagonistę w drugim rzędzie, aby w pełni dać się rozwinąć jego adwersarzom. Po pierwsze wprowadzają doskonale znanego fanom komiksów i tym widzom, którzy widzieli Daredevila z Benem Affleckiem, postać Bullseye’a (w samym serialu swoim komiksowym pseudonimem jednak nigdy nie nazwaną).

Znakomicie przy tym ją budują i względem komiksu reinterpretują. Najmocniejszym punktem sezonu jest jednak powracający w wielkim stylu Wilson Fisk, znany też jako Kingpin. Wydaje się, że scenarzyści poświęcają mu najwięcej czasu, a Vincent D’Onofrio ponownie udowadnia, że jest obsadowym strzałem idealnym. Fisk w trzecim sezonie to postać być może jeszcze ciekawsza niż ta budowana w dwóch poprzednich. Jest to antagonista totalny, który precyzyjnie planuje każdy swój ruch, bezbłędnie przewiduje z kolei posunięcia drugiej strony. Jest groźny, budzi paraliżujący strach, ale i szacunek. W trakcie całego sezonu widz ma wrażenie, że Kingpin stanowi istny tajfun – bezwzględną siłę natury, której zwyczajnie nie da się powstrzymać.

Advertisement

Sprawia to, że czujemy ciągły niepokój i niepewność o losy protagonistów. Serialowy Kingpin to zdecydowanie jeden z najlepszych ekranowych przeciwników pośród wszystkich ekranizacji amerykańskich komiksów superbohaterskich.

Powrót do korzeni

Twórcy wyraźnie wyciągnęli wnioski z mieszanego odbioru drugiego sezonu (i porażki The Defenders) i zdecydowanie wracają do korzeni. Trzeci sezon mocno koresponduje z fabułą i klimatem pierwszego. Na próżno szukać tutaj paranormalnych wątków i armii ninja, które pewnie nie przypadły do gustu części widzów poprzedniego sezonu. Znów centralny wątek stanowią próba powstrzymania Wilsona Fiska i ponowna walka o Hell’s Kitchen. Twórcy wracają nawet do młodości Matta i oferują nam retrospekcje z młodym bohaterem.

Advertisement

Wizualnym łącznikiem z pewnością jest odejście od krytykowanego uniformu znanego z finału pierwszego i całego drugiego sezonu, a powrót do prostego kostiumu inspirowanego komiksowym Człowiekiem, który nie zna strachu Millera i Romity Jr. Realizacja serialu ponownie robi wrażenie, sceny akcji cieszą pomysłowością i sprawną reżyserią. Twórcy proponują niezwykle ciekawe rozwiązania stylistyczne i udanie bawią się narracją. Na specjalne wyróżnienie zasługuje sam finał – niezwykle emocjonujący, pełen zwrotów akcji, satysfakcjonujący i odpowiednio łączący wszystkie postaci i wątki.

Jeśli trzeci sezon Daredevila okaże się ostatnim, to zdecydowanie będzie to godne pożegnanie z Mattem Murdockiem i pozostałymi bohaterami Hell’s Kitchen. Całość zgrabnie podsumowuje wątki, zamyka losy bohaterów swoistą klamrą, ale też być może stanowi nie tylko najlepszy sezon serialu, ale i najbardziej udaną odsłonę całej netflixowo-marvelowej kooperacji. To z jednej strony doskonała ekranizacja komiksu, z drugie wciągający i angażujący serial sensacyjny. Rozrywka na naprawdę najwyższym poziomie. 

Advertisement

Advertisement

Wychowany na filmach takich jak "Batman" Burtona, "RoboCop" Verhoevena i "Komando" Lestera. Pasjonat kina superbohaterskiego, ale także twórczości Davida Lyncha, Luki Guadagnino czy Martina McDonagh.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *